Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy ktoś mógłby wyjaśnić...? (wątek zbiorczy)
Nie ma między nami sprzeczności.
Po prostu małpa-człowiek jest jednym ze stadiów ewolucji małp.
Ja tylko zwróciłem uwagę na często popełniany błąd polegający na przeciwstawieniu człowieka małpie (wiadomo z jakich powodów).
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a):Nie ma między nami sprzeczności.
Po prostu małpa-człowiek jest jednym ze stadiów ewolucji małp.
Ja tylko zwróciłem uwagę na często popełniany błąd polegający na przeciwstawieniu człowieka małpie (wiadomo z jakich powodów).


Z powodu , że poseł Godson jest w naszym parlamencie?Uśmiech
Odpowiedz
Machefi napisał(a):Takie wytłumaczenie byłoby idealne, gdyby ktoś twierdził, że człowiek pochodzi od szympansa, goryla, orangutana, czy gibbona, ogólnie od jakiegoś współczesnego gatunku. Wspólny przodek człowieka i tych gatunków był jednak w znaczeniu potocznym i biologicznym jednak małpą, bo czymże innym?

Na pewno bardziej przypominał małpę, niż człowieka.

Tak w ogóle to człowiek pochodzi od jakichś glonów tudzież grzybów Uśmiech

[Obrazek: drzewo-zycia.jpg]
Odpowiedz
kronopio napisał(a):Tak w ogóle to człowiek pochodzi od jakichś glonów tudzież grzybów Uśmiech
[Obrazek: tumblr_lpl7tuj2OJ1qedu5a.jpg]
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
A może mi ktoś wyjaśnić, jak to się dzieje, że włókno szklane można zaplatać w tkaniny, formować, wyginać etc. a materiał z którego jest wykonane (szkło) jest sztywny, kruchy i łamliwy.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
. Wlokno szklane powstaje z rozciągniętego i rozgrzanego szkła. Nie jestem do końca pewny, ale chodzi tu chyba o zmianę struktury wzajemnego ułożenia atomów, a co za tym idzie właściwości fizycznych. Coś podobnego do chartowania metali lub produkcji diamentów z grafitu, tylko w drugą stronę.
Sofeiczu, to pytanie powinieneś chyba zadać w subforum o naukach ścisłych.


Moje pytanie: jak powszechnie wiadomo.nazwy planet (z wyjątkiem Ziemii), większosci księżyców, planet karlowatych pochodzą z mitologii rzymskiej bądź greckiej. Oczywiście gdy nazw brakuje sięga się np. do mitologii ludów Polinezji (planeta karłowata Makemake-durna nazwa swoją drogą) lub legend nordyckich (Kraken Sea-morze ciekłych węglowodorów na Tytanie, księżycu Saturna. Nazwane na cześć potwora morskiego z legend Wikingów).

Zasadnicza treść pytania brzmi: czy jest jakies ciało niebieskie (choćby mała planetoida) lub część ciała niebieskiego (np. krater) nazwana na cześć słowiańskiego boga, potwora lub innej mitycznej czy legendarnej postaci?
Odpowiedz
Chyba nie. Słowiańszczyzna ma słabe przebicie i praktycznie nie istnieje w memosferze światowej. Nawet sami Słowianie mają kłopoty ze swoją słowiańską tożsamością wypraną przez chrześcijaństwo.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Pytanie Xeo - poszukałem trochę na wikipedii i są:
http://en.wikipedia.org/wiki/Meanings_of...#8211;2500
Na tej stronie jest planetoida Jaryło. Są też inne. Nie wiem jak z wiarygodnością źródeł.

Co do pytania Sofeicza, to włókno szklane mimo wszystko nie jest takie idealnie giętkie. Np. światłowód zbyt mocno wygięty złamie się. Z tego co znalazłem, to włókno szklane jest tak samo amorficzne jak zwykłe szkło, więc nie decyduje tutaj jego struktura. Pozostaje twierdzić iż jest to wyłącznie kwestia grubości, ale mogę się mylić.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Ja mam ciekawe /tak sądzę/ pytanie:
Czy Chińczyk znający pismo uproszczone jest w stanie przeczytać cztery klasyczne powieści chińskie (patrz Wikipedia: http://pl.wikipedia.org/wiki/Cztery_klas...%C5%84skie) pisane przecież pismem tradycyjnym?
Może Windziarz pomoże? Z góry dziękuję!

Edycja:
No kochani... Co jest z wami? Nikt nie zna odpowiedzi? Smutny
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
Nonkonformista napisał(a):Ja mam ciekawe /tak sądzę/ pytanie:
Czy Chińczyk znający pismo uproszczone jest w stanie przeczytać cztery klasyczne powieści chińskie (patrz Wikipedia: http://pl.wikipedia.org/wiki/Cztery_klas...%C5%84skie) pisane przecież pismem tradycyjnym?
Przeczytać te powieści w tradycyjnym? Wydaje mi się, że nie, chociaż znaki tradycyjne są ponoć bardziej intuicyjne od uproszczonych (słynny przykład z piktogramem "koń" [niżej]), ale mimo to za wielu znaków po prostu brakuje w piśmie uproszczonym, aby było to możliwe.


[Obrazek: 2280756081_f5eea4f656.jpg]
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
exodim napisał(a):Przeczytać te powieści w tradycyjnym? Wydaje mi się, że nie, chociaż znaki tradycyjne są ponoć bardziej intuicyjne od uproszczonych (słynny przykład z piktogramem "koń" [niżej]), ale mimo to za wielu znaków po prostu brakuje w piśmie uproszczonym, aby było to możliwe.

Uproszczony chiński zawiera około 2,2 tys. znaków, które pokrywają 98% języka będącego w codziennym użyciu. Oznacza to, że prawie cały tekst powinien być zrozumiały od strony samych znaków. Z drugiej strony jak się czyta polskie teksty z XVI wieku to pomimo, że alfabet mało się zmienił to ciężko czasem zrozumieć o co chodzi bo wiele wyrazów wyszło z użycia. Podejrzewam, że podobnie jest z chińskim - tekst pisany w XIV wieku jest ciężki w odbiorze, nawet jak rozumiemy litery.
I live to the day I die
I live to the day I cry
I'm dead the day I lie
Odpowiedz
mx1 napisał(a):Uproszczony chiński zawiera około 2,2 tys. znaków, które pokrywają 98% języka będącego w codziennym użyciu. Oznacza to, że prawie cały tekst powinien być zrozumiały od strony samych znaków. Z drugiej strony jak się czyta polskie teksty z XVI wieku to pomimo, że alfabet mało się zmienił to ciężko czasem zrozumieć o co chodzi bo wiele wyrazów wyszło z użycia. Podejrzewam, że podobnie jest z chińskim - tekst pisany w XIV wieku jest ciężki w odbiorze, nawet jak rozumiemy litery.
Ja słyszałem, że ponad 3,5 tys. znaków wystarczy do swobodnej komunikacji i 95% tekstów się zrozumie. Po co zatem te dodatkowe , gdyż wszystkich znaków jest chyba ponad 50 tys.{ Zatem gdzie tu ekonomia języka?}. /gdzieś mi się obiło o oczy/ i najciekawsze jest to, że jest to system otwarty.
Tak mi teraz przyszło do głowy. Upraszczając znaki, zmniejszyło się analfabetyzm, ale z drugiej strony /gdy nie da się odczytać znaków tradycyjnych/, obywatel Państwa Środka pozbywa się rozumienia praktycznie całego dorobku chińskiej kultury, co wydaje mi się nieprawdopodobne. A może uproszczono je w taki sposób, że te powieści jednak da się czytać? Szkoda, że nie mamy na naszym forum sinologa, który by to wyjaśnił.

Mnie również ciekawiła zawsze kwestia otwartości systemu znaków chińskich /tzn. wiem, że mogą powstawać nowe/: w jaki sposób powstają i jak dostają się do powszechnej świadomości i użycia?
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
Znaki stają się coraz bardziej abstrakcyjne z czasem. Pewnie na początku były dość proste i czytelne i ktoś obeznany ze sposobem ich tworzenia pewnie nie miał problemu z odczytaniem.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Nonkonformista napisał(a):Upraszczając znaki, zmniejszyło się analfabetyzm, ale z drugiej strony /gdy nie da się odczytać znaków tradycyjnych/, obywatel Państwa Środka pozbywa się rozumienia praktycznie całego dorobku chińskiej kultury, co wydaje mi się nieprawdopodobne. A może uproszczono je w taki sposób, że te powieści jednak da się czytać?
A dlaczego uważasz, że uproszczony chiński jest mniej funkcjonalny niż tradycyjny? W reformie głównie chodziło o samo uproszczenie najbardziej zawiłych znaków.
Przecież język, to jest MOWA a zapis, to rzecz wtórna.
Na uparłego można by zapisać te starożytne księgi pismem łacińskim albo hieroglifami.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Ja tam czytałem Sztukę Wojny i to po polsku, jakoś nie miałem większych trudności i nie stwierdziłem wyraźnych braków znaczeniowych. Podejrzewam że Sofeicz tutaj ma rację, pismo jest nieistotne jeżeli oddane jest znaczenie.
Sebastian Flak
Odpowiedz
mx1 napisał(a):Uproszczony chiński zawiera około 2,2 tys. znaków, które pokrywają 98% języka będącego w codziennym użyciu. Oznacza to, że prawie cały tekst powinien być zrozumiały od strony samych znaków. Z drugiej strony jak się czyta polskie teksty z XVI wieku to pomimo, że alfabet mało się zmienił to ciężko czasem zrozumieć o co chodzi bo wiele wyrazów wyszło z użycia. Podejrzewam, że podobnie jest z chińskim - tekst pisany w XIV wieku jest ciężki w odbiorze, nawet jak rozumiemy litery.

Pismo chińskie (przynajmniej to tradycyjne) miało jednak tę zaletę, że było zupełnie oderwane od mowy i tym samym pozwalało wykształconemu Chińczykowi z III wieku zrozumieć te same teksty co Chińczykowi z XIX wieku, niezależnie od tego jakimi językami by się posługiwali i jak dalekie byłyby od siebie. Pytanie Nonkonformisty jest więc zasadne, dla kogoś kto zna tradycyjne pismo chińskie powinny być klasyczne teksty zrozumiałe, nawet bardziej niż dla współczesnego Anglika teksty Szekspira i dla współczesnego Polaka teksty Mikołaja Reja. Współcześnie dobrze wykształceni Chińczycy wciąż posługują się tradycyjnym, a nie uproszczonym pismem, więc z tego co rozumiem wciąż powinni dobrze rozumieć te teksty.
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
Neuromanta napisał(a):Ja tam czytałem Sztukę Wojny i to po polsku, jakoś nie miałem większych trudności i nie stwierdziłem wyraźnych braków znaczeniowych. Podejrzewam że Sofeicz tutaj ma rację, pismo jest nieistotne jeżeli oddane jest znaczenie.
Być może nie stwierdziłeś, gdyż - nie znając chińskiego oryginału - nie masz porównania, punktu odniesienia Oczko Spróbuj chociażby poczytać Bogurodzicę w przekładzie na angielski, dostępnym tutaj. Widać różnicę, nieprawdaż? Forma jest uproszczona do tego stopnia, że czytający to cudzoziemiec w życiu nie zrozumie, czemu Polakom te wersy tak wbijają się w pamięć. O zaśpiewaniu tego po angielsku nie ma nawet mowy. Również w przekładzie prozy często ginie pewien ładunek kulturowy, zawarty między wierszami.
Odpowiedz
Fakt. Ale w sumie dowiedziałem się tego samego co i każdy chińczyk czytający oryginał, bo żaden przekład nie pozbywa się przekazu. Może zubażać i zniekształcać ale się go nie pozbywa.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Hastur napisał(a):Być może nie stwierdziłeś, gdyż - nie znając chińskiego oryginału - nie masz porównania, punktu odniesienia Oczko Spróbuj chociażby poczytać Bogurodzicę w przekładzie na angielski, dostępnym tutaj. Widać różnicę, nieprawdaż? Forma jest uproszczona do tego stopnia, że czytający to cudzoziemiec w życiu nie zrozumie, czemu Polakom te wersy tak wbijają się w pamięć. O zaśpiewaniu tego po angielsku nie ma nawet mowy. Również w przekładzie prozy często ginie pewien ładunek kulturowy, zawarty między wierszami.
Ale ty piszesz o TŁUMACZENIU na obcy język, a Nonk pytał o dwie odmiany ZAPISU tego samego mówionego języka.
Przecież możemy zapisać np. wiersz Czechowa pismem łacińskim oddając głoski języka rosyjskiego i każdy Rosjanin, który zna ten sposób zapisu nie będzie miał kłopotów.
Klasycznym przykładem takiej transkrypcji jest jidisz, który sam w sobie jest dialektem niemieckim a zapisywany jest pismem hebrajskim.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Tylko zwróć uwagę Sofeiczu, że pismo chińskie jest ideograficzne, a nie fonetyczne. Więc nie da się tak 1:1 oddać wszystkiego, co zapisano pismem chińskim przy użyciu alfabetu fonetycznego.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości