Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Chemia ogólna - podręcznik
#1
Co polecacie do kursu Podstawy chemii?

Natknąłem się na taką, ponoć dobrą pozycję,
Atkins, Jones. Chemia ogólna. Cząsteczki, materia, reakcje.


tutaj dość dobry kurs w formie skryptu w sieci, ale to niewystarczające.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#2
Uczyłem się z tego podręcznika i z Chemii Organicznej McMurry'ego. Nie miałem porównania z innymi autorami, ale nie były jakieś mega przystępne. Gdybym drugi raz musiał się z nich uczyć, to pewnie prędzej bym zaczął, bo materiału jest ogrom. Chemii nie da się nauczyć w kilka dni przed egzaminem.
Odpowiedz
#3
Dlatego teraz pytam, bo dopiero od przyszłego roku będę miał ten kurs. I chcę sobie w wolnym czasie na wakacje coś poczytać.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#4
Pajdowski.L - Chemia Ogólna
Odpowiedz
#5
Te same podręczniki polecili mi moi wykładowcy (Atkins do nieorganicznej i ogólnej i McMurry do organicznej). Nie kupiłem ich jeszcze, więc ciężko mi powiedzieć na ile są dobre. Kupię je niedługo bo zaczynam się uczyć do sesji8).

Wiec jak kupię to jeszcze napiszę swoją opinię na ich temat.
"Equality is a lie. A myth to appease the masses. Simply look around and you will see the lie for what it is! There are those with power, those with the strength and will to lead. And there are those meant to follow – those incapable of anything but servitude and a meager, worthless existence."
Odpowiedz
#6
Jester napisał(a):Te same podręczniki polecili mi moi wykładowcy (Atkins do nieorganicznej i ogólnej i McMurry do organicznej). Nie kupiłem ich jeszcze, więc ciężko mi powiedzieć na ile są dobre. Kupię je niedługo bo zaczynam się uczyć do sesji8).

Wiec jak kupię to jeszcze napiszę swoją opinię na ich temat.
Smutne jest to, że nie polecili ci książek polskich autorów.
Nasza nauka leży i kwiczy. Ale żeby aż tak?
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#7
nonkonformista napisał(a):Smutne jest to, że nie polecili ci książek polskich autorów.
Nasza nauka leży i kwiczy. Ale żeby aż tak?

Do analizy I miałem polskich autorów, chociaż słabe te książki były (Gewert, Skoczylas, wyd. PWr). Już do II bym się z tego nic nie nauczył, więc wziąłem sobie Fichtenholza ,,Rachunek różniczkowy i całkowy t. 2".
Do kursu fizyki I i II nie ma żadnych dobrych książek polskiego autorstwa, jest za to niezastąpione wydanie Halliday, Resnick, Walker "Podstawy fizyki".
Biologia - Ville (Salomon, Berg i in.)
Biologia ewolucyjna - Douglas Futuyama i wybitna "Ewolucja", polskich dobrych pozycji brak

Niestety, polskie wydania akademickie są słabe.
Z tych lepszych pozycji polskich autorów to do podstaw nauki języka obiektowego się nadaje "Java. Praktyczny kurs" Lisa, właściwie jedyna książka polskiego autora, która jakkolwiek mi się przydała do tej pory na studiach.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#8
Ja studiuję po angielsku nonkonformisto. Trudno aby polecali mi polskie książki.
"Equality is a lie. A myth to appease the masses. Simply look around and you will see the lie for what it is! There are those with power, those with the strength and will to lead. And there are those meant to follow – those incapable of anything but servitude and a meager, worthless existence."
Odpowiedz
#9
Jester napisał(a):Ja studiuję po angielsku nonkonformisto. Trudno aby polecali mi polskie książki.
A. Chyba, że tak. Podziwiam i tym bardziej gratuluję.
@ Exodim. Nasza nauka jest na dnie. Niestety!
@ Jester: Studiujesz na PŁ? Że w liceach są klasy z wykładowym angielskim to wiem, ale że na studiach, to nie wiedziałem.
Studiując po angielsku przynajmniej nie ograniczasz się - tak jak robiłbyś studiując po polsku. No i po skończeniu studiów będziesz mógł pracować na całym świecie. Bo w Polsce nie docenia się naukowców. Niestety! Smutne, ale prawdziwe. Już Lem o tym pisał, że jesteśmy naukowym zadupiem i to niestety prawda.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#10
nonkonformista napisał(a):@ Exodim. Nasza nauka jest na dnie. Niestety!
Jeśli chodzi o Potencjał Naukowy (PN) liczony za pomocą listy szanghajskiej to Polska faktycznie jest daleko.


nonkonformista napisał(a):@ Jester: Studiujesz na PŁ? Że w liceach są klasy z wykładowym angielskim to wiem, ale że na studiach, to nie wiedziałem.
Studiując po angielsku przynajmniej nie ograniczasz się - tak jak robiłbyś studiując po polsku. No i po skończeniu studiów będziesz mógł pracować na całym świecie. Bo w Polsce nie docenia się naukowców. Niestety! Smutne, ale prawdziwe. Już Lem o tym pisał, że jesteśmy naukowym zadupiem i to niestety prawda.
E tam, bzdury. Poziom studiów po angielsku, przynajmniej na PWr, jest żałosny. Widocznie wykładowcy zakładają, że i tak będzie dobrze jak studenci nauczą się chociaż pojęć po angielsku. A skąd tak wnioskuję? Z prostej statystyki: przy dużo niższym progu na informatykę po angielsku i takim samym współczynniku naboru (liczba chętnych/liczba miejsc) jak na kierunek po polsku, na informatyce po angielsku zostało jakoś 70 z 90 osób, a na tym samym po polsku k. 150 z 240.
Zresztą, to ma małe znaczenie w jakim języku skończysz studia. Na Zachodzie liczą się kwalifikacje mierzone za pomocą np. rozmów kwalifikacyjnych czy testów kompetencyjnych, a nie papierki.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#11
exodim napisał(a):Jeśli chodzi o Potencjał Naukowy (PN) liczony za pomocą listy szanghajskiej to Polska faktycznie jest daleko.



E tam, bzdury. Poziom studiów po angielsku, przynajmniej na PWr, jest żałosny. Widocznie wykładowcy zakładają, że i tak będzie dobrze jak studenci nauczą się chociaż pojęć po angielsku. A skąd tak wnioskuję? Z prostej statystyki: przy dużo niższym progu na informatykę po angielsku i takim samym współczynniku naboru (liczba chętnych/liczba miejsc) jak na kierunek po polsku, na informatyce po angielsku zostało jakoś 70 z 90 osób, a na tym samym po polsku k. 150 z 240.
Zresztą, to ma małe znaczenie w jakim języku skończysz studia. Na Zachodzie liczą się kwalifikacje mierzone za pomocą np. rozmów kwalifikacyjnych czy testów kompetencyjnych, a nie papierki.

Poruszyłeś bardzo ważną kwestię. Nasi 'politycy' bo politykami raczej trudno ich nazwać nie przywiązują wagi do nauki, bo baranami lepiej się rządzi. Smutne, ale prawdziwe. Czytam sobie esej z Pilastrowego bloga. Bardzo pouczająca lektura.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#12
nonkonformista napisał(a):Poruszyłeś bardzo ważną kwestię. Nasi 'politycy' bo politykami raczej trudno ich nazwać nie przywiązują wagi do nauki, bo baranami lepiej się rządzi. Smutne, ale prawdziwe. Czytam sobie esej z Pilastrowego bloga. Bardzo pouczająca lektura.

No tak. Politycy nie przywiązują wagi do prostej korelacji, że mianowicie uczelnie publiczne generują przeciętnie mniejszy % PN niż uczelnie prywatne, vide art. pilastra.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#13
@nonkonformista
Tak, studiuję na PŁ biotechnologię.

Fakt, wymagania na kierunkach z wykładowym angielskim są generalnie nieco niższe. Aczkolwiek z tego co widzę niewiele i nie z każdego przedmiotu.

Faktem natomiast jest, że jednak o wiele mniej osób na kierunkach z wykładowym językiem obcym się typowo opieprza, np. omijając zajęcia lub zaliczenia czy rezygnując ze studiów w połowie semestru, jak to się częściej zdarza na "normalnych": kierunkach. Przynajmniej takie mam wrażenie i może to być częściowo powód istnienia korelacji podanej przez exodima.

Kolejną sprawą jest to, że u mnie na kierunku (i na każdym innym z wykładowym angielskim) jest... 25 osób. Jest to o tyle pozytywne, że wykładowca ma dla pojedynczego studenta o wiele więcej czasu i ma się wręcz uczucie, że to wykładowca jest dla studentaOczko.

A co do pracy za granicą... plusem jest niewątpliwie fakt, że cały materiał jaki przyswoiło się na studiach jest już w języku angielskim, więc nie będzie raczej potrzeby przestawiania się i uczenia ewentualnego profesjonalnego słownictwa w razie pracy za granicą. No i obowiązkowy semestr na zagranicznej uczelni też jest bardzo przyjemną perspektywą.

Ubolewam jedynie nad tym, że na swojej biotechnologii mam o wiele mniej matematyki niż bym chciał i będę się pewnie dokształcał we własnym zakresie w tej dziedzinie.
"Equality is a lie. A myth to appease the masses. Simply look around and you will see the lie for what it is! There are those with power, those with the strength and will to lead. And there are those meant to follow – those incapable of anything but servitude and a meager, worthless existence."
Odpowiedz
#14
Atkins to bardzo dobra książka jeżeli chodzi o chemię ogólną. Wyłożona bardzo przystępnym językiem. Jeżeli natomiast chodzi o to co mieści się pod pojęciem "chemia fizyczna", to Atkins jest niestety dość słaby. Do samej książki czy poprawności podanych tam przykładów nie można mieć zarzutów, ale jest bardzo ogólnikowy i uproszczony. Do tej dziedziny można polecić jako "pomoc" podręcznik Tomassi-Jankowska, niestety słabo przystępny, oraz dwa zbiory zadań: E.W. Kisielewa "Zbiór zadań z chemii fizycznej" (b. trudny, raczej dla ambitnych), i K.Pytel (wyd. skrypciarni AGH).

Do organicznej rzecz jasna McMurry, a druga sztandarowa pozycja z tej dziedziny to preparatyka Vogela (do nieorganicznej Supniewski).

Szczerze mówiąc na moich studiach nie miałem w rękach wiele książek polskich autorów. Poza rysunkiem technicznym Dobrzańskiego i "analizą matematyczną" Krysickiego i Włodarskiego, zasadniczo nie ma po co sięgać po książki polskich autorów, z wyjątkiem paru wąskich dziedzin gdzie po prostu nie drukuje się tłumaczeń autorów zagranicznych bo nie ma takiej potrzeby.

Niestety w polsce zaniechano także wydawania przekładów nowszych wydań zachodnich "almanachów" jak np. Elements of X-Ray diffraction Cullity'ego. Ta niezbędna każdemu zainteresowanemu na poważnie krystalografią rentgenowską cegła (odradzam korzystanie z podręczników krajowych) jest dostępna w wersji polskiej w wydaniu z 1964. Podobnie ma się sprawa z wieloma innymi podręcznikami, zarówno tłumaczeniami jak i krajowymi publikacjami, które nigdy nie zostały wznowione i odwzorowują stan techniki z lat 60, a korzystanie z nich jest konieczne bo nie ma nowszych, a nie wszystko da się wyciągnąć z publikacji angielskojęzycznej nie znając idealnie słownictwa.
<dl><dd>На границе тучи ходят хмуро</dd><dd>Край суровый тишиной объят</dd><dd>У высоких берегов Амура</dd><dd>Часовые Родины стоят</dd></dl>
Odpowiedz
#15
Jester napisał(a):A co do pracy za granicą... plusem jest niewątpliwie fakt, że cały materiał jaki przyswoiło się na studiach jest już w języku angielskim, więc nie będzie raczej potrzeby przestawiania się i uczenia ewentualnego profesjonalnego słownictwa w razie pracy za granicą. No i obowiązkowy semestr na zagranicznej uczelni też jest bardzo przyjemną perspektywą.
Po polsku masz obowiązkowy kurs angielskiego, koniec końców dostajesz dyplom znajomości na poziomie B2. A do tego na PWr mamy fakultatywne kursy angielskiego technicznego, specjalistycznego itp. Przecież myśli się w taki sam sposób po polsku i angielsku, a nauczenie się specjalistycznego słownictwa to, przynajmniej dla mnie, sprawa dość prosta. Na studiach po polsku jest wyższy poziom, studia mają lepszą ocenę przez polskich pracodawców, za granicę można wyjechać z Erasmusa, praktyki można odbywać (jeśli zna się b. dobrze angielski) w Czechach - t.j. znajomy studiujący też biotechnologię, ale po polsku, miał praktyki w jakiejś czeskiej firmie.

Cytat:Ubolewam jedynie nad tym, że na swojej biotechnologii mam o wiele mniej matematyki niż bym chciał i będę się pewnie dokształcał we własnym zakresie w tej dziedzinie.
Trzeba było iść na coś bardziej matematycznego, czego się spodziewałeś po kierunku, który z matmą ma właściwie niewiele wspólnego. Chociaż na PWr na biotechnologii jest anal I i II, algebra chyba tylko pierwsza.


chireadan napisał(a):Atkins to bardzo dobra książka jeżeli chodzi o chemię ogólną. Wyłożona bardzo przystępnym językiem. Jeżeli natomiast chodzi o to co mieści się pod pojęciem "chemia fizyczna", to Atkins jest niestety dość słaby. Do samej książki czy poprawności podanych tam przykładów nie można mieć zarzutów, ale jest bardzo ogólnikowy i uproszczony. Do tej dziedziny można polecić jako "pomoc" podręcznik Tomassi-Jankowska, niestety słabo przystępny, oraz dwa zbiory zadań: E.W. Kisielewa "Zbiór zadań z chemii fizycznej" (b. trudny, raczej dla ambitnych), i K.Pytel (wyd. skrypciarni AGH).
Chemii fizycznej nie będę miał, zaś będę miał oprócz tych podstaw chemii jeszcze kursy "chemia nieorganiczna" i "biochemia".
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#16
polecam A. Bielański - Podstawy chemii nieorganicznej
Odpowiedz
#17
Wulfen napisał(a):polecam A. Bielański - Podstawy chemii nieorganicznej
Jak rowniez Zwiazki tlenowowe pierwiastkow bloku sp - Z.Gontarza. Cala game ksizek z chemii fizycznej - W.Ufnalskiego.
Przerabialem rowniez ksiazki z inzynierii chemicznej, ale po niemiecku...:lol2:
Polska to tylko przedłużenie Rosji do Odry.
Polexit: Priwislinski Kraj jako zbuntowana prowincja Wielkiego Imperium Rosyjskiego po prostu wróci na kolanach do swej prawdziwej matki - Matki Rosji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości