Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mamusia zawsze pomoże synkowi. Nawet jeśli oboje są szympansami bonobo. ;)
#1
Cytat:Biolodzy zaobserwowali, że matki i synowie małp tego gatunku przebywają większość czasu ze sobą, a w momencie, gdy dochodzi do konfrontacji jego z innym samcem, interwencja matki może okazać się decydująca. Wynika to z wysokiego statusu społecznego samic w stadach bonobo. Samiec, którego matki nie ma w stadzie, stając do konfrontacji z innym, ma zdecydowanie mniejsze szanse. Po przegranym pojedynku ma niższy status społeczny i mniejsze szanse na prokreację.
http://niezalezna.pl/article/show/id/38442

Ciekawa obserwacja socjobiologiczna, nieprawdaż?
Odpowiedz
#2
Palmer,

ciekawa i prawdziwa. Ten sam mechanizm obserwujemy u ludzi. Matki faworyzują synów i poświęcają im więcej uwagi. To jedna z przyczyn zniewieścienia mężczyzn we współczesnym świecie.

Gorsze traktowanie córek, to także widzenie w nich przyszłej konkurencji. Ale najważniejszy jest to, że powodzenie córek w prokreacji nie zależy od pozycji(wyszło dwuznacznie, ale wiesz o co mi chodzi Uśmiech).
Każda będzie miała partnera, jeśli zechce. Natomiast sukces syna, w dużym stopniu zależy od pozycji społecznej, jaką uda się mu osiągnąć.
Odpowiedz
#3
No, niezupełnie.
Rozpieszczeni, wychuchani i wygłaskani synowie nadopiekuńczych mam mają często spore problemy ze znalezieniem partnerki. Większość kobiet na sam widok takich facetów podwija kieckę i ucieka jak najdalej. Te odważne które zostaną są zaciekle tępione przez troskliwe mamuśki, bo nie są przecież dość dobre dla kochanych synków.
Natura albowiem w rozmaitości się kocha; w niej wydaje swoją moc, mądrość i wielkość.
(Jędrzej Śniadecki)







Odpowiedz
#4
Rojza,

bo żadna kandydatka na żonę nie będzie tak bezkrytycznie uwielbiać jak mamusia. Duży uśmiech

Słyszałem o epidemii pomieszkiwania u mamy starych kawalerów we Włoszech.
Ale, to dojdzie i do nas.
Odpowiedz
#5
U nas mamy co innego. Podstarzałych wiecznych studentów utrzymywanych przez kochające mamusie.
Natura albowiem w rozmaitości się kocha; w niej wydaje swoją moc, mądrość i wielkość.
(Jędrzej Śniadecki)







Odpowiedz
#6
Rojza,

zapomniałem, że Ty z akademickiego miasta. To jeden z powodów dla których uwielbiam Kraków. Uśmiech
Odpowiedz
#7
Niestety znam takie kobiety... to też się zdarza...
"Chociażbym chodził ciemną doliną zła się nie ulęknę, bo będę w niej największym skurwysynem" (Ps23,4 vs forum postapo)[url=http://blog.wiara.pl/alla86/2007/04/27/chociazbym-chodzil-ciemna-dolina-zla-sie-nie-ulekne-bo-ty-jestes-ze-mna-ps234/][/url]
Odpowiedz
#8
exeter napisał(a):Palmer,

ciekawa i prawdziwa. Ten sam mechanizm obserwujemy u ludzi. Matki faworyzują synów i poświęcają im więcej uwagi. To jedna z przyczyn zniewieścienia mężczyzn we współczesnym świecie.

Gorsze traktowanie córek, to także widzenie w nich przyszłej konkurencji. Ale najważniejszy jest to, że powodzenie córek w prokreacji nie zależy od pozycji(wyszło dwuznacznie, ale wiesz o co mi chodzi Uśmiech).
Każda będzie miała partnera, jeśli zechce. Natomiast sukces syna, w dużym stopniu zależy od pozycji społecznej, jaką uda się mu osiągnąć.
To prawda, że córki są gorzej traktowane od swoich braci. Znam kilka przykładów to potwierdzających. Synkowi oddać wszystko, a córka niech se znajdzie bogatego fagasa. Oczywiście córka nie znajduje takiego, bo niby gdzie. Pozostaje żal i rozbita rodzina.
Głupota i skurwysyństwo w jednym.
Albo, jak pokazuje przykład bonobos, zachowanie wygenerowane w czasach jeszcze "przedczłowieczych".
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości