Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy ktoś mógłby wyjaśnić...? (wątek zbiorczy)
Mam pytanie dotyczące entropii.
Czytam sobie np. "Kwantowy kosmos" i tam stoi tak:

Cytat:Także w przypadku żywej istoty entropia jest utrzymywana na niskim poziomie, ponieważ jest oddawana do otoczenia. Jest to możliwe tylko dlatego, że w kosmosie mamy do czynienia z ogromnymi różnicami temperatur, na przykład gorące Słońce pośród zimnej przestrzeni kosmicznej. Z tego powodu możemy naszą entropię utrzymać na niskim poziomie, oddając ją na zewnątrz. Przyjmujemy pożywienie w formie uporządkowanej o niskiej entropii (którego istnienie jest zagwarantowane jedynie przez energię słoneczna) i oddajemy energię o wysokiej entropii w formie potu i wydzielin.
Takie sztuczne utrzymywanie entropii na niskim poziomie nie funkcjonuje jednak wiecznie, każde życie kończy się przecież śmiercią.
W tym miejscu widać wyraźnie, że druga zasada musi mieć swoje kosmiczne źródło. Wszechświat bez różnic temperatury osiągnąłby już maksymalną entropię i życie nie mogłoby istnieć. W XIX wieku określano taki stan jako śmierć cieplną, która nieuchronnie grozi wszechświatowi.

Ale zaraz, zaraz - taki właśnie prawie idealnie jednorodny wszechświat istniał 360.000 lat po BB, kiedy zostało wypromieniowane promieniowanie tła.
Jednorodność tamego wszechświata była na poziomie 1/1000 K (co zresztą jest opisane w następnym rozdziale)
Czegoś tu nie rozumiem.
Przecież zgodnie z rozumowaniem zawartym w cytacie, tamtem wszechświat znajdował się de facto w stanie śmierci cieplnej, a przynajmniej o wiele bliżej niż ten obecny.
A to przeczy tezie o zwiększaniu się entropii.

Czekam na oświecenie.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
A to nie jest tak, że nie był ponieważ i tak istniały fluktuacje sprawiające, że promieniowanie nie było jednorodne? I ta niska entropia wraz z upływem czasu po prostu sobie spokojnie rosła oddalając się tymczasem od śmierci cieplnej?
Sebastian Flak
Odpowiedz
Ja się tylko doczepię, że nie każde życie kończy się śmiercią. Wiele jednokomórkowców jest nieśmiertelna (gdy komórka dojrzeje, dzieli się więc zabić mogą ją tylko czynniki z zewnątrz. Nie umrze że starości), a sama śmierć nie wynika z tego, że organizm nie daje sobie rady z entropią tylko z doboru naturalnego. Faworyzowane są tylko te geny, które pozwalają przeżyć najdalej wnukom danego osobnika (jak u części gniazdowników), czyli w większości przypadków rodzić musi żyć tyle by wychować młode (a pielęgnice i ludzie wnuki). Chyba, że jesteś małżem i żyjesz te 500 lat.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
.Gawain napisał(a): A to nie jest tak, że nie był ponieważ i tak istniały fluktuacje sprawiające, że promieniowanie nie było jednorodne? I ta niska entropia wraz z upływem czasu po prostu sobie spokojnie rosła oddalając się tymczasem od śmierci cieplnej?

No tak ale wg tych miar, obecny wszechświat jest zdecydowanie mniej jednorodny i amorficzny niż tamten, o rzekomo niższej entropii.
Fluktuacje na poziomie 1/1000 K, które dają się  zmierzyć stosując dopiero wyrafinowaną aparaturę, to prawie nic.
Chyba że moje pojęcie entropii jest trochę 'chłopskie'
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Tu wyjaśnieniem może być wpływ grawitacji na entropię.

Typowo przy rozważaniu entropii gazu ignoruje się grawitację - bo i w skalach typu pudełko nie ma ona żadnego znaczenia. W takim ujęciu im gaz bardziej jednorodny, tym wyższą ma entropię.

Ale w skali całego Wszechświata pojawia się problem. W takiej skali grawitację już ciężko zignorować, a ona powoduje coś wprost przeciwnego. Obszary gęstej materii przyciągają grawitacyjnie mocniej niż obszary rzadkiej, powodując odpływ materii z rzadszych obszarów do gęstszych i pogłębianie niejednorodności. W związku z tym uwzględnienie grawitacji powinno w wyniku dawać, że stan, w którym materia jest skupiona w gwiazdy ma większą entropię niż stan, w którym mamy jednorodny, gorący gaz.

O ile mi wiadomo, to nie istnieje nadal jakiś uniwersalny wzór na entropię, którym można by sprawę przeliczyć i pokazać, że faktycznie obecny Wszechświat ma wyższą entropię, niż początkowa niemal jednorodna zupa. Istnieje natomiast limit Bekensteina, który z grubsza mówi, że obiektami o największej możliwej entropii są czarne dziury - co jest solidną sugestią, że faktycznie grawitacja dość mocno zmienia pojęcie entropii.
[Obrazek: style3,Fizyk.png]
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i ludzka głupota. Co do Wszechświata nie jestem pewien" - Albert Einstein
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a):
.Gawain napisał(a): A to nie jest tak, że nie był ponieważ i tak istniały fluktuacje sprawiające, że promieniowanie nie było jednorodne? I ta niska entropia wraz z upływem czasu po prostu sobie spokojnie rosła oddalając się tymczasem od śmierci cieplnej?

No tak ale wg tych miar, obecny wszechświat jest zdecydowanie mniej jednorodny i amorficzny niż tamten, o rzekomo niższej entropii.
Fluktuacje na poziomie 1/1000 K, które dają się  zmierzyć stosując dopiero wyrafinowaną aparaturę, to prawie nic.
Chyba że moje pojęcie entropii jest trochę 'chłopskie'

Na mój chłopski rozum to wszystko gra. Minimalna zmiana w stabilnym ośrodku prowadzi do kolosalnych zmian bo jest czymś w rodzaju odpowiednika pierdyknięcia meteoru w planetę. Natomiast jak układ jest dynamiczny i złożony to ma duży margines tolerancji na zmiany w ośrodku, bo się równowaga cały czas ustala na bieżąco. Czyli w stabilnym, niezroznicowanym układzie łatwiej o efekt motyla, bo drobne zmiany mogą lawinowo zmieniać stałe tego wszechświata.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Gdzieś widziałem takie ujęcie, że zmienił się poziom maksymalnej możliwej entropii. Pierwotna zupa owszem, miała entropię bliską maksimum. Potem była inflacja, wszechświat się rozszerzył, i maksymalny możliwy poziom gwałtownie się podniósł, co umożliwiło kolejne wzrosty.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Pytanie niby prozaiczne:

https://kobieta.onet.pl/dom/porady/niety...cs&utm_v=2

Jak to niby ma działać? I nie nie pytam czy amelinium autyzm spowoduje, tylko czy to ma prawo działać?
Sebastian Flak
Odpowiedz
Niby jak?
W tekście mówią o płynie do płukania, a wiec nie o samym praniu.
W końcu, jak wypłuczesz w czystej wodzie, to też będzie wypłukane Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Tylko po co to amelinium? Tego przecież nie pomalujesz! Ani nic innego nie zrobisz.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Mam 1 ebook w formacie PDF.
Literki są eleganckie, ale jak kopiuje tekst, to wkleja się na przykład w notatniku jakiś bełkot, w dodatku dużymi literkami, do tego czasem jakiś znaczek typu "%"
Nie są to typowe krzaczki jak czasem bywa w takich sytuacjach, tylko same duże literki, ułożone bez ładu i składu wydawałoby się.

Wiem że po prostu może być ten plik jakoś inaczej kodowany.
Otworzyłem notepad ++ to wyszło, że jest ASCII i na podglądzie widziałem często takie linijki gdzie było tam filtr coś tam coś tam deflated/lenght jakiś "stream" tam był. Nie wiem jak to zrobić a chciałem sobie przerobić na Mobi
Niestety się nie daje.
Nie ma żadnego szyfrowania, ani innych zabezpieczeń. Jak to ugryźć?
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
Skonwertuj pdf do doc za pomocą np. tego

https://smallpdf.com/pl/pdf-do-word

A jak nie pomoże to to szukaj na podobnych stronkach typu "pdf to doc".
Sebastian Flak
Odpowiedz
Działa, ale ekstra, dzięki!
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości