Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wegetarianizm (wydzielono z Kim jestem)
Masz rację, w tym wątku nie warto się kłócić z nikim - dla dobra sprawy.
Osiris - te pytania zawsze możesz zadać w dedykowanym do tego temacie.

Pozdrawiam
Odpowiedz
matsuka napisał(a): Masz rację, w tym wątku nie warto się kłócić z nikim - dla dobra sprawy.
Osiris - te pytania zawsze możesz zadać w dedykowanym do tego temacie.

Pozdrawiam

Miałem na myśli coś całkowicie przeciwnego - napisałem, że pytanie jest proste i powiązane z tematem, więc nie powinieneś mieć problemu z odpowiedzią. Czyżbyś utracił nagle zdolność czytania ze zrozumieniem?
Odpowiedz
Osiris napisał(a):
matsuka napisał(a): Dla mnie to jest powrót do raju. Nie jest to odrzucenie technologii, lecz rozwijanie jej w takim kierunku, żeby wspierała niewinne istoty, a nie pasożytowała na nich.
Pytanie zdaje się zadał ZaKotem, ale nie znalazłem odpowiedzi. Jakim cudem matsuka, osoba, która olewa ciepłym moczem osiągnięcia naukowe i technologiczne ostatnich wieków, powołuje się na rozwijanie technologii w kierunku wspierania niewinnych istot?


Osiris napisał(a):
matsuka napisał(a): Masz rację, w tym wątku nie warto się kłócić z nikim - dla dobra sprawy.
Osiris - te pytania zawsze możesz zadać w dedykowanym do tego temacie.

Pozdrawiam

Miałem na myśli coś całkowicie przeciwnego - napisałem, że pytanie jest proste i powiązane z tematem, więc nie powinieneś mieć problemu z odpowiedzią. Czyżbyś utracił nagle zdolność czytania ze zrozumieniem?

Osirisie, wziąłeś w pierwszym pytaniu cytat o "technologii" omijając przy tym resztę wywodów matsuki na temat przyszłego raju TUTAJ. Radzę więc przeczytać całość, zwłaszcza pod kątem tych "rządów sprawiedliwych". No niestety, mi (mnie?) ta utopia kojarzy się z pewnym systemem politycznym XX wieku, w którym technologie też były rozwijane w celu powszechnej sprawiedliwości. Ale już w nauce burżuazyjna genetyka była zwalczana przez postępowy, sprawiedliwy, słuszny i zbawienny łysenkizm.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Joker napisał(a): Dzięki Kocie za interesujący głos, kilka spraw muszę przemyśleć więc nie odpowiem z biegu. W zasadzie może mógłbym to zrobić w kilka minut ale nie chcę tylko odbijać piłeczki bez konstruktywnych refleksji, nie ukrywam przede wszystkim dla siebie. Może jeszcze zanim się odniosę, aby poruszać się w jakimś odniesieniu i konkretnym kontekście, czy mógłbyś w wolnej chwili przedstawić swoje moralne uzasadnienie hodowli przemysłowej i uboju zwierząt? Na razie wystarczy taki zasięg problemu.

Ja cały czas stoję na stanowisku, że przemysłowy sposób hodowli zwierząt jest niewłaściwy. Nie tyle dlatego, że zwierzęta w ogóle cierpią, bo każda istota żywa zdolna do uczenia się musi czasem cierpieć, ale dlatego, że na podstawie badań reakcji stresowych można uznać, że cierpią bardziej, niż ich odpowiedniki w naturze. Natomiast hodowla, w której zwierzęta mają zaspokojone podstawowe potrzeby - nie tylko jedzenia czy temperatury, ale także psychiczne, np. tolerowanego przez siebie zagęszczenia, poziomu hałasu i tego typu rzeczy zapewniające poziom stresu na poziomie porównywalnym do naturalnego, jest w porządku.

Jednak, tak jak napisałem na początku, jedynie klienci producentów mięsa mogą wywrzeć na nich nacisk ekonomiczny, tworząc modę na "ekologiczne" mięso, mleko i jaja. Także regulacje prawne polepszające warunki dla zwierząt hodowlanych, które w Polsce już obowiązują i są systematycznie rozszerzane, nie są dziełem wegan, ale w większości wszystkożerców. Są one przyjmowane przez rolników bez jakichś wielkich oporów, bo wiedzą, że nie mają one na celu wyeliminowanie ich z rynku (bo w końcu konkurencja musi przestrzegać takich samych, więc tylko cena skupu rośnie). Weganie natomiast nie są zdolni w ogóle do nacisku ekonomicznego, zaś nacisk polityczny z ich strony byłby odebrany jako atak i wywołuje tylko agresywną reakcję, więc również nie ma szans powodzenia. Weganizm jako strategia pomocy zwierzętom jest strategią typu "wszystko albo nic", a więc rewolucyjną - w demokratycznym państwie zupełnie nieskuteczną.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Weganizm jako strategia pomocy zwierzętom jest strategią typu "wszystko albo nic", a więc rewolucyjną - w demokratycznym państwie zupełnie nieskuteczną.

Jakoś w Stanach Zjednoczonych się udała taka strategia, gdy walczono z handlem niewolnikami.

ZaKotem napisał(a): Jednak, tak jak napisałem na początku, jedynie klienci producentów mięsa mogą wywrzeć na nich nacisk ekonomiczny, tworząc modę na "ekologiczne" mięso, mleko i jaja. Także regulacje prawne polepszające warunki dla zwierząt hodowlanych, które w Polsce już obowiązują i są systematycznie rozszerzane, nie są dziełem wegan, ale w większości wszystkożerców

Im większy popyt, tym większa podaż - wiadomo, że wielu rolników nie pójdzie w biznes zarzynania zwierząt, gdy jest na to co raz mniejsze zapotrzebowanie.

Odstawienie mięsa nawet przez jedną osobę tutaj - może ostatecznie zdecydować o tym, że ktoś swojego biznesu ubojni nie założy, lub wcześniej istniejący - zamknie.


I to jest jedyny sposób dla nas dzisiaj. Poza tym - weganin pewnego dnia może dojść do władzy i wymusić prawo, które polepszy warunki hodowli.


Twój pomysł jest bez sensu natomiast - bo zgłoszenie zapotrzebowania na "ekologiczne" mięso, to tylko dodatkowa zachęta dla oszustów i psychopatów, żeby zarobić. Będą traktować zwierzęta tak samo jak dotychczas, tylko więcej na tym zarobią, bo kogoś przekupią lub oszukają, żeby jego produkt wyglądał na ekologiczny.

Już widzę hasło reklamowe :
"Bo nasze kury słuchały Mozarta"



bert04 napisał(a): Osirisie...Radzę więc przeczytać całość, zwłaszcza pod kątem tych "rządów sprawiedliwych". No niestety, mi (mnie?) ta utopia kojarzy się z pewnym systemem politycznym XX wieku

A jest jakaś utopia, która nie kojarzy Ci się z takim systemem?
Są tacy, którym wszystko kojarzy się z seksem - czy Ty jesteś taką osobą, której wszystko kojarzy się z komunizmem?
Znasz różnicę między utopią a dystopią?

Dlaczego tylko dystopia jest Twoim zdaniem realna, a utopia nie?

You may say I'm a dreamer, but I'm not the only one. I hope someday you'll join us. And the world will live as one.


"Lecz ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim" - Czesław Niemen.


Jeśli ludzi dobrej woli jest faktycznie więcej - to dlatego utopią jest idea, że pewnego dnia ci ludzie dojdą do władzy?

Wszystkie religie o tym mówią, że pewnego dnia zapanuje sprawiedliwość na Ziemi i ja w to mocno wierzę.
Owszem, raczej nie będzie to bezkrwawe - według tychże religii, bo plugawi łatwo władzy nie oddadzą, ale dla wierzących w Boga -  ostateczny wynik i zwycięstwo sprawiedliwości powinno być oczywiste.



Osiris napisał(a): Czy w takim razie matsuka wierzy biologom, paleontologom, geologom, archeologom, geografom i rzeszom innych naukowców, którzy przeprowadzali badania na Antarktydzie i nie zauważyli, że jest coś nie tak z tym kontynentem? Czy mamy zaliczyć kolejne tysiące ludzi do spisku NASA?

To co ty robisz, to nie jest dyskusja o wegetarianizmie, ani o zwierzętach. To jest pozorowane połączenie na zasadzie skojarzenia : wegetarianizm -> poprawianie losu zwierząt przez technologię -> matsuka podważał osiągnięcia NASA -> podważał więc technologię -> przejdźmy na temat kształtu Ziemi.

Wątek o kształcie Ziemi jest w innym miejscu i powtórz te pytania tam, to Ci na nie odpowiem.
Odpowiedz
żeniec napisał(a): No nie wiem. Z jednej strony neuroza nie chce niczego powiedzieć, z drugiej strony jednak zabijanie zwierząt spoko.
Ja napisałem, że zabijanie zwierząt jest "spoko"? Nie przypominam sobie...
Why so serious?
Odpowiedz
żeniec napisał(a): Czy w ogóle zakładanie/sądzenie, że prawda nie istnieje, ma jakiś sens? Jaki status ma wtedy zdanie "prawda nie istnieje", skoro sądzimy, że jest prawdą, że prawda nie istnieje?
Też mi się tak wydaje. Jednak tu również mogę się mylić.

(ups, sorry za 2 posty; miałem nadzieję, że samo mi połączy je w całość, tak jak to się dotychczas działo; widocznie za długi odstęp czasu; skasować już nie mogę)
Why so serious?
Odpowiedz
Generalnie podoba mi się podejście Allena Carra ("Prosta metoda jak skutecznie pozbyć się zbędnych kilogramów"):

"Trudno uwierzyć, że korzyści, jakie odnosimy z jedzenia mięsa są prawie żadne, a szkody, jakie powoduje mięso, dalece przewyższają korzyści. Jeśli chodzi o smak, to niewiele jest rzeczy o smaku równie kiepskim, co mięso. Tak naprawdę ciężko byłoby znaleźć rodzaj pożywienia mniej stosowny dla człowieka, niż tkanka zwierzęca.

Słyszeliśmy wielokrotnie, że trzeba jeść mięso, aby mieć siłę. Okazuje się, że największe i najsilniejsze zwierzęta lądowe to roślinożercy: np. słoń.  Skąd więc one tę siłę czerpią?

Niełatwo zaakceptować fakt, że nie jesteśmy stworzeni do jedzenia mięsa. Ale wykorzystajmy do tego oprócz intuicji również swój zdrowy rozsądek: jeśli mielibyśmy spróbować zjeść surowe mięso, po prostu nie damy rady porządnie go przeżuć, a potem strawić. Czasem nie możemy odpowiednio przeżuć mięsa nawet wtedy, gdy zostało wcześniej ugotowane. Nie posiadamy ani zębów mięsożercy ani odpowiedniego układu trawiennego, umożliwiającego uporanie się z mięśniami, wydobycie i spożytkowanie składników odżywczych.

Przetwarzanie pożywienia jest wynalazkiem stosunkowo młodym w historii rozwoju ludzkiej rasy, tymczasem nasz układ trawienny nie zmienia się od setek tysięcy lat. Mięso nie dostarcza właściwie żadnej energii. Paliwo dla naszego organizmu wytwarzane jest z węglowodanów, a mięso zawiera ich bardzo, bardzo niewiele. Co więcej, mięso nie zawiera w zasadzie w ogóle pewnego bardzo cennego dla naszego zdrowia i potrzebnego w procesie trawienia składnika: BŁONNIKA! Jedząc mięso spróbujmy sobie wyobrazić zwierzęta, które odżywiają się prawie wyłącznie nim choćby sępy, hieny czy krokodyle.  Sęp tak naprawdę nie lata, unosi się jedynie dzięki prądom termicznym, a kiedy się naje, ledwo starcza mu sił, by oderwać się od ziemi.

Może się wydawać, że głównym powodem, dla którego gotujemy mięso, jest zmiękczenie go i ulepszenie smaku? Ale jeśli ma ono smakować po ugotowaniu, to dlaczego musimy potem jeszcze dodatkowo przyprawiać je i polewać sosami? Dodajemy te rzeczy nie po to, by „podkreślić” dobry smak, ale po to, by w ogóle nadać jakiś smak mdłej tkance mięśniowej.

Mięso szybko się rozkłada, dlatego mięsożercy mają stosunkowo krótkie jelita, dzięki którym mogą jak najszybciej usunąć rozkładające się resztki.

My nawet emocjonalnie nie jesteśmy przystosowani do jedzenia mięsa! Poobserwujmy naszego domowego kota. Koty to prawdziwi mięsożercy i nawet tysiące lat spędzonych na udomawianiu nie zmieniły ich naturalnych instynktów. Najdelikatniejszy nawet dźwięk szurania czymkolwiek powoduje, że ich uszy zaczynają się poruszać.  Roli nie gra tu czy to ptak, mysz, czy toczący się kłębek wełny: kot nie może powstrzymać się od rzucenia się na źródło szelestu. Naturalnym instynktem kota jest zabić i zjeść wszystko, co się rusza i szeleści.

Podobne zachowanie byłoby w wypadku człowieka odrażające. Wyobraźmy sobie, że jedziemy wiosną przez wieś i widzimy na łące figlujące wesoło jagniątko lub cielątko. Czy w tym momencie ogarnia nas pierwotna żądza, by rzucić się na nie, rozedrzeć im gardło i zachłysnąć się ich krwią? Czy może raczej myślimy „jakie ładne zwierzątka”.

Dużo się mówi o okrucieństwach związanych z hodowlą drobiu na fermach czy z hodowlą cieląt. Chów zwierząt, czy to owiec, kurczaków, krów czy świń, jest wysoce zorganizowanym, skomercjalizowanym biznesem, który dokłada wszelkich starań, by widok albo nawet myśl o okrutnych okolicznościach tego procederu nie zakłóciły naszych apetytów i nie poruszyły naszych sumień.  Innym elementem takiego urabiania opinii jest nadawanie neutralnych nazw martwemu mięsu. Nie jemy przecież krów, kur, saren, cieląt czy świń - jemy wołowinę, drób, dziczyznę, cielęcinę i wieprzowinę.  Kiedy następnym razem zamówimy baraninę lub cielęcinę, pomyślmy o tych małych kłębuszkach podskakującego szczęścia. Czy dalibyśmy radę zabić je sami? Prawda jest taka, że większość z nas nie jadłaby mięsa, gdybyśmy sami musieli zabijać zjadane później zwierzęta.

Ludzie nie są naturalnymi mięsożercami. Nie tylko mamy nieprzystosowany do tego żołądek, ale również zbyt miękkie serce. Nasz naturalny instynkt każe nam kochać zwierzęta. Pomysł pożarcia na przykład naszego ulubionego pupila domowego napawa nas wstrętem, natomiast pewnych istot, których nauczono nas się brzydzić, przykładowo szczurów, węży czy pająków, wzdragamy się nawet dotknąć, a co dopiero zjeść!

Nie do rzadkości należą przypadki ludzi, którzy chowali kurczaki albo świnie z zamiarem późniejszego ich zjedzenia, gdy jednak przychodziło do uboju, nie tylko nie mieli serca sami chwycić za nóż, ale nie pozwolili też na to nikomu innemu.

Gdy kot złapie puszystą sikorkę, po czyjej stronie jest nasze serce? Tłumaczymy sobie takie przypadki prawami natury, które nakazują kotu zabijać, aby przeżyć, albo po prostu tym, że kot nie umie inaczej. Zabijać zwierzęta, aby przeżyć to jedno, ale nie wydaje ci się, że hodowanie zwierząt tylko po to, by moc je potem zarżnąć i zjeść jest chore i niegodziwe? Można by jeszcze przymknąć oko na taki proceder, gdybyśmy nie mieli już i tak nadmiaru innego pożywienia i naprawdę robilibyśmy to, by przetrwać. Jednak kiedy mięso powoduje u nas jedynie nadwagę, apatię i utratę zdrowia, nie dostarczając żadnych cennych składników i zastępując inną, zdrową żywność, dzięki której tryskalibyśmy energią, wówczas mięsożerstwo jest tylko głupotą i ignorancją! Głównym argumentem przeciw jedzeniu mięsa jest nie tylko to, że nie dostarcza ono prawie żadnych cennych składników, ale to, że stanowi rodzaj pożywienia najtrudniejszy do strawienia, a pozbycie się i wydalenie resztek również nastręcza sporo problemów. Nawet jeśli ugotujesz i potem przeżujesz mięso, ludzkie ciało nie dysponuje odpowiednimi do trawienia go enzymami. Mięso nie dostarcza godnej uwagi energii, natomiast marnujemy mnóstwo energii na jego strawienie. Mięso już samo w sobie odznacza się stosunkowo niską zawartością soków (jeśli nie liczyć krwi), a ponieważ musimy je przed spożyciem jeszcze ugotować, większość cennych soków całkowicie znika.  Nasze żołądki z trudem rozkładają mięso, któremu aż dwadzieścia godzin zajmuje przebycie naszego dziesięciometrowego przewodu pokarmowego. Mięso wytwarza również największą ilość odpadów, które muszą być potem usunięte z organizmu.”
Why so serious?
Odpowiedz
neuroza napisał(a): Generalnie podoba mi się podejście Allena Carra ("Prosta metoda jak skutecznie pozbyć się zbędnych kilogramów"):
Generalnie nie podoba mi się pisanie kosmicznych bzdur dla uzasadniania swych wyborów etycznych.

Cytat:Niełatwo zaakceptować fakt, że nie jesteśmy stworzeni do jedzenia mięsa. Ale wykorzystajmy do tego oprócz intuicji również swój zdrowy rozsądek:
Szkoda, że sam nie wykorzystuje tego zdrowego rozsądku...
Cytat: jeśli mielibyśmy spróbować zjeść surowe mięso, po prostu nie damy rady porządnie go przeżuć, a potem strawić.
Wy to znaczy kto? Wielu ludzi jada tatara, w Japonii powszechnie je się surowe ryby, koczownicy stepowi jedli mięso w postaci suszonych pasków z surowizny.
Cytat:Paliwo dla naszego organizmu wytwarzane jest z węglowodanów, a mięso zawiera ich bardzo, bardzo niewiele. Co więcej, mięso nie zawiera w zasadzie w ogóle pewnego bardzo cennego dla naszego zdrowia i potrzebnego w procesie trawienia składnika: BŁONNIKA!
Owszem, jedząc tylko i wyłącznie mięso człowiek długo by nie pożył. Tak samo jedząc wyłącznie fasolę. No brawo, autor jest o włos od odkrycia, że człowiek jest wszystkożerny.
Cytat: Jedząc mięso spróbujmy sobie wyobrazić zwierzęta, które odżywiają się prawie wyłącznie nim choćby sępy, hieny czy krokodyle.
Albo bociany, jeże i delfiny.
Cytat:  Sęp tak naprawdę nie lata, unosi się jedynie dzięki prądom termicznym, a kiedy się naje, ledwo starcza mu sił, by oderwać się od ziemi.
Tak, to na pewno dlatego, że nie je cebuli. Nie dlatego, że jest po prostu, kurwa, duży.


Cytat:My nawet emocjonalnie nie jesteśmy przystosowani do jedzenia mięsa! Poobserwujmy naszego domowego kota. Koty to prawdziwi mięsożercy i nawet tysiące lat spędzonych na udomawianiu nie zmieniły ich naturalnych instynktów. Najdelikatniejszy nawet dźwięk szurania czymkolwiek powoduje, że ich uszy zaczynają się poruszać.  Roli nie gra tu czy to ptak, mysz, czy toczący się kłębek wełny: kot nie może powstrzymać się od rzucenia się na źródło szelestu. Naturalnym instynktem kota jest zabić i zjeść wszystko, co się rusza i szeleści.
Zupełnie tak samo, jak w przypadku człowieka z fuzją i w kapeluszu z piórkiem.
Cytat:Podobne zachowanie byłoby w wypadku człowieka odrażające. Wyobraźmy sobie, że jedziemy wiosną przez wieś i widzimy na łące figlujące wesoło jagniątko lub cielątko. Czy w tym momencie ogarnia nas pierwotna żądza, by rzucić się na nie, rozedrzeć im gardło i zachłysnąć się ich krwią? Czy może raczej myślimy „jakie ładne zwierzątka”.
A jak wege widzi pszenicę dojrzewającą na polu, to ogarnia go pierwotna żądza, żeby wejść w pole i żreć surowe kłosy, plując plewami?
Cytat: Nie jemy przecież krów, kur, saren, cieląt czy świń - jemy wołowinę, drób, dziczyznę, cielęcinę i wieprzowinę.
Tak jest. Zjedzenie całego wieprza byłoby dość kłopotliwe.
Cytat:  Kiedy następnym razem zamówimy baraninę lub cielęcinę, pomyślmy o tych małych kłębuszkach podskakującego szczęścia. Czy dalibyśmy radę zabić je sami? Prawda jest taka, że większość z nas nie jadłaby mięsa, gdybyśmy sami musieli zabijać zjadane później zwierzęta.
No tak, i dlatego w społeczeństwach prymitywnych, w których każdy chłop zabija sam swoje zwierzęta, są sami wegetarnianie! Albo nie... Ileż razy można przytaczać tak maksymalnie idiotyczny i przeciwny prawdzie pseudoargument?
Cytat:Ludzie nie są naturalnymi mięsożercami. Nie tylko mamy nieprzystosowany do tego żołądek, ale również zbyt miękkie serce. Nasz naturalny instynkt każe nam kochać zwierzęta.
No pewnie, przez dziesiątki tysięcy lat ludzie żyli zgodnie z naturą, głaskając dzikie króliki i karmiąc sarenki siankiem, zaprzyjaźniając się z warchlaczkami i kurczaczkami. A dopiero odkąd w XX wieku zamieszkali w betonowych blokowiskach i nie widzieli innego zwierzęcia poza jorkiem somsiadki, zaczęli zwierzęta zabijać i zjadać. Tak było, jak Bozię kocham.
Cytat:Pomysł pożarcia na przykład naszego ulubionego pupila domowego napawa nas wstrętem, natomiast pewnych istot, których nauczono nas się brzydzić, przykładowo szczurów, węży czy pająków, wzdragamy się nawet dotknąć, a co dopiero zjeść!
No i? Bocian też nie zje kota albo drugiego bociana, i co w związku z tym?

Cytat:Gdy kot złapie puszystą sikorkę, po czyjej stronie jest nasze serce?
To oczywiste, że kota, a delikatna sugestia tego matoła, że jest po innej stronie, wystarczy abym go nienawidził.
Odpowiedz
Ja tam jestem po stronie sikorki, niech koty polują na sroki, a sikorki zostawią w spokoju.
W nowym roku postaram się przerzucić na ryby.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Wy to znaczy kto? Wielu ludzi jada tatara, w Japonii powszechnie je się surowe ryby, koczownicy stepowi jedli mięso w postaci suszonych pasków z surowizny.
"Japończycy często jadają surową rybę, ale muszą ją najpierw zamarynować, ostro przyprawić i pokroić w bardzo małe kawałki. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy sprawia im to w sumie przyjemność, ale trzeba przyznać, że ich tradycja nie rozprzestrzeniła się po świecie w jakimś znaczącym stopniu."

ZaKotem napisał(a): Generalnie nie podoba mi się pisanie kosmicznych bzdur dla uzasadniania swych wyborów etycznych.
"Może wydaje ci się, że żeruję na twoim sumieniu, aby przekonać cię do niejedzenia mięsa z powodów czysto moralnych. To nieprawda, ja jedynie staram się podkreślić fakt, że ludzie nie są naturalnymi mięsożercami."
Why so serious?
Odpowiedz
Ja na przykład jem sobie surowe mielone na kanapce. Bywa, że i bez soli. Mięso jest smaczne.
Sebastian Flak
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): No tak, i dlatego w społeczeństwach prymitywnych, w których każdy chłop zabija sam swoje zwierzęta, są sami wegetarnianie!
"Prawda jest taka, że większość z nas...".
Why so serious?
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a):
Cytat:My nawet emocjonalnie nie jesteśmy przystosowani do jedzenia mięsa! Poobserwujmy naszego domowego kota. Koty to prawdziwi mięsożercy i nawet tysiące lat spędzonych na udomawianiu nie zmieniły ich naturalnych instynktów. Najdelikatniejszy nawet dźwięk szurania czymkolwiek powoduje, że ich uszy zaczynają się poruszać.  Roli nie gra tu czy to ptak, mysz, czy toczący się kłębek wełny: kot nie może powstrzymać się od rzucenia się na źródło szelestu. Naturalnym instynktem kota jest zabić i zjeść wszystko, co się rusza i szeleści.

Zupełnie tak samo, jak w przypadku człowieka z fuzją i w kapeluszu z piórkiem.

Albo wędką. Łowienie ryb to bardzo popularna rozrywka. Co wiąże się z najsłodszym filmikiem dostępnym na YT:




No chyba że jest się psycholem ze skrzywioną moralnością. Wtedy, jak rozumiem, filmik pokazuje zbrodniczą działalność.
"...zażarty absolutysta, wściekły teokrata, nieprzejednany legitymista, apostoł potwornej trójcy złożonej z papieża, króla i kata, zawsze i wszędzie broniący najtwardszego, najciaśniejszego i najbardziej niewzruszonego dogmatyzmu, mroczna postać rodem z ciemnych wieków..."
Odpowiedz
Dzieciak ma pozytywne wzmocnienia w kierunku bycia samodzielnym. Uczy się wędkować dosłownie i w przenośni. Prawdziwy psychol mógłby poczuć gniew, że nie miał szczęścia urodzić się w takiej rodzinie i pójść się na kimś wyżyć.
Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia.

Platon
Odpowiedz
Ja pierdzielę, masakra totalna i dodatkowo kompromitacja Kapitana Państwo. "Ja pierdolę" to za mało powiedziane by opisać całą sytuację. Polecam cały artykuł:

https://www.tvn24.pl/superwizjer-w-tvn24...3vaXTMmHQo
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Ja pierdzielę, masakra totalna i dodatkowo kompromitacja Kapitana Państwo. "Ja pierdolę" to za mało powiedziane by opisać całą sytuację. Polecam cały artykuł:

https://www.tvn24.pl/superwizjer-w-tvn24...3vaXTMmHQo

A mnie się wydaje, że TVN właśnie rozpoczyna walkę z polskim rolnictwem. Nie jest przypadkiem, że ten materiał ukazuje się tuż przed poniedziałkowym powstaniem rolników. Zapewne antypolskie środowiska liberalno-lewicowe będą chciały w ten sposób uargumentować zamykanie polskich rzeźni, które nie spełniają wymogów bezpieczeństwa, a w zamian będziemy sprowadzać świństwo z zagranicy. Gdyby jakaś inna stacja to nakręciła, nie miałabym takich podejrzeń, ale jak to TVN, to czuję, że muszę się mieć na baczności.
Nie chcę tajemnic ani stanów duszy, ani rzeczy niewymawialnych, nie jestem dziewicą ani księdzem, żeby się bawić w życie wewnętrzne. 
- Jean-Paul Sartre
Odpowiedz
towarzyski.pelikan napisał(a): A mnie się wydaje, że TVN właśnie rozpoczyna walkę z polskim rolnictwem. Nie jest przypadkiem, że ten materiał ukazuje się tuż przed poniedziałkowym powstaniem rolników.

Powstanie dziś będzie? Przeciwko pisowskiemu zaborcy?
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Ja pierdzielę, masakra totalna i dodatkowo kompromitacja Kapitana Państwo. "Ja pierdolę" to za mało powiedziane by opisać całą sytuację. Polecam cały artykuł:

https://www.tvn24.pl/superwizjer-w-tvn24...3vaXTMmHQo

tego się k...wa nie da oglądać... niewyobrażalne i nie do zaakceptowania cierpienie zwierząt, ohydna korupcja, rzygać się chce  Zły
Odpowiedz
Ot, codzienny Holocaust zwierząt - nie wiedziałeś.
Dlatego m.in. przestałem źreć padlinę.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości