Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
The Robbers Cave Experiment
#1
Intergroup Conflict and Cooperation: The Robbers Cave Experiment by Sherif, Harvey, White, Hood, and Sherif (1954/1961)

http://lesswrong.com/lw/lt/the_robbers_cave_experiment/

Tłumacząc w skrócie na Polski:

W eksperymencie, obiektami eksperymentalnymi było 22 chłopców między 5 a 6 klasą, wybranych z 22 różnych szkół w Oklahoma City, z normalnych protestanckich rodzin (ekonomicznie: klasy średniej), radzących sobie dobrze w szkole, mediana IQ: 112. Byli na tyle podobni do siebie, na ile tylko się dało.

Chłopcy zostali wysłani na wakacje, na obóz.

Eksperyment miał na celu przetestowanie powodów konfliktu międzygrupowego.

Na początek podzielono chłopców na dwie grupy, i...
I to okazało się wystarczające.

Konflikt pojawił się niemal w momencie, w którym grupy stały się świadome swojej obecności. Na pierwszym spotkaniu, poleciały obraźliwe określenia. Nadali sobie nazwy (których nie potrzebowali, gdy byli jedyną grupą).

Każda z grup wyrobiła sobie negatywny stereotyp ICH i pozytywny stereotyp NAS.
Szczegóły w linku (po angielsku).

Ostatecznie udało się zahamować konflikt poprzez najstarszy możliwy chwyt; wspólnego wroga. Po kilku (jedna nie wystarczyła) akcjach a'la "naprawmy wspólnie to, co zniszczyli wandale"; konflikt wygasł, a ostatecznie zamienił się w przyjaźń.

Należy zaznaczyć, że wspólny wróg był niezbędny. Dla przykładu, wspólne uczęszczanie na przyjemne wydarzenia, nie redukowało konfliktu ani trochę (kończyły się wręcz burdą).


PS. Ludzie są zwierzętami, psychologia ewolucyjna. Postępowanie sprawdzające się w grupie zbieracko-łowieckiej jest instynktowne dla gatunku.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#2
Ciekawy eksperyment. Wtrącę swoje trzy grosze i powiem, że czytałem na ten temat już gdzieś. W skrócie powiem, że nie chodzi tylko i wyłącznie o obecność zewnętrznego wroga w formie osoby lub grupy osób. Takim zewnętrznym wrogiem może być na przykład zanieczyszczenie środowiska, spadek jakości życia czy też szeroko rozumianych standardów moralnych.
Odpowiedz
#3
Polecałbym ,,Moralne zwierzę'' Wrighta, ,,Demoniczne samce'' Wranghama czy ,,Ciemna strona człowieka'' Ghiglieriego. Wniosek z tego, że wszelkie lewackie próby wprowadzenia różnorodności rasowej i kulturowej są skazane na porażkę. MY (biali Europejczycy) nie chcemy tu ICH (................) Duży uśmiech
Odpowiedz
#4
Jacy MY biali? Polacy czy Rosjanie? A może Romowie lub Żydzi, lub Arabowie? Z resztą to wcale z tego tekstu czy eksperymentu nie wynika. Ameryka powstała jako naród imigrantów, Rzym był domem dla obywateli świata a przykład Singapuru pokazuje, że tygle narodowościowe mogą istnieć i efektywnie działać. Nie zawsze jednak się tak dzieje i trzeba wiedzieć dlaczego.
Odpowiedz
#5
Patafil napisał(a):Wniosek z tego, że wszelkie lewackie próby wprowadzenia różnorodności rasowej i kulturowej są skazane na porażkę

?

To, kto jest znienawidzoną konkurencją; nie ma znaczenia.
Konkurencja w tym eksperymencie niczym, absolutnie niczym w rzeczywistości się od siebie nie różniła.

Cytat:obiektami eksperymentalnymi było 22 chłopców między 5 a 6 klasą, wybranych z 22 różnych szkół w Oklahoma City, z normalnych protestanckich rodzin (ekonomicznie: klasy średniej), radzących sobie dobrze w szkole, mediana IQ: 112. Byli na tyle podobni do siebie, na ile tylko się dało.
Wystarczyło podzielenie na grupy.

Do zlikwidowania problemu, potrzebny był wspólny wróg.

Nawiasem mówiąc urojony, bo żadni wandale w rzeczywistości nie istnieli. Był to element eksperymentu.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#6
Avx napisał(a):To, kto jest znienawidzoną konkurencją; nie ma znaczenia.
Wystarczyło podzielenie na grupy.
Juści! W tym wypadku dokonano sztucznego podziału na grupy oraz wymyślono wroga. W przypadku czarnych lub islamskich imigrantów nie trzeba tego robić, bo oczywiste podziały tworzą się same. I żadna lewacka propaganda tego nie zmieni.
Odpowiedz
#7
To tak jak we Władcy Pierścieni Gimli zjednoczył się z Legolasem w obliczu zagrożenia ze strony Saurona... Duży uśmiech
Odpowiedz
#8
Lust napisał(a):To tak jak we Władcy Pierścieni Gimli zjednoczył się z Legolasem w obliczu zagrożenia ze strony Saurona... :mrgreen:

Jak dla mnie, to miejscami zalatywało gejowską miłością Język Zwłaszcza, że można by w tym wypatrzeć nie tylko zakazaną miłość między płciami, co między rasami. W sensie współczesnym oznaczałoby, między ludźmi o różnym statusie społecznym, taki artysta zakochujący się w robotniku fizycznym, ze wzajemnością Język
Na bogów Olimpu, dopijam piwo i spać idę bo pierdoły wypisuję Uśmiech
"War, War never changes"

"Jako że jesteś obywatelem demokratycznego kraju powinieneś wiedzieć że twój głos nic nie znaczy".

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
Odpowiedz
#9
Chyba jednak nei wszystkie stereotypy pokazują "nas" w dobrym świetle a "ich" w złym. Np. polskie stereotypy o Niemcach maja raczej pozytywny charakter - mówi się cały czas o ich pracowitości, o niemieckiej precyzji i porządku których to cech Polakom brakuje (rzekomo)

Zauważyłem u siebie pewną tendencję - im starszy jestem i więcej wiem, tym mój obraz świata staje sie coraz mniej spolaryzowany, przechodząc od czarno białego do wielokolorowego z różnymi docieniami pomiedzy. Teraz np. ciężko jest mi się identyfikować w stu procentach zjakąś grupą czy ideologią i uważać je za "jedynie słuszne". Zawsze widzi się jakieś zalety i jakieś wady, czasem więcej jest jednych, czasem drugich.
Odpowiedz
#10
Może tu chodzić o instynktowne konkurowanie o terytorium i jego zasoby z jednej strony a z drugiej stopniowanie zagrożeń i pragmatyczne do nich podejście. Innymi słowy, gdyby zagrożenie, czyli wandale, dawali w kość jednej grupie bardziej niż drugiej, to ta mniej dotknięta problemem, starała by się rozwiązać problem i jednocześnie próbowała ugrać coś dla siebie kosztem przeciwników. Czyli dalej byłaby współpraca, ale nie tak oczywista i nie byłoby reguł fair play.

Dobrym przykładem może być tu redukcja CO2. Europa jako całość forsuje kwoty emisji, ale państwa wyżej rozwinięte osiągają na tym większe korzyści niż takie jak np. Polska. Współpraca istnieje ale nie jest ona oczywista.
Racja nie jest ani moja ani twoja. Racja leży tam gdzie leży i z reguły nijak się nie ma do toczonego sporu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości