10.03.2025, 13:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.03.2025, 14:27 przez Slup.)
(08.03.2025, 21:03)max99 napisał(a):
Slup napisał(a):I teraz dodaj do tego taką myśl: gdyby owa wolność ekspresji była taka swobodna w warunkach wymienionych przeze mnie wyżej, to - moim skromnym zdaniem - ludzkość by wyginęła.
Patrz, a goryle jakoś żyją.
To nie ja napisałem (co nie zmienia faktu, że się z tym zgadzam, ale nie będę podejmował tego wątku).
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.
(05.03.2025, 15:50)kmat napisał(a): Trochę tak, trochę nie. Jak patrzę wstecz po znajomych, to najlepiej zakładanie związków szło nie seksbombom, ale dziewczynom dosyć przeciętnym, o miłej prezencji, ale bez szału. (...)
Nie wiem, co w tym niejasnego. Możesz mieć rację, z tym "zakładaniem związków". Niemniej podstawa tego zakładania to stereotypy. Taka jest moja opinia jak i opinia Slupa, na ile zrozumiałem jego anec-datę.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.
(10.03.2025, 16:46)bert04 napisał(a): Nie wiem, co w tym niejasnego. Możesz mieć rację, z tym "zakładaniem związków". Niemniej podstawa tego zakładania to stereotypy. Taka jest moja opinia jak i opinia Slupa, na ile zrozumiałem jego anec-datę.
Właśnie wasze anecdaty były kompletnie z dupy strony. Nie tyczyły parowania się, tylko, że ładne dziewczyny też mogą być fajne. To było zupełnie prostokątne do mojej wypowiedzi.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Slup napisał(a):I teraz dodaj do tego taką myśl: gdyby owa wolność ekspresji była taka swobodna w warunkach wymienionych przeze mnie wyżej, to - moim skromnym zdaniem - ludzkość by wyginęła.
Patrz, a goryle jakoś żyją.
To nie ja napisałem (co nie zmienia faktu, że się z tym zgadzam, ale nie będę podejmował tego wątku).
Aha. Czyli mamy argument głoszący, iż w razie zapanowania wolności ekspresji ludzkość wyginie. Oczywiście ten pogląd całkowicie pomija fakt, że w ramach ludzkiej ekspresji (moralnej, towarzyskiej itd.) nierzadko jest zawarta kwestia moralnej troski i pędu do tego, by ludzkość trwała. No ale niestety nierzadko muszę czytać i słuchać tezy głoszące, że jak się pozwoli ludziom żyć wolnościowo, to zapanuje sodomia, gomoria i śmierć powszechna.
Przecież, przykładowo, ekspresją takiego Elona Muska jest maksymalne mnożenie się i jak Musk zdobędzie technologię klonowania, to stworzy miliony Elonów Musków, by szerzyć swe geny, które uważa za takie Über-Hiper-Super-Duper.
10.03.2025, 20:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.03.2025, 20:14 przez max99.)
(10.03.2025, 13:17)Slup napisał(a):
(08.03.2025, 21:03)max99 napisał(a):
Slup napisał(a):I teraz dodaj do tego taką myśl: gdyby owa wolność ekspresji była taka swobodna w warunkach wymienionych przeze mnie wyżej, to - moim skromnym zdaniem - ludzkość by wyginęła.
Patrz, a goryle jakoś żyją.
To nie ja napisałem (co nie zmienia faktu, że się z tym zgadzam, ale nie będę podejmował tego wątku).
Pomyłka. To bert04 napisał.
Ale nadal się z tym nie zgadzam.
10.03.2025, 20:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.03.2025, 20:32 przez Slup.)
(10.03.2025, 19:09)Ayla Mustafa napisał(a): Aha. Czyli mamy argument głoszący, iż w razie zapanowania wolności ekspresji ludzkość wyginie. Oczywiście ten pogląd całkowicie pomija fakt, że w ramach ludzkiej ekspresji (moralnej, towarzyskiej itd.) nierzadko jest zawarta kwestia moralnej troski i pędu do tego, by ludzkość trwała. No ale niestety nierzadko muszę czytać i słuchać tezy głoszące, że jak się pozwoli ludziom żyć wolnościowo, to zapanuje sodomia, gomoria i śmierć powszechna.
Po pierwsze dyskusja dotyczy preferencji bardzo powierzchownych i powszechnie uznawanych za płytkie.
Po drugie, co może bardziej Cię przekona, Bert wypowiedział się precyzyjnie:
bert04 napisał(a):I teraz dodaj do tego taką myśl: gdyby owa wolność ekspresji była taka swobodna w warunkach wymienionych przeze mnie wyżej, to - moim skromnym zdaniem - ludzkość by wyginęła.
Istotny jest zwrot "w wymienionych warunkach". Te warunki były bardzo prymitywne i surowe.
(10.03.2025, 20:27)Slup napisał(a): Istotny jest zwrot "w wymienionych warunkach". Te warunki były bardzo prymitywne i surowe.
Historia gatunków homo to parę milionów lat. Homo sapiens to jakieś 300.000. Początki rozprzestrzeniania się to 50-70 tys..lat. Pierwsze cywilizacje to 5-10 lat. Dopiero od tego momentu mozemy mówić o zmianie jakościowej. O ile pamiętam, dopiero od tego momentu ZACZYNAMY znajdować przykładowo groby ludzi, którzy dożyli starości po przykładowo złamaniu kości. Przed tą datą podzielali los koni ze złamaną nogą. Tak więc ludzkość od jakichś paru procent swojej historii żyje w warunkach nie-prymitywnych. A nie zapominajmy, że były regiony na ziemii, gdzie epoka kamienna trwała do przybycia białych kolonizatorów, częściowo z tymi bardzo surowymi warunkami. Nakazy religijne żydów świadczą o warunkach bytowych dalekich od dzisiejszych standardów higieny, że obrzezanie czy nakazy jedzeniowe trzeba było podnosić do rangi przykazań.
To, co ma wpływ na obrzezanie czy nakazy koszerności ma też wpływ na skuteczność strategii reprodukcyjnych. I też znalazło to odbicie w przykazaniach.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.
W zdumiewającej ciszy i dyskrecji Czechy uchyliły ratyfikowanie konwencji stambulskiej.
Cytat:Sprzeciw wobec genderyzmu nad Wełtawą
Decyzja obecnego rządu jest konsekwencją wcześniejszego rozstrzygnięcia czeskiego Senatu. 24 stycznia 2024 roku izba wyższa czeskiego parlamentu odrzuciła projekt uchwały o wyrażeniu zgody na ratyfikację konwencji – spośród 71 obecnych senatorów, propozycję poparło jedynie 34, czyli o dwa głosy mniej niż wymagana większość. Przeciw głosowało 28 senatorów, a 9 wstrzymało się od głosu.
W trakcie debaty senackiej szczególną rolę odegrało stanowisko komisji konstytucyjno-prawnej, przedstawione przez senatora Zdeňka Hrabę, zgodnie z którym konwencja jest dokumentem ideologicznym, który w praktyce nie pomoże ofiarom przemocy domowej. Wiceprzewodniczący Senatu Jiří Oberfalzer wskazywał z kolei na fakt, że konwencja wielokrotnie posługuje się pojęciem „gender” zamiast „płci”, przez co zacierane są różnice biologiczne między kobietami a mężczyznami. Czeski portal „Seznam Zprávy” ujawnił wówczas, że co najmniej jeden z senatorów dysponował analizą Instytutu Ordo Iuris dotyczącą Konwencji stambulskiej, dołączoną do międzynarodowej petycji „Stop Gender. Stand for Family”, przetłumaczoną w 2020 roku na 17 języków, w tym czeski.
Najciekawszym jest tu cisza ze strony opozycji, brak ryku oburzenia na całą Europę. Widać pragmatycznie Czesi, bez względu na zapatrywania polityczne wiedzą, gdzie jest ich najlepszy interes.