Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Co byście zrobili [w obliczu bliskiej śmierci]?
#81
Zobaczyć wycinaną Puszczę Amazońską - i umrzeć!
Logiczne
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#82
nonkonformista - w tripa po Ameryce Południowej też bardzo chciałabym się udać, ale jednak Północna jest moim największym marzeniem Uśmiech
...bo najważniejsze w kochaniu zwłok jest to, że nie marudzą.
[Obrazek: file.php?id=13]
Odpowiedz
#83
a to znacie?


Ludzki żywot – gra z gatunku MMORPG. Okrzyknięta została najbardziej innowacyjną grą wszech czasów, głównie z racji niesamowitych efektów graficznych, wielowątkowej, nieliniowej fabuły, a także z niebywałej popularności – obecnie gra w nią ponad 7 miliardów ludzi, a liczba ta systematycznie rośnie głównie przez tamtejszy najpopularniejszy serwer.

http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Ludzki_%C5%BCywot


To tylko zabawa.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#84
Trzeba dodać, że to gra bez opcji "load". Coś nie pójdzie i game over. Oczko
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#85
Jest doskonały odcinek czerwonego karła, w którym po pożarciu przez gigantyczną kałamarnicę załoga karła zostaje wybudzona z symulacji. Okazuje się min, że Lister jest faszystowskim dyktatorem, kot nerdem z wadą zgryzu - polecam Oczko

Wątek znany też z opowiadań Clarka i Dicka i cholera wie kogo jeszcze Oczko

W obliczu śmierci hmm... myślę, że dopaść najmniej lubianego wnuka/najbardziej irytującego znajomego- powiedzieć, że chce mu się wyjawić najbardziej skrywany sekret , zacząć mówić - a kiedy młody złapie haczyk - dyplomatycznie umrzeć.

Naście lat rozkminy - co dziadynia miał na myśli - bezcenne.

W ostateczności zacząć mówić coś o świetle i że teraz się już to rozumie i że to tak naprawdę były delfiny/kolorowe wiewiórki/mieszkańcy Nibru - cokolwiek.
"Chociażbym chodził ciemną doliną zła się nie ulęknę, bo będę w niej największym skurwysynem" (Ps23,4 vs forum postapo)[url=http://blog.wiara.pl/alla86/2007/04/27/chociazbym-chodzil-ciemna-dolina-zla-sie-nie-ulekne-bo-ty-jestes-ze-mna-ps234/][/url]
Odpowiedz
#86
Sofeicz napisał(a):Zobaczyć wycinaną Puszczę Amazońską - i umrzeć!
Logiczne
Mówisz, masz.
Odpowiedz
#87
angorek333 napisał(a):W obliczu śmierci hmm... myślę, że dopaść najmniej lubianego wnuka/najbardziej irytującego znajomego- powiedzieć, że chce mu się wyjawić najbardziej skrywany sekret , zacząć mówić - a kiedy młody złapie haczyk - dyplomatycznie umrzeć.

Naście lat rozkminy - co dziadynia miał na myśli - bezcenne.

W ostateczności zacząć mówić coś o świetle i że teraz się już to rozumie i że to tak naprawdę były delfiny/kolorowe wiewiórki/mieszkańcy Nibru - cokolwiek.
Trolowanie na maksa. :lol2:
"WHAT IF a man on the street threw his only son in front of a bullet that was aimed at you, then looked at you and said, 'Now you must worship and praise me for eternity. Oh, and also it's ok; my son is bulletproof. I'm going to let him suffer for about a day just for shits and gigs and by the way, I could have just stopped the bullet myself. Actually, I hired the man who shot you and my son's gonna be dead for a few days but it's ok because I am my son, but at the same time I'm not or am I?"
Odpowiedz
#88
chyba zaczęłabym pisać jakiś pamiętnik,list?coś w tym stylu, uporządkować w miarę wszystkie sprawy,zwiedzić miejsca, o których od dawna marzę.w sumie to tak naprawdę nie wiem jak w tej sytuacji bym się zachowała..
Odpowiedz
#89
R.R. Smith w "Podróżach z Platonem": "Nic też dziwnego, że ludzie często robią się tym bardziej religijni, im bliżej im do śmierci. Psalm nawiązuje do cienia rzucanego na żywot człowieka przez śmierć: z przyczyny naszej śmiertelności idziemy w cieniu nawet w samo południe życia. Ale to uściślenie absolutnie nie zmienia naszych odczuć. Można przeczyć zarówno perspektywie, jak i nieuchronności śmierci, można je ignorować, można też nieustraszenie stawiać im czoła; ale większość z nas nie zdobywa się na żadną z tych reakcji i zaglądając do tej doliny, sięga po rękę, której może się uchwycić – zwłaszcza gdy ręka ta należy do Boga.
To założenie może spotkać się z niemałym sceptycyzmem. Po pierwsze, wyobrażenie Boga jako pasterza to tylko personifikacja naszej potrzeby pociechy – pompatyczny sposób przyznania się do naszej słabości. Pasterza nie ma, choć beczymy jak owce. Po drugie, tak jak nie ma opiekuńczego Boga, tak nie ma też żadnej doliny. Jest to nic więcej niż tylko wyobrażenie, poetycka zasłona, którą spuszczamy na fakt, że życie po prostu dobiega końca jak film bez epilogu czy drugiej części. Po trzecie, zwrot w stronę religii, gdy śmierć puka do drzwi, to machlojka. Czy pokuta na łożu śmierci może odkupić przewiny całego życia? A jeśli tak, to czemu nie hulać przez cały dzień, a tuż-tuż zanim wybije północ, szybciutko pożałować za grzechy? Ale niekoniecznie musimy wybierać między „gołębią”
postawą zaufania niebiańskiemu pasterzowi a „jastrzębią” decyzją, że ze śmiercią trzeba sobie radzić samemu. A przynajmniej można wybrać, w co się wierzy, na chłopski rozum i wciąż nieźle na tym wyjść. Wystarczy pójść za radą Blaise’a Pascala – pobożnego siedemnastowiecznego filozofa chrześcijańskiego, będącego autorem pomysłowej formuły, która znamionuje osobliwą zawziętość. Jest ona znana jako „zakład Pascala” lub „gra Pascala”.Według niej konsekwencje hulania i niezwrócenia się do Boga pod sam koniec mogą być o wiele mniej przyjemne niż konsekwencje bycia człowiekiem wierzącym. Dlaczego? Otóż jeśli Bóg istnieje – a tego nikt nie wie na pewno– spędziwszy całe życie, wierząc w niego, zarobimy sobie na miejsce w niebie. Czyli dobroć na ziemi znajdzie sprawiedliwą nagrodę w niebie. Ale jeśli Bóg istnieje, a my przehulamy życie jak rozpustny poganin, to niechybnie pośle nas prościutko do piekła. To z pewnością najgorszy z najgorszych scenariuszy. Zważywszy na ten fakt, słusznie jest żyć w zgodzie z nakazami religii – to najlepszy,
a przynajmniej najbezpieczniejszy zakład. Wtedy w najgorszym wypadku zamiast ogni piekielnych czeka nas nicość (jeśli Bóg okaże się zmyśleniem), a przynajmniej
będziemy mieć osobistą satysfakcję, że swoje życie przeżyliśmy uczciwie." Takie tez jest moje zdanie Uśmiech.
Odpowiedz
#90
figara napisał(a):R.R. Smith w "Podróżach z Platonem": "Zważywszy na ten fakt, słusznie jest żyć w zgodnie z nakazami religii – to najlepszy,
a przynajmniej najbezpieczniejszy zakład."
Takie tez jest moje zdanie

1. zgodnie z nakazami której religii?
2. zgodnie z nakazami którego boga?

Jeśli już wybierzesz jednego spośród 10 tys. różnych bogów :

3. skąd wiesz, czego twój bóg akurat wymaga i jakie są te nakazy, bo może pomyłkowo wykonujemy nie to, co on nakazuje?

Może dużo bezpieczniejsze jest nieczczenie żadnego boga, bo w ten sposób żadnego nie wywyższasz i nie obrażasz?
Przy 10 tys. możliwości prawdopodobieństwo wybrania akurat tego właściwego jest bliskie zeru, wiec najbezpieczniejsze jest się nie wychylać.
"Dyskusja z idiotami niepotrzebnie ich nobilituje"
Odpowiedz
#91
Pojęcie "bliska śmierć" jest cokolwiek nieostre.
W kategoriach geologicznych te 30-60 lat to nic.
Niezaskarżalny wyrok już zapadł.
Więc cokolwiek robicie np. w tej chwili - robicie to w obliczu "bliskiej śmierci".:wall:
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#92
Ja bym się położyła na tapczanie, żeby się na stojąco nie przewrócić przed śmiercią bo konanie chyba zajmuje z 5 minut.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości