Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Co byście zrobili [w obliczu bliskiej śmierci]?
#21
Sfera sakralna w zyciu ateisty jest tak malo istotna, ze osobiscie napewno nie zaprzatal bym sobie nia glowy. Zreszta gdyby zosatly mi 2 miesiace zycia, wolalbym je jakos sensownie wykorzystac, szkoda tracicczas na rozmyslanie o smierci.
Odpowiedz
#22
julievna napisał(a):Jasne, chciałąbym pojechać do Japonii, ale nie ze świadomością, że wożę siebie jako żywego trupa po świecie.
A czym się różni podróż do Japonii w sytuacji, gdy wiesz, kiedy umrzesz od sytuacji, gdy tego nie wiesz?
julievna napisał(a):Czy tak łatwo pogodzić się z myślą, że świat będzie się toczył beze mnie-świat moich najbliższych?
Przecież to jest chyba oczywiste, że gdy umrzemy to razem z nami umrze tylko nasz świat, a karawana – życie będzie jechać dalej. To właśnie uważam za piękne...
julievna napisał(a):Poza tym do tego dołącza strach-przed bólem i cierpieniem samotnymi nocami w oczekiwaniu na koniec.
Kto mówi, że musisz czekać na koniec? Możesz próbować realizować marzenia (np.: pojechać w podróż życia) – po prostu żyć do ostatniej chwili. Gdybyś wiedziała w tej chwili, że zostało Ci 10 lat życia to też byś już leżała i czekała na śmierć? Nie? A czym się niby różni 10 lat od pół roku? Ilością pozostałego czasu, który można wykorzystać na próbę spełnienia marzeń lub leżenie w łóżku i użalanie się nad sobą, jaka to ja nie jestem biedna, że muszę umrzeć zupełnie tak jakbym była jedynym człowiekiem śmiertelnym. Oczko
Odpowiedz
#23
shiroi napisał(a):Zreszta gdyby zosatly mi 2 miesiace zycia, wolalbym je jakos sensownie wykorzystac, szkoda tracicczas na rozmyslanie o smierci.

Gdyby ci zostały, ale przecież nie wiesz kiedy umrzesz czy zatem wykorzystujesz je sensownie i nie tracisz czasu?

Wszyscy umrzemy gdyż rodzimy się i umieramy, strach jest naturalną rzeczą a śmierci ze zdrowym rozsądkiem nie wielu doświadczyło.
Jako człowiek mądry, ukazuj swój rozum ze skromnym umiarem. Babilońska księga mądrości.
Odpowiedz
#24
"...śmierc jest konsekwencją życia..." nie wiem kto to powiedział ale bardzo mi się spodobało...widziałem gdzieś w podpisie na jakimś forum fantasy.hmmm...
Nie wiemy jak się zachowamy wiedząc że umrzemy za miesiąc...nie wiem jak to się nazywa...ale słyszałem że wtedy włacza się irracjonalne myślenie...ze strachu. Ale niekoniecznie jest to wiara w boga. mogą wierzyc że zabiorą ich kosmici...cokolwiek. Obawiam się że podczas tego okresu człowiek naprawdę się boi. Albo chociaż martwi się o przyjaciół...będzie żałował czego nie zrobił w życiu a co mógł zrobic. Myśle że wtedy nie będziemy mogli się skupic na załatwieniu wszystkich spraw. Nie będziemy mieli czasu... [/url]
Taaa...jestem człowiekiem...to źle?
"You're one microscopic cog
in his catastrophic plan
Designed and directed by
his red right hand"

Odpowiedz
#25
Bart napisał(a):
Art napisał(a):Pewność, że umrze się za 3 miesiące niczym się nie różni od pewności, że się umrze.

Przesadziłeś. Wykupisz roczną prenumeratę ulubionego pisma wiedząc, że za trzy miesiące umrzesz?

Nie kupię w obu przypadkach.

Ja mówię o pewności. Nie masz pewności, że umrzesz? Masz taką samą pewność jak ten z 3 miesiącami. Czy ktoś kto jest pewien, że dostanie 200 złotych jest inaczej pewien jak ten co jest pewien, że dostanie 200.000? Pewność to pewność. A co z tego wynika to inna para kaloszy. Oczko

Z reguły właśnie to, że ktoś kto ma mniej lepiej to pożytkuje.

Cytat:Zreszta gdyby zosatly mi 2 miesiace zycia, wolalbym je jakos sensownie wykorzystac

No. I większość ludzi czeka, a potem nie są już w stanie sensownie wykorzystać nawet kilku ostatnich lat...
Odpowiedz
#26
Jaskier napisał(a):Chciałbym poruszyć tutaj pewną dyskusję co byście zrobili na miejscu takiej osoby, czy wytrwalibyscie w ateixmie czy raczej uwierzyli w Boga na zasadzie" a nuż coś tam jest po tej drugiej stronie"?

W Boga ? W żadnym razie bym w podobną istotę nie uwierzył w takich okolicznościach. To nic nie zmienia w faktach na temat świata.

Poza tym wybór towarów na tym rynku jest spory. Mamy katolików, mamy inne odłamy Chrześcijaństwa itd.,itp.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#27
Wiadomość,że zbliża sie mój kres wykorzystałbym na doświadczenie jak największej ilości nowości
Odpowiedz
#28
Nie nawróciłbym sie bo a nóż widelec? Po co w takim układzie teraz byłbym ateistą? Jeśli się nie wierzy całe życie to należy trwać mocnym w niewierze Oczko Mnie się życie wieczne nie widzi, nie ma żadnych przesłanek, że bóg istnieje, a nawet jeśli to jest tyle jego postaci że nigdy nie wiadomo która jest prawdziwa. A zapewne żadna Język A poza tym moje ewentualne obawy rozwiewają księża, którzy mówią że dobrzy ateiści i tak pójdą do nieba Język Traktuję to z dozą humoru, ale cieszy mnie że niektórzy ludzie potrafią spojrzeć na innych nie tylko przez pryzmat wiary Oczko
Odpowiedz
#29
Ja też na wiarę w boga bym się nie nawrócił, bo dopuszczam możliwość, że mogę się jeszcze kiedyś urodzić, ale np. jako jakieś inne zwierzę, niż człowiek Oczko Nie, nie wierzę w wędrówkę duszy po śmierci, jedynie zakładam, że każda istota żywa, może się po śmierci urodzić jeszcze raz, bez żadnych wędrówek dusz. Bo to nawet by było niemożliwe, bo podobno ludzi z każdym dniem przybywa tyle, ilu mieszkańców liczy San Francisco (tak coś zasłyszałem kiedyś, ale mogłem pomylić miasta Język), a nowe dusze skąd miały by się brać? Uśmiech
Odpowiedz
#30
Cytat:Gdyby ci zostały, ale przecież nie wiesz kiedy umrzesz czy zatem wykorzystujesz je sensownie i nie tracisz czasu?
Nie wiem kiedy umre, staram sie wykorzystac zycie jak najlepiej, pewnie zachowywal bym sie inaczej gdybym znal dokladna date smierci. Na dzien dzisiejszy mysle przyszlosciowo i zakladam, ze dozyje co najmniej 60. ;-)
Cytat:Wszyscy umrzemy gdyż rodzimy się i umieramy, strach jest naturalną rzeczą a śmierci ze zdrowym rozsądkiem nie wielu doświadczyło.
Strach jest naturalny i zarazem bezsensowny. Nie wiem jak bym zareagowal na diagnoze lekarza, ze umre za pol roku. Staralbym sie nie bac, jak najszybciej pogodzic z tym faktem i korzystac z ostatnich dni, ktore mi zostaly.
Odpowiedz
#31
W obliczu bliskiej śmierci, gdybym wiedział, że za kilka dni umrę to:
1. Powiedziałbym mojej ciotce, że jest zdewociałą kościelną suką, że nigdy jej nie szanowałem i że boga nie ma.
2. Zastrzeliłbym psa sąsiadowi
3. Pospisywałbym testamenty i pozałatwiał wszystkie zaległe sprawy
4. Zrobiłbym imprezę dla znajomych
5. Gdybym już leżał na łozu smierci, pewnie przyprowadziliby mi xiędza. Powiedziałbym mu żeby spadał.
Moje ostatnie słowa będą takie "Jeśli okaże się że jest jakiś bóg, i pójdę do nieba - to znajdę sukinsyna i skopię mu tyłek".
Uśmiech
Odpowiedz
#32
Uważam, że wszyscy ludzie żyją umierając. Tylko świat dzieli się na takich, którzy czekają na śmierć, nic nie robiąc i takich (a pośród nich ja), którzy w międzyczasie robią wszystko, by pozostawić po sobie jakieś wspomnienia, ślady.

Nie chcę popa przy łożu śmierci, niech lepiej spier..la od razu. Nie chcę tradycyjnego pogrzebu - swoje ciało wolę oddać nauce albo niech zostanie ono spalone, a prochy rozrzucić na pobliskiej łące.

Nie posiadam zbyt wiele - kilka książek, płyt, gier komputerowych i czarna cieniutka klawiatura. Wszystko rozdam tylko tym, którym ufam.
pieprzona_lumpenliberałka (dawniej Maria z Magdali)
***
Jak to możliwe, że tak wielu ludzi skłonnych jest uwierzyć w istnienie głównego bohatera pewnej bardzo starej, wielotomowej sagi, podczas gdy inne opowieści (czasem równie stare) uznają za mitologię lub literaturę fantastyczną i - jedynie jako zwykli ich miłośnicy - poszukują tylko jego odzwierciedlenia w rzeczywistości?
Odpowiedz
#33
Jaskier napisał(a):Pewna osoba całkiem niedawno dowiedziała się ze ma nowotwór złośliwy,leczenie na tym stadium choroby jest niemozliwe,ma przed sobą od 2 do 3 miesięcy zycia.Osoba ta jest niewierząca więc nie liczy na żaden cud i jednocześnie zamierza wytrwać w swoim ateiźmie do końca. Chciałbym poruszyć tutaj pewną dyskusję co byście zrobili na miejscu takiej osoby, czy wytrwalibyscie w ateixmie czy raczej uwierzyli w Boga na zasadzie" a nuż coś tam jest po tej drugiej stronie"?
Najpierw by zrobił sobie cordektomie, a potem zażywałbym fentanyl.
Odpowiedz
#34
Robert napisał(a):Najpierw by zrobił sobie cordektomie, a potem zażywałbym fentanyl.

bez komentarza

Helmutt napisał(a):Moje ostatnie słowa będą takie "Jeśli okaże się że jest jakiś bóg, i pójdę do nieba - to znajdę sukinsyna i skopię mu tyłek".
No wlasnie ja podobnieUśmiech
a jakie byly bywasze drodzy ateisci ostatnie slowa na lozu smierci?
"W zasadzie najważniejsze jest życie. A jak już jest życie to najważniejsza jest wolność. A potem oddaje się życie za wolność. I już nie wiadomo co jest najważniejsze"
Marek Edelman
Odpowiedz
#35
Jaskier napisał(a):a jakie byly bywasze drodzy ateisci ostatnie slowa na lozu smierci?
Pytasz jakby to sobie można było zaplanować… Szczęśliwy Może przed śmiercią nic nie powiem, może umrę nie odzyskawszy przytomności – nie mogę przecież tego wiedzieć, nikt nie może… Owszem – mogę odpowiedzieć, co przypuszczalnie bym zrobiła gdybym wiedziała, że zostało mi tylko na przykład miesiąc życia, ale bez przesady… Nie reżyseruję własnej śmierci, nie układam sobie bon motów na łoże śmierci. Umieranie to nie teatr a ja nie jestem Rolandem jakimś. Oczko
Odpowiedz
#36
No tak tak,ale czysto hipotetycznie :]
"W zasadzie najważniejsze jest życie. A jak już jest życie to najważniejsza jest wolność. A potem oddaje się życie za wolność. I już nie wiadomo co jest najważniejsze"
Marek Edelman
Odpowiedz
#37
Cytat:A czym się różni podróż do Japonii w sytuacji, gdy wiesz, kiedy umrzesz od sytuacji, gdy tego nie wiesz?

Chyba sobie żartujesz? Wiedząc że nie umrę , a jest to jedna z moich przygód robię w Japonii zdjecia, staram się wszystko jak najlepiej zapamiętać na resztę życia.Cieszę się chwilą. Taka wyprawa ze świadomością, że za 3 miesiące umrę to tylko rozliczanie się z marzeniami.

Cytat:Przecież to jest chyba oczywiste, że gdy umrzemy to razem z nami umrze tylko nasz świat, a karawana – życie będzie jechać dalej. To właśnie uważam za piękne..

Jestem pewnie straszliwą egoistką, ale nie uważam za piękne tego, że mnie nie będzie, przeminę jak paproszek. I nie sądzę aby każdy z nas na tym forum był tak wielkim humanistą i altruistą, ze ma to głęboko w d...



Cytat:Gdybyś wiedziała w tej chwili, że zostało Ci 10 lat życia to też byś już leżała i czekała na śmierć? Nie? A czym się niby różni 10 lat od pół roku?
Ja nie wiem skąd zakładasz, że ja będę leżeć w oczekiwaniu na śmierć. W swoim poście założyłam tylko, że nie byłabym obojętna wobec takiej wiadomości. Zwyczajnie bałabym się i na pewno mój tok myślenia zmieniłby się na myślenie o końcu. Uważam, że taka wiadomość jest na tyle traumatyczna, że zmienia człowieka, nawet najbardziej świadomego. A może właśnie przede wszystkim tego świadomego.
Wierzący może się cieszyć, że pójdzie do raju. Ateista czy agnostyk po prostu zaklada koniec. Tylko jak ten koniec sobie wyobrazić, pogodzić się z nim?
Pół roku a 10 lat to diametralna różnica. Pół roku jest jak jeden oddech, przez dziesięć lat możesz dokonać praktycznie wszystkiego.
[Obrazek: userbar.png]
Odpowiedz
#38
julievna napisał(a):Chyba sobie żartujesz? Wiedząc że nie umrę , a jest to jedna z moich przygód robię w Japonii zdjecia, staram się wszystko jak najlepiej zapamiętać na resztę życia.Cieszę się chwilą. Taka wyprawa ze świadomością, że za 3 miesiące umrę to tylko rozliczanie się z marzeniami.
No cóż, ja to trochę inaczej postrzegam. Zawsze cieszę się chwilą i podejrzewam, że w sytuacji, w której wiem, że przykładowo zostało mi trzy miesiące życia cieszyłabym się nią i przyjemnościami tak samo. Ba! Może nawet ta wiadomość o zbliżającym się kresie mojego życia pozwoliłaby mi zdecydować się na skorzystanie z pewnych przyjemności, z których wcześniej z różnych powodów nie zakosztowałam. Zaś z pewnością taka wiadomość wypchnęłaby mnie wreszcie w podróż życia, którą dotąd przykładowo odkładałam na później.
julievna napisał(a):Jestem pewnie straszliwą egoistką, ale nie uważam za piękne tego, że mnie nie będzie, przeminę jak paproszek. I nie sądzę aby każdy z nas na tym forum był tak wielkim humanistą i altruistą, ze ma to głęboko w d...
Może Cię zaskoczę, ale przyznam się, że ja też jestem egoistką! A mimo to cieszę się, że po mojej śmierci życie na Ziemi będzie trwać dalej, że moje (być może) dzieci lub po prostu inni ludzie będą mogli skorzystać z przyjemności, rozkoszy, radości tego najlepszego ze światów.
julievna napisał(a):Ja nie wiem skąd zakładasz, że ja będę leżeć w oczekiwaniu na śmierć.
Zapewne źle zinterpretowałam którąś część Twojej wypowiedzi.
julievna napisał(a):Tylko jak ten koniec sobie wyobrazić, pogodzić się z nim?
Uważam, że nie trzeba ani sobie tego końca wyobrażać ani się z nim godzić. Wystarczy po prostu żyć – do końca pełnią życia.
Odpowiedz
#39
julievna napisał(a):Wiedząc że nie umrę

Chciałaś napisać nie wiedząc, że umrę. Uśmiech

Cytat:staram się wszystko jak najlepiej zapamiętać na resztę życia

Czy ktoś kto ma 3 miesiące życia nie może starać się zapamiętać wszystko jak najlepiej na resztę swojego życia? Czy 3 miesiące życia to już nie jest życie tylko dlatego, że jego długość jest z góry określona? Czy pamiętać warto tylko wtedy gdy jest się nieświadomym śmierci? Czy pracować warto tylko wtedy gdy jest się nieświadomym zwolnienia? A może w gruncie rzeczy ludzie żyją tak jakby śmierć w ogóle nie istniała? Zatem po co dowiadywać się o swojej śmierci? Może nie warto? A może nie warto w nią nawet wierzyć? Zaprzeczać faktom dla lepszego samopoczucia? Jak teiści - Bóg istnieje, śmierć nie istnieje, życie jest wieczne.

To takie ciekawe bo z tego wynika, że rzeczy warto pamiętać tylko wtedy, gdy jest się nieśmiertelnym, bo skoro wcześniej czy później się umiera to po co zapamiętywać? Uśmiech

Czy jest sens budować dom skoro zostanie wyburzony? Czy budujemy go z myślą o wyburzeniu, czy tym by go używać już od pierwszych sekund? Czy korzystamy z domu bardziej na początku, na końcu, a może w środku jego istnienia?

Życie wykorzystuje się bez względu na to czy trwa sekundę, minutę, kwadrans, godzinę, dzień, tydzień, miesiąc, rok, lata. Tak jak wykorzystuje się 10, 100, 1000, 10000, 100000 złotych.
Inaczej wykorzystujesz minutę, inaczej dzień, inaczej rok, inaczej 10 złotych, inaczej 1000, inaczej 100000, ale nikt nie powie mam 10 złotych to za mało by je wykorzystać i nikt nie powie mam godzinę życia to za mało by je wykorzystać. Każdy rozsądnie wykorzysta 10 złotych bo to jego ostatnie 10 złotych i rozsądnie godzinę życia, każdy wykorzysta po prostu to co ma. I każdy chciałby mieć więcej.

A w co kto wierzy, to już zupełnie inna sprawa. Uśmiech
Odpowiedz
#40
Helmutt napisał(a):W obliczu bliskiej śmierci, gdybym wiedział, że za kilka dni umrę to:
1. Powiedziałbym mojej ciotce, że jest zdewociałą kościelną suką, że nigdy jej nie szanowałem i że boga nie ma.

a teraz pewnie dla kasy udajesz przed nią wierzącego?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości