Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Drugą falę Kryzysu uważamy za otwartą...?
#1
Rentowność hiszpańskich obligacji przekroczyła 7%. Prowincja Walencji ogłosiła niewypłacalność i prosi o wsparcie finansowe.

Jeśli w najbliższym tygodniu eurowaluta nie przestanie słabnąć, to osiągnie w stosunku do dolara, najniższy kurs od 6 lat (a dobrze wiemy co spotkało dolara w tym czasie).

Giełdy hiszpańska i włoska spadły dziś o 4-6%.

[Obrazek: graphchart_ns.php?ds=1342767600&de=13427...&lp=1&rl=1]

Czy to "przejściowe niepowiedzenia", czy "Czarny Piątek"?

Co powinny teraz zrobić Euroelity, a co zrobią naprawdę?
Odpowiedz
#2
Kupujemy dolary i czekamy na ich umocnienie Duży uśmiech dzięki Palmer.
wolny rynek kuwa!!!
Odpowiedz
#3
Euroelity zarządzą kolejne spotkania i narady. Będą namawiać Angelę na dosypanie koksu. Angela się nie zgodzi.
Euroelity zarządzą kolejne spotkania i narady. Będą namawiać Angelę na dosypanie koksu. Angela się nie zgodzi.
Euroelity zarządzą kolejne........
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#4
sirflinket napisał(a):Kupujemy dolary i czekamy na ich umocnienie Duży uśmiech dzięki Palmer.

Trzeba było przedwczoraj kupować. Uśmiech
Odpowiedz
#5
No właśnie cholera jasna. Chwilę przed tym jak Hiszpania parę tygodni temu poprosiła o pieniądze mowa była, że są pogłoski, że wyciągną łapę w weekend, żeby nie siać paniki na rynkach. No to chwilę po apelu o dofinanowanie banków radośnie pojechałem kupić Dolary... Kupiłem za 3,46. W poniedziałek Dolar staniał i do dzisiaj nie osiągnął tego pułapu. Jeśli oficjalnie nie ogłoszą, że wszystko pierdolnęło, to do ostatniego dnia katastrofy wystarczą zapewnienia o kolejnych transzach pomocy.
Odpowiedz
#6
Ale co, spadek o 5% to według ciebie dużo czy że niby taki "klin w dół" giełd?

Tu masz słynny "Czarny Czwartek" z 2011. Spadek na giełdach nawet o 11%. Żadnego kryzysu nie było (wręcz przeciwnie).
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#7
A złotówek już nie opłaca się mieć?
Odpowiedz
#8
El Commediante napisał(a):A złotówek już nie opłaca się mieć?
Opłaca. Na razie wśród inwestorów jest trend na waluty bardziej stabilne od euro jak CHF, norweskie korony czy właśnie PLNy.

Jak długo się to utrzyma to nie wiadomo. Należy jednak niestety liczyć na korektę, jeśli np. strefa Euro się ustabilizuje.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#9
Zdecydowanie nie wrzucałbym PLNów i CHFów do jednego worka. Ostatnio obawiano się, że pary Franka będą popularne w przypadku wygranej Syrizy.

Mówię, że deklaracje pomocy bezsprzecznie są traktowane jak coś bardzo dobrego. I jeśli nie dojdzie do sytuacji, w której jakieś państwo nie wypłaci emerytur lub nie wykupi obligacji, czyli nie da skrajnie jawnego dowodu bankructwa, to nic się nie zmieni w tej kwestii.
Odpowiedz
#10
[Obrazek: EUR3.gif]

oto wykres EUR/PLN dla ostatniego miesiąca. Trend o którym pisałem jest wyraźny.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#11
Roubini twierdzi, że najgorsze dopiero przed nami.


1. Rozpad strefy euro;
2. Stagnacja w USA;
3. Twarde lądowanie w Chinach;
4. Spowolnienie w innych krajach rozwijających się.


Cytat:Zdaniem Roubiniego problem polega na tym, że rządy i banki centralne nie mają już antykryzysowej amunicji, którą dysponowały w 2008 i 2009 r., bo stopy procentowe są już i tak na bardzo niskim poziomie, a w kasach państwowych świecą pustki. - Jeśli dojdzie do gwałtownej przeceny na rynkach finansowych, nie będzie czym się bronić - ostrzega Roubini.

Peter Schiff twierdzi, że ta fala Kryzysu będzie gorsza od poprzedniej.


W sumie, to niepotrzebny nam Roubini, ani Schiff, wystarczy Palmer, który w lutym 2010 napisał:

Cytat:Myślę, że nieco później [niż w 2011 r]. Ludom euroatlantyckim łatwiej będzie przełknąć Kryzys Roku Trzynastego. Banki muszą przeczekać jeszcze trochę czasu.
Zatem, pierwsze ostre tąpnięcie w połowie 2012, a w 2013 ZAPAŚĆ.
http://ateista.pl/showthread.php?t=1435

Duży uśmiech
Odpowiedz
#12
Moja teoria (godna Nobla) jest taka, że najbogatsze kraje osiągnęły maksymalny możliwy poziom PKB PC ok. 40.000-50.000 USD.
Po prostu więcej wycisnąć z gospodarki się nie da.
A cały system bazuje na fetyszu nieustannego wzrostu.
Tak są skonstruowane budżety (deficyt pisany pod spodziewany wzrost) i cała maszyneria finansowa.
Kiedy wzrost staje (co przecież jest normalnym zjawiskiem) ta konstrukcja dostaje drgawek i konwulsji.
A najgorsze, że nikt nic się nie uczy (a szczególnie ekonomiści).
Wszyscy oczekują jakiejś metafizycznej stymulacji wzrostu.
Tylko na razie brak hojnych kosmitów z superhiperprotonowym stymulatorem.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#13
Fakt jest taki, że przejedliśmy na kredycie jakieś 20 lat w przód. Skutki tego posunięcia zapewne będą opłakane, możliwe, że z wojną włącznie. Jestem niezmiernie ciekaw jak się sytuacja rozwinie i kiedy w końcu pierwsze państwa realnie zbankrutują Uśmiech
Odpowiedz
#14
Sofeicz napisał(a):Moja teoria (godna Nobla) jest taka, że najbogatsze kraje osiągnęły maksymalny możliwy poziom PKB PC ok. 40.000-50.000 USD.

Dlaczego zakładasz, że taki poziom jest maksymalnym możliwym poziomem? Zwłaszcza, że chociażby taki Luksemburg ma PKB PC dwa razy większe. ?
Promowanie upodmiotowienia kobiet i ich uświadamianie poprzez budowanie potencjału przed katastrofami związanymi z klimatem celem każdego świadomego Europejczyka. Bez sprawiedliwości w dziedzinie klimatu nie da się osiągnąć prawdziwej równości płci

Odpowiedz
#15
Ale Luksemburg to jest maleńkie kuriozum, tak jak Katar czy Watykan.
Ja mówię o dużych przemysłowych gospodarkach.
Po prostu przy tym poziomie właściwie następuje nasycenie na większości rynków.
Nie zjesz dziennie dwóch obiadów, nie kupisz dwóch samochodów, skoro masz już dwa etc.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#16
Cytat:Nie zjesz dziennie dwóch obiadów, nie kupisz dwóch samochodów, skoro masz już dwa etc.
Zawsze jeszcze możesz wymienić Opla na Ferrari i jeść makaron robiony ręcznie z hodowanej ekologicznie pszenicy.
Pozdrawiam JG
Odpowiedz
#17
Sofeicz napisał(a):Ale Luksemburg to jest maleńkie kuriozum, tak jak Katar czy Watykan.
Ja mówię o dużych przemysłowych gospodarkach.
Po prostu przy tym poziomie właściwie następuje nasycenie na większości rynków.
Nie zjesz dziennie dwóch obiadów, nie kupisz dwóch samochodów, skoro masz już dwa etc.


Ale przecież nie każdy ma dwa samochody. A jak już ma to nie ma basenu. A jak ma basen to może jeszcze nie był w podróży dookoła świata. A jak był w podróży dookoła świata to może mu się zamarzyć domek na wsi zamiast szeregowca w mieście. Potrzeby ludzkie są nieograniczone. Dodatkowo zawsze będą bogatsi i biedniejsi i Ci drudzy będą chcieli mieć to co lepiej sytuowani od nich. Zapominasz też o postępie technicznym. Przecież w latach 80 w państwach zachodnich mogłoby się wydawać, że producentów telewizorów szlag trafi bo po co komuś w domu więcej niż 3 kolorowe telewizory z pilotem. To trochę taki syndrom podwyżki. Ktoś może myśleć, że jakby zarabiał 500 złotych więcej to w zupełności by mu wystarczyło - tylko, że jak dostaje podwyżkę to dalej mu tych 500 złotych do szczęścia brakuje Oczko
W myśl Twojej logiki uczony z przed kilkuset lat mógłby twierdzić, że maksymalny możliwy wzrost gospodarczy odpowiada temu, który Europa osiągnęła w latach 50 XX wieku. Bo każdy miał w co się ubrać, nikt nie głodował i nie umierał z zimna a większość ludzi nie ma większych potrzeb niż te wymienione.
Promowanie upodmiotowienia kobiet i ich uświadamianie poprzez budowanie potencjału przed katastrofami związanymi z klimatem celem każdego świadomego Europejczyka. Bez sprawiedliwości w dziedzinie klimatu nie da się osiągnąć prawdziwej równości płci

Odpowiedz
#18
current napisał(a):Potrzeby ludzkie są nieograniczone.

Tak jak ludzka głupota z której bierze się zdecydowana większość tych potrzeb.
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz
#19
Berzerker napisał(a):Tak jak ludzka głupota z której bierze się zdecydowana większość tych potrzeb.


Być może ale tak to wygląda w praktyce.
Ciekawi mnie też które potrzeby są głupie a które nie :lol2:
Promowanie upodmiotowienia kobiet i ich uświadamianie poprzez budowanie potencjału przed katastrofami związanymi z klimatem celem każdego świadomego Europejczyka. Bez sprawiedliwości w dziedzinie klimatu nie da się osiągnąć prawdziwej równości płci

Odpowiedz
#20
current napisał(a):Być może ale tak to wygląda w praktyce.
Ciekawi mnie też które potrzeby są głupie a które nie :lol2:

Była niedawno o tym dyskusja na forum.

Ale... czy chęć posiadanie dwóch samochodów i basenu to na pewno jakaś potrzeba? Czy zachcianka?
Stalk the weak, crush their skulls, eat their hearts, and use their entrails to predict the future.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości