Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Historia przemian cywilizacyjnych
#1
Patafil napisał(a):Sorry, nic nie kumam. :roll: Co to [dwie wojny, nazizm i komunizm] ma wspólnego z rzekomym nieistnieniem europejskiej kultury?

Wybacz, ale póki tego nie kumasz, to nie wiesz czym była kultura europejska, co ją pobiło, ani co dobiło. Stąd te wydumki o "białej rasie".

Naszą cywilizacją była Christianitas. W jej "sercu" zrodziła się zupełnie nowa - Humanitas, która bazowała na negowaniu tej pierwszej. Humanitas błyskawicznie zawładnęła umysłami elit wieku osiemnastego. U jego schyłku "eksplodowała" w postaci Rewolucji Francuskiej. Konsekwencją humanistycznej rewolucji było uwielbienie Człowieka i detronizacja Boga (tu pomijamy rozważania typu: jest Bóg, albo nie ma).
Symboliczną sceną, która oddaje ducha tej zmiany był moment koronacji Napoleona, który nie pozwolił sterroryzowanemu Papieżowi włożyć korony na swą głowę. Napoleon ukoronował się sam. Papież reprezentował Boga, a Napoleon Człowieka, ściślej mówiąc Samego Siebie.
Cesarz po kilku latach stracił władzę, a przywódcy Europy postanowili udawać, że nic się nie stało i zawarli Święte Przymierze w obronie Christianitas. Narody Europy nie chciały się z tym pogodzić, więc przywódcy musieli wołać o pomoc Cara sąsiedniej Cywilizacji. Car Orthodoxii chętnie pomagał tłumić zrywy Humanitas, bo bał się jej ekspansji na swoje terytorium (np. Wiosnę Ludów). Poza tym Car już wcześniej rządził wschodnimi rubieżami Christianitas (Polska, Litwa i okolice) i nie chciał ich utracić, bo miał apetyt na więcej.
Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Wraz z uprzemysłowieniem Europy Humanitas zyskiwała nową, coraz liczniejszą warstwę społeczną - robotników. Robotnicy zaś nie mieli nic wspólnego z Christianitas, bo odrywali się od swych wiejskich i małomiejskich korzeni, by migrować do nowych wielkich miast, lub nowych wielkich dzielnic miast starych.
Poza tym, Christianitas była już słaba i zaściankowa, pozostała fasadą wygodną dla władców Europy. Za ich sprawą zaistniał chybotliwy potworek: Humano-Christianitas.
Jednak już wszędzie Człowiek triumfował nad Bogiem. Wśród elit, które zachwycały się sobą powstawały nowe nurty myślowe, wszystkie zgodne z przesłaniem Humanitas: najważniejszy jest Człowiek.
Kwestią czasu było powstanie "Humanitas dla najbiedniejszych", czyli socjalizmu, który szybko zawładnął umysłami mas robotniczych i radykalnych filozofów.
Przerażeni władcy Europy widząc siłę socjalizmu czym prędzej porzucali fasadę Christianitas i szli na daleko idące ustępstwa, tym samym Humanitas zdobywała coraz to nowe pola do działania. Jednocześnie zarodki Humanitas dotarły do Orthodoxii i zaczęły kiełkować, ale w nieco inną stronę, niż miało to miejsce tutaj. Nic dziwnego, w końcu był to obszar innej cywilizacji.

Europejski kocioł gotował się, gotował, aż za sprawą głupoty przywódców eksplodował zbrojnie w roku 1914. W tej wojnie naprzeciw siebie stanęli przedstawiciele Humano-Christianitas. Silniejsi spośród nich pragnęli podbić Orthodoxię, a słabsi sądzili, że nie mogą na to pozwolić, bo później sami zostaną zniszczeni przez zwycięzców. Wojna była dość krótka, ale gdy opadł kurz okazało się, że świat nie jest już w ogóle podobny do wcześniejszego. Miliony zginęły, kolejne miliony zakosztowały krwi, bo brały udział w masowej rzezi. Upadł najsilniejszy z Władców Europy, ale zanim to się stało cisnął w Orthodoxię najgroźniejszą broń wszech czasów: Lenina i Bolszewików, którzy byli przedstawicielami najradykalniejszego i najbardziej pragmatycznego odłamu myśli socjalistycznej na świecie.
Lenin utopił Orthodoxię we krwi. W kilka lat stworzył kolejną cywilizację - Communitas, która była niby Orthodoxia z obciętą głową i nasadzoną na jej miejsce głową drugą, pochodzącą wprost z Humanitas.
Communitas chciała zdobyć cały świat, ale była na to jeszcze zbyt młoda i wykrwawiona.
Z kolei na Zachodzie Wielka Wojna zrodziła niespotykany chaos. Powstało wiele nowych państw (i nowych konfliktów), a w starych trwała ciągła kotłowanina i kryzys ekonomiczny. Było to na rękę Communitas, która zyskała czas na przygotowania do Rewolucji Światowej. W tzw. międzyczasie Lenina zastąpił Stalin. Obciął on jeszcze raz głowę swojej cywilizacji i na jej miejsce wstawił swoją. Odtąd Communitas była Stalinem, a Stalin - Communitas (tym samym Stalin dołączył do grona założycieli całych cywilizacji, takich jak Mojżesz, Aleksander Macedoński, Jezus, Mahomet, Konstantyn i Napoleon).
Stalin wymyślił doskonały plan podboju Humanitas. Dał jej swoją karykaturę - Hitlera, który wierzył, że też będzie założycielem cywilizacji, choć nie miał ku temu żadnych przesłanek, poza głosami dudniącymi w jego głowie.
Hitler miał w zamyśle Stalina zdeptać instytucje społeczne tworzące fundament Humanitas. Potem miał przyjść Stalin w glorii wyzwoliciela, żeby obciąć Humanitas głowę i wstawić w jej miejsce swoją.
Hitler był jednak bardziej szalony, niż Stalin sądził. Niespodziewanie uderzył pierwszy i w kilka dni pozbawił Stalina gigantycznej armii, która była owocem tytanicznej pracy całej Communitas.
W trakcie Drugiej Wojny szaleństwo Humanitas-Communitas zebrało niespotykane żniwo - zginęły dziesiątki milionów ludzi, ze szczególnym uwzględnieniem jednostek wybitnych.
Koniec końców, Communitas nie zdołało podbić całej Europy, dotarła zaledwie do Łaby, co oczywiście nie zaspokoiło apetytu tej cywilizacji. Communitas miała wciąż nadzieję na ekspansję militarną, ale wobec wynalezienia bomby wodorowej i śmierci Stalina nie mogła sobie na to pozwolić.
Logicznym następstwem tej niemożności było poszukiwanie nowych środków do podboju świata, a broń przeciw Humanitas nasuwała się sama. Był nią oczywiście Człowiek, ale już nie Człowiek-Myśliciel, tylko Człowiek-Narząd Płciowy. Lud Communitas ciężko pracował, by jego cywilizacja miała odpowiednio dużo środków na wywołanie "rewolucji kulturalnej" w łonie Humanitas. Udało się to dość prędko. Cywilizację Humanitas rozsadziła od środka jej karykatura (znów!) - Hedonitas, a w powstałą lukę wmaszerowały miliony imigrantów z krajów trzeciego świata. Teraz jest już pozamiatane.
Odpowiedz
#2
Brzmi... No, do poważnego przemyślenia. I chyba wydzielenia. Ale pytanie:
Palmer napisał(a):Stalin wymyślił doskonały plan podboju Humanitas. Dał jej swoją karykaturę - Hitlera
W jaki sposób Stalin dał Europie Hitlera?

Drugie: jakie były przyczyny zrodzenia się Humanitas? Czy aby wina nie leży po stronie Christianitas, która się, powiedzmy, wypaczyła?

Chciałem jeszcze zapytać o szanse na powrót Christianitas, ale o tym pisał Wychuchol niedawno...
[SIZE=1][SIZE=2][SIZE=1][SIZE=2]Burdel na forum powstaje, gdy moderatorzy forum postanawiają sprzeciwić się części działań członków Ekipy Honor.

Czat / IRC: http://pokazywarka.pl/jpqkgu/ - prosta instrukcja dołączania.[/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE]
Odpowiedz
#3
Forge napisał(a):Brzmi... No, do poważnego przemyślenia. I chyba wydzielenia. Ale pytanie:
W jaki sposób Stalin dał Europie Hitlera?

Drugie: jakie były przyczyny zrodzenia się Humanitas? Czy aby wina nie leży po stronie Christianitas, która się, powiedzmy, wypaczyła?

Chciałem jeszcze zapytać o szanse na powrót Christianitas, ale o tym pisał Wychuchol niedawno...

Stalin zabronił niemieckim komunistom zawrzeć sojusz z socjaldemokratami, co zaowocowało dojściem NSDAP do władzy, wszak Hitler nigdy bezwzględnie nie wygrał wyborów.
Później dawał Wehrmachtowi do dyspozycji swoje bezkresne poligony, bo przecież Niemcy nie mogły legalnie posiadać wojsk pancernych, ani lotnictwa bojowego. Na początku wojny ZSRR dostarczał Niemcom wielkie ilości surowców i żywności koniecznych do podboju Zachodu. Do tego wiele drobnych przysług przy podboju Norwegii, takich jak udostępnianie baz morskich, czy stacji nasłuchowych.
No i oczywiście bez zgody Stalina Niemcy nie zaatakowałyby Polski.

Dobrze, że pytasz o Humanitas. Zapomniałem napisać, że jej zarodniki istniały od starożytności, tylko że były niemal całkowicie wdeptane w ziemię przez Christianitas. Przykłady: gnoza, post-gnostyckie herezje, astrologia, itp.
Warto pamiętać, że przedchrześcijańskie Imperium Rzymskie miało w sobie coś "humanitasowego". Uśmiech Tam też bóstwem był Człowiek i jego zachcianki.
Tak więc Humanitas trwało, tyle, że w głębokim ukryciu. Wydaje mi się, że wyszło z podziemia na skutek wyniszczających wojen w Europie. Wcześniej też toczyły się konflikty zbrojne, ale nie miały takiego zasięgu, ani nie toczyły się z taką zawziętością. W XVI wieku były to m.in. długotrwałe wojny religijne w Niemczech, Francji i Niderlandach. W XVII stuleciu totalna Wojna Trzydziestoletnia (1618-48; podobno niektóre niemieckie landy wyludniły się w 3/4). W wieku XVIII Wojna Północna (III W.P. albo Wielka W.P.).
W ich efekcie doszło do znaczących "przetasowań" społecznych, a także do szybkiego rozwoju techniki wojennej, a co za nią idzie całkowitego rozkładu społeczeństw stanowych. Technika wojenna oczywiście nie rozwijała się sama w sobie. W XVII wieku nastąpiło apogeum "rewolucji agrarnej" (płodozmian i takie tam, nie znam się), dzięki której zaczęto produkować żywność w niespotykanych wcześniej ilościach. To z kolei umożliwiło rozwój manufaktur, a wreszcie przemysłu. W pierwszej połowie XVIII wieku rozwinęły się metalurgia i hutnictwo, wynaleziono maszyny parowe, które znacznie zwiększyły możliwości produkcyjne wielu regionów Europy. W tym samym czasie rozwinęły się nieznane wcześniej gałęzie nauki (fizyka Newtona, biologia Linneusza, chemia Boyle'a).
Świat nie mógł być już taki jak przedtem, bo zupełnie zmieniła się "baza społeczna".
Christianitas nie była gotowa na tak szybkie zmiany. Wiadomo przy tym, że natura nie znosi próżni, a Humanitas pozornie pasowała jak ulał - w końcu za całym tym rozwojem nie stał Bóg, tylko Człowiek. Uśmiech

Cytat:Chciałem jeszcze zapytać o szanse na powrót Christianitas, ale o tym pisał Wychuchol niedawno...

Ostatnim bastionem Christianitas były chyba Stany Zjednoczone czasów Reagana. Był to bastion potężny, odporny na ciosy z zewnątrz, ale od dwudziestu lat przeżarty na wskroś Humanitas.
Za czasów Clintona Christianitas została zepchnięta na głęboką prowincję i USA stały się gorliwym orędownikiem Humanitas (symboliczne "wojny humanitarne" w Jugosławii i Somalii). Teraz chyba płyną już ku Communitas, ale zobaczymy. Uśmiech

Szansą na powrót Christianitas (no może nie na powrót, ale na nowe otwarcie) jest paradoksalnie internet. Dzięki niemu ludzie powoli się dowiadują np., że pełne średniowiecze było jedną ze szczęśliwszych epok w dziejach ludzkości. Oświeceniowe łgarstwa powoli odchodzą do lamusa. Bez Internetu nie byłoby to możliwe. Przypuszczam, że właśnie dlatego elity muszą internautom założyć skuteczny kaganiec.

Triumf Christianitas jest możliwy jeśli Zachodowi trafią się jednocześnie wielcy przywódcy i powściągliwe społeczeństwo niechętne rozpuście, gadżeciarstwu, "samorealizacji" i nieograniczonej chuci (zdarza się tak co kilka pokoleń).
To raczej mało prawdopodobne, ale kto wie...
Odpowiedz
#4
...a Rewolucja Amerykańska nie istniała, bo nie pasuje do wygodnego modelu. Oczko

The legitimate powers of government extend to such acts only as are injurious to others. But it does me no injury for my neighbour to say there are twenty gods, or no god. It neither picks my pocket nor breaks my leg.
Thomas Jefferson[url=http://en.wikipedia.org/wiki/Thomas_Jefferson_and_religion#cite_note-31][/url]
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#5
Avx napisał(a):...a Rewolucja Amerykańska nie istniała, bo nie pasuje do wygodnego modelu. Oczko
Nie było rewolucji amerykańskiej jako takiej. W większości opracowaniach historycznych walka z Koroną figuruje jako "wojna o niepodległość 13 Stanów", a nie jakaś rewolucja.
Rewolucja musi wprowadzić nową jakość nie tylko w zakresie kto i jak sprawuje władzę (a to de facto miało miejsce po Independence War), ale także kompleksowo w społecznych wzorcach i dążeniach. A tego ostatniego zwyczajnie nie było. Niewolnictwo zniesiono dziesiątki lat później, prawo amerykańskie bazowało całkowicie na prawie brytyjskim, z tą jedną różnicą, że wprowadzono elementy demokratycznego państwa prawnego (w rzeczywistości UK nie było daleko w tyle jeśli chodzi o takie rozwiązania). Religia (formy protestantyzmu oparte o anglikanizm) też była dominująca przez jeszcze wiele lat po tej rzekomej "rewolucji". Dwoma słowami, nihil novi jeśli chodzi o normotyp, którego przemianę mogliśmy obserwować dopiero po wielkoskalowej imigracji z różnych części Europy i Azji.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#6
Religia była w US znacznie silniejsza w 1840 niż w 1810 ("przebudzenie" lat 1830')

W traktacie pokojowym z arabskimi piratami wprost pisało, że Stany Zjednoczone nie są, w żadnym wypadku, państwem Chrześcijańskim.

As the Government of the United States of America is not, in any sense, founded on the Christian religion,—as it has in itself no character of enmity against the laws, religion, or tranquility, of Mussulmen [Muslims],—and as the said States never entered into any war or act of hostility against any Mahometan [Muslim] nation, it is declared by the parties that no pretext arising from religious opinions shall ever produce an interruption of the harmony existing between the two countries.

Większość Ojców Założycieli było deistami.
Fakt faktem, że to się stopniowo zmieniło na gorsze; religia zdobywała coraz większe wpływy i po okolicach 1830 taki człowiek jak Jefferson miałby... Spore problemy z wygraniem wyborów prezydenckich, delikatnie rzecz ujmując.

Jednak korzenie, przed 1820, Chrześcijańskie z całą pewnością nie były.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#7
Avx, patrzysz na Stany Zjednoczone z perspektywy przełomu XX/XXI wieku. Zdaj sobie sprawę z tego, że u schyłku XVIII stulecia było to zwykłe zadupie.
Amerykańska wojna o niepodległość pobudzała umysły niektórych Europejczyków, ale nikt nie traktował tu dalekich kolonii jako pępka wszechświata. Nawet później, gdy USA urosło aż do Pacyfiku, samo się izolowało od Starego Kontynentu.
Dopiero I wojna światowa przyniosła zaangażowanie Stanów i wyjście z izolacji zwanej Doktryną Monroe'a.
Odpowiedz
#8
Huh, ja jak najbardziej popieram izolacjonizm. Gdyby był libertariański zamach stanu w np. San Salwadorze; to zapewniam cię, że mało by mnie sytuacja w Europie obchodziła (o ile mógłbym się z tej Europy wyprowadzić).

Ważne, że jest wolne miejsce, a to czy je ktoś w Londynie czy Berlinie klasyfikuje jako "zadupie" mnie trochę mało obchodzi, bo niby jak wpływa na moje interesy... ? Niech się duszą w swoim sosie, możesz tu nawet teokrację chrześcijańską zrobić; tylko proszę mi wcześniej oddać jakiś San Salwador czy Kostarykę; i będę całkiem happy. Oczko

Wtedy Europa czy Polska będą mnie obchodziły tak, jak teraz Arabia Saudyjska Duży uśmiech

(no ok, trochę mnie obchodzi: jakby spadły na nią bomby nuklearne, to by się eksport ważnego surowca załamał :/ ale poza importową kwestią; to nie, tamtejsze zwyczaje mnie nie obchodzą)
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#9
Avx napisał(a):Huh, ja jak najbardziej popieram izolacjonizm. Gdyby był libertariański zamach stanu w np. San Salwadorze; to zapewniam cię, że mało by mnie sytuacja w Europie obchodziła (o ile mógłbym się z tej Europy wyprowadzić).

Kiedy Ty zrozumiesz, że gdyby w San Salwadorze, albo w San Misiadorze i Wredniaragui (kto pamięta z czego to? Duży uśmiech) odbyły się anarchistyczne zamachy stanu, to zostałyby w ciągu kilku miesięcy zgniecione przez jakieś imperium?
Odpowiedz
#10
Koniec offtopa.

Wracając do tematu: "wielkość" USA w tym okresie nie ma znaczenia, znaczenie ma to, że nijak nie pasują do twojego modelu. Model teoretyczny, w którym trzeba wyjątki robić, nadaje się na śmietnik Oczko
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#11
Cytat:...a Rewolucja Amerykańska nie istniała, bo nie pasuje do wygodnego modelu. :wink:

Niby dlaczego nie pasuje? :8O:
Idealnie pasuje, tylko, że ze względu na ich ówczesną prowincjonalność nic o niej nie pisałem.

W Preambule do Konstytucji USA nie ma słowa o Bogu. Są za to "my lud/naród", "ogólny dobrobyt" oraz "my i nasze potomstwo". Ideologia Humanitas w czystej formie.

Cytat:We, the people of the United States, in order to form a more perfect Union, establish justice, ensure domestic tranquility, provide for the common defense, promote the general Welfare, and secure the blessings of Liberty for us and our Posterity, do ordain and establish this Constitution for the United States of America.
Po kilku dekadach, w czasie których do Stanów przybywały masy migrantów, kraj ten zaczął dryfować w stronę Christianitas.

I tu ciekawostka: dewizą Skonfederowanych Stanów Ameryki (CSA), zwanych "Południem" są słowa: DEO VINDICE, co znaczy Bóg obroni (chyba). Z tej perspektywy Civil War była starciem Humanitas-Christianitas.

edit: No tak, przecież była to wojna przemysłowców z rolnikami.
Odpowiedz
#12
Nie pasują do negatywnego obrazu "Humanitas", biorąc pod uwagę, że nic specjalnie negatywnego się w US 1805 nie działo.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#13
"Rewolucja" amerykańska nie była rewolucją typu russowskiego (nie chce mi się pisać tego poprawnie) czyli taka jak francuska czy rosyjska, ale typu hobbesowskiego, czyli taka jak angielska. w swej istocie była ona chrześcijańska - organiczno-ewolucyjna, a nie doktrynersko-rewolucyjna.
Jak będziesz wszystkie rewolucje mierzył tym samym kijkiem niezależnie od tego jakie de facto były, to ci takie "niepasowania do schematu" wyjdą.
Usypuję kopczyki z wody.
Odpowiedz
#14
Avx napisał(a):Nie pasują do negatywnego obrazu "Humanitas", biorąc pod uwagę, że nic specjalnie negatywnego się w US 1805 nie działo.

Starałem się obiektywnie przedstawić cechy Christianitas i Humanitas.
Nie widzę nic specjalnie negatywnego w opisie tej drugiej cywilizacji. Chyba, że chodzi Ci o stwierdzenia na temat Człowieka, który stał się "bóstwem". No cóż, przecież to prawda...

I chyba nie dostrzegłeś jednego związanego z tym "drobiazgu". Jak nazywa się stolica USA? Kiedy ją założono?
Odpowiedzi: stolica USA nazywa się Washington, a założono ją w 1790 roku, nazwano w 1791. George Washington, pierwszy Prezydent USA zmarł w... 1799.
Czyli znów: w centrum uwagi znalazł się Człowiek, konkretny Człowiek - głowa państwa.

O Christianitas też napisałem negatywne rzeczy. Uśmiech
Odpowiedz
#15
Zawsze mi się wydawało, że za życia Waszyngtona, miasto było nazywane po prostu Federal City.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#16
Palmer Eldritch napisał(a):Dobrze, że pytasz o Humanitas. Zapomniałem napisać, że jej zarodniki istniały od starożytności, tylko że były niemal całkowicie wdeptane w ziemię przez Christianitas. Przykłady: gnoza, post-gnostyckie herezje, astrologia, itp.

Generalnie napisałeś bardzo ciekawą perspektywe oddziaływan cywilizacji na przestrzeni ostatnich dwóch wieków, aczkolwiek chyba za bardzo generalizujesz przypisując dwóm zupełnie innym cywilizacjom(oświeceniowej i starożytnej) miano Humanitas.
Te porównania nie mają zupełnie sensu, gdyż ruchy gnostyczne i post-gnostyczne zupełnie nie idą w sukurs względem rytmu jaki nadawało oświecenie i póżniejszy humanizm rozwijany na gruncie tegoz oświecenia. Ruchy gnostyckie i post-gnostckie to ruchy, które kierują się radykalnie przeciwko dobrom tego świata i człowieka samego w sobie (jakaś forma transgresji). Humanizm natomiast wyraża postawe afirmatywną wzgledem dóbr tego świata(choć nie jest to tak zintensyfikowane jak w hedonitas), które mają odżywić człowieka mocą Boską i zdetronizować wszystkie Bóstwa, które były wytwarzane w kulturach teocentrycznych.


Jeśli chcemy się w starożytności doszukiwać jakiś zrebów humanistas to predzej w demokracji ateńskiej ideologicznie wspieranej przez idee sofistów i cyników. Choć to bardzo naciągane porównania.
Według mnie każda cywilizacja w danym wieku jest nieporównywalna, gdyż kształtuje sie na innej bazie rozwojowej cywilizacji. Subtelne podobieństwa można co najwyżej dostrzegać na gruncie wytwarzanych idei, ale nie w szerszym kontekście danych cywilizacji. Humanizm oświeceniowy tym się wyróżnia, że kształtował się w kontrze względem Chrystianitas. Mógłby zupełnie inaczej wyglądać, gdyby kształtował się w kontrze względem cywilizacji mahometańskich. Rozwój cywilizacji to jak napinanie struny pomiędzy dwoma zderzającymi się kulturami. Ta która się rodzi zawsze odnosi się do tej z której wyrasta, nie ma tu miejsca na żadne przeskoki.
"Każde twierdzenie filozofa daje się zbić z taką samą łatwością, z jaką można go dowieść, nie wykluczając powyższego twierdzenia." Pitagoras

,,Żadna rzeczywistość nie pasuje do żadnej ideologii" Anthony de Mello [/COLOR]
Odpowiedz
#17
Gnoza, magia i pokrewne dają człowiekowi złudną możliwość opanowania światowych żywiołów. Bóg nie jest do niczego potrzebny, skoro Mistrz-Człowiek osiąga boskość.
W tym sensie są "zarodnikami" Humanitas.
Oczywiście, że każde kolejne "wcielenie" Humanitas jest inne, tak samo jak ja nie jestem kopią mojego ojca. No, ale wiele wspólnego z nim mam.
Odpowiedz
#18
Cytat: gdyż ruchy gnostyczne i post-gnostyczne zupełnie nie idą w sukurs względem rytmu jaki nadawało oświecenie i póżniejszy humanizm rozwijany na gruncie tegoz oświecenia
Jak na to patrzeć linearnie, to masz rację, ale dialektycznie spoglądając można dojść do konkluzji, że magia (gnoza) jest pierwociną humanizmu, gdyż w niej człowiek wpływał jako dążąc do samoubóstwienia na naturę, a w antropocentryzmie pooświeceniowym czyni tak (skuteczniej) z pomocą nauki i techniki.
Usypuję kopczyki z wody.
Odpowiedz
#19
To o czym piszecie bardziej wyraża aprobate jakiejś formy indywidualizmu w praktyce realizacji swojej ziemskiej egzystencji (czyli szukania swojej drogi duchowej) niżeli aprobate humanizmu. W każdej mistyce to nie człowiek jest najwyzszą wartością i źródłem egzystencjalnego spełnienia. Uzywanie stwierdzenia ,,cżłowiek-mistrz" nie oddaje tego z czym rzeczywiście mamy tam do czynienia i powstało to na uzytek fikcji literackiej, która nie rzadko z mistyków czyniła czarodziejów wybudzajacych zwykłych ludzi ze snu (wszytsko opisując w konteksie relacji czysto społecznych, które mistyk sam w sobie starał się transcendować często wiodąc życie pustelnika dystansującego się od świata pragnień i przyjemności cielesnych).


W mistyce gnostyckiej i post-gnostyckiej mamy do czynienia z formą przekroczenia i wyzwolenia się z uwarunkowań zwiazanych zarówno z materią jak i okowami cielesnymi. Jakże to obce dla humanizmu, który cały sobą afirmuje cielesny wymiar człowieka. W gnostycyzmie i post-gnostycyzmie - w najwyzszym doświadczeniu - zanika ,,ja" indywidualne w imie dążeń do jakiegoś ,,Ja" kosmicznego lub zupełnego jego rozmycia w jakieś bezosobowej Boskości. Nie ma tu miejsca na afirmacje człowieka uwarunkowanego w fizycznym bycie(wspomniana przeze mnie transgresja w wymiarze praktyki życiowej).
"Każde twierdzenie filozofa daje się zbić z taką samą łatwością, z jaką można go dowieść, nie wykluczając powyższego twierdzenia." Pitagoras

,,Żadna rzeczywistość nie pasuje do żadnej ideologii" Anthony de Mello [/COLOR]
Odpowiedz
#20
Cytat:W mistyce gnostyckiej i post-gnostyckiej mamy do czynienia z formą przekroczenia i wyzwolenia się z uwarunkowań zwiazanych zarówno z materią jak i okowami cielesnymi. Jakże to obce dla humanizmu, który cały sobą afirmuje cielesny wymiar człowieka.

No nie całkiem. Humanizm wcale nie odrzuca "niecielesnego" wymiaru Człowieka. Tak czyni raczej komunizm.
Humanitas nie potępia przecież "sztuki dla sztuki", "poszukiwań duchowych" i samorealizacji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości