Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Konwersacje w różnych językach
Ayla Mustafa napisał(a): Cedilla to kuzynka tortilli? Dobra. Gugluję... Aha. Czyta się jak "s".
Skąd te powiązania portugalskiego z francuskim? Przecież między nimi jest Hiszpania?...
Czyta się s i nie występuje na początku słowa, a tylko przed a,o,u /i ich odmianach, kreskowo-falowo-daszkowych/.

A skąd to powiązanie - nie wiem.
Ażeby  odkryć  prawdziwe  zasady  moralności,  ludzie  nie  potrzebują  ani  teologii,  ani
objawień, ani bogów, potrzebują jedynie zdrowego rozsądku. J. Meslier, Testament.
Odpowiedz
.Ayla Mustafa napisał(a): Wyobrażanie sobie czegoś po niemiecku to "vorstellen". "Vor" to przed. "Stellen" to stawiać. Zatem wychodzi przedstawianie.

Bo to jest kalka językowa z niemieckiego.
Podobnie jak parowóz / Dampfwagen, czasopismo / Zeitschrift, doszło do… /es kam zu…, w międzyczasie / in der Zwischenzeit.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Te zbieżności francusko-portugalskie to po prostu archaizmy. Hiszpański też to oryginalnie miał, tylko utracił na skutek wewnętrznej ewolucji. Coś jak słowiańskie nosówki - kiedyś powszechne, a dziś obecne tylko w polskim czy jakichś bułgarskich gwarach.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Ayla Mustafa napisał(a): Skąd te powiązania portugalskiego z francuskim? Przecież między nimi jest Hiszpania?...

Oba te języki (podobnie jak hiszpański, włoski, rumuński etc) to tzw. łacina ludowa więc trudno powiedzieć, jakie są odległości lingwistyczne w obrębie tej grupy, i jak je mierzyć.
Statystycznie portugalskiemu leksykalnie bliżej do hiszpańskiego niż francuskiego ale zbieżności się zdarzają pomiędzy różnymi językami.
To tak, jakby powiedzieć, że hiszpański i polski są podobne, bo mają podobne głoski „ń” czy „ł”, albo hindi, bo ma głoskę „ś”.

https://prestonpublishing.pl/blog/jezyk-...rtugalski/
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Żałuję, że zaniedbałem francuski, bo swego czasu po dłuższym pobycie całkiem nieźle sobie radziłem.
Nawet podczas jakichś prac remontowych uczyłem francuskie dzieci starej francuskiej piosenki "Dans le jardin de mon pere".
Ale lata nieużywania zrobiły swoje. Staram się nadrobić oglądając France24.
Rzecz gustu. Mnie z języków romańskich się własnie francuski nie podoba. To akcetowanie  na ostatnią sylaniepomiernie drażni, a i ortografia okropna i też chyba najmniej fonetyczna spośród języków romańskich.
W portugalskim jest to mieszane, są słowa akcentowane na ostanią sylabę /i gdy są od tego akcetowania odstępstwa, zaznacza się to akcentem/ ale nie wszystkie, więc nie jest to tak drażniące jak we francuskim. Także francuski jest be.
Ażeby  odkryć  prawdziwe  zasady  moralności,  ludzie  nie  potrzebują  ani  teologii,  ani
objawień, ani bogów, potrzebują jedynie zdrowego rozsądku. J. Meslier, Testament.
Odpowiedz
Jak słusznie zauważyłeś - rzecz gustu.
Ale jedno jest pewne, francuski jest dość czytelny fonetycznie.
Ja, mając tylko trochę szkolnej edukacji, radziłem sobie od razu dość nieźle.
Dodatkowo Francuzi, kiedy usłyszą swój język w ustach obcokrajowca, to nagle im się uruchamia talent pedagogiczny, i zaczynają mówić powoli i wyraźnie, co znacznie ułatwia sprawę.
Zupełnie odwrotnie niż Niemcy, którzy mają to w de i szwargoczą z pełną prędkością zostawiając biedaka w polu.
Dodatkowo niemiecki zestaw głosek jest dla mnie nierozpoznawalny - brzmi jak jeden przypadkowy bełkot.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Jak słusznie zauważyłeś - rzecz gustu.
Ale jedno jest pewne, francuski jest dość czytelny fonetycznie.
Ja, mając tylko trochę szkolnej edukacji, radziłem sobie od razu dość nieźle.
Dodatkowo Francuzi, kiedy usłyszą swój język w ustach obcokrajowca, to nagle im się uruchamia talent pedagogiczny, i zaczynają mówić powoli i wyraźnie, co znacznie ułatwia sprawę.
Zupełnie odwrotnie niż Niemcy, którzy mają to w de i szwargoczą z pełną prędkością zostawiając biedaka w polu.
Dodatkowo niemiecki zestaw głosek jest dla mnie nierozpoznawalny - brzmi jak jeden przypadkowy bełkot.

To zasługa niemieckich akcentów. Hochdeutsch jest nawet przyjazny, problem polega na tym, że mało kto w nim mówi. TV i internet robią swoje, ale te ichnie maniery to sen z powiek spędzają. U nas jakoś mniej widoczne są te różnice. Z lokalnych dialektów to aby Kaszubów ciężko zrozumieć.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Fanuel napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Jak słusznie zauważyłeś - rzecz gustu.
Ale jedno jest pewne, francuski jest dość czytelny fonetycznie.
Ja, mając tylko trochę szkolnej edukacji, radziłem sobie od razu dość nieźle.
Dodatkowo Francuzi, kiedy usłyszą swój język w ustach obcokrajowca, to nagle im się uruchamia talent pedagogiczny, i zaczynają mówić powoli i wyraźnie, co znacznie ułatwia sprawę.
Zupełnie odwrotnie niż Niemcy, którzy mają to w de i szwargoczą z pełną prędkością zostawiając biedaka w polu.
Dodatkowo niemiecki zestaw głosek jest dla mnie nierozpoznawalny - brzmi jak jeden przypadkowy bełkot.

To zasługa niemieckich akcentów. Hochdeutsch jest nawet przyjazny, problem polega na tym, że mało kto w nim mówi. TV i internet robią swoje, ale te ichnie maniery to sen z powiek spędzają. U nas jakoś mniej widoczne są te różnice. Z lokalnych dialektów to aby Kaszubów ciężko zrozumieć.
Gorzej, gdy Kaszubi nie mówią czysto po kaszubsku, tylko polaszą:
Polaszenie – Wikipedia, wolna encyklopedia
Ażeby  odkryć  prawdziwe  zasady  moralności,  ludzie  nie  potrzebują  ani  teologii,  ani
objawień, ani bogów, potrzebują jedynie zdrowego rozsądku. J. Meslier, Testament.
Odpowiedz
Kiedyś wynajmowaliśmy wakacyjną kwaterę w Chałupach na Helu.
I gospodarze mówili między sobą po kaszubsku, a z nami czystą polszczyzną.
Tak też się zdarza.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Po niemiecku "leiden" oznacza "cierpieć", ale "die Leidenschaft" to nie "cierpienie", tylko "pasja". Ale tu poetycko pojechali. Werterem.

A "die Kapuze" to "kaptur". Pewnie gdzieś stąd jest nazwa kapucynów.
Odpowiedz
Błąd 
Ayla Mustafa napisał(a): Po niemiecku "leiden" oznacza "cierpieć", ale "die Leidenschaft" to nie "cierpienie", tylko "pasja". Ale tu poetycko pojechali. Werterem.
To z greckiego źródłosłowu (z którego pochodzi też 'patos'):
https://en.m.wiktionary.org/wiki/%CF%80%...E%BF%CF%82
poprzez łacinę i języki romańskie:
https://en.m.wiktionary.org/wiki/passio#Latin

Ayla Mustafa napisał(a): A "die Kapuze" to "kaptur". Pewnie gdzieś stąd jest nazwa kapucynów.
Tak, stąd.

Borrowed from Middle French capuchin (“Capuchin friar”), from Italian cappuccino (“Capuchin friar”), from cappuccio (“hood, cowl”).
https://en.m.wiktionary.org/wiki/Capuchin

Jeśli komuś kojarzy się to z nazwą włoskiego napoju kawowego, to właściwie się kojarzy:
https://en.m.wiktionary.org/wiki/cappuccino
"Słuszna decyzja podjęta z niesłusznych powodów może nie być słuszna."
(Weatherby Swann)

The first to plead is adjudged to be upright,
until the next comes and cross-examines him.

(Proverbs 18:17)
Odpowiedz
Ayla Mustafa napisał(a): Ale tu poetycko pojechali. Werterem.
Pochodzenie jest, jak już zwrócił uwagę Elbrus i ma znaczenie dość szerokie — oznacza to wszystko, czemu człowiek ulega, wobec czego jest pasywny. A więc od silnych emocji, przez nałogi, po fakt, że ktoś ci robi krzywdę.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
U mnie czasem mówi się kapuza na kaptur.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Ponieważ skończyłem już kurs portugalskiego, to sobie sam wybieram słowa i tak mi przyszło przetłumaczyć pewną piosenkę 'Na wyspach Bergamutach'. Pons spełnił dobrze swoje zadanie. Zanim napiszę tekst - to jako kolejne ciekawostki z portugalskiego napiszę, że:
śniadanie to w wersji brazylijskiej café da manhã, czyli tłumacząc dosłownie: poranna kawa. W wersji europejskiej będzie to pequeno-almoço /czyli dosłownie mały obiad/.

W języku portugalskim nie odróżniamy myszy do szczura. Serio jest jedno słowo na te dwa zwierzęta - mianowicie rato

Mógłbym zrobić kopiuj-wklejkę, ale dla treningu po prostu będę pisał ręcznie, to co pons przetłumaczył. Jedziemy:

Ouvi dizer que há um gato de botas nas ilhas Bergamota.
Também foi visto um burro que a formiga carregava.
Há uma galinha solitária que põe ovos de ouro, nos carvalhos crescem maçãs em chapéus de granizo. E há uma baleia velha que usa óculos.
Ensinam-se salmões em molho de tomate e ratos treinados no topo de uma montanha de vidro.
Há um elefante com duas trombetas,
e só estas ilhas não existem.

Poniżej link do piosenki:

https://www.youtube.com/watch?v=H9Qr9b3hycQ

Do pisania portugalskich znaków używam fajnego programu TypeIt, więc nie muszę każdej literki kopiować z internetu.
Ażeby  odkryć  prawdziwe  zasady  moralności,  ludzie  nie  potrzebują  ani  teologii,  ani
objawień, ani bogów, potrzebują jedynie zdrowego rozsądku. J. Meslier, Testament.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości