Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nasze pożegnania
(16.07.2018, 16:44)Żarłak napisał(a): Trytytki i power tape ochronią ludzkość przed zagładą.

Tak jest. Jak czegoś nie da się naprawić taśmą klejącą, to znaczy, że użyłeś za mało taśmy.
Odpowiedz
W wieku 67 lat zmarła wokalistka i autorka tekstów Olga Sipowicz - Kora.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
Pamiętam dzień kiedy Marek Jackowski zmarł. Dzisiaj jestem równie zszokowany co wtedy. Chorowała, ale i tak to dla mnie niespodziewane...

(16.07.2018, 16:50)ZaKotem napisał(a):
(16.07.2018, 16:44)Żarłak napisał(a): Trytytki i power tape ochronią ludzkość przed zagładą.

Tak jest. Jak czegoś nie da się naprawić taśmą klejącą, to znaczy, że użyłeś za mało taśmy.

The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Smutne - poznałem Korę i Jackowskiego jeszcze w latach komuny.
Żyleta to mało powiedziane.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Takie osobiste doświadczenia są świetnym weryfikatorem wizerunku. Uważam, że bardzo cenne i prawie zawsze nie są obojętne.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Najlepsza polska rockmanka (i twórczyni tekstów).
Niepowetowana strata...
I choose not to choose life. I choose something else - Ewan McGregor

Niedostępny na forum. KONTAKT PRZEZ GG LUB MAIL
Odpowiedz
(28.07.2018, 10:57)Sofeicz napisał(a): Smutne - poznałem Korę i Jackowskiego jeszcze w latach komuny.
Żyleta to mało powiedziane.

A wszystkich poznałeś?

[Obrazek: DSC05539.jpg]

Ten z lewej to mój tatko.
Odpowiedz
(28.07.2018, 09:45)Dwa Litry Wody napisał(a): W wieku 67 lat zmarła wokalistka i autorka tekstów Olga Sipowicz - Kora.
W wieku 76 lat (przypadek?) zmarł polski jazzman Tomasz Stańko, o którym słyszał chyba nawet ten, który jazzem się na co dzień nie interesuje. A dla tych, którzy się trochę interesują, pewna terminologia może być zastanawiająca:

https://gwiazdy.wp.pl/tomasz-stanko-nie-...029009025a
"Stańko spędził trochę czasu w Niemczech, gdzie nagrywał z big bandem Globe Unity Orchestra, który reprezentował skrajnie lewacki nurt free jazzu."

Nie bardzo rozumiałem, co ma lewactwo do muzyki. Wyjaśnienie jest kawałek dalej:

"Dla nich lewactwo było równoznaczne z awangardą, ale szanowali to, że każdy jest indywidualnością - stwierdził Stańko."

Czyli według tego schematu (przynajmniej muzycznie) prawactwo powinno być równoznaczne z konserwatyzmem, tradycjonalizmem, powtarzaniem schematów, co dla niefanów jazzu jest chyba najbardziej odpychające (bo nużące).
"Słuszna decyzja podjęta z niesłusznych powodów może nie być słuszna."
(Weatherby Swann)

The first to plead is adjudged to be upright,
until the next comes and cross-examines him.

(Proverbs 18:17)
Odpowiedz
(29.07.2018, 19:59)Elbrus napisał(a): Czyli według tego schematu (przynajmniej muzycznie) prawactwo powinno być równoznaczne z konserwatyzmem, tradycjonalizmem, powtarzaniem schematów, co dla niefanów jazzu jest chyba najbardziej odpychające (bo nużące).

To może niech w ramach indywidualnej awangardy przestaną używać trąbek, fliegerhornów, perkusji, pianin i innych instrumentów muzycznych. Granie ciągle i ciągle na tym samym instrumencie, nawet jeśli gra się free jazz, jest takie monotonne i nużące. Toż to zwykła domena konserwatystów. Prawdziwa jazzowa awangarda trąbi wuwuzelami...
Odpowiedz
(29.07.2018, 10:03)lumberjack napisał(a):
(28.07.2018, 10:57)Sofeicz napisał(a): Smutne - poznałem Korę i Jackowskiego jeszcze w latach komuny.
Żyleta to mało powiedziane.

A wszystkich poznałeś?

Ten z lewej to mój tatko.

Coś mi się po głowie kołacze. To były czasy Osjanu, Milo Kurtisa etc.
Niestety ogólnie większość czasu byłem wtedy na fazie i pamięć szwankuje.

Co za p.....seria! Kora z teraz Stańko.

Pamiętacie moją Dobrą Radę - jak się na imprezie gadka nie klei wrzućcie temat "chciałem puścić bąka, a się zesrałem".
Kiedyś tak zrobiłem po jakimś koncercie, na którym grał Stańko - i właśnie Mistrz mało się nie posikał z radości.
Opowiedział, jak na występie, gdzie był cały czas na scenie, zaczął od potężnego intro i tak zadął, że popuścił w gacie.
I całe dwie godziny grał …
RIP
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości