Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pomnik Becka
#21
Eurycercus napisał(a):Trzeba się zgodzić z Vivaldim, że plan obrony kraju w jego głębi, miałby większy sens niż rozciągnięcie armii wzdłuż granicy zachodniej.

Z czysto wojskowego punktu widzenia, owszem. Ale wojna to tylko przedłużenie polityki. Obrona w głębi trwałaby dłużej, ale i tak zostałaby przez Niemców i Sowietów w końcu przełamana. Natomiast efekt polityczny byłby dużo słabszy. Dlatego, skoro klęska wojskowa nastąpiłaby tak, czy owak, należało maksymalizować efekt polityczny kosztem militarnego.

Cytat:Armia Poznań przez pierwsze dni kampanii była bezczynna a późniejsze jej włącznie w działania wojenne nie mogło odwrócić już przebiegu kampanii.

Ciekawą opcją byłoby rzucenie tej armii w dniach 1-3 września do ataku na ...Berlin. Polskie oddziały miały do przebycia raptem ok 100 km i żadnej niemieckiej obrony po drodze. Gdyby kawalerzystom z dwóch należących do niej brygad kawalerii udało się nagłym wypadem opanować mosty na Odrze (ani przez Niemców nie obsadzone, ani nie przygotowane do wysadzenia), to zdobycie Berlina 3-4 września byłoby bardzo realne. Co więcej Wielkopolska była najbardziej rozwiniętą i zurbanizowaną częścią Polski i była możliwość drogą rekwizycji i konfiskat należących do kupców zbożowych ciężarówek, zmotoryzować większość pododdziałów i taborów i tym samym skrócić przemarsz do Berlina do jednego dnia.

Zdobycie Berlina być może nie uratowałoby Polski od klęski, ale na pewno znacznie pokrzyżowałoby Niemcom ich plany. A gdyby Kutrzebie udało się utrzymać w oblężonym Berlinie przez tydzień - dwa, mogłoby to nawet doprowadzić do upadku reżimu nazistowskiego.

Była to tak, czy inaczej jedyna, choć i tak mało realna opcja wygrania przez Polski wojny z Niemcami, przed wystąpieniem Stalina. Inna sprawa, czy nie spowodowałoby to jeszcze większej klęski kilka lat później
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#22
pilaster napisał(a):Z czysto wojskowego punktu widzenia, owszem. Ale wojna to tylko przedłużenie polityki.
Pilaster ma rację. Z punktu widzenia samej kampanii wrześniowej byłoby to rozwiązanie korzystniejsze. Jednak ze względu na zawarte sojusze które doprowadziły w końcu do rozszerzenia wojny i uczynienie jej światową obrona wzdłuż (niekorzystnie położonych) granic miała swój sens.
Czytałem, że bano się tego, że odpuszczenie sobie obrony sporego obszaru terytorium mogło by sprawić wrażenie, że niemieckie wojska wchodzą w Polskę jak w masło, a Polacy nie chcą się bronić. Tym samym nie warto sojusznikowi pomagać i wciągać Anglię i Francję w wojnę.
Co prawda sojusznicy i tak myśleli nieco inaczej ale jednak wypowiedzieli wojnę, stąd ta radość na ulicach 3 września, a po sprawie monachijskiej wcale nie było to takie oczywiste. Ponadto obawiam się że Anglicy jednak nie byli gotowi do lądowej wojny z Niemcami, co innego działania na morzu. Wydaje się, że Alianci spodziewali się raczej tego, że kupią sobie tym sojuszem czas co najmniej do wiosny, stąd niemrawe działania. Zresztą Francuzi jak się okazało w ogóle walczyć nie chcieli poza tym dziwakiem de Gaullem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości