Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
zakaz pracy w niedziele
#41
Sofeicz napisał(a):Jak ja mam gorszy okres, to biorę się do dodatkowej roboty, a nie wyleguję się na kanapce.

Ja tak samo. Jak chcę wiecej zarobić to pracuję w niedziele i święta (mimo że nikt mnie do tego nie zmusza). Pieniądze z nieba mi nie spadają
[SIZE="2"]"Demokracja to ustrój, w którym rządzi
durnota — przecież wiadomo, że głupich jest więcej niż mądrych" - JKM [/SIZE]
Odpowiedz
#42
Sajid napisał(a):A co cię tak dziwi w tym regulowaniu umów?

Nic. Po prostu się z tym nie zgadzam. A dlaczego Ciebie dziwi, że regulowanie umów nazywam wpieprzaniem się w to kto jakie umowy zawiera?

Iselin napisał(a):Idealistyczne podejście. Jest mnóstwo tłuków, którzy czują się za kółkiem jak królowie świata i do ich małych móżdżków nie trafia, że cokolwiek może im się przydarzyć. Są w stanie ogarnąć rzeczywistość na tyle, żeby zdjąć nogę z gazu czy zrezygnować z nachlania się, bo boją się, że zostaną złapani. Natomiast jakiś wypadek z ich udziałem to dla nich totalna abstrakcja.

Jakoś mam wątpliwości co do tego co piszesz. Nie potrafią ogarnąć możliwości wypadku, a możliwość kontroli drogowej już tak?

Zresztą, jest to sprzeczne z samą ideą karania - dostajesz karę nie za to, że coś zrobiłeś, ba, nawet nie za to, że stworzyłeś rzeczywiste zagrożenie (co miałoby jeszcze jakieś uzasadnienie), tylko za to, że naruszyłeś jakiś durny przepis (np. 50 km/h w środku nocy, kiedy żywego ducha na ulicy nie uświadczysz). Stąd twierdzę, że to jest ukryta forma podatku, a nie kary.

Likaon napisał(a):To za mało, żeby takim sytuacjom zapobiegać. A powinno się to robić, niezależnie od tego, że część uczestników ruchu bierze pod uwagę konsekwencje swoich czynów, bo w wypadkach poszkodowani są często nie tylko ich sprawcy.

Mamy drastyczne ograniczenia prędkości, dość wysokie jak na polskie warunki kary, radary, tajniaków i chuj wie co jeszcze, a jakoś nadal łapie się ludzi jeżdżących po pijaku, przekraczających prędkość (bo jak tu nie przekroczyć 50 km/h w mieście, jak jest mały ruch?), itd. Gdzie się podział efekt zapobiegania?

Palmer Eldritch napisał(a):Minęła godzina, przybyło 11 wpisów, a nikt nie odniósł się do pierwszej części mojego tekstu:

Bo nie ma takiej potrzeby. DziadBorowy już Ci odpowiedział.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#43
Śmierć Szczurów napisał(a):Stąd twierdzę, że to jest ukryta forma podatku, a nie kary.
Obserwuje się, że miasta amerykańskie, które mają kamerki blokujące przejazd na czerwonym świetle celowo skracają czas palenia żółtego światła, aby zwiększyć przychody z mandatów. Kamerki te zresztą zwiększają częstotliwość kolizji (zmniejsza się co prawda liczba kolizji pojazdów, które wjeżdżają z różnych stron na skrzyżowanie, ale za to dużo bardziej zwiększa liczba sytuacji, gdy ktoś w dupę wjeżdża samochodowi ostro hamującemu).
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#44
A pamiętacie to miasto (chyba w Holandii) gdzie zdjęto wszystkie znaki drogowe i światła.
I okazało się, że liczba wypadków spadła, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Skąd to przekonanie, że trzeba rzeczywistość ująć w karby do n-tego miejsca po przecinku.
Kasować a nie pisać nowe ustawy.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#45
zefciu napisał(a):Obserwuje się, że miasta amerykańskie, które mają kamerki blokujące przejazd na czerwonym świetle celowo skracają czas palenia żółtego światła, aby zwiększyć przychody z mandatów. Kamerki te zresztą zwiększają częstotliwość kolizji (zmniejsza się co prawda liczba kolizji pojazdów, które wjeżdżają z różnych stron na skrzyżowanie, ale za to dużo bardziej zwiększa liczba sytuacji, gdy ktoś w dupę wjeżdża samochodowi ostro hamującemu).

Sofeicz napisał(a):A pamiętacie to miasto (chyba w Holandii) gdzie zdjęto wszystkie znaki drogowe i światła.
I okazało się, że liczba wypadków spadła, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Obiło mi się o patrzałki, chociaż nie pamiętam gdzie.

Sofeicz napisał(a):Skąd to przekonanie, że trzeba rzeczywistość ująć w karby do n-tego miejsca po przecinku.

Najgorszy jest brak świadomości, że nie jest to możliwe. Szczytem głupoty nie jest przekonanie, że pewne działanie jest celowe, lecz brak świadomości, że dane działanie nie jest możliwe.
Kasować a nie pisać nowe ustawy.

Tak przy okazji: w założeniach do ustawy budżetowej przewidziano wpływy z kar finansowych na poziomie 20 miliardów, czyli o 4 miliardy wyżej niż w poprzedniej ustawie budżetowej (tego ostatniego nie sprawdzałem- informacja od kolegi). To tak gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości, że mandaty szeroko pojęte to jest ukryta forma opodatkowania (zdarza się oczywiście, że nie pełnią, albo nie tylko, takiej funkcji, ale to jednak mniejszość).
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#46
Ano. Nikomu tam na górze nie zależy na ludziach rannych i tracących bliskich w wypadkach, tylko na kasiorze płynącej do Skarbu Pastwa. Brakuje trochę pieniążków? Zaostrzamy kary! Ludziom się spodobają takie pomysły, a że nie mają realnego skutku w postaci zmniejszenia wypadków, to zawsze istnieje furtka dla dalszych regulacji.
To jest przykre, że niemal nikt nie widzi, iż mimo zakazów, nakazów i tak nic się nie zmienia na drogach. Da się w tym znaleźć inny sens, niż trzepanie pieniędzy?
Odpowiedz
#47
Nudziarz napisał(a):udziom się spodobają takie pomysły, a że nie mają realnego skutku w postaci zmniejszenia wypadków, to zawsze istnieje furtka dla dalszych regulacji.
To jest przykre, że niemal nikt nie widzi, iż mimo zakazów, nakazów i tak nic się nie zmienia na drogach. Da się w tym znaleźć inny sens, niż trzepanie pieniędzy?
Po prostu mandaty są za niskie. Dostałby jeden z drugim po 3000 zł, toby się opamiętał. A tak mamy co mamy.
W Niemczech potrafią jeździć przepisowo, a u nas nie potrafią?
Problem pewnie leży w mentalności.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#48
nonkonformista napisał(a):Po prostu mandaty są za niskie. Dostałby jeden z drugim po 3000 zł, toby się opamiętał.

Pooglądaj sobie "uwaga, pirat". Irytująca audycja, ale przekonasz się jakie można dostać mandaty. Jak kogoś 1000 zyla nie powstrzyma, to i 3000 go nie powstrzyma.

No i wysokość mandatów w niczym nie zmienia faktu, że to jest ukryta forma opodatkowania.

nonkonformista napisał(a):W Niemczech potrafią jeździć przepisowo, a u nas nie potrafią?

Tak sobie przepisowo. I fakt, że jeżdżą tam tak sobie przepisowo wcale nie oznacza, że te przepisy są sensowne. Ja też przestrzegam różnych przepisów, które uważam za wybitnie głupie.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#49
Śmierć Szczurów napisał(a):Ja też przestrzegam różnych przepisów, które uważam za wybitnie głupie.
Czyżby w obawie przed mandatem? Oczko
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#50
Nie, po prostu jestem legalistą. Głupi przepis jest obowiązujący mimo tego, że jest głupi.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#51
Śmierć Szczurów napisał(a):Nie, po prostu jestem legalistą. Głupi przepis jest obowiązujący mimo tego, że jest głupi.
O jakim głupim przepisie piszesz?
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#52
Trochę by się znalazło. Ale skoro już jesteśmy przy przepisach ruchu drogowego: nakaz jazdy ze światłami przez okrągły rok, niezależnie od pory dnia. Chcesz dyskutować czy przepisy są głupie? To daremna walka.:p
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#53
Ten akurat nie jest głupi. Niektórym tylko się wydaje, że są widoczni z daleka na szosie.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#54
W nocy, czy przy kiepskiej widoczności - być może. W środku dnia, w środku lata - te światła nic nie dają w kwestii widoczności.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#55
Pracowałam w hipermarkecie przez cztery dni. Dłużej nie dałam rady. to jest koszmar!
Odpowiedz
#56
Vivaldi napisał(a):Pracowałam w hipermarkecie przez cztery dni. Dłużej nie dałam rady. to jest koszmar!
Ja pracowałem ponad dwa lata (kasjer). Psycha siada niesamowicie. Nie wiem, jak można pracować tam dłużej niż dwa lata i nie zwariować.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#57
nonkonformista napisał(a):Ja pracowałem ponad dwa lata (kasjer). Psycha siada niesamowicie. Nie wiem, jak można pracować tam dłużej niż dwa lata i nie zwariować.

I dlatego jestem za wolnymi niedzielami.
Odpowiedz
#58
Śmierć Szczurów napisał(a):W nocy, czy przy kiepskiej widoczności - być może. W środku dnia, w środku lata - te światła nic nie dają w kwestii widoczności.
Zdania kierowców są co do tego podzielone. O sobie już nie wspominam, bo nie pamiętam, jak się prowadzi.

Coś jest z tą mentalnością. W Skandynawii na przykład są dość surowe przepisy dotyczące nieprzepuszczania pieszych na przejściu, przynajmniej w Norwegii i Szwecji. I pieszy naprawdę jest świętą krową. Prawie jak w dowcipie o gościu, który sparaliżował ruch w małym, szwedzkim miasteczku, bo stanął przy przejściu i nie mógł się zdecydować, czy przechodzi.

Wolne niedziele to super pomysł, zwłaszcza dla tych, którzy naprawdę potrzebują tej pracy i wylecą z niej, bo zmniejszy się zapotrzebowanie na pracowników.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#59
Iselin napisał(a):Zdania kierowców są co do tego podzielone. O sobie już nie wspominam, bo nie pamiętam, jak się prowadzi.

Coś jest z tą mentalnością. W Skandynawii na przykład są dość surowe przepisy dotyczące nieprzepuszczania pieszych na przejściu, przynajmniej w Norwegii i Szwecji. I pieszy naprawdę jest świętą krową. Prawie jak w dowcipie o gościu, który sparaliżował ruch w małym, szwedzkim miasteczku, bo stanął przy przejściu i nie mógł się zdecydować, czy przechodzi.
O właśnie.
Bo u nas jest tak, że postępuje się przeciwko przepisom nawet nie z powodu ich debilności, ale po prostu dla zasady.
A swoją drogą nieprzepuszczanie pieszych stojących na pasach to chamstwo!
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#60
Iselin napisał(a):bo zmniejszy się zapotrzebowanie na pracowników.
Czemu tak uważasz (piszę tylko odnośnie hipermarketów)?
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości