Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Poganin
#61
Rojza Genendel napisał(a):Zdaje mi się, że Jerozolima została zburzona w czasie, gdy Wespazjan (Titus Flavius Vespasianus) był już cesarzem. Chodzi raczej o jego syna, Tytusa Flawiusza (Titus Flavius Sabinus Vespasianus).

W rzeczy samej. O tego Tytusa chodziło. Słowa które przytoczyłem odnosiły się w przypisie do "przyszłego cesarza Tytusa prowadzącego w 70 roku armię przeciwko Żydom" (tak w przyblizeniu), więc z automatu założyłem ze chodziło o Wespazjana. Błąd.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#62
Argen napisał(a):Szczerze mówiąc nie lubię takich generalizacji. No i nie znam żadnych Amerykanów, aby twierdzić coś o ich poziomie indoktrynacji, czy zidiocenia. W czym się cechy, które wymieniasz miałyby objawiać i czemu twierdzisz, że ten naród je posiada w jakiejś przytłaczającej większości?
Przyjrzyj się dowolnej sondzie ulicznej w USA. Ci ludzie mają kłopoty nie tylko z wymienieniem swoich sojuszników, ale i wskazaniem ich na globusie. Z państwami z jakimi USA toczy wojny czy jest w wrogich stosunkach jest jeszcze gorzej.
Kolejna kwestia jest taka, że bezkrytycznie zgadzają się z tym co władza głosi. Jak się nie zgadzają, to wystarczy im przed mordą trochę flagą pomachać i dodać "God bless America" i już jest git.

Połączenie dwóch powyższych czynników, czyni z nich polityczną plastelinę. Nieważne na kogo USA rzuci się tym razem, kogo postanowi najechać i zbombardować w imię dolara, lud to poprze bezwiednie.

I co najlepsze Ci idioci dalej będą wierzyć, iż to wszystko dzieje się w imię demokracji i w jak najbardziej demokratyczny sposób.
Kiedyś Rothein w rozmowie ze mną, określił USA jako osobną cywilizację z państwem o ustroju anarcho-totalitarnym i w zasadzie zgadzam się z tym.
"Hope can drown lost in thunderous sound
Fear can claim what little faith remains
But I carry strength from souls now gone
They won't let me give in...
(...)
Death will take those who fight alone
But united we can break a fate once set in stone
Just hold the line until the end
Cause we will give them hell..."


EH
Odpowiedz
#63
Seth napisał(a):Przyjrzyj się dowolnej sondzie ulicznej w USA. Ci ludzie mają kłopoty nie tylko z wymienieniem swoich sojuszników, ale i wskazaniem ich na globusie. Z państwami z jakimi USA toczy wojny czy jest w wrogich stosunkach jest jeszcze gorzej.
Kolejna kwestia jest taka, że bezkrytycznie zgadzają się z tym co władza głosi. Jak się nie zgadzają, to wystarczy im przed mordą trochę flagą pomachać i dodać "God bless America" i już jest git.

Ja jestem szczerze mówiąc jestem nieświadomy tego stanu rzeczy... mógłbyś przytoczyć jakieś materiały potwierdzające tę tezę? Mi ustrój ich kraju akurat całkiem odpowiada, a w niektórych stanach to już jest naprawdę przyzwoicie. W każdym razie lepiej niż w Polsce. To że najeżdżają muslimów żeby zdobyć ropę i inne dobra materialne... no cóż nie wiem czemu mieliby dbać i ich interes i tego nie robić. Inną kwestią jest ich oficjalne casus belli, ale tak jest prawie na każdej wojnie i w każdej epoce, że o rzeczywistych powodach jej wypowiedzenia się nie mówi. Potępiać za to USA jest wg mnie zatem nie na miejscu.

Seth napisał(a):Połączenie dwóch powyższych czynników, czyni z nich polityczną plastelinę. Nieważne na kogo USA rzuci się tym razem, kogo postanowi najechać i zbombardować w imię dolara, lud to poprze bezwiednie.

Skąd masz to info? Ja pamiętam jak podczas wojny z Irakiem raz po raz jakieś demonstracje maszerowały... kilka z nich w telewizji było nawet, a to gówno nie wojna było.
Mierzy się ponad cel, by trafić do celu.
K.Bunsch

Odpowiedz
#64
Seth napisał(a):widać że mało wiesz o dawnych militariach Duży uśmiech obalonego zasiekli by z łatwością. byle dzieciak obalonego zabije wkładając mu mizerykordię w wizury (otwory na oczy). A wsadzanie drzewcówek (typowo chłopskie bronie) między folgi blach to akurat był standard. Zwarta piechota drzewcowa dobrze sobie potrafiła radzić z rycerstwem i bez broni palnej.

Tylko że musi być człowiek który wie co ma zrobić, mieć odpowiednią broń, znaleźć te wiziury albo międzyfolgi, trafić i pchnąć, zanim powalony zbrojny wstanie i jeśli nie będzie się bronił.

Oczywiście to wszystko tylko w sytuacji, kiedy da się go zdjąć z konia.

Natomiast w odwrotnej sytuacji rycerzyk po prostu wetknie w chłopa swój miecz albo kopię i go/ją wyciągnie.
Odpowiedz
#65
Seth napisał(a):Przyjrzyj się dowolnej sondzie ulicznej w USA. Ci ludzie mają kłopoty nie tylko z wymienieniem swoich sojuszników, ale i wskazaniem ich na globusie. Z państwami z jakimi USA toczy wojny czy jest w wrogich stosunkach jest jeszcze gorzej.
Kolejna kwestia jest taka, że bezkrytycznie zgadzają się z tym co władza głosi. Jak się nie zgadzają, to wystarczy im przed mordą trochę flagą pomachać i dodać "God bless America" i już jest git.

Połączenie dwóch powyższych czynników, czyni z nich polityczną plastelinę. Nieważne na kogo USA rzuci się tym razem, kogo postanowi najechać i zbombardować w imię dolara, lud to poprze bezwiednie.

I co najlepsze Ci idioci dalej będą wierzyć, iż to wszystko dzieje się w imię demokracji i w jak najbardziej demokratyczny sposób.
Kiedyś Rothein w rozmowie ze mną, określił USA jako osobną cywilizację z państwem o ustroju anarcho-totalitarnym i w zasadzie zgadzam się z tym.

Ignorancja geopolityczna generalnej populacji to niestety zjawisko w dzisiejszych czasach wcale nie ograniczone do USA.

A co do uniwersalnego poparcia ludu amerykańskiego dla wojen, Obamie na przykład z Syrią nie wyszło, choć bardzo by chciał.
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz
#66
<Time machine on>

Przerzuciłem post otwierający dopiero przed chwilą i chciałbym mimo wszystko skomentować.

No więc biorąc pod uwagę, że wojownikiem idealnym w kulturze europejskiej jest Spartanin...

Lakonicznie.

Pogański duch nie polega na wojowniczości. Pogański duch - w opozycji do chrześcijańskiego - polega na tym, że rozkminia się Bogów, a następnie odwzorowuje Ich działania w doczesności, podtrzymując w ten sposób jej istnienie. Magia sympatyczna. Świat istnieje, ponieważ my.

Duch chrześcijański odwraca tę hierarchię. Świat istnieje, ponieważ Bóg. My możemy tylko u Boga kornie wypraszać i kornie dziękować.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby Boga rozkminić na sposób pogański i odwzorowywać Jego działania w doczesności. Przykład najbanalniejszy: dziecko, które swoim zabawkom STWARZA osobowości. Takie zabawy dziecęce należy pielęgnować i nadawać im dojrzałą formę.

W ten sposób asymilujemy chrześcijaństwo bez popadania w żałosny konserwatyzm bezdzietnego rasistowskiego grafomana i uzbrojeni w Nadzieję, Wiarę, Miłość - w tej kolejności, z Godnością w domyśle - śmiało idziemy w przyszłość, ku gwiazdom.

Tyle.

<Time machine off.>
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
Orkiestra!
Odpowiedz
#67
Stary Werter napisał(a):<Time machine on>

Przerzuciłem post otwierający dopiero przed chwilą i chciałbym mimo wszystko skomentować.

No więc biorąc pod uwagę, że wojownikiem idealnym w kulturze europejskiej jest Spartanin...

Lakonicznie.

Pogański duch nie polega na wojowniczości. Pogański duch - w opozycji do chrześcijańskiego - polega na tym, że rozkminia się Bogów, a następnie odwzorowuje Ich działania w doczesności, podtrzymując w ten sposób jej istnienie. Magia sympatyczna. Świat istnieje, ponieważ my.

Duch chrześcijański odwraca tę hierarchię. Świat istnieje, ponieważ Bóg. My możemy tylko u Boga kornie wypraszać i kornie dziękować.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby Boga rozkminić na sposób pogański i odwzorowywać Jego działania w doczesności. Przykład najbanalniejszy: dziecko, które swoim zabawkom STWARZA osobowości. Takie zabawy dziecęce należy pielęgnować i nadawać im dojrzałą formę.

W ten sposób asymilujemy chrześcijaństwo bez popadania w żałosny konserwatyzm bezdzietnego rasistowskiego grafomana i uzbrojeni w Nadzieję, Wiarę, Miłość - w tej kolejności, z Godnością w domyśle - śmiało idziemy w przyszłość, ku gwiazdom.

Tyle.

<Time machine off.>

A mógłbyś to jeszcze przełożyć z ichniejszego na polski, bo jak widać lakonicznie nie zawsze znaczy zrozumiale.

Co znaczy że ktoś "rozkminia" Bogów, i kto asymiluje Chrześcijaństwo? Co to jest magia sympatyczna? I dlaczego mam wrażenie jakbyś był pijany?
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#68
Wilk napisał(a):A mógłbyś to jeszcze przełożyć z ichniejszego na polski
Nie z ichniejszego, tylko z mojego, i nie, nie mógłbym.

Wilk napisał(a):Co znaczy że ktoś "rozkminia" Bogów
Że buduje w swoim umyśle zrozumienie, kim jest dany Bóg, za co odpowiada i w jakich relacjach z pozostałymi pozostaje, i że taką siatką skojarzeń zaczyna myślec.

Wilk napisał(a):kto asymiluje Chrześcijaństwo?
Zdaje się, że nikt. Wszyscy je zwalczają jak idioci.

Wilk napisał(a):Co to jest magia sympatyczna?
To.

Wilk napisał(a):I dlaczego mam wrażenie jakbyś był pijany?
...MOCĄ!!!
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
Orkiestra!
Odpowiedz
#69
Stary Werter napisał(a):Zdaje się, że nikt. Wszyscy je zwalczają jak idioci.

Wszyscy zwalczają Katolicyzm. Chrześcijaństwo, dopóki funkcjonuje na małą skalę, i pozostaje tzw. "sprawą prywatną" niewielu rusza. Katolicyzm, a zwłaszcza organizacja Kościoła rzymsko-katolickiego, to już inna sprawa. Nic nie funkcjonuje w próżni. Katolicyzm jest, a raczej był, solą w oku nie tylko postępowej lewicy, ale również ruchów wyrosłych na gruncie innym niż dziedzictwo katolickie. Mam na myśli protestantów z ich "prywatną religijnością". To na takim plugawym łonie powyrastały takie ruchy jak liberalizm przecież. Od Lutra i Kalwina do "ateistycznego chrześcijaństwa". Jeżeli dziś świeccy liberałowie bronią Kościoła, to czynią to w prawdziwie protestanckim duchu, ponieważ prawdziwy Kościół może współistnieć tylko z prawdziwa silną władzą świecką. I Kościół zdaje sobie z tego sprawę. Zaczyna wymiękać, przystosowywać się do wymogów nowego świata, zamiast, jak niegdyś samemu kłaść podwaliny pod ustalany porządek. To smutne.

Stary Werter napisał(a):...MOCĄ!!!

Chyba nocą.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#70
Zajrzałem do wiki i wyczytałem co następuje:
Dobra Babcia Wiki napisał(a):Liberalizm (łac. liberalis – wolnościowy, od łac. liber – wolny) – ideologia i kierunek polityczny, według którego wolność jest nadrzędną wartością, ma charakter indywidualistyczny i przeciwstawia się kolektywizmowi. Innymi wartościami cenionymi przez liberałów są wartości demokratyczne, wolności i prawa obywatelskie czy własność prywatna i wolny rynek.
Czyli same plusy, również dla Wilka, chyba że jest on z pochodzenia szlachcicem czy innym mieszczaninem z bogatego rodu; w przeciwnym razie bez liberalizmu nie miałby nic do gadania, tylko zasuwał na swoim odcinku i czapkował u dworu, znając dobrze swoje miejsce w porządku świata tego. Miejsce niezbyt poczesne.

Ty się, chłopie, ciesz i korzystaj, zamiast marnować życie na wspominanie starych, dobrych czasów. A jezeli uważasz się za arystokratę krwi, to we współczesnym świecie odpowiednikiem arystokratów są przedsiębiorcy. Zbij więc kapitał i kup sobie księstwo. Pod rządami konserwatystów takiej alternatywy byś nie miał w ogóle; pod rządami liberałów jest ona realna. Tylko trzeba się wykazać sprytem, wytrwałością i drapieżnością. Echem.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
Orkiestra!
Odpowiedz
#71
Stary Werter napisał(a):Czyli same plusy, również dla Wilka

Chyba nie.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#72
Chyba mnie zmiażdżył argumentacją. Twarda konserwa z tego Wilka.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
Orkiestra!
Odpowiedz
#73
Stary Werter napisał(a):Chyba mnie zmiażdżył argumentacją. Twarda konserwa z tego Wilka.

A gdzie mam argumentować? To Ty odgórnie twierdzisz co byłoby dla mnie najlepsze. A ja Ci odpowiadam że się mylisz. Proste jak budowa cepa.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#74
...z czego by wynikało, że Wilk z najwyższym wysiłkiem panuje nad swoimi wilczymi odruchami każącymi mu wyjść na ulicę i kąsać przypadkowych przechodniów. Jak wolność to wolność... ale jemu potrzebne są ryzy. No, chyba że chodzi o co innego. Ale generalnie, lepiej jest mieć więcej wolności niż mniej. W każdym razie ja tak uważam i zaden konserwatysta nie będzie mi grzebał przy ustroju Rzeczypospolitej, jakby wiedział odgórnie, co jest dla mnie lepsze... niech zarobi te miliony i kupi za nie księstwo. Swoje prywatne.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
Orkiestra!
Odpowiedz
#75
Stary Werter napisał(a):W każdym razie ja tak uważam i zaden konserwatysta nie będzie mi grzebał przy ustroju Rzeczypospolitej, jakby wiedział odgórnie, co jest dla mnie lepsze...

Od dłuższego czasu nie grzebią przy niej konserwatyści. Ani Polacy nawet. :lol2: Więc nie bój żaby - pod sierpo-młotami czy pod gwiazdkami, będziesz miał ta swoją "wolność".

A jeżeli coś się Staremu Werterowi nie podoba w moim konserwatyzmie, to niech zarobi miliony, i kupi sobie miejscówę gdzie będzie mógł sobie sobie być liberałem. Uśmiech Przynajmniej do czasu aż ktoś go podbije...
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#76
Oho - chyba mam na radarze sympatyka Idei Dżucze. Choć nie jestem do końca przekonany. Ale Wilk najchętniej uciąłby wszystkie obce wpływy, obojętne w jaką stronę ciągnące kraj. "Zostawcie nas w spokoju". C'nie?
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
Orkiestra!
Odpowiedz
#77
"Wpływy" :lol2:
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
#78
Stary Werter napisał(a):również dla Wilka, chyba że jest on z pochodzenia szlachcicem
Śmiesz wątpić? :>
Odpowiedz
#79
No dobra. Jesli spotka mnie kolejna noc bezsenna, to może przeczytam ten wilczy kawałek dokładniej i odpowiem obszerniej, ale na razie widze w nim nieproporcjonalnie dużą uwagę poświęconą temu, co myślą sobie chrześcijanie o (neo)poganach i vice versa, i co gorsza, taki ton jest utrzymany w całym tekście. W związku z czym czyta się go jak wycie de profundis. Natomiast kulturalni ludzie, którzy nigdy nie słyszeli nawet słowa "inteligentsia", do pogaństwa podchodzą w ten sposób:

Erik S. Raymond "Dancing with The Gods".
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
Orkiestra!
Odpowiedz
#80
Tekst, na który będziemy odpowiadać, jest rozpaczliwy.

Jest rozpaczliwie przegadany, jakby Autor zapomniał, że cenimy zwięzłość. Jest rozpaczliwie mętny, jakby Autor zapomniał, że cenimy klarowność. Stanowi ścianę tekstu, czyli najgorszą formę komunikacji z nami. Czy Autor tego nie wie? Autor to wie. Wybrał tę formę nieprzypadkowo, aby pokazać nam, co o nas sądzi. Cóż zaś my sądzimy o nim? Że zawarł w tekście swoją złość, że nie ma z kim dzielić rozpaczy, oraz swoją rozpacz, że nie nie ma z kim dzielić złości. Że spisał go do lustra pewnej nocy bezsennej, a spisawszy – wetknął w butelkę.

Jest więc to list znaleziony w butelce. Dziecko jakieś przyniosło go nam z morza na mostek. My zaś po zapoznaniu się z treścią powierzyliśmy go ochmistrzowi. Cóż w nim bowiem stoi? Namiar na wyspę bezludną, na której żyje rozbitek. Jak świat światem, rozbitkowie pragnęli powrotu do cywilizacji i ten rozbitek także go pragnie. Nie to jednak wywołało salwę śmiechu, lecz jego kategoryczne stwierdzenie, że po dopłynięciu na wyspę mamy nasz okręt zatopić, albowiem to on – ówże rozbitek właśnie – on nam, marynarzom, zamierza udzielić ratunku!

Żeglując po falach Sieci można się natknąć na rzeczy różnorakie. Dlatego też podejmiemy trud odpowiedzina ten wykwit rozpaczliwej złości i złośliwej rozpaczy, choć moglibyśmy go po prostu pominąć milczeniem – i być może byłoby to roztropniejsze.

*

Gdyby streścić tekst Autora, pozostałoby by z niego jedno zdanie: najżałośniejszym widokiem był obraz berserka który dociągnął starości.

Aby nadać sens życia owego osiwiałego berserka, Autor stara się schrystianizować mitologię skandynawską – po raz drugi; Ragnarok sam w sobie stanowi produkt wpływów biblijnych. Autor nie chce przy tym zauważyć, że Apokalipsa już była, minęła i nie przyniosła Paruzji. Za to Antychryst przeżył ją w dobrym zdrowiu, chytrze podrzuciwszy światu truchło Bestii, co uradowało i Boga, i Wielką Nierządnicę. To co odbywa się obecnie, nie należy już do porządku biblijnego; Program Boży rzucił wyjątek, historia potoczyła się inaczej, niż przepowiedziano. Historia Zbawienia dokończyła się w Jałcie, gdzie Bóg z Antychrystem dzielili doczesność między siebie, poskromiwszy uprzednio Wielką Nierządnicę.

Cóż zaś się dzieje obecnie? Wynędzniały Antychryst leży na łożu boleści, a kto wie, czy nie śmierci, Wielka Nierządnica poi go swoją krwią, lecz oto podchodzi ją Fałszywy Prorok na usługach samego Boga, który potrzebuje takiego właśnie układu, aby rozwiązać sobie ręce przeciwko Smokowi, podnoszącemu swój łeb daleko, daleko na Wschodzie. Tak się plecie życie po Apokalipsie.

Czy poprzedni akapit ma sens? Otóż nie większy, niż Ragnarok, stanowiący przecież prowizorkę skonstruowaną ad hoc. Sugerujemy zatem Autorowi, aby idąc za naszym przykładem, napisał mit Zmierzchu Bogów Skandynawii od nowa.

*

Tekst nosi tytuł: "Poganin". Co to znaczy? Wieśniak.

O kim on zaś traktuje? O rycerzach.

Prosimy bardzo Autora, aby nie robił sobie więcej jaj. Pogaństwo stanowiło wiarę rolników; pogaństwo był to kult agrarny. Bywało że wieśniacy chwytali za broń, bywało że szli na wojnę – bywało. Ale podstawą egzystencji tych ludzi była uprawa roli. Podstawą egzystencji rycerzy była zaś uprawa wieśniaków.

Autor sam oceni, czy było to zajęcie szlachetne i godne.

*

Jeżeli chcemy znaleźć we współczesnej cywilizacji zachodu poganina, musimy znaleźć odpowiednik wieśniaka, to znaczy: człowieka którego źródłem utrzymania jest sama Przyroda, nie zaś inni ludzie.

Oczywiście istnieją w niej wieśniacy w sensie dosłownym. Ale stanowią mizerny ułamek całości; nasza cywilizacja jest cywilizacją miejskoprzemysłową. Co zatem w mieście "rośnie"? Co się w mieście "uprawia"? Z czego w mieście "zbiera się plon"? Innymi słowy: co stanowi podstawę trwania miasta, bez czego miasta nie byłoby na świecie?

Ano struktury inżynieryjne. W szczególności domy i mosty, ale też sieć komunikacji miejskiej. Podstawą miasta jest pewien projekt, który został wdrożony i w wyniku tego wdrożenia – powstało miasto. Miasto jest to aplikacja specjalistycznej wiedzy, a ludzie, którzy bezpośrednio z tej wiedzy żyją, będą współczesnymi odpowiednikami pogan.Ludzi takich będziemy nazywali inżynierami.

Inżynier, oczywiście, kieruje robotnikami, którzy potrafią czytać projekty i wdrażać je temi ręcyma, ale już stworzenie projektu przekracza ich możliwości. Stanowią oni odpowiednik konia czy wołu ciągnącego wieśniakowi pług. Z pracy inżyniera natomiast żyją i zatrudniają go przedsiębiorcy. Tutaj właśnie, w klasie biznesmenów, upatrywać możemy współczesnego stanu rycerskiego.

Pozostaje nam jeszcze stan kapłański, czyli ludzie mediujący między doczesnością a Transcendencją – zawodowi kłamcy i wciskacze kitu stojący na straży porządku społecznego, którego szczyty okupują, czyli po prostu politycy. I to w zasadzie tyle.

*

Mając ten czwórpodział społeczny możemy ocenić stwierdzenie Autora, iż różnice pomiędzy pogaństwem a chrześcijaństwem odzwierciedlają różnicę i konflikt pomiędzy stanem wojownika a kapłana. Otóż widać teraz, jak dalece Autor niczego ze współczesnej cywilizacji zachodniej nie rozumie. Jakiż bowiem konflikt istnieje na styku polityki i biznesu? Żaden; korupcja i współbiesiadnictwo trwa sobie w najlepsze. Konflikt istnieje natomiast na styku polityki i inżynierii: kapłanowi nie może się w głowie pomieścić, że wieśniak odmówi mu posłuchu wprost, a zrobi to, ponieważ pewne rzeczy są w Przyrodzie awykonalne i wiodą do katastrof.

Współczesna cywilizacja Zachodu stoi zatem na zgodnym i nierozerwalnym sojuszu inżynierów i biznesmenów, ludzi wiedzy i pieniądza, wspólnie hodujących sobie robotników konsumujących produkty tej współpracy. Między wieśniakami i wojownikami panuje na Zachodzie pełna zgoda. Natomiast obrywa się w niej nieustannie kapłanom: kapłanami się pomiata, kapłanami się gardzi, kapłanom życzy się rychłego zejścia z afisza. Kapłanów się owszem, wysłuchuje, ale z najwyższym zniecierpliwieniem: mów waść, czego chcesz i miejmy to już za sobą. Kultura Zachodu stoi na bezustannym upakarzaniu kapłana, na pariasyzacji stanu kapłańskiego. I w istocie, czegoś takiego jeszcze w historii nie.było. Nawet w bolszewii, która w istocie stanowiła teokrację pozbawioną "zawodowych" wojowników, czyli cywilizację słowiańską, pogańską par excellance.

Jakiej zaś cywilizacji pragnie Autor? Takiej, w której wojownicy wypowiadają posłuszeństwo kapłanom i z powrotem zaczynają gnoić wieśniaków. Cóż to znaczy współczesnie? Że nie ma zawodowych polityków, że wykształcenie nic nie znaczy, że rządzi pieniądz zamiast prawa. Taka subkultura może trwać tylko jako pasożyt cywilizacji, jako toczący ją nowotwór. Jest to subkultura MTV i Hollywoodu; Entertainiverse. Awatarem owej subkultury jest Arnold Schwarzenegger, ex-gubernator Kalifornii, a także O.J.Simpson, morderca który zapłacił główszczyznę. Są to Autora królewicze z bajki.

*

Współczesny poganin żyje zaś w sposób następujący. Pewien inżynier został w trybie pilnym wynajęty przez fabrykę agregatów prądotwórczych, w której zabrakło fachowca zdolnego obrachować, jak szerokie winno być uzwojenie prądnicy. Inżynier dotarł do fabryki, przyjrzał się maszynie i postawił kredą krzyżyk na jej korpusie: dotąd nawijacie, a dalej już nie. Po czym wystawił właścicielowi rachunek na tysiąc dolarów: jeden dolar za postawienie krzyżyka, 999 za wiedzę, gdzie to zrobić. Ówże tysiąc dolarów otrzymał.

Współczesny poganin nie opuszcza swojego poletka, które uprawia. Nie opuszcza go, ponieważ nie widzi takiej potrzeby: obcuje na nim z Bogami, z ucieleśnieniami sił samej Przyrody. Nie potrzebuje od życia niczego więcej, oprócz tego właśnie poczucia, że w zaciśniętej pięści potrafi zmieścić Wszechświat. Współczesny poganin jest kowalem, ziemskim odbiciem Boga Swaroga, który każdej nocy przekuwa tarczę słoneczną, aby nad ranem pchnąć ją, odnowioną, na nieboskłon.

Współczesny poganin jest człowiekiem wolnym, który uznaje nad sobą tylko władzę Śmierci – Marzanny, Wilgotnej Ziemi, Boga Rodzicy Dziewicy. Kogo Ona zrodziła, tego w końcu pochłonie, bo tak Jej zasądzono. Poganin rozgrywa więc partię ze Śmiercią i gra ta pochłania go zupełnie, choć dobrze wie, że musi ją w końcu przegrać. Idzie więc o to, by jak najdłużej utrzymać się na fali, zarabiając równocześnie na podziw gwarantujący wspomnienie. Kto grywał namiętnie w TETRIS, zna to uczucie.

Współczesny poganin żyje w sojuszu-symbiozie ze współczesnym wojownikiem jak ongi żył Słowianin z Awarem. Współczesnym kapłanem wręcz rządzi z pozycji spin doktora lub członka think tanku, jak janczarzy rządzili niekiedy emirami. Nie ma w tym niczego dziwnego, ponieważ to poganin, nie kapłan, ma dostęp do mocy; kapłan odprawia tylko puste rytuały, ściemniając prostaczkom, którzy wierzą lub ledwo udają, że wierzą.

Współczesny poganin może żyć w ten sposób dzięki zasymilowaniu tradycji hermetycznej. Posługuje się on księgami spisanymi językiem tajemnych symboli znanych wtajemniczonym, w którym wyłożono prawdy ostateczne o świecie i ludziach. Zrozumienie owych prawd pozwala poganinowi czynić rzeczywiste cuda.

Przypomnijmy raz jeszcze, że poganin znaczy: wieśniak.

*

Jak więc zostać poganinem? Zasuwając. Cnotą podstawową inżyniera jest pracowitość. Podobnie jak okopywanie ziemniaków motyką, podobnie jak skuwanie kółeczek w kolczugę, lutowanie dowolnego wynalazku stanowi pracę żmudną i nudną, polegającą na wtykaniu dziesiątek oporniczków we właściwe gniazdka. Jest wysoce watpliwe, by spodobało się to Autorowi, który pragnie tak zwyczajnie i po prostu przeżywac swoją elitarność wynikającą z umiejętności ryzykowania życia, przeżywając ją w miarę możliwości publicznie.

W tym miejscu postawimy pytanie, czy poganin Autora jest tylko głupi, czy aż niepełnosprytny. Pojedynki oczywiście we współczesnym świecie bywają staczane, lecz są to pojedynki, które premiują wiedzę i spryt – nie tępą odwagę. Elitarność wynikającą ze staczania takich pojedynków przeżywa się samotnie lub w dobrze dobranym gronie – nigdy publicznie, ponieważ wiedza i spryt wymagają działania z cienia.

Świat samurai został zastąpiony światem wojowników ninja; świat rycerzy rozbijających głowy został zastąpiony światem snajperów skrycie odstrzeliwujących jajca. Czy Autor potrafi się w nim odnaleźć?
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
Orkiestra!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości