To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nagminne błędy Polaków
Rowerex napisał(a): I rzecz jeszcze jedna, taka nieco poboczna - otóż słowo "Ukrainiec" dla mnie osobiście brzmi wyjątkowo brzydko

Tu się zgadzam. Może nie "wyjątkowo brzydko" ale niefajnie. O wiele fajniej i adekwatnie do ich charakteru brzmi "Kozacy".
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz
Rowerex napisał(a): spojrzałem na listę państw Europy i poza Niemcami i Ukrainą nie znalazłem obywatela takiego państwa, dla którego stosuje się wyrazy z podobną końcówką (może źle szukałem).

Bośniak-Hercegowiniec?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Hercegowińczyk https://pl.wiktionary.org/wiki/Hercegowi%C5%84czyk
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Też nie za ładnie.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz
Powinien wyjść jakiś zgrabny Hercen XD

Albo Hercegon XD
Sebastian Flak
Odpowiedz
A Słoweniec?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): A Słoweniec?

O! I to pokazuje rolę psychologii, czy też jakichś skojarzeń w odniesieniu do odbioru tego, czy dane słowo jest ładne/brzydkie itp... "Słoweniec Primož Roglič", "Słoweniec Tadej Pogačar", przecież słyszałem to wielokrotnie oglądając kolarstwo i to nawet w ubiegłym tygodniu...

A z autopsji - jeżeli ktoś chce w moim otoczeniu zawodowym wypowiedzieć się pogardliwie o pracownikach z Meksyku, to mówi "Meksykaniec, Meksykańcy" - zakładam, że tutaj negatywne zabarwienie jest nadawane poprzez celowe użycie niepoprawnej formy, to tak jak celowe przekręcanie czyjegoś nazwiska czy forumowej nazwy użytkownika.
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Powinien wyjść jakiś zgrabny Hercen XD

Albo Hercegon XD

Hercegowin może. Duży uśmiech
Odpowiedz
Rowerex napisał(a): A z autopsji - jeżeli ktoś chce w moim otoczeniu zawodowym wypowiedzieć się pogardliwie o pracownikach z Meksyku, to mówi "Meksykaniec, Meksykańcy" - zakładam, że tutaj negatywne zabarwienie jest nadawane poprzez celowe użycie niepoprawnej formy, to tak jak celowe przekręcanie czyjegoś nazwiska czy forumowej nazwy użytkownika.
Coś w tym jest - "popapraniec, zboczeniec, leniwiec, skąpiec, ślepiec, podlec, ..." Ta końcówka wyrażnie nie jest pozytywna.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
No chyba, żeś żużlowiec fachowiec Oczko
"Gdzie kończy się logika, tam zaczyna się administracja".
Nie cierpię administracji.
Jestem absolwentem administracji.
Chcę zmieniać administrację.
Odpowiedz
Rowerex napisał(a): Mam wrażenie, że propagowanie "w" kontra "na" w odniesieniu do Ukrainy skończy się "kurtuazyjnym wyjątkiem" nawet mimo szczerych chęci, a to dlatego, że sprawa nie kończy się wcale na dwuwyrazowym wyrażeniu "w(na) Ukrainie"...

Kończy się na tym, cała reszta to jakieś gramatyczne czepialstwo. Zapominasz też, że to "na" jest wyjątkiem, odstępstwem od reguły. Nie chodzi więc od wyjątek od wyjątku, ale o przywrócenie normy.

Cytat:Z ciekawości wczoraj obejrzałem po kilka minut Polsatnews i TVN24, które to stacje próbują wcielać w życie "w" - tyle że wystarczyło chwilę poczekać, by po sakramentalnym "w Ukrainie" pojawiło się z ust tej samej osoby oraz na "pasku grozy" coś mniej więcej takiego:

- "w obwodzie Ługańskim na wschodzie Ukrainy" - a przecież można "we wschodniej Ukrainie",
- "dostarczenie sprzętu na wschodnią Ukrainę" - a przecież można "do wschodniej Ukrainy",

Jeżeli można powiedzieć "na wschodzie Polski" to czemu nie "na wschodzie Ukrainy"? Czy kiedykolwiek raziło ciebie wyrażenie "dostarczenie sznurka do snopowiązałki na wschodnią Polskę"? Tu nigdy nie chodziło o cancelowanie przyimka "na", ale o dostosowanie jego używania do ogólnej reguły.

Cytat:a stąd już bardzo blisko do "jadę na wschód Ukrainy"...

Ja parę lat temu spędzałem wakacje na południu Polski. Borze, stąd tylko o krok do "kurica nie ptica, Polsza nie zagranica"...

Cytat:Niby drobiazg, ale wschodnia Ukraina to wciąż Ukraina, więc ktoś może się poczuć jeszcze bardziej urażony, bo użyto "na" w odniesieniu do najbardziej drażliwego regionu Ukrainy, tam gdzie toczą się krwawe walki - no i szczere intencje poniekąd walą się w gruzy....

Być może ekstrapolujesz pewne rozwoje poprwanościowej nowomowy w odniesieniu do przykładowo murzynów, gdzie przewrażliwienie językowe (i nie tylko) przekracza już granice absurdu. Tu jednak chodzi o proste używanie tej formy gramatycznej wobec Ukrainy, jakiej byś używał wobec każdego innego kraju.

"Na" ma wachlarz znaczeń. Jeżeli następny raz będziesz robił wypad na miasto, to nie musisz się obawiać, że ktoś Ciebie poprawi "do miasta". A jeżeli już będziesz robił zakupy na mieście, to być może Bralczyka to będzie razić, ale nie na tyle, żeby cię zmuszał do mówienia "w mieście".

Cytat:I rzecz jeszcze jedna, taka nieco poboczna - otóż słowo "Ukrainiec" dla mnie osobiście brzmi wyjątkowo brzydko - a i owszem jest "Niemiec", no dobra, ale jest też "głupiec", był "staliniec" (taka spycharka gąsienicowa) i jest "jeniec" (!) - spojrzałem na listę państw Europy i poza Niemcami i Ukrainą nie znalazłem obywatela takiego państwa, dla którego stosuje się wyrazy z podobną końcówką (może źle szukałem).

Akurat "Ukraińca" można zbyć bardzo prosto, tak oni sami siebie nazywają. Gdybyś raz posłuchał jednej mowy Zełeńskiego, usłyszałbyś z pewnością "My Ukraińcy". Co do Niemców, to już prędzej, gdyż wiadomo, że to ma ten sam słowotwór co "niemowa", więc jest dezawuujące niezależnie od końcówki. Reszta świata określa ich jako Germanowie, Teutonowie czy Alemanowie, a w polsce podkreśla się tylko, że z takim dogadać się nie można.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
W Polsce nic sie nie podkresla, tylko uzywa sie zabytku, ktory niesie w sobie jakas wiedze o dawnych dziejach. Jesli chcesz sie pozbywac zabytkow w imie cholerawieczego (komfortu?), to winszuje cywilizacyjnej wyzszosci. Winszuje tym bardziej, ze nie raz i nie dwa razy zetknalem sie z opinia, ze w polszczyznie reliktow jezykowych jest bardzo duzo w porownaniu do innych jezykow slowianskich. Dlaczego? Dlatego ze byl taki czas, ze Polacy mieli oparcie dla swojej tozsamosci wylacznie w pielegnowaniu wytworow kultury, bo panstwo szlag trafil.

Badz wiec laskaw uszanowac tozsamosc i kulture, bo this is your burden today, by the jingo. A jesli koniecznie chcesz sie grzebac w gramatycznych upodleniach, to czep sie niewolnika w jezyku niemieckim i nie tylko niemieckim. To Cie powinno obrazac o wiele bardziej, niz polskie kubki, a jakos nie widze adekwatnej reakcji.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a): Badz wiec laskaw uszanowac tozsamosc i kulture, bo this is your burden today, by the jingo.

Jeżeli potępiam rosyjską kulturę za jej imperialno-kolonialny mindset, to jak mogę przymykać oczy na resztki, pozostałości, ślady podobnych mindestów w Polszczyźnie? Pielęgnacja kultury? Pierdu pierdu. Tylko dlatego, że od połowy XVIII dostawaliśmy w dupę od państw ościennych nie oznacza, że przedtem byliśmy niewiniątkami. To, że część tej pielęgnowanej kultury to właśnie zaszłości tych czasów nie oznacza, że należy je nadal utrzymywać.

ETA: Pielęgnacja "na" w tym przypadku to pielęgnacja wspomnień do czasów, kiedy Powstanie Chmielnickiego wybuchało w Polsce, a konkretnie na Ukrainie. W dzisiejszej rzeczywistości politycznej pisanie "Wojna na Ukrainie a konretnie w Donbasie" jest aberracją.

Cytat:Winszuje tym bardziej, ze nie raz i nie dwa razy zetknalem sie z opinia, ze w polszczyznie reliktow jezykowych jest bardzo duzo w porownaniu do innych jezykow slowianskich. Dlaczego? Dlatego ze byl taki czas, ze Polacy mieli oparcie dla swojej tozsamosci wylacznie w pielegnowaniu wytworow kultury, bo panstwo szlag trafil.

Albo dlatego, że okres naszego skolonizowania wynosił tylko i jedynie 123 lata. Dla Ukraińców to około 750 lat, licząc od czasów Złotej Ordy do deklaracji niepodległości 30 lat temu. Owszem, Polska miała jeszcze II WS, miała PRL, ale to wszystko pikuś w porównaniu. I owszem, to, że zaliczyliśmy "tylko" 123 lata to powód do dumy, wynikało z wielu słusznych decyzji (i paru niesłusznych, stąd w ogóle zostaliśmy rozebrani). Niemniej niech ta duma nie przeradza się w niesłuszne poczucie wyższości wobec narodów, które były też przez nas okresowo zajęte. Gdyby to zajęcie było takie fajne i pokojowe, nie przechodziliby pod kuratelę Moskwy za cenę ograniczonej autonomii. Dla części Ukrainy Moskwa była jak dla nas Napoleon, niby Księstwo Warszawskie miało bardzo nikły zakres autonomii, ale w naszej martyrologii pełni taką rolę, jak w martyrologii ukraińskiej Sicz Zaporoska.

Cytat:A jesli koniecznie chcesz sie grzebac w gramatycznych upodleniach, to czep sie niewolnika w jezyku niemieckim i nie tylko niemieckim. To Cie powinno obrazac o wiele bardziej, niz polskie kubki, a jakos nie widze adekwatnej reakcji.

Nigdy nie byłem zwolennikiem cancelowania murzynów, cancelowanie negerów w angielszczyźnie czy niemiecczyźnie ociera się o absurd (cenzurowanie książek o Pipi Langstrumpf czy Otella), a hece wokół cyganów przyprawiają mnie o niemiłe dreszcze. Zydzi nie zmieniają swojej nazwy tylko dlatego, że jak Polak się wkurzy na innego Polaka, to go wyzywa "Ty żydzie". Dlaczego miałbym więc się tutaj wnerwiać? Co do "polskiego kubka", to znam go tylko z opowieści czy jakichś archiwalnych zdjęć w internecie, ponoć kiedyś gdzieś ktoś widział, znajomy sąsiada ciotki to widział.

W odróżnieniu od tego cancelowanie "na" w kontekście, w którym bardzo prosto można użyć "w" jest pikusiem, a może dołożyć cegiełkę do zmiany relacji Polski i Ukrainy. Dodatkowo, jako kontekst historyczny, nie trzeba cancelować tego wstecz, gdyż w pracach historycznych określenie "na Ukrainę" jest gramatycznie prawidłowe, był to wtedy tylko teren, jak Podlasie czy Sląsk. Pewne wątpliwości mogą dotyczyć jeszcze Ukraińskiej SSR, ale zasadniczo zmiana dotyczy więc tylko i wyłącznie obecnego państwa ukraińskiego.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Jeżeli można powiedzieć "na wschodzie Polski" to czemu nie "na wschodzie Ukrainy"?
Czyli na Ukrainie.
---
Zapytałem kilka osób z mojego otoczenia o kwestię "na" kontra "w" - osoby wykształcone, inteligentne, doświadczone, mające dobre pojęcie o świecie, wielokrotnie z nimi dyskutowałem o sprawach dziejących się na świecie lub słyszałem ich dyskusje w tle itp. - i nie miały zielonego pojęcia o co mi chodzi, nie zauważyły, że ktoś lansuje "w", zawsze mówili "na", po przedstawieniu im istoty "problemu" wszyscy twierdzili to samo, tzn. że ich taki drobiazgi nie interesują.
Odpowiedz
Rowerex napisał(a):
bert04 napisał(a): Jeżeli można powiedzieć "na wschodzie Polski" to czemu nie "na wschodzie Ukrainy"?
Czyli na Ukrainie.

Czyli na Polsce?

Cytat:Zapytałem kilka osób z mojego otoczenia o kwestię "na" kontra "w" - osoby wykształcone, inteligentne, doświadczone, mające dobre pojęcie o świecie, wielokrotnie z nimi dyskutowałem o sprawach dziejących się na świecie lub słyszałem ich dyskusje w tle itp. - i nie miały zielonego pojęcia o co mi chodzi, nie zauważyły, że ktoś lansuje "w", zawsze mówili "na", po przedstawieniu im istoty "problemu" wszyscy twierdzili to samo, tzn. że ich taki drobiazgi nie interesują.

Ręce i jajca opadają. Oczywiście, że ta kwestia będzie bardziej interesować Ukraińców niże jakichś randomowych polskich znajomych, nawet jeżeli te osoby byłyby wykształcone, inteligentne, doświadczone i whatever. To trochę tak, jakbyś przedstawiał inteligentnemu, doświadczonemu i wykształconemu amrykaninowi, dlaczego obozy koncentracyjne położone w Polsce nie można nazywać polskimi obozami koncentracyjnymi, jego takie drobiazgi nie interesują.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Ręce i jajca opadają. Oczywiście, że ta kwestia będzie bardziej interesować Ukraińców niże jakichś randomowych polskich znajomych, nawet jeżeli te osoby byłyby wykształcone, inteligentne, doświadczone i whatever. To trochę tak, jakbyś przedstawiał inteligentnemu, doświadczonemu i wykształconemu amrykaninowi, dlaczego obozy koncentracyjne położone w Polsce nie można nazywać polskimi obozami koncentracyjnymi, jego takie drobiazgi nie interesują.
Osoby o podejściu lub wykształceniu czysto humanistyczno-społecznym mówią zwykle tak: ludzie "to" zrobią, bo intuicyjnie rozpoznają "kiedy, co i jak należy" zrobić

Osoby o podejściu lub wykształceniu czysto naukowo-technicznym, włączając w to urzędników i prawników mówią zwyke tak: nikt "tego" nie zrobi, jeżeli jasno nie zdefiniuje się reguł co do tego "kiedy, co i jak należy" zrobić.

A jajca i ręce będą opadać na przemian i jednym i drugim już na wstępie dyskusji na temat tego "czy to coś do robienia jest ważne i jak bardzo jest ważne", natomiast po przejściu na kwestię "czy i jak to upowszechnić" w ruch mogą pójść nawet opadnięte wcześniej ręce lub inne części ciała (pomijając jajca, chyba że jako cel), tudzież jakieś dodatkowe i niecielesne narzędzia perswazji - i to jest nieuniknione, bo to naturalna cecha naszego gatunku.

Cytat:Czyli na Polsce?
Kto zabroni? Mówię "na Ukrainę", ale w zamian za to i z szacunku dla Ukrainy mogę mówić "na Polskę", "na Francję".
Odpowiedz
Gawain napisał(a):To musisz hołubić anarchoprymitywizm jak Teodor Kaczyński. I to z daleka od cywilizacji, bo Twoja twarz, bez Twojej zgody jest nagrawana pierdyliard razy w ciągu doby, na stacjach paliw, w sklepach, szkołach, urzędach, na parkingach, osiedlu a może i na klatce schodowej lub nawet przechodząc koło posesji dzianego gościa, albo w lesie nawet, o ile zawieszono kamerę zabezpieczającą przed wstępem postronnym.
Pogrubienie moje.

Niestety błąd bardzo powszechny, gdy używanie imiesłowu przysłówkowego współczesnego jest nieprawidłowe. 

Przypominam, że zdanie można zamienić na równoważnik tego zdania z imiesłowem przysłówkowym współczesnym w sytuacji, gdy mamy tzw. tożsamość podmiotów w zdaniu zastępowanym przez równoważnik zdania i w zdaniu drugim.

Kiedy szedłem do pracy, spotkałem przyjaciela.

Podmiot w zdaniu 'kiedy szedłem do pracy' to JA. Podmiot w zdaniu 'spotkałem przyjaciela' to też JA. Podmiot jest taki sam, a więc zdanie podrzędne może być zastąpione jego imiesłowowym równoważnikiem.

Idąc do pracy, spotkałem przyjaciela.


Kiedy szedłem do pracy, zdarzył się wypadek

Podmiot w zdaniu: 'Kiedy szedłem do pracy' to JA. Podmiot w zdaniu: 'zdarzył się wypadek to WYPADEK. A zatem tutaj mamy dwa różne podmioty w dwóch różnych zdaniach i zdania podrzędnego nie można zastąpić jego imiesłowowym równoważnikiem.

Idąc do pracy, zdarzył się wypadek. Jak nic ze zdania wynika, że wypadek szedł do pracy. Naprawdę tego nie widać, nie czuć? xD

W twoim zdaniu, Gawainie, jak nic twarz przechodziła obok posesji dzianego gościa. Oczko

Jak będzie prawidłowo wyglądać ta pogrubiona część?

Kto poprawi?
Ażeby  odkryć  prawdziwe  zasady  moralności,  ludzie  nie  potrzebują  ani  teologii,  ani
objawień, ani bogów, potrzebują jedynie zdrowego rozsądku. J. Meslier, Testament.
Odpowiedz
Nonkonformista napisał(a): Jak będzie prawidłowo wyglądać ta pogrubiona część?

Kto poprawi?
Nonkon, Tyś się zaraził czymś od Teisty? Naprawdę nie potrzebujemy na tym forum belfrów.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
Nonkonformista napisał(a): Jak będzie prawidłowo wyglądać ta pogrubiona część?

Kto poprawi?
Nonkon, Tyś się zaraził czymś od Teisty?  Naprawdę nie potrzebujemy na tym forum belfrów.
A może jednak? Duży uśmiech

Jak nie belfrów, to kogoś, kto błędy będzie poprawiał, bo trudno strzimać (niech będzie z śląskiej gwary), gdy twarz przechodzi obok posesji jakiegoś dzianego gościa. Oczko Sama twarz - to przecież makabryczne.

Prędzej to już bym zaakceptował, gdyby ja wiem... się pokulała, ale że przechodziła, to ani chybi nogi musiała mieć.
Ażeby  odkryć  prawdziwe  zasady  moralności,  ludzie  nie  potrzebują  ani  teologii,  ani
objawień, ani bogów, potrzebują jedynie zdrowego rozsądku. J. Meslier, Testament.
Odpowiedz
Nonkonformista napisał(a): Jak będzie prawidłowo wyglądać ta pogrubiona część?

Kto poprawi?

Idąc z duchem naszej kurnej anlopolszczyzny, to chyba:
"... robiąc walk baj dzlelni wypasionego bambera"
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości