Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dziewczynie się nie podoba, że nie wierzę
#21
powiedz że "próbujesz uwierzyć", zalicz, a kiedy dojdzie do jakiejść ważniejszej sprawy... "no niestety, nie udało mi się uwierzyć."
Największy polski ateista. 110 kilo wagi.

konkluzja, po pewnej rozmowie - by pobić posąg ze Świebodzina, należy wybudować 34-metrową Sashę Grey, miażdzącą obcasem głowę biskupa.
Przerobienie wyspy Niue na raj podatkowy i BDSM-land też w planach.

"Zadbałem o o tę ponurą reputację, by odstraszyć podstępne zło, które dręczy nasz przeklęty kraj. Wiesz o czym mówię? o podatkach." Duży uśmiech

Harry Potter niesie lepsze przesłanie niż biblia.
Odpowiedz
#22
wedlug mnie powinniescie pogadac szczerze i ustalic pewne zasady... nie mozna zmusic kogos do robienia rzeczy wbrew samemu sobie. a jesli ona tego nie zrozumie.. to czy widzisz jakis sens bycia razem?
Odpowiedz
#23
The Phillrond napisał(a):Strata drugiej strony Uśmiech

Nom. Tylko nie wiem po co ten uśmieszek.

Cytat:Ja to widzę tak- na długi dystans każdy stawia na szczerość, a przynajmniej każdy kto ma rozwinięte ludzkie uczucia, prawda? Zdezorientowanymile:

Na długi dystans stawia się na szczerość, a znajomość zaczyna się od nieszczerości? Dziwne.

Cytat:Jednak na początku gry są całkiem dobrym sposobem na odsianie ziarna od plew, z dwóch stron.

Strona, która gra, to plewa.

Cytat:Owszem, znajdą się odstępstwa, bo jedna poleci na agresywnego maczo a drugi da się uwieść famme fatale, ale generalnie gra z umiarem po prostu dodaje wszystkiemu smaku. Nie ma co demonizować Zdezorientowanymile:

Najlepiej być sobą. Jeśli ma się poczucie własnej wartości, to nie ma się potrzeby udawania kogoś kim się nie jest.
Odpowiedz
#24
Mach napisał(a):wedlug mnie powinniescie pogadac szczerze i ustalic pewne zasady... nie mozna zmusic kogos do robienia rzeczy wbrew samemu sobie. a jesli ona tego nie zrozumie.. to czy widzisz jakis sens bycia razem?

Można kogoś zmusić do robienia rzeczy wbrew sobie samemu, jeśli zmuszający źle pojmuje związek dwojga ludzi i wyczuwając swoją przewagę, zamiast iść na kompromis chce, żeby wszystko było na jego modłę. I rzeczywiście, nie widzę sensu bycia razem w takim wypadku, bo ucho "takiego dzbana" urwie się prędzej niż później.
Odpowiedz
#25
Cieluch napisał(a):Można kogoś zmusić do robienia rzeczy wbrew sobie samemu, jeśli zmuszający źle pojmuje związek dwojga ludzi i wyczuwając swoją przewagę, zamiast iść na kompromis chce, żeby wszystko było na jego modłę.
A ja bym powiedziała że i można, i czasami się powinno. Moze się przecież zdarzyć, że taranujemy wolną wolę bliskiej nam osoby dla dobra jej i związku. Przykład? Leczenie alkoholizmu.
Natura albowiem w rozmaitości się kocha; w niej wydaje swoją moc, mądrość i wielkość.
(Jędrzej Śniadecki)







Odpowiedz
#26
drogi Cieluchu.. sa ludzie ktorzy moga sie dogadac.. moze nie wszyscy.. ale jacys.. napewno.. pojscie na kompromis to jest dobra rzecz.. a jak nie to... tak jak napisalas 'nie widzę sensu bycia razem w takim wypadku, bo ucho "takiego dzbana" urwie się prędzej niż później.'
Odpowiedz
#27
Rojza Genendel napisał(a):A ja bym powiedziała że i można, i czasami się powinno. Moze się przecież zdarzyć, że taranujemy wolną wolę bliskiej nam osoby dla dobra jej i związku. Przykład? Leczenie alkoholizmu.

Tak, Rojza. Jak najbardziej. Ale nie mówimy tu o przypadkach gdzie zmuszanie partnera jest właściwie wspieraniem go w powrocie na drogę cnoty, ale o przypadkach gdzie wymaganie jakichś zmian tak dalece ingeruje w tę drugą osobę, że w końcu odbiera jej tożsamość.

Mach napisał(a):drogi Cieluchu.. sa ludzie ktorzy moga sie dogadac.. moze nie wszyscy.. ale jacys.. napewno.. pojscie na kompromis to jest dobra rzecz.. a jak nie to... tak jak napisalas 'nie widzę sensu bycia razem w takim wypadku, bo ucho "takiego dzbana" urwie się prędzej niż później.'

Drogi Machu, zapewne jest od groma ludzi, którzy mogą i powinni się dogadać, ale tych ludzi musi łączyć jakiś wspólny mianownik, na którym będzie można zbudować mocny i trwały związek. I inna rzecz poprosić partnera żeby opuszczał po sobie klapę od sedesu i wynosił śmieci, a w zamian za to, nie marudzić już o bałagan w garażu, a inna żądać od niego jakiejś totalnej zmiany, która godzi w wyznawane przezeń wartości. Taki związek, jeśli przetrwa, będzie precedensem. Oczko
Odpowiedz
#28
kazdy ma swoja racje, kazdy jest najmadrzejszy itp.. mozna by tak godzinami wymieniac sie pogladami Uśmiech)
Odpowiedz
#29
Mach napisał(a):kazdy ma swoja racje, kazdy jest najmadrzejszy itp...

Cóż... Swoje racje rzeczywiście każdy ma, ale już nie każdy jednak, jest tym najmądrzejszym. Między innymi dlatego rodzice-lekarze studenta medycyny z pięknego osiedla eleganckich domków z dużymi garażami, będą wybijać mu z głowy choćby i najpiękniejszą pracownicę marketu, mieszkankę rozległego blokowiska, jeno z maturą. Miłość ma swoje wymagania choć wielu chce myśleć, że jest absolutnie bezwarunkowa. Oczko
Odpowiedz
#30
alez tak, masz racje ZAWSZE znajda sie wyjatki, przeciez to jest normalka, jedni powiedza synu znajdz sobie kogos ustawionego, inni rob co chcesz byle byc szczesliwym... szczerze wtracanie sie osob trzecich nie uwarzam za stosowne.
Odpowiedz
#31
Cieluch napisał(a):Tak, Rojza. Jak najbardziej. Ale nie mówimy tu o przypadkach gdzie zmuszanie partnera jest właściwie wspieraniem go w powrocie na drogę cnoty, ale o przypadkach gdzie wymaganie jakichś zmian tak dalece ingeruje w tę drugą osobę, że w końcu odbiera jej tożsamość.
No a jeśli spojrzysz na to od drugiej strony? Próba nawrócenia- jako ratowanie zdrowia duszy przed potępieniem, jako troska o życie wieczne?
Natura albowiem w rozmaitości się kocha; w niej wydaje swoją moc, mądrość i wielkość.
(Jędrzej Śniadecki)







Odpowiedz
#32
Mach napisał(a):alez tak, masz racje ZAWSZE znajda sie wyjatki, przeciez to jest normalka, jedni powiedza synu znajdz sobie kogos ustawionego, inni rob co chcesz byle byc szczesliwym... szczerze wtracanie sie osob trzecich nie uwarzam za stosowne.

Nie chodzi o szukanie kogoś "ustawionego", bo w tym będzie celowała bardziej druga strona, ta ustawiona gorzej, ale o szukanie kogoś ze swojej półki. Wyobrażasz sobie związek prawnika ze sprzątaczką, albo pani rektor z hydraulikiem? Albo opuśćmy nasze rodzime podwórko, wyobrażasz sobie związek katoliczki z muzułmaninem? :roll:

A z tym wyjątkiem "zawsze znajdującym się" polemizowałabym, i powiedziała raczej, że może znaleźć się wyjątek, a nie, że musi. Oczko

Rojza Genendel napisał(a):No a jeśli spojrzysz na to od drugiej strony? Próba nawrócenia- jako ratowanie zdrowia duszy przed potępieniem, jako troska o życie wieczne?

Rojzik, przyznam się, że nie rozumiem. Możesz myśl swą wygładzić? Oczko
Odpowiedz
#33
Mogę.
Zgodzisz się ze mną że wyciąganie kogoś za uszy z alkoholizmu, albo przymusowe leczenie z choroby zakaźnej jest dobre?
Może być tak, że z punktu widzenia osoby wierzącej, nawracanie kogoś różnymi metodami jest dobre, bo wiąże się z troską o duchowość delikwenta, jego życie wieczne, zbawienie...
Natura albowiem w rozmaitości się kocha; w niej wydaje swoją moc, mądrość i wielkość.
(Jędrzej Śniadecki)







Odpowiedz
#34
wyciąganie kogoś za uszy z alkoholizmu dobre? ja bym powiedziała, że ta "wyciągająca" osoba cierpi na współuzależnienie i to nie jest dobre... nie dobre to jest... tak, tak.. niedobre

co zaś do związków gdzie istnieje różnica w poglądach religijnych, to trzeba pamiętać, że ludzie się z wiekiem radykalizują, to co może być tylko małym dysonansem w młodości w wieku dojrzałym staje się problemem nie do przeskoczenia

katoliczka z muzułmaninem może, muzułmanin może poślubić katoliczkę, muzułmanin może poślubić kobietę wiary Wielkiej Księgi... muzułmanka tylko muzułmanina... żyd nie może poślubić nie żydówki, ani żydówka nie żyda, nie wolno... chyba że ślub cywilny i tylko poza Izraelem...

katoliczka może poślubić ateistę, ale dzieci będą wychowywane w wierze katolickiej... ateista to najgorsze zło dla wszystkich religii...

ale najbardziej to mi się podobało, jak pobrali się prawosławny z katoliczką i potem rozwiedli... ale był cyrk jak się kłócili, które święta są prawdziwe i które z nich ma obchodzić ich córka... tak, tak... to była jazda bez trzymanki, nawet do sądu z tym poszli..
"Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie. Jeśli chcecie być głupimi fiutami, to nimi bądźcie, ale nie oczekujcie wtedy od innych szacunku - głupi fiut to głupi fiut" - Frank Zappa -
z Ulubionych cytatów


"Dziwka - kobieta o moralności mężczyzny"
Odpowiedz
#35
Nomeolvides napisał(a):ale najbardziej to mi się podobało, jak pobrali się prawosławny z katoliczką i potem rozwiedli... ale był cyrk jak się kłócili, które święta są prawdziwe i które z nich ma obchodzić ich córka... tak, tak... to była jazda bez trzymanki, nawet do sądu z tym poszli..

bez sensu, przynajmniej w przypadku np. świąt bożego narodzenia - powinni się cieszyć, że córka całe święta może spędzać najpierw z mamą, a potem z tatą
"Umarł Bóg
Nie potrzebuje go nikt
Wszak to przekleństwo
by wiecznie móc żyć
Okrutne...
Zło nas oślepia i fałszywy nasz blask
Pogardzać nadzieją
Nie wstydzić się kłamstw
Kochać nienawiść
To być jednym z nas..."
Odpowiedz
#36
Ehh...znam to...śniły jej się białe welony i takie tam..
Szkoda czasu na wiarę,jest tyle rzeczy do poznania...Oczko
Odpowiedz
#37
18 lat to zdecydowanie za wcześnie na związek. Do nauki! Duży uśmiech
Odpowiedz
#38
Rojza Genendel napisał(a):Zgodzisz się ze mną że wyciąganie kogoś za uszy z alkoholizmu, albo przymusowe leczenie z choroby zakaźnej jest dobre?

Tak. Jest dobre. O ile oczywiście, alkoholik wykazuje chęć uczestnictwa w tym szlachetnym akcie. :] Nie bardzo wiem o co myk z przymusowym leczeniem choroby zakaźnej. Takiej, to chyba każdy chce się pozbyć. Nie trzeba zmuszać... Ale może ja o czymś nie wiem, to słucham. Uśmiech

Rojza Genendel napisał(a):Może być tak, że z punktu widzenia osoby wierzącej, nawracanie kogoś różnymi metodami jest dobre, bo wiąże się z troską o duchowość delikwenta, jego życie wieczne, zbawienie...

I tego właśnie nie lubię. :] Muzułmanie też wiedzą co byłoby dla nas najlepsze... :] Najlepiej, niech wierząca poszuka wierzącego i nie będzie trzeba cyrku odstawiać i rodzicom klina zabijać. A sławetne "człek się odmieni, gdy się ożeni" czas już głośno wyśmiać.

Nomeolvides napisał(a):...co zaś do związków gdzie istnieje różnica w poglądach religijnych, to trzeba pamiętać, że ludzie się z wiekiem radykalizują, to co może być tylko małym dysonansem w młodości w wieku dojrzałym staje się problemem nie do przeskoczenia.

Tak, tylko widzisz... Zanim ta radykalizacja nastąpi, można komuś niepotrzebnie krwi napsuć. Choć z drugiej strony, kto miałby nie próbować zmieniać świata, jak szalona młodość? Żeby mieć co wspominać na zgrzybiałą starość! Szczęśliwy

Ninurta napisał(a):bez sensu, przynajmniej w przypadku np. świąt bożego narodzenia - powinni się cieszyć, że córka całe święta może spędzać najpierw z mamą, a potem z tatą

Dlaczego ktoś powinien się cieszyć, że "współtwórca" jego potomka pakuje mu do głowy jakieś bzdury? A nie lepiej to było wcześniej pomyśleć i nie narażać własnych dzieci na takie swoiste "rozdwojenie jaźni"? :]
Odpowiedz
#39
Myślę, że najbardziej to jest kwestia szacunku dla drugiego człowieka, szanowanie go takim jakim jest, widzenie w nim człowieka - pełnoprawnego, mającego swoją własną historię, osobowość, tożsamość. Jeśli szanujemy drugiego człowieka to nie ma miejsca na usiłowanie zmienienia go pod swoje kopyto, nie ma miejsca na traktowanie go instrumentalnie, na tworzenie "idealnego związku" z jeszcze "nieidealnym" partnerem czy partnerką.

Dodatkowo jeśli faktycznie dla kogoś wiara i religia ma tak duże znaczenie jak deklaruje, to nie będzie się wiązał czy wiązała z osobą o odmiennych poglądach religijnych, bo to dla osoby wierzącej ważne wszak.

Ja kiedyś byłam związana z osobą odmiennej wiary, przy czym on od początku wiedział że jestem ateistką i że pochodzę z rodziny katolickiej, poza tym był Polakiem, więc wydawało się, że nie ma większych problemów, a jednak taki związek to skok na głęboką wodę. Dlatego z jednej strony rozumiem osoby wchodzące w takie związki, nasze romantyczne wyobrażenie o miłości pozwala wchodzić w najbardziej absurdalne z punktu widzenia rozsądku związki. I często każdy sam musi się przekonać na własnej skórze, że to nie takie proste.

Z drugiej strony teraz jak słyszę następną rozentuzjazmowaną osobę która przeżywa swoją wielką miłość i ma tylko "małe" wątpliwości odnośnie odmiennego wyznania drugiej strony to żałuję, że w Polsce w szkole nie ma religioznawstwa, bo myślę, że minimalna nawet wiedza na temat wzajemnych choćby relacji różnych religii ostudziła by nieco zapały.
"Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie. Jeśli chcecie być głupimi fiutami, to nimi bądźcie, ale nie oczekujcie wtedy od innych szacunku - głupi fiut to głupi fiut" - Frank Zappa -
z Ulubionych cytatów


"Dziwka - kobieta o moralności mężczyzny"
Odpowiedz
#40
Ej tam... ciesz się chwilą Oczko
Nie przekonywać, domagać się szacunku i będzie... wytłumaczyć, że bozia kocha wszystkich dobrych ludzi Oczko
U mnie tak siedem lat dało radę Oczko
Dlatego sprawdzić, jeżeli fanatyczka - iść do knajpy szukać innej.
"Chociażbym chodził ciemną doliną zła się nie ulęknę, bo będę w niej największym skurwysynem" (Ps23,4 vs forum postapo)[url=http://blog.wiara.pl/alla86/2007/04/27/chociazbym-chodzil-ciemna-dolina-zla-sie-nie-ulekne-bo-ty-jestes-ze-mna-ps234/][/url]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości