To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nagminne błędy Polaków
Nonkonformista napisał(a): Gdzieś czytałem, że feminatywy się już pojawiały w latach 20., 30. dwudziestego wieku, potem zanikły, a teraz znowu stają się popularne.

Zniknęły, bo same feministki były oburzone wymyślaniem im na siłę koślawych odpowiedników.
One w tamtym czasie chciały być właśnie pełnoprawnymi prezesami, dyrektorami, ministrami, profesorami etc. a nie jakimiś infantylnymi w ich mniemaniu prezeskami, profesorkami.
Takie czasy.

Mnie ciekawi, jak odmieniać poprawnie np. feminatyw „ministra”?
l.p.: ministra, ministry, ministrze, ministrę, ministrą, ministrze, ministro!
l.mn.: ministry, ministr, ministrom, ministry, ministrą, ministry!
?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Zniknęły, bo same feministki były oburzone wymyślaniem im na siłę koślawych odpowiedników.
Jakieś źródło tej tezy?
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
INSTI napisał(a): Czy żeńskie formy słowa "minister" już się jakoś w społeczeństwie przyjęły? Nie słyszę tego w prywatnych rozmowach, a media się jakby podzieliły, niektóre używają formy "ministra", a przynajmniej jedno tylko "ministerka".

Ja jeszcze na dniach widziałem w jakimś artykule nieodmienianą męską formę "Doszło do spotkania z minister Hudefakową".
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a):
Nonkonformista napisał(a): Gdzieś czytałem, że feminatywy się już pojawiały w latach 20., 30. dwudziestego wieku, potem zanikły, a teraz znowu stają się popularne.

Zniknęły, bo same feministki były oburzone wymyślaniem im na siłę koślawych odpowiedników.
One w tamtym czasie chciały być właśnie pełnoprawnymi prezesami, dyrektorami, ministrami, profesorami etc. a nie jakimiś infantylnymi w ich mniemaniu prezeskami, profesorkami.
Takie czasy.

Mnie ciekawi, jak odmieniać poprawnie np. feminatyw „ministra”?
l.p.: ministra, ministry, ministrze, ministrę, ministrą, ministrze, ministro!
l.mn.: ministry, ministr, ministrom, ministry, ministrą, ministry!
?
Dobrześ odmienił.
"E parvo eu não sou!!!
E fico a pensar
Que mundo tão parvo
Onde para ser escravo
E preciso estudar..."

Deolinda, Parva que eu sou
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Zniknęły, bo same feministki były oburzone wymyślaniem im na siłę koślawych odpowiedników.
Jakieś źródło tej tezy?

Np. tu.

Cytat:Gdy w 1918 r. Polki wywalczyły sobie prawa wyborcze, do prawdziwej równości między płciami było daleko.
Dlatego dwa lata później elitarny Centralny Komitet Polityczny Równouprawnienia Kobiet wezwał władze do tego, by we wszystkich ustawach,
w tym w konstytucji, „określenia ogólne, np. mieszkaniec, obywatel, lub zawodowe, np. sędzia, adwokat, lekarz itp.,
stosowały się zarówno do mężczyzn, jak i kobiet, co winno być uregulowane w drodze ustawodawczej".

Albo tu

Cytat:Warto podkreślić, że dyskusja o formach żeńskich trwa od ponad stu lat.
W cytowanym oświadczeniu RJP wyjaśnia: Na początku dwudziestego wieku zwyciężyła tendencja do regularnego tworzenia feminatywów, ale przez cały czas żywa była także przeciwna tendencja – do zaznaczania żeńskości za pomocą rzeczownika pani poprzedzającego formę męską (pani doktor) lub przez związki składniowe typu nasza dyrektor zdecydowała.
Ta ostatnia tendencja w drugiej połowie XX wieku stała się zwyczajem językowym, szczególnie w odniesieniu do zawodów nowych, funkcji wysokiego prestiżu.
Jednakże od lat dziewięćdziesiątych formy żeńskie rzeczowników osobowych znacznie się rozpowszechniły; w języku przyjęły się wyrazy socjolożka, polityczka czy posłanka, choć tylko ostatni z nich był obecny, a nawet powszechny w polszczyźnie I połowy XX wieku

Gdzieś miałem zapisany historyczny, bezstronny rys ale gdzieś mi się zapodział.
Obiecuję, że poszukam.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Pani doktor brzmi zdecydowanie lepiej niż doktorka. Albo pani minister jest znacznie lepsza od ministerki czy tam ministry. Przynajmniej moim zdaniem. Jezu przenajświętszy w jakich pojebanych czasach przyszło nam żyć - z jednej strony komputery kwantowe, sztuczna inteligencja, broń laserowa i loty w kosmos, a z drugiej jakiś wypaczony feminizm będący parodią samego siebie, ekologiczne papierowe słomki w plastikowych torebkach etc. Kto poznał ten świat ten w cyrku się nie śmieje, a sufrażystki by zawału chyba dostały.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.

Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Odpowiedz
lumberjack napisał(a):Pani doktor brzmi zdecydowanie lepiej niż doktorka. Albo pani minister jest znacznie lepsza od ministerki czy tam ministry.
Ba, z formą "pani X" wiąże się pewien szacunek, prawdopodobnie poszlachecki, jak to często-gęsto bywa w polskiej kulturze. Doktorka czy ministerka są z tego szacunku odarte i w takich też kontekstach są używane. Kto chce walczyć z uzusem, niechaj walczy, a ja poproszę fistaszki.

Ministrę to w ogóle wymyślił ktoś mocno zachwiany etycznie. Tam jest na końcu zbitka spółgłosek z mocno wybrzmiewającym "R". Otóż w polszczyźnie już istnieje mocno zakorzeniony feminatyw o podobnej konstrukcji, który wszyscy znamy i często go używamy.

Jeszcze lepiej jest z polityczką. Poli-tyczka - czyli widły. Albo grabki.
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a): Ministrę to w ogóle wymyślił ktoś mocno zachwiany etycznie.
Ach ci zachwiani etycznie, prehistoryczni latynowie.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
ErgoProxy napisał(a): Ministrę to w ogóle wymyślił ktoś mocno zachwiany etycznie.
Ach ci zachwiani etycznie, prehistoryczni latynowie.

Nie tylko Latynowie. Ale i u Niemców są feminatywy i to używane powszechnie i nikogo to nie dziwi.
Professor - Professorin,
Kanzlerin Merkel /a nie Kanzler/. Bo to jednak różnica jest. Itd. itp.
"E parvo eu não sou!!!
E fico a pensar
Que mundo tão parvo
Onde para ser escravo
E preciso estudar..."

Deolinda, Parva que eu sou
Odpowiedz
MozeNonkonformista napisał(a):
zefciu napisał(a):
ErgoProxy napisał(a): Ministrę to w ogóle wymyślił ktoś mocno zachwiany etycznie.
Ach ci zachwiani etycznie, prehistoryczni latynowie.

Nie tylko Latynowie. Ale i u Niemców są feminatywy i to używane powszechnie i nikogo to nie dziwi.
Professor - Professorin,
Kanzlerin Merkel /a nie Kanzler/. Bo to jednak różnica jest. Itd. itp.

Może są języki  nie nadajace się do feminatywów. 

Chociaż nauczycielka jest bardzo stare...

Może kobiety byly nauczycielkami już  za czasów wspólnoty pierwotnej...
Odpowiedz
Są. Na przykład fiński. Tam nie ma rodzajów gramatycznych.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Iselin napisał(a): Są. Na przykład fiński. Tam nie ma rodzajów gramatycznych.

To za każdym razem wymieniają osobowy podmiot czy jak?
Sebastian Flak
Odpowiedz
Fanuel napisał(a): To za każdym razem wymieniają osobowy podmiot czy jak?
Często używa się po prostu zaimka osobowego w trzeciej osobie "hän". Zaimek dla nie-ludzi to "se".
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Fanuel napisał(a): To za każdym razem wymieniają osobowy podmiot czy jak?
To czy język pozwala na opuszczenie podmiotu zależy raczej nie od tego, czy w języku obecne są rodzaje gramatyczne, tylko od koniugacji. Języki, które mają różne formy osobowe na to pozwalają, a języki, które nie mają — nie pozwalają.

Czyli np. francuski ma rodzaje gramatyczne, ale nie pozwala na opuszczenie podmiotu, bo np. słowa achète i achètes mają tę samą wymowę. A jego bliski kuzyn hiszpański już pozwala, bo tam compro i compras brzmią inaczej.

Z kolei taki angielski ma szczątkowy rodzaj gramatyczny i nie pozwala opuścić podmiotu, bo tam tylko 3 os. liczby pojedynczej brzmi buys, a cała reszta buy. Z kolei język gruziński bez rodzaju gramatycznego pozwala opuścić nie tylko podmiot, ale i dopełnienie, bo tam czasownik odmienia się „przez obie osoby”. მიყიდი znaczy „Ty kupisz dla mnie”, a ვიყიდი „ja kupię dla Ciebie”.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
Fanuel napisał(a): To za każdym razem wymieniają osobowy podmiot czy jak?
To czy język pozwala na opuszczenie podmiotu zależy raczej nie od tego, czy w języku obecne są rodzaje gramatyczne, tylko od koniugacji. Języki, które mają różne formy osobowe na to pozwalają, a języki, które nie mają — nie pozwalają.

Czyli np. francuski ma rodzaje gramatyczne, ale nie pozwala na opuszczenie podmiotu, bo np. słowa achète i achètes mają tę samą wymowę. A jego bliski kuzyn hiszpański już pozwala, bo tam compro i compras brzmią inaczej.

Z kolei taki angielski ma szczątkowy rodzaj gramatyczny i nie pozwala opuścić podmiotu, bo tam tylko 3 os. liczby pojedynczej brzmi buys, a cała reszta buy. Z kolei język gruziński bez rodzaju gramatycznego pozwala opuścić nie tylko podmiot, ale i dopełnienie, bo tam czasownik odmienia się „przez obie osoby”. მიყიდი znaczy „Ty kupisz dla mnie”, a ვიყიდი „ja kupię dla Ciebie”.
Czy to ten słynny ergatyw, gdzie dopełnienie dalsze staje się podmiotem, czy coś mylę? W ogóle ten ergatyw jest ciekawy.
"E parvo eu não sou!!!
E fico a pensar
Que mundo tão parvo
Onde para ser escravo
E preciso estudar..."

Deolinda, Parva que eu sou
Odpowiedz
Nonkonformista napisał(a): Czy to ten słynny ergatyw, gdzie dopełnienie dalsze staje się podmiotem, czy coś mylę? W ogóle ten ergatyw jest ciekawy.
A to jeszcze inne zjawisko. To o czym mówiłem nazywa się polipersonalizm. A ergatyw działa w niektórych czasach (np. w przeszłym dokonanym).

on kupił jajka — მან იყიდა კვერხცებ
on usiadł — ის დაჯდა
jajka leżą na stole — კვერცხებ მაგიდაზე დადო

Czyli mamy jeden przypadek, który oznacza podmiot dla czasownika nieprzechodniego, lub dopełnienie przechodniego oraz drugi — który oznacza podmiot przechodniego (forma მან).
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
Cieszmy się, bo będzie mniej błędów i w końcu mamy ujednoliceń trochę i więcej sensu w polskiej ortografii:

https://rjp.pan.pl/?_gl=1*110ayh1*_ga*Mj...NC4wLjAuMA..
"E parvo eu não sou!!!
E fico a pensar
Que mundo tão parvo
Onde para ser escravo
E preciso estudar..."

Deolinda, Parva que eu sou
Odpowiedz
Większość tych zmian dotyczy jakichś marginaliów.
Wg mnie, jedyne godne zauważenia, to ujednolicenie pisowni nazw geograficznych, bo dotychczasowe zasady były dość niejasne.
Gdyby ode mnie to zależało, to ujednoliciłbym pisownię skrótów zawodów i funkcji (np. dr/prof/dyr/płk/kier) poprzez stawianie po prostu po takim skrócie kropki bo to w końcu są skróty).
Doszukiwanie się, czy przypadkiem dany skrót przypadkiem nie kończy się na literę skracanego wyrazu, to straszne szczególarstwo.

PS. No i oczywiście wprowadziłbym kary chłosty za nieużywanie długich form zaimków.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Gdyby ode mnie to zależało, to ujednoliciłbym pisownię skrótów zawodów i funkcji (np. dr/prof/dyr/płk/kier) poprzez stawianie po prostu po takim skrócie kropki bo to w końcu są skróty).
Doszukiwanie się, czy przypadkiem dany skrót przypadkiem nie kończy się na literę skracanego wyrazu, to straszne szczególarstwo.
Mam wrażenie że nie przejdzie. Istnieje takie straszne odium w narodzie na „doktora z kropką”, że doktorzy by się chyba zgromadzili i podpalili siedzibę Rady. Pamiętam, że jak pisałem magisterkę, to chciałem napisać „pod kierunkiem dr. Takiego a Takiego”. Co było poprawne, bo skracam słowo „doktora”, a nie „doktor”. Mój promotor się nie zgodził i kazał przerobić na „pod kierunkiem dra”.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Mam wrażenie że nie przejdzie. Istnieje takie straszne odium w narodzie na „doktora z kropką”, że doktorzy by się chyba zgromadzili i podpalili siedzibę Rady. Pamiętam, że jak pisałem magisterkę, to chciałem napisać „pod kierunkiem dr. Takiego a Takiego”. Co było poprawne, bo skracam słowo „doktora”, a nie „doktor”. Mój promotor się nie zgodził i kazał przerobić na „pod kierunkiem dra”.

Przypomina mi to, że skracanie w stylu "pierwsza i ostatnia litera" było (i jest?) powszechne w ikonografii prawosławnej. ΜΡ ΘΥ, czyli Mater Theou, żeby dać bardziej znany przykład. Jakieś relikty tej sakralizacji w tych wszsctkich prach, drach i mgrach być może?
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości