Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jestem ateistą w katolickiej rodzinie
#21
Ok dziękuję bardzo wszystkim, w szczególności NotInPortland, ponieważ jego odpowiedź chyba najbardziej mi pomoże, temat można uznać za zamknięty, do usłyszenia. :wink:
"Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć."
Odpowiedz
#22
wnuczek1994 napisał(a):Moja mama ostatnio zaczęła używać takiego zdania: "... to co, jak umrę to nie przyjdziesz do mnie na grób, nie będziesz odwiedzał mojego grobu!?(tyle, że wymawia to zdanie z nutką nerwów, desperacji i rozpaczy, czego nie da się pokazać poprzez napisanie tekstu)", po raz pierwszy po tym zdaniu spuściłem głowę i poszedłem do swojego pokoju, dzisiaj znowu użyła tego zdania, tym razem odpowiedziałem, że będę odwiedzał jej grób pomimo moich przekonań i na tym zakończyliśmy rozmowę.

Najlepiej doradzać w obcej sprawie, ale...

Gdyby to do mnie mama wystrzeliła z takim tekstem, to zapytałbym wprost: "Gdybym umarł pierwszy, odwiedzałabyś mój grób dla mnie, czy dlatego że tak każe Ci ksiądz"?

Nie potraktowałbym takiej wypowiedzi poważnie. Oznaczałaby, że ludzkie odruchy mojej matki, jakimi są odwiedziny na grobach, biorą się tylko z obyczaju, a nie z jej potrzeby oddania szacunku zmarłemu członkowi rodziny. Prędzej pomyślałbym, że panikuje, bo jej rodzina nie będzie Idealną Rodziną Katolicką i mówi co jej ślina na język przyniesie.

Moja mama chyba też coś podobnego powiedziała, ale to było raz pod wpływem emocji. Podobnie mój dziadek jeden jedyny raz zapytał mnie czy teraz będę się modlił do Lenina i Marksa, ale to się raczej wzięło z nieumiejętności zrozumienia duchowej neutralności przez starego człowieka.
Odpowiedz
#23
Dokładnie. Ostatnio powiedziałam mamie, że nie ochrzczę dzieci, więc do komunii też nie pójdą, na co ona: ,,To nie będę cię odwiedzać, bo nie będzie okazji.''
To zabrzmiało tak, jakby miała odwiedzać swoich wnuków tylko na uroczystościach, a nie dlatego, że jej na nich zależy.
Odpowiedz
#24
Czym się różnią katoliccy rodzice od Świadków Jehowy? Przed świadkami zabarykadujesz się w domu, od świętojebliwych rodziców musisz spierdalać z domu. :p
"Przypadkowa przechadzka po szpitalu wariatów pokazuje, że wiara nie dowodzi niczego" - Heinrich Heine
Odpowiedz
#25
Moja mama dziś zapytała: "więc ślubu też nie zamierzasz brać?" na to ja, że jest przecież ślub cywilny Język Jeszcze na koniec wyjechała z tekstem: "Zobaczysz, jak sobie znajdziesz dziewczynę to ona Cie nie będzie chciała jak będzie wierząca, wtedy przejrzysz na oczy", na to ja, że będzie mnie musiała pokochać pomimo różnicy poglądów, i ucichła. Może w końcu zrozumie, może jak skończę te 18 lat.
"Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć."
Odpowiedz
#26
Nie, to moja skupiła się bardziej na moich emocjach, że to najpiękniejszy dzień w życiu i czy nie chciałabym ubrać białej sukni, pięknie wyglądać i przeżyć tej całej ceremonii. Jakby do cywilnego nie można było ubrać białej sukienki i ładnie wyglądać.
Odpowiedz
#27
Myślałem, że jako jedyny mam taki problem z rodzicami, a na tym forum okazuje się, że jednak nie Duży uśmiech
Pozdrawiam wszystkich ateistów z podobnymi problemami Oczko
"Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć."
Odpowiedz
#28
@Severes, jeśli to Cię pocieszy - mam podobnie. Z tą różnicą, że ojciec już dał spokój. Czasem powie "poszedłbyś do kościoła", ale po spotkaniu z moim szyderczym uśmiechem daje sobie spokój. Matka wkraczała do pokoju jak Zomo z tekstami typu: "Na smyczy pójdziesz zaraz!" - cytat autentyczny. Wtedy już nie dało się tego wytrzymać i wychodziłem z domu. Czasem dobrze wiedziała, że nie trafiłem tam, gdzie chciała.
Od kilku tygodni zacząłem ignorować jej prośby. Flejmu jest mniej, bo ojciec też nie zwraca uwagi na jej prośby, sam z resztą chodzi, kiedy jest msza za jakiegoś członka rodziny, czy coś podobnego.
Odpowiedz
#29
Hmm, dzisiaj dowiedziałam się, że moja siostra też jest ateistką i to już dłuższy czas. Musiałyśmy iść do kościoła, więc poszłyśmy, ale całą mszę tylko stałyśmy i siedziałyśmy, nie wypowiadając ani jednego słowa. Jako że dobrze się teraz rozumiemy, mamy zamiar zacząć przekonywać rodziców do naszego ateizmu, może jakoś się uda.
,,Gdy cię mają wieszać, [i]poproś o szklankę wody. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy zanim ją przyniosą."[/i]
A.Sapkowski
Odpowiedz
#30
Palmer Eldritch napisał(a):Ja. Kłamałem, kłamałem, kłamałem, wyprowadziłem się. Kłamię nadal i będę kłamał. Tak się postępuje z rodziną.

Szczerze to ja uważam, że równie dobrze można podziękować takiej znajomości. Po kilku latach przewartościują co jest ważniejsze - człowiek czy idea. No ale to trzeba być samodzielnym finansowo.
[Obrazek: 7622201052539.jpg]
[SIZE="1"]Od nieuków lepszy ten, kto księgi czyta,
od wyczytujących, kto pamięcią chwyta,
od pamiętających, kto ich treść rozumie,
od rozumiejących ten, kto działać umie.
[/SIZE]
Odpowiedz
#31
Dyskutując z rodzicami o swoim odejściu od wiary stawiacie ich w trudnym położeniu. To nie tylko kwestionowanie istnienia Najwyższej Istoty, ale podważenie całego porządku społecznego w którym żyli.
Obrzędy religijne są spoiwem wiążącym rodziny i społeczności. Odrzucając je, stajecie przed koniecznością wypracowania własnego sposobu na integrację kręgu Wam najbliższych. Rodzice widzą dalekosiężne konsekwencje Waszych decyzji i obawiają się ich.

Nie chcę Was przekonywać, że ateizm jest niewłaściwą postawą. Sam jestem ateistą. Sugeruję, by zrozumieć stanowisko rodziców, wynikające w znacznej mierze z obawy o Was. Wasz ateizm nie musi być przecież konfrontacyjny z wiarą reszty członków rodziny. Warto pójść na kompromis z własnymi przekonaniami gdy w grę wchodzi zranienie uczuć najbliższych osób. Z perspektywy czasu, dobre relacje z rodziną wydają mi się ważniejsze od tego, w co kto wierzy, bądź nie.
Odpowiedz
#32
exeter napisał(a):Rodzice widzą dalekosiężne konsekwencje Waszych decyzji i obawiają się ich.

Dodam od siebie: zawsze...

:lol2:

Mam wrażenie, że w każdym przypadku jest nią w najlepszym razie śmierć w męczarniach.
Odpowiedz
#33
exeter napisał(a):Dyskutując z rodzicami o swoim odejściu od wiary stawiacie ich w trudnym położeniu. To nie tylko kwestionowanie istnienia Najwyższej Istoty, ale podważenie całego porządku społecznego w którym żyli.
Obrzędy religijne są spoiwem wiążącym rodziny i społeczności. Odrzucając je, stajecie przed koniecznością wypracowania własnego sposobu na integrację kręgu Wam najbliższych. Rodzice widzą dalekosiężne konsekwencje Waszych decyzji i obawiają się ich.

Nie chcę Was przekonywać, że ateizm jest niewłaściwą postawą. Sam jestem ateistą. Sugeruję, by zrozumieć stanowisko rodziców, wynikające w znacznej mierze z obawy o Was. Wasz ateizm nie musi być przecież konfrontacyjny z wiarą reszty członków rodziny. Warto pójść na kompromis z własnymi przekonaniami gdy w grę wchodzi zranienie uczuć najbliższych osób. Z perspektywy czasu, dobre relacje z rodziną wydają mi się ważniejsze od tego, w co kto wierzy, bądź nie.

To nie jest prawda. W obecnym świecie dobrzy rodzice wychowują dzieci do przetrwania w świecie XXI wieku, a to np. oznacza danie dzieciom silnego poczucia wartości ich osądów i decyzji. Rodzice o których Ty piszesz mają więcej wspólnego z rodzinami toksycznymi niż z jakąś praworządną rodziną. O czym Ty piszesz, że bez religii nie da się stworzyć wspólnoty ludzkiej? Jest to zgodne z nauką, czy po prostu miałeś toksycznych rodziców, nie umiesz ich skrytykować, zrzucić na nich ciężar ich własnych decyzji i zająć się własnym życiem. Zresztą jakie relacje? Raz na jakiś czas się będziecie spotykać, oni powiedzą co osiągnęli w życiu i wy.
[Obrazek: 7622201052539.jpg]
[SIZE="1"]Od nieuków lepszy ten, kto księgi czyta,
od wyczytujących, kto pamięcią chwyta,
od pamiętających, kto ich treść rozumie,
od rozumiejących ten, kto działać umie.
[/SIZE]
Odpowiedz
#34
Severes napisał(a):Może w końcu zrozumie, może jak skończę te 18 lat.

Mogę Ci powiedzieć od razu - nie zrozumie. Po 18-stce zmienia się tyle, że możesz sobie sam piwo w sklepie kupić. Względnie, jak masz hojnych rodziców to jeszcze możesz zrobić prawo jazdy. W zasadzie tyle. A, no i tekst "dokąd jesteś nieletni..." zmienia się na "dokąd cię utrzymujemy i mieszkasz pod naszym dachem..." :] Prawdziwą różnicę poczujesz i ty, i oni, kiedy zaczniesz zarabiać na siebie i się usamodzielnisz. Podejrzewam, że ten problem dla rodziców przestanie istnieć kiedy zaczniesz ich odwiedzać, a nie będziesz mieszkać z nimi.
Odpowiedz
#35
Cytat:"dokąd jesteś nieletni..." zmienia się na "dokąd cię utrzymujemy i mieszkasz pod naszym dachem i będziesz wyznawał taką religię jak my wyznajemy"

Zaczyna pomagać odpowiedź typu: Zmuszaniem mnie do chodzenia na msze, nie zmusicie mnie do wierzenia w boga, to jest moja decyzja, potrafię już samodzielnie myśleć.

A atakowaniem religii rodziców, tłumaczeniem, że wiara w boga jest irracjonalna wpływam tylko na mamę, tata jest prostym człowiekiem, a pojęcia typu racjonalność są mu obce, nie chcę robić z mojego taty debila, bo jest inteligentny(tylko nie jest wykształcony), jest bardziej doświadczony życiowo i mam do niego szacunek, poza tym dogaduję się z tatą, myślę, że jak mama się złamie to tata nie będzie stał mi na drodze do bycia ateistą czy apostatą.
"Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć."
Odpowiedz
#36
El Commediante,

w ogromnej większości rodzice chcą dobra dzieci, tak jak je sobie wyobrażają.
A, że czasem dzieci mają na to dobro odmienny pogląd, cóż?Oczko

W tym pakiecie znajduje się także oczekiwanie, że dzieci będą podobne do nich. I najczęściej spotyka ich rozczarowanie.

Jorge z Burgos,

Cytat: O czym Ty piszesz, że bez religii nie da się stworzyć wspólnoty ludzkiej?

Nie wiem, czy to możliwe. Dotychczasowe doświadczenia pokazują ważność wierzeń religijnych dla funkcjonowania społeczeństw. Musi istnieć jakaś ideologia spajająca wielkie grupy ludzi, by chcieli razem żyć i budować przyszłość.

Cytat:Jest to zgodne z nauką, czy po prostu miałeś toksycznych rodziców, nie umiesz ich skrytykować, zrzucić na nich ciężar ich własnych decyzji i zająć się własnym życiem.

Dwa miesiące temu, pochowałem moją mamę, która nigdy nie pogodziła się z moim ateizmem. Dziś żałuję swojej bezkompromisowości i uważam, że problem istnienia Boga nie był wart bólu jaki jej sprawiałem kwestionowaniem jego istnienia. Nie mam też wątpliwości, że chciała dla mnie jak najlepiej i z tego wynikały próby zmiany mojego stanowiska.
Odpowiedz
#37
Cytat:Musi istnieć jakaś ideologia spajająca wielkie grupy ludzi, by chcieli razem żyć i budować przyszłość.
Tak.
Na przykład taka:
masz chcieć razem z nami żyć i budować przyszłość...
albo cię zabijemy.

Całkiem przekonująca ideologia.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#38
Czy tytuł "Bóg urojony" coś wam mówi? Czytał ktoś tę książkę, jakie są wrażenia po jej przeczytaniu, czy teista po przeczytaniu tejże książki może zmienić swój światopogląd, czy moja mama(zdeklarowała mi się, że przeczyta ową książkę)może bardziej przychylnie patrzeć na mój światopogląd tj. zaakceptować go? nie chciałem zakładać dla tych pytań nowego tematu, ponieważ odpowiedzi mogą być powiązane z tematem głównym, interesują mnie odpowiedzi na te pytania, ponieważ zamówiłem "Boga urojonego" i mam zamiar go przeczytać(co jest dziwne, bo raczej nie ciągnie mnie do książek, tym bardziej kiedy nie są obowiązkową lekturą szkolnąOczko).
"Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć."
Odpowiedz
#39
exeter napisał(a):Nie wiem, czy to możliwe. Dotychczasowe doświadczenia pokazują ważność wierzeń religijnych dla funkcjonowania społeczeństw. Musi istnieć jakaś ideologia spajająca wielkie grupy ludzi, by chcieli razem żyć i budować przyszłość.

Plemię Pirahã radzi sobie bez religii, hierarchii czy bogów; tacy komunistyczni hipisi. Nie jest to jednak materiał na potężną cywilizację Oczko ale na wyluzowaną grupkę żyjącą dniem bieżącym.
Wydaje się, że nie można rozprawiać filozoficznie nie oglądając się przy tym na odkrycia naukowe, bo się zrobi z tego intelektualny pierdolnik. — Palmer Eldritch
Absence of evidence is evidence of absence. – Eliezer Yudkowsky
If it disagrees with experiment, it's wrong. — Richard Feynman
學而不思則罔,思而不學則殆。 / 己所不欲,勿施于人。 ~ 孔夫子
Science will win because it works. — Stephen Hawking
Science. It works, bitches. — Randall Munroe


Odpowiedz
#40
@Severus
Czytałem, ale już sporo latek temu. Kiedyś była to na tym forum lektura obowiązkowa, ale nie wiem, jak się na to teraz zapatruje nowa gwardia. Co do samej zawartości książki, to jest lekka, nie wymaga nadmiaru myślenia (przynajmniej z perspektywy nie-chrześcijanina), nie jest względem wierzących nadmiernie agresywna, ale w pewnych miejscach nie daje pardonu; ogólnie tak jak ją zapamiętałem, to jest raczej dziełkiem "ku pokrzepieniu serc" nowych ateistów i ma na celu wzmocnienie ich niewiary, spierałbym się, czy będzie odpowiednia dla osoby wierzącej. No i oczywiście sporo miejsca zajmuje tam konik Dawkinssa - ewolucja, temat, który u nas w Polsce nigdy nie wywoływał nadmiernych emocji. Wydaje mnie się, że lepszym do czytania dla wierzących byłby Dennet - np. jego Odczarowanie (sorry nie jestem na bierząco z nowościami).
Laws are formed by the arrogant and presumptuous, and our work here is a message to them that such arrogance will always be questioned by those with minds and wills of their own. Nefris of Thay
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości