Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Praca w weekendy, prawa pracowników, pracodawców i konsumentów.
pilaster napisał(a):Sam bym tego nie zrobił. Ale nie potępiałbym kogoś, kto tak uczynił. Oczywiście pod warunkiem umieszczenia odpowiednich ostrzeżeń czy w ogóle oznakowania ("własnośc prywatna", "zakaz wstępu", jakieś ogrodzenie, etc)

No Pilaster, daj spokój. Oczywiście rozumiem gdyby było ciemno i niewiedziałbyś kto to i po co, itp.
Ale jeżeli wyglądasz za okno i widzisz kilkoro dzieciaków zrywających jabłka? To gruuuuuba przesada.
Odpowiedz
Oj gruba...! I to na tyle, że strzelającego do dzieci sadownika powinno się szybciutko rozstrzelać.

Zbysze.k, co z twoim awatarem, zawsze takie piękne laski były a teraz jakiś geriatryczny napis: Kocham osiemdziesiątki. Duży uśmiech
Odpowiedz
Zbysze.k napisał(a):No Pilaster, daj spokój. Oczywiście rozumiem gdyby było ciemno i niewiedziałbyś kto to i po co, itp.
Ale jeżeli wyglądasz za okno i widzisz kilkoro dzieciaków zrywających jabłka? To gruuuuuba przesada.

Przecież wspomniałem, ze sam bym nie strzelał. Gdyby jednak mielibyśmy do czynienia z banda nastolatków, przychodzącą dzień w dzień, nie tylko kradnącą jabłka, ale i złośliwie łamiącą jabłonie, nie reagującą na żadne prośby i groźby, to tak, nie zdziwiłbym się, ze ktoś by ich zastrzelił. Smutny
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
Socjopata1 napisał(a):1. Traktujesz to niepotrzebnie osobiście.

jak mam tego nie traktować osobiście gdy sprawa się bezpośrednio do mnie odnosi?

Socjopata1 napisał(a):2. Nie twierdziłem nigdy, że jest gładko - ale niepełnosprawnym umysłowo jest jeszcze ciężej, a znam przypadki ludzi, którzy nie mieli łatwego startu, którym się udało. Z tego powodu, że niepełnosprawnym jest jeszcze ciężej nie obniża się dla nich wymagań. Twierdzę i będę twierdził, że fakt, iż nie ma równości nie powoduje, że należy równać wynagrodzenia w dół.

porównujesz biedę z umysłowym upośledzeniem czy sugerujesz iż sama w sobie stanowi efekt umysłowego upośledzenia?

Pracodawcy przyjmują upośledzonych z pocałowaniem ręki z racji dopłat jakie dostają za to państwa.

Socjopata1 napisał(a):3. W systemie rzeczywiście rynkowym odpowiednie warunki zapewniłby Ci rynek - obecnie nawet w tym w istocie socjalistycznym kraju rynek zapewnia szanse - vide programy stypendialne dla osób, które wybiorą np. kierunek techniczny.

by dostać kasę z programu stypendialnego trzeba spełnić spartańskie warunki jesli idzie o dochody. Trzeba by w praktyce mieszkać samemu, lub z rodzinką bez zarobków, lub jedną marną rentką. A to niemożliwe, gdyż w takiej sytuacji nie sposób opłacić podstawowych opłat.


Socjopata1 napisał(a):Przedsiębiorstwo, które w przyszłości ich zatrudni płaci za studiowanie, więc kwestia tego, że rodzice nie wspomogą nie ma znaczenia.

nie spotkałem się nigdy z taką ofertą, ani nie znam nikogo komu by to zaooferowano. Naczytałeś się mundrości internetowych jak von grzanka?
Kwestia czy rodzice pomogą dalej ma zasadnicze znaczenie.

Socjopata1 napisał(a):4. Państwo stara się wyrównywać szanse, tyle że nieudolnie - chociażby dlatego, że szanse nigdy nie będą takie same. Gdybym chciał zostać malarzem zawsze będę miał gorsze szanse niż ktoś uzdolniony artystycznie. Przykra prawda jest taka, że równości szans w najszerszym tego słowa rozumieniu nigdy nie ma i nie będzie. W węższym rozumieniu - tylko wolny rynek może takie szanse zapewnić.

nie chcę by mniej uzdolniony miał takie same szanse co bardziej uzdolniony. Chce by ludzie tak samo uzdolnieni mieli takie same szanse, bez względu na ich warunki materialne. Nie chce nie móc studiować, podczas gdy debile z bogatymi rodzicami produkują sobie dyplomy.

Socjopata1 napisał(a):Studia nie są gwarantem zarobków - znam ludzi po studiach, którzy sobie kompletnie nie radzą w swoich dziedzinach i znam ludzi po zawodówkach, którzy już teraz mają większy majątek ode mnie (m.in. dlatego, że wcześniej zaczęli pracować).

nie zgromadzisz majątku pracując na niskiej posadzie. nie dostaniesz się na dobrą posadę bez opowiedniego wykształcenia. nie zrobisz tego odpowiedniego wykształcenia bez nadmiaru czasu i pieniędzy. Nie mając wsparcia nadmiar ten zeżre praca, na niskim stanowisku. Błędne koło się zamyka

Socjopata1 napisał(a):6. z oczywistych powodów ani równy start ani równy dostęp do edukacji nie może zostać zapewniony - jeśli ktoś z biednej rodziny jest równie zdolny co ktoś ze średnio sytuowanej rodziny to niby dlaczego ma być ten z biedniejszej preferowany?

nie preferowany, lecz z równymi szansami. Państwo powinno zapewnić im brakujące środki finansowe przez które muszą pracować, podczas gdy ich zamożniejsi koledzy mogą przeznaczać czas na studia

pieniądze dają wiele jeśli idzie o naukę. To kursy, to korepetycje, to dodatkowe kurewsko drogie podręczniki z których się można uczyć. To już zaczyna się przed maturą, ci których stać na korepetycje i kursy pozdawali średnio lepiej matury od których na to nie było stać. Zaś co powtórzę raz enty, w przypadku studiów pieniądze to czas jaki można na naukę przeznaczyć czy sama forma studiów. Musząc pracować pozostają Ci studia zaoczne, czyli nauka po godzinach pracy w tygodniu i spędzanie całego weekundu na uczelni. W przypadku kierunków ścisłych to za mało czasu na naukę. Zaś tak czy inaczej to zbytnie obciążenie dla organizmu i całkowite odebranie możliwości praktykowanie tego co nazywamy życiem prywatnym.

Socjopata1 napisał(a):Jednostki uzdolnione powyżej przeciętnej są "wyłapywane" przez masę programów stypendialnych i tak powinno być.

w praktyce tych stypendiów jest za mało. by dostać socjalne trzeba być menelem, by dostać naukowe trzeba się uczyć non stop (pracującym studentom mówimy dowidzenia). W praktyce naukowe dostają najczęściej zamożniejsi, którzy mieli więcej czasu na naukę.

Socjopata1 napisał(a):Żadna rodzina nie stała się lepiej sytuowana z niczego - ktoś w tej rodzinie zapracował na to lepsze sytuowanie, właśnie po to by ich potomstwo miało lepsze szanse. Jeśli motywacja lepszych warunków zostanie odebrana wskutek równania w dół efektem będzie stagnacja.

czyli niech gorzej urodzeni płacą za biedę swoich rodziców, a bieda niech dalej będzie dziedziczna.

Socjopata1 napisał(a):8. Jeśli zgodzisz się na oddawanie mi części swoich zarobków przez jakiś czas po tym jak już zostaniesz biotechnologiem, to możemy porozmawiać o dofinansowaniu:-). a tak poważnie - przedsiębiorstwa działające na tym rynku niewątpliwie z chęcią dofinansowałyby Cię, gdybyś zgodził się u nich pracować.

a ja chętnie dałbym się dofinansować. Chętnie bym pracował dla nich czy oddawał dwukrotność tego co we mnie włożyli i pracował. Tyle że nie znalazłem takiej możliwości, choć intensywnie szukałem. Na pierwszym roku nie było takich ofert.
"Hope can drown lost in thunderous sound
Fear can claim what little faith remains
But I carry strength from souls now gone
They won't let me give in...
(...)
Death will take those who fight alone
But united we can break a fate once set in stone
Just hold the line until the end
Cause we will give them hell..."


EH
Odpowiedz
Seth napisał(a):czyli niech gorzej urodzeni płacą za biedę swoich rodziców, a bieda niech dalej będzie dziedziczna.
Teoretyczna sytuacja: Ja i sąsiad zaczynamy z tego samego biednego poziomu. Obaj pracujemy dla naszych średnio uzdolnionych synów. Jednak ja poświęciłem siebie i pracuję na dwie zmiany, aby syn miał lepsze warunki do nauki, a sąsiad robi tak jak robił. Ze średnio uzdolnionego syna zrobił się zdolny syn, a syn sąsiada wciąż jest średnio zdolny. Rozumiem, że ostatecznie mam usłyszeć: "Syn pana sąsiadów miał gorsze warunki, więc ma pierwszeństwo w dostaniu się na studia"?

Odpowiedz
Rexerex napisał(a):Teoretyczna sytuacja: Ja i sąsiad zaczynamy z tego samego biednego poziomu. Obaj pracujemy dla naszych średnio uzdolnionych synów. Jednak ja poświęciłem siebie i pracuję na dwie zmiany, aby syn miał lepsze warunki do nauki, a sąsiad robi tak jak robił. Ze średnio uzdolnionego syna zrobił się zdolny syn, a syn sąsiada wciąż jest średnio zdolny. Rozumiem, że ostatecznie mam usłyszeć: "Syn pana sąsiadów miał gorsze warunki, więc ma pierwszeństwo w dostaniu się na studia"?

pogadamy jak zaczniesz pracować, i to na dwie zmiany.
"Hope can drown lost in thunderous sound
Fear can claim what little faith remains
But I carry strength from souls now gone
They won't let me give in...
(...)
Death will take those who fight alone
But united we can break a fate once set in stone
Just hold the line until the end
Cause we will give them hell..."


EH
Odpowiedz
Seth napisał(a):pogadamy jak zaczniesz pracować, i to na dwie zmiany.
Nie możesz po prostu wytłumaczyć dlaczego w Twoim systemie jeżeli ktoś specjalnie stara się o to, aby jego dziecko miało lepiej od innych dzieci to ostatecznie to dziecko i tak zostanie udupione "bo miało lepiej"?

Odpowiedz
Seth napisał(a):jak mam tego nie traktować osobiście gdy sprawa się bezpośrednio do mnie odnosi?

porównujesz biedę z umysłowym upośledzeniem czy sugerujesz iż sama w sobie stanowi efekt umysłowego upośledzenia?

Pracodawcy przyjmują upośledzonych z pocałowaniem ręki z racji dopłat jakie dostają za to państwa.

by dostać kasę z programu stypendialnego trzeba spełnić spartańskie warunki jesli idzie o dochody. Trzeba by w praktyce mieszkać samemu, lub z rodzinką bez zarobków, lub jedną marną rentką. A to niemożliwe, gdyż w takiej sytuacji nie sposób opłacić podstawowych opłat.


nie spotkałem się nigdy z taką ofertą, ani nie znam nikogo komu by to zaooferowano. Naczytałeś się mundrości internetowych jak von grzanka?
Kwestia czy rodzice pomogą dalej ma zasadnicze znaczenie.

nie chcę by mniej uzdolniony miał takie same szanse co bardziej uzdolniony. Chce by ludzie tak samo uzdolnieni mieli takie same szanse, bez względu na ich warunki materialne. Nie chce nie móc studiować, podczas gdy debile z bogatymi rodzicami produkują sobie dyplomy.


nie zgromadzisz majątku pracując na niskiej posadzie. nie dostaniesz się na dobrą posadę bez opowiedniego wykształcenia. nie zrobisz tego odpowiedniego wykształcenia bez nadmiaru czasu i pieniędzy. Nie mając wsparcia nadmiar ten zeżre praca, na niskim stanowisku. Błędne koło się zamyka

nie preferowany, lecz z równymi szansami. Państwo powinno zapewnić im brakujące środki finansowe przez które muszą pracować, podczas gdy ich zamożniejsi koledzy mogą przeznaczać czas na studia

pieniądze dają wiele jeśli idzie o naukę. To kursy, to korepetycje, to dodatkowe kurewsko drogie podręczniki z których się można uczyć. To już zaczyna się przed maturą, ci których stać na korepetycje i kursy pozdawali średnio lepiej matury od których na to nie było stać. Zaś co powtórzę raz enty, w przypadku studiów pieniądze to czas jaki można na naukę przeznaczyć czy sama forma studiów. Musząc pracować pozostają Ci studia zaoczne, czyli nauka po godzinach pracy w tygodniu i spędzanie całego weekundu na uczelni. W przypadku kierunków ścisłych to za mało czasu na naukę. Zaś tak czy inaczej to zbytnie obciążenie dla organizmu i całkowite odebranie możliwości praktykowanie tego co nazywamy życiem prywatnym.

w praktyce tych stypendiów jest za mało. by dostać socjalne trzeba być menelem, by dostać naukowe trzeba się uczyć non stop (pracującym studentom mówimy dowidzenia). W praktyce naukowe dostają najczęściej zamożniejsi, którzy mieli więcej czasu na naukę.

czyli niech gorzej urodzeni płacą za biedę swoich rodziców, a bieda niech dalej będzie dziedziczna.

a ja chętnie dałbym się dofinansować. Chętnie bym pracował dla nich czy oddawał dwukrotność tego co we mnie włożyli i pracował. Tyle że nie znalazłem takiej możliwości, choć intensywnie szukałem. Na pierwszym roku nie było takich ofert.

1. Bo sam powołujesz stale swój przykład - oczekujesz chyba, że jak wyrażane poglądy będą wprost dotyczyć Ciebie, to je zmienię? Nic z tego. Rzeczywiście trudno spojrzeć na sprawę obiektywnie jak się cały czas odwołuje do własnego przykładu - każdy chciałby być w jakiś sposób uprzywilejowany. To jest zrozumiałe.

2. Nie porównuję - stwierdzam tylko, że jeśli w przypadku okoliczności gorszej "upośledzenia umysłowego" nie sugerujesz konieczności "wyrównania szans" w drodze wyrównania zarobków, to również w przypadku okoliczności łagodniej niekorzystnej nie możesz się tego racjonalnie domagać. Chyba, że uważasz, że bieda uprawnia Cię do szczególnego traktowania nad osobami upośledzonymi? - ale nie wykazałeś dlaczego miałoby tak być.

3. Czy z racji ich przyjmowania płacą im menedżerskie pensje?

4. Niskie zarobki są kryterium dla stypendiów socjalnych, a ja mówiłem o wszelakich stypendiach za naukę - takich programów (nie tylko państwowych) jest sporo.

5. Ty nie znasz - a ja znam. Sam oceniałem takie "programy".

6. Statystycznie rzecz ujmując bogaci rodzice "produkują" mądrzejsze potomstwo. Sam to dalej potwierdzasz gdy piszesz o stypendiach. Tak więc debil robiący dyplom będzie raczej wyjątkiem od reguły.

7. Znowu to nawoływanie do powszechnej równości - nie ma czegoś takiego, jak już pisałem i obszernie uzasadniałem.

8. Myślisz, że mój kolega prowadzący warsztat mechaniczny narzeka, że skończył zawodówkę? - jest o 5 lat do przodu z zarabianiem pieniędzy, gdybyś miał wątpliwości.

9. Nie neguję tego, że pieniądze dają wiele, jeśli idzie o naukę. Ja neguję możliwość i celowość dofinansowania czyjejkolwiek nauki - jeśli potrzebujemy 100 biotechnologów (to tylko przykład) to jaką gra dla mnie rolę z jakiej rodziny się wywodzą - czy z biednej czy z bogatej? żadną - jest to bez znaczenia. jeśli biedny weźmie kredyt i za niego sfinansuje sobie studia to będzie w takim samym stopniu inżynierem, jak syn zamożnych rodziców, którzy zapłacili mu za studia. jeśli bogaci nie wypełnią tej luki w zapotrzebowaniu to rynek zassie tych ludzi z zamożnych czy biednych - zapotrzebowanie zostanie zaspokojone. znowuż - nie ma dla mnie znaczenia czy ich rodzice będą bogaci czy biedni. Życie nie jest sprawiedliwe - tak już jest. Poszedłem na prawo, bo to kierunek po którym względnie dobrze zarabiać - mogłem iść na historię, ale nie poszedłem na nią, bo to nierynkowe. Czy gdybym poszedł na historię i zarabiał grosze jako nauczyciel moje dzieci winny być dofinansowywane, bo postawiłem swoje pasje nad analizą zapotrzebowań rynku?

10. Żadna rodzica nie była bogata od początku - ktoś przełamał impas biedy, czyli jest to możliwe.

11. Może nie wiedziałeś jak i gdzie szukać?


Rexerex napisał(a):Teoretyczna sytuacja: Ja i sąsiad zaczynamy z tego samego biednego poziomu. Obaj pracujemy dla naszych średnio uzdolnionych synów. Jednak ja poświęciłem siebie i pracuję na dwie zmiany, aby syn miał lepsze warunki do nauki, a sąsiad robi tak jak robił. Ze średnio uzdolnionego syna zrobił się zdolny syn, a syn sąsiada wciąż jest średnio zdolny. Rozumiem, że ostatecznie mam usłyszeć: "Syn pana sąsiadów miał gorsze warunki, więc ma pierwszeństwo w dostaniu się na studia"?

No właśnie - pisałem o tym już w poprzednim poście, ale zostało to przemilczane.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
Cytat:
4. Niskie zarobki są kryterium dla stypendiów socjalnych, a ja mówiłem o wszelakich stypendiach za naukę - takich programów (nie tylko państwowych) jest sporo.

Nie wsządzie ze stypy naukowej da się wyżyć. Czasami są to śmieszne pieniądze np. u mnie - najwyższe stypendium wynosi jakieś 450 zł za średnią 5.0 - na studiach medycznych taka średnia jest praktycznie nieosiągalna. Żeby mieć same najwyższe oceny musiał byś chyba całe studia na amfie jechać i nic nie spać. Nie znam nikogo z taką średnią. Za 4.0, którą i tak ciężko utrzymać, jest 200 zł. No sory, wiem że każda złotówka się liczy, ale te pieniądze w ogóle nie odzwierciedlają pracy włożonej w ich zdobycie.
nil melius est quam cum ratione tacere

nil mirari, nil indignari, sed intellegere
Odpowiedz
Prawda. 200 zł to rano niby jest coś, ale wieczorem może zostać zeń np. 200 groszy. Uśmiech
Odpowiedz
Sagittarius napisał(a):Nie wsządzie ze stypy naukowej da się wyżyć. Czasami są to śmieszne pieniądze np. u mnie - najwyższe stypendium wynosi jakieś 450 zł za średnią 5.0 - na studiach medycznych taka średnia jest praktycznie nieosiągalna. Żeby mieć same najwyższe oceny musiał byś chyba całe studia na amfie jechać i nic nie spać. Nie znam nikogo z taką średnią. Za 4.0, którą i tak ciężko utrzymać, jest 200 zł. No sory, wiem że każda złotówka się liczy, ale te pieniądze w ogóle nie odzwierciedlają pracy włożonej w ich zdobycie.

Jasne, ale ja pisałem nie tylko o państwowych.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
Socjopata1 napisał(a):1. Bo sam powołujesz stale swój przykład - oczekujesz chyba, że jak wyrażane poglądy będą wprost dotyczyć Ciebie, to je zmienię? Nic z tego. Rzeczywiście trudno spojrzeć na sprawę obiektywnie jak się cały czas odwołuje do własnego przykładu - każdy chciałby być w jakiś sposób uprzywilejowany. To jest zrozumiałe.

nikt nie chciałby być w jakiś sposób udupiony, to również zrozumiale. A będąc udupionym nikt nie chce słuchać bredni jakie to wszystko łatwe, proste i sprawiedliwe.

Socjopata1 napisał(a):2. Nie porównuję - stwierdzam tylko, że jeśli w przypadku okoliczności gorszej "upośledzenia umysłowego" nie sugerujesz konieczności "wyrównania szans" w drodze wyrównania zarobków, to również w przypadku okoliczności łagodniej niekorzystnej nie możesz się tego racjonalnie domagać. Chyba, że uważasz, że bieda uprawnia Cię do szczególnego traktowania nad osobami upośledzonymi? - ale nie wykazałeś dlaczego miałoby tak być.

dlatego iż bez stosownego wsparcia państwa nie ma najmniejszej szansy na to by z biedy wyjść. Całość czasu poświęca zdobywanie zasobów potrzebnych do przetrwania, nie dając szans na zrobienie czegokolwiek dającego szansę na polepszenie swojego położenia.

Zresztą porównanie nietrafne. Upośledzony nie będzie starał się pójść na swoje czy zakładać rodziny.
A jak osoba uboga ma kupić sobie własne mieszkanie, gdy takowe kosztują mimum 80000zł (ok 35m) gdy sama ma średnio 1000zł na rękę. Oszczędzając to może koło 120 lat się tego doczeka ;] pod warunkiem że nie będzie musiała wydać oszczedności na łapówki dla lekarzy jeśli zachoruje w międzyczasie

Socjopata1 napisał(a):3. Czy z racji ich przyjmowania płacą im menedżerskie pensje?

głodowych ich z pewnością nie płacą

Socjopata1 napisał(a):4. Niskie zarobki są kryterium dla stypendiów socjalnych, a ja mówiłem o wszelakich stypendiach za naukę - takich programów (nie tylko państwowych) jest sporo.

pokaż mi takie programy w okolicach Katowic, obejmujące studentów kierunków biologicznych, dające wsparcie od pierwszego roku i nie wymagające mistycznej średniej 5.0. Z średnimi na biotechnologii jest tak samo jak Sigitarius opisał z medycznymi studiami.

Socjopata1 napisał(a):5. Ty nie znasz - a ja znam. Sam oceniałem takie "programy".

jw.

Socjopata1 napisał(a):6. Statystycznie rzecz ujmując bogaci rodzice "produkują" mądrzejsze potomstwo. Sam to dalej potwierdzasz gdy piszesz o stypendiach. Tak więc debil robiący dyplom będzie raczej wyjątkiem od reguły.

jak to potwierdzam? więcej czasu i więcej pieniędzy to nie mądrzejsze potomstwo lecz potomstwo mogące więcej i skuteczniej się edukować. Nic więcej i nic mniej. Zamień dwoje dzieci o takim samym iq, urodzone w rodzinie zamożnej i ubogiej, zoabczysz na ile warunki życiowe wpływają na realne możliwości człowieka.

Socjopata1 napisał(a):7. Znowu to nawoływanie do powszechnej równości - nie ma czegoś takiego, jak już pisałem i obszernie uzasadniałem.

nie równość lecz prawo do równych możliwości startu. Skoro państwo istnieje i istnieje ponoć dla naszego dobra niech kurwa coś dla tego dobra robi, zamiast pogania elitom w wyzyskiwaniu mas i interesów z mafią.

Socjopata1 napisał(a):8. Myślisz, że mój kolega prowadzący warsztat mechaniczny narzeka, że skończył zawodówkę? - jest o 5 lat do przodu z zarabianiem pieniędzy, gdybyś miał wątpliwości.

a twój kolega to absolutna wyrocznia i bezwględna średnia ukazująca nieomylne prawdy

Socjopata1 napisał(a):9. Nie neguję tego, że pieniądze dają wiele, jeśli idzie o naukę. Ja neguję możliwość i celowość dofinansowania czyjejkolwiek nauki - jeśli potrzebujemy 100 biotechnologów (to tylko przykład) to jaką gra dla mnie rolę z jakiej rodziny się wywodzą - czy z biednej czy z bogatej? żadną - jest to bez znaczenia. jeśli biedny weźmie kredyt i za niego sfinansuje sobie studia to będzie w takim samym stopniu inżynierem, jak syn zamożnych rodziców, którzy zapłacili mu za studia. jeśli bogaci nie wypełnią tej luki w zapotrzebowaniu to rynek zassie tych ludzi z zamożnych czy biednych - zapotrzebowanie zostanie zaspokojone. znowuż - nie ma dla mnie znaczenia czy ich rodzice będą bogaci czy biedni.

nic dziwnego że pierdoli Cię bieda ludzi skoro postrzegasz człowieka jedynie przez pryzmat rynku.

brałeś kiedyś kredyt? wiesz jak to wygląda w praktyce?

Socjopata1 napisał(a):Życie nie jest sprawiedliwe - tak już jest. Poszedłem na prawo, bo to kierunek po którym względnie dobrze zarabiać - mogłem iść na historię, ale nie poszedłem na nią, bo to nierynkowe. Czy gdybym poszedł na historię i zarabiał grosze jako nauczyciel moje dzieci winny być dofinansowywane, bo postawiłem swoje pasje nad analizą zapotrzebowań rynku?

Tak.

Socjopata1 napisał(a):10. Żadna rodzica nie była bogata od początku - ktoś przełamał impas biedy, czyli jest to możliwe.

najczęściej przy odpowiednich sytuacjach dziejowych i warunkach gospodarczych, obecny status kto jest biedny a kto bogaty ustanowił przełom komunizmu i idiokracji. Kto z zdążył się nachapać za komuny, i kto zdążył się nachapać na transformacji jest przy kasie. Kto nie ten musi klepać biedę.
Gdyby moi rodzice należeli do partii dziś by byłbym ustawiony, podobnie jak gdyby z elitą solidarnościuchów rozkradali panstwowy majątek. a że byli uczciwymi ludźmi to jestem udupiony.

tak czy inaczej dalej wracamy do kwestii szczęścia - nie masz żadnego wpływu na to czy Twój przodek dorobił się majątku

Socjopata1 napisał(a):No właśnie - pisałem o tym już w poprzednim poście, ale zostało to przemilczane.

pisałem już wcześniej, i to się robi nudne. zarobki nie powinny mieć żadnego wpływu jeśli idzie o przyjęcie na studia.
zależy mi by państwo zapewniało dość pomocy młodym, by ci którzy chcą studiować nie musieli sami na siebie harować,w przeciwieństwie do tych finansowanych przez zamożnych krewnych.
"Hope can drown lost in thunderous sound
Fear can claim what little faith remains
But I carry strength from souls now gone
They won't let me give in...
(...)
Death will take those who fight alone
But united we can break a fate once set in stone
Just hold the line until the end
Cause we will give them hell..."


EH
Odpowiedz
Seth napisał(a):nikt nie chciałby być w jakiś sposób udupiony, to również zrozumiale. A będąc udupionym nikt nie chce słuchać bredni jakie to wszystko łatwe, proste i sprawiedliwe.

dlatego iż bez stosownego wsparcia państwa nie ma najmniejszej szansy na to by z biedy wyjść. Całość czasu poświęca zdobywanie zasobów potrzebnych do przetrwania, nie dając szans na zrobienie czegokolwiek dającego szansę na polepszenie swojego położenia.

Zresztą porównanie nietrafne. Upośledzony nie będzie starał się pójść na swoje czy zakładać rodziny.
A jak osoba uboga ma kupić sobie własne mieszkanie, gdy takowe kosztują mimum 80000zł (ok 35m) gdy sama ma średnio 1000zł na rękę. Oszczędzając to może koło 120 lat się tego doczeka ;] pod warunkiem że nie będzie musiała wydać oszczedności na łapówki dla lekarzy jeśli zachoruje w międzyczasie



głodowych ich z pewnością nie płacą



pokaż mi takie programy w okolicach Katowic, obejmujące studentów kierunków biologicznych, dające wsparcie od pierwszego roku i nie wymagające mistycznej średniej 5.0. Z średnimi na biotechnologii jest tak samo jak Sigitarius opisał z medycznymi studiami.



jw.



jak to potwierdzam? więcej czasu i więcej pieniędzy to nie mądrzejsze potomstwo lecz potomstwo mogące więcej i skuteczniej się edukować. Nic więcej i nic mniej. Zamień dwoje dzieci o takim samym iq, urodzone w rodzinie zamożnej i ubogiej, zoabczysz na ile warunki życiowe wpływają na realne możliwości człowieka.



nie równość lecz prawo do równych możliwości startu. Skoro państwo istnieje i istnieje ponoć dla naszego dobra niech kurwa coś dla tego dobra robi, zamiast pogania elitom w wyzyskiwaniu mas i interesów z mafią.



a twój kolega to absolutna wyrocznia i bezwględna średnia ukazująca nieomylne prawdy



nic dziwnego że pierdoli Cię bieda ludzi skoro postrzegasz człowieka jedynie przez pryzmat rynku.

brałeś kiedyś kredyt? wiesz jak to wygląda w praktyce?



Tak.



najczęściej przy odpowiednich sytuacjach dziejowych i warunkach gospodarczych, obecny status kto jest biedny a kto bogaty ustanowił przełom komunizmu i idiokracji. Kto z zdążył się nachapać za komuny, i kto zdążył się nachapać na transformacji jest przy kasie. Kto nie ten musi klepać biedę.
Gdyby moi rodzice należeli do partii dziś by byłbym ustawiony, podobnie jak gdyby z elitą solidarnościuchów rozkradali panstwowy majątek. a że byli uczciwymi ludźmi to jestem udupiony.

tak czy inaczej dalej wracamy do kwestii szczęścia - nie masz żadnego wpływu na to czy Twój przodek dorobił się majątku



pisałem już wcześniej, i to się robi nudne. zarobki nie powinny mieć żadnego wpływu jeśli idzie o przyjęcie na studia.
zależy mi by państwo zapewniało dość pomocy młodym, by ci którzy chcą studiować nie musieli sami na siebie harować,w przeciwieństwie do tych finansowanych przez zamożnych krewnych.

1. Gdzie pisałem, że to jest łatwe, proste i sprawiedliwe? Pisałem wręcz, że wiem, że nie jest, ale tak już jest.

2. W każdej bogatej rodzinie jest albo był ktoś komu się udało.

3. Niby dlaczego? - nie mówiłem o upośledzeniu w dużym stopniu, przecież są ludzie z nieznacznym upośledzeniem umysłowym. Zresztą nie zmienia to faktu, że nawet gdyby uwzględniać Twoje postulaty nie będzie sprawiedliwie wg Twojej definicji, bo przecież będą chociażby upośledzeni, którzy nie będą mieli takich samych szans.

4. Zapytam więc inaczej - skąd przekonanie, że płaca im więcej niż innym fizycznym?

5. Już zaczynają się żądania - jak czegoś chcesz czasem musisz wykazać się mobilnością. Nie jestem z Katowic i tam nie działam.

6. J.w. - nie mogę udostępniać informacji pozyskanych w toku wykonywania pracy osobom trzecim, a przecież informacje w internecie są niewiarygodne.

7. Wiem, że warunki życiowe wpływają - przecież właśnie to napisałem. Mądrość to jest zbiór posiadanej wiedzy a nie inteligencja. Warunki fizyczne i umysłowe też wpływają, a są niezależne od biedy czy bogactwa - również dlatego równość nie jest osiągalna, nawet gdyby była pożądana.

8. Państwo nie istnieje dla Twego dobra - przynajmniej nie państwo socjalne. Idź na zasiłek, awanturuj się pod monopolowym, itp. to państwo będzie działać dla Twojego dobra. W przeciwnym razie nie masz na co liczyć. Ile razy mam powtarzać, że równy start dla wszystkich nie jest możliwy?

9. A Ty jesteś absolutną wyrocznią?

10. Daleko idący wniosek, że pierdoli mnie bieda. I tak brałem, i wiem jak to wygląda.

11. Nie, tak nie powinno być.

12. Nieprawda - oględnie mówiąc.

13. Nie masz też wpływu na to czy masz zdolności matematyczne.

14. Cóż, a ja już pisałem, że to stanowisko jest bez sensu. Abstrahując od faktu, że koło sprawiedliwości to to nawet nie leżało, to odejmowałoby to istotną motywację dla wytężonej pracy.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości