Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak to było za socjalizmu u nas w Polsce
#41
Ja pamiętam paczki zakładowe, no i że dzieci posyłało się na kolonie z zakładu pracy. A jak było z czystością? Opowiadano mi, że w sumie było czysto, ulice zamiecione, na trawników śmieci nie leżały, jak była zima to obowiązkiem było odśnieżenie nie tylko chodnika, ale też ulicy do połowy, a drugi budynek odśnieżał swoją połowę.
"War, War never changes"

"Jako że jesteś obywatelem demokratycznego kraju powinieneś wiedzieć że twój głos nic nie znaczy".

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
Odpowiedz
#42
Po pierwsze PRL to był, w porównaniu z dzisiejszymi czasami, jeden wielki monstrualny syf. Śmieci jako takich, było mało, bo praktycznie wszystko podlegało swoistemu "recyklingowi", ale już np ścieki wylewano do wód bez jakichkolwiek ograniczeń. Pod koniec lat 80 ponad połowa bałtyckich plaż była zamknięta z powodu skażenia, chociaż normy były znacznie łagodniejsze niż dzisiaj. Z syfem łączył się wszechobecny smród.

Drugim odczuciem skojarzonym z PRL była straszliwa nuda. Dostęp do jakichkolwiek rozrywek był bardzo ograniczony. Wycieczki zagraniczne praktycznie nie istniały, głośne i znaczące na świecie filmy wchodziły do kin z kilkuletnim (sic!!!) opóźnieniem, jeżeli oczywiście w ogóle wchodziły, bo władza mogła danego filmu nie sprowadzić, nawet nie ze względów politycznych (akcenty antyradzieckie np w "bondach"), ale także ze względu na ..."patriotyzm", albo na "naród polski nie życzy sobie takich filmów".

to samo z książkami. Te, które dzisiaj nazwalibyśmy "bestsellerami" były praktycznie w ogóle nie do zdobycia. O wydanym w latach 70 "Władcy pierścieni" krążyły legendy bo ani ja, ani nikt z moich znajomych tej książki na oczy nie widział, nie mówiąc już o jej przeczytaniu. Nie było jej w żadnej księgarni i w żadnej bibliotece. :roll:

Kolejki były po wszystko. Papieru toaletowego i sznurka do snopowiązałek brakowało oczywiście stale, ale innych towarów brakowalo również, różnych w różnych okresach. Ja sam w latach 80 musiałem "wychodzić" (towary się "wychadzało" i "wystawało", a nie po prostu kupowało) aparat fotograficzny marki "Zenit" - wtedy najlepszy na "rynku" zupełnie dosłownie. Przez kilka miesięcy po szkole praktycznie codziennie wsiadałem w autobusy i objeżdżałem połowę sklepów optycznych w Warszawie. W końcu sprzedawcy znali mnie z widzenia i od progu obwieszczali, że Zenitów nie ma. :roll:

Zresztą nawet jak udało się jakąś rzecz nabyć, to nie kończyło sprawy, bo mniej więcej 1/3 dostępnych w sklepach egzemplarzy jakiegoś urządzenia miało różne uszkodzenia i wady, często uniemożliwiające normalne użytkowanie.

Zresztą co tu pisac, wystarczy obejrzeć filmy Barei. One nic kompletnie nie zmyślają, DOKŁADNIE TAK WŁAŚNIE BYŁO. Smutny
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#43
Sofeicz napisał(a):- Napełnianie syfonów
Oddawało się pusty syfon a zabierało pełny z gazowaną wodą z kranu (pycha).
Z tego co pamiętam to były naboje do syfonów. Samemu napełniało się zwykłą wodą,odbezpieczało nabój i woda gazowała się.



Sofeicz napisał(a):- telegramy
Żeby zawiadomić rodzinę o śmierci wujka szło się na pocztę i nadawało telegram. Płatne za każde słowo. Była szansa, że tego samego dnia listonosz dostarczył telegram rodzinie.
To że były telegramy to nie jest wina PRLu. W tamtych czasach nie istniały komórki i SMSy,zatem tak trzeba było się komunikować. Taka była technika w tamtych czasach

są natomiast pewne rzeczy przemawiające na korzyść PRLu. W pewnych dziedzinach było więcej wolności niż obecnie. Np nie trzeba było zapinac pasów podczas jazdy samochodem,nie było obowiązku jeżdżenia na światłach 24h/dobe, wolno było sobie w parku popiwkować,rolnicy nie musieli kolczykowac krów i ich krowy nie miały durnych paszportów,wolno było trzymać psy na łańcuchu (czego postępowa lewica chce zakazać).
Podobnych kwiatków mozna znaleźdź więcej
[SIZE="2"]"Demokracja to ustrój, w którym rządzi
durnota — przecież wiadomo, że głupich jest więcej niż mądrych" - JKM [/SIZE]
Odpowiedz
#44
dziadek Drichlik napisał(a):Z tego co pamiętam to były naboje do syfonów. Samemu napełniało się zwykłą wodą,odbezpieczało nabój i woda gazowała się.
Widać że słaby z Ciebie dziadek.
Syfony na naboje, to późniejszy wynalazek.
Ja piszę o szklanych syfonach owiniętych siateczką i napełnianych w odpowiednich punktach syfonowych.

Pilaster - nie powiedziałbym, że w PRL-u był większy syf.
Raczej przeciwnie, a na pewno nie było takich gór śmieci w lasach.
To co tam teraz dzieje, woła o pomstę do nieba.
Po prostu nie było wtedy osobnych opłat za wywóz śmieci. Przyjeżdżali i wywozili, tak po prostu.
Osobna sprawa to ścieki - tu się zgodzę.
Rzeka Ner po wypłynięciu z Łodzi miała taki kolor na jaki akurat tego dnia barwiono tkaniny.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#45
Sofeicz napisał(a):Widać że słaby z Ciebie dziadek.
Syfony na naboje, to późniejszy wynalazek.
Ja piszę o szklanych syfonach owiniętych siateczką i napełnianych w odpowiednich punktach syfonowych.

Ja pamiętam tylko takie syfony na naboje ( w latach 80 były)
[SIZE="2"]"Demokracja to ustrój, w którym rządzi
durnota — przecież wiadomo, że głupich jest więcej niż mądrych" - JKM [/SIZE]
Odpowiedz
#46
Jesli chodzi o te śmieci to warto zwrócić uwagę na jedną kwestię. W PRL-u było znacznie mniej potencjalnych rzeczy mogących się stać śmieciami. Na zakupy ludzie latali z własnymi siatkami wielokrotnego użytku, dzieciaki nie miały pampersów tylko tetrę, plastik był mniej powszechny niż teraz przez co papier i szkło miały większy udział. Chusteczki były raczej materiałowe, wielokrotnego użytku. W sklepach było mniej różnorakich produktów niż obecnie, a każdy produkt to dodatkowy kawałek folii, plastiku, itp. Jeszcze powszechne były faje bez filtra to i najwolniej rozkładający się filtr tzw. "pet" nie był tak powszechny. Można tak sobie analizować i analizować.
Moja teza jest taka-śmieci na ulicach było mniej bo i samych śmieci nie było tak dużo jak teraz. Przynajmniej tych, których rozkład trwa dosyć długo.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#47
Sajid napisał(a):Jesli chodzi o te śmieci to warto zwrócić uwagę na jedną kwestię. W PRL-u było znacznie mniej potencjalnych rzeczy mogących się stać śmieciami.

Coś w tym jest. Notorycznie niedobory materiałow wymuszały na ludziach ich "recykling" i wieloktorne wykorzystywanie ,mimo że nie było wtedy mody proekologicznej.
Ale z drugiej strony środowisko było bardziej zanieczyszczone niż obecnie. Pilaster ma tu racje. Fabryki dymiły na potęge a wszelkie syfy wylewano do rzek .
[SIZE="2"]"Demokracja to ustrój, w którym rządzi
durnota — przecież wiadomo, że głupich jest więcej niż mądrych" - JKM [/SIZE]
Odpowiedz
#48
Ze smrodem i zanieczyszczeniami się zgodzę, u mnie nie można było w nocy okna otwierać, bo z koksowni leciał smród jak ze zgniłych jaj, a o rzece w moim mieście mi mówili, że w niej studenci zdjęcia wywoływali, bez dodawania innych rzeczy.
"War, War never changes"

"Jako że jesteś obywatelem demokratycznego kraju powinieneś wiedzieć że twój głos nic nie znaczy".

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
Odpowiedz
#49
Teraz coś z innej beczki,aczkolwiek powiązane z tematem.
Czy podrózowaliście do innych krajów demokracji ludowej? Jesli tak to jak wspominacie pobyty w tych krajach? Ja to niestety nie miałem takiej przyjemności. Pierwszy raz w zyciu przekroczyłem granicę Rzeczpospolitej w 1991
[SIZE="2"]"Demokracja to ustrój, w którym rządzi
durnota — przecież wiadomo, że głupich jest więcej niż mądrych" - JKM [/SIZE]
Odpowiedz
#50
W podstawówce była jakaś wycieczka ze szkoły do Wilna, które znajdowało się wówczas w bratnim kraju naszych odwiecznych przyjaciół. Dorośli delikatnie hamowali nasze zapędy do popisywania się tam świeżo nabytym rosyjskim.

Niesamowite. Naprawdę jako dzieci sądziliśmy, że na Litwie wszyscy mówią po rosyjsku. A na mapie mieliśmy raptem trzech sąsiadów.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#51
Iselin napisał(a):Niesamowite. Naprawdę jako dzieci sądziliśmy, że na Litwie wszyscy mówią po rosyjsku. A na mapie mieliśmy raptem trzech sąsiadów.
Ja jak byłem mały też myslałem że w całym ZSRR mówi sie po rosyjsku
[SIZE="2"]"Demokracja to ustrój, w którym rządzi
durnota — przecież wiadomo, że głupich jest więcej niż mądrych" - JKM [/SIZE]
Odpowiedz
#52
Sam nie byłem, wujek mój jedynie był w interesach w latach 70-tych w Iraku i Iranie, ale wspominał, że nawet tam jednym z języków którymi można było się dogadać, to był rosyjski (w sensie, że tylko tak mógł się dogadać z niektórymi). No i mówił, że jak tam jechali (samochodem), to parę razy się zatrzymywali przy drodze, w lesie najczęściej, żeby coś zjeść, oczywiście mieli wtedy "spotkanie" z miłym panem z radzieckiej policji, który pytał o szczegóły podróży.
"War, War never changes"

"Jako że jesteś obywatelem demokratycznego kraju powinieneś wiedzieć że twój głos nic nie znaczy".

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
Odpowiedz
#53
Ja w czasach PRLu nie byłem za granicą.Mój wujek często jeździł do NRD (głownie po zakupy). Tam nie było kartek. Moja mama to jeszcze w czasie studiów często jeździła do Czechosłowacji.
W tych obu krajach poziom życia był znacznie lepszy niż w PRL. Najlepszy poziom zycia pod względem gospodarczym z demoludów to był chyba w NRD ,no i w Jugosławi ( ta ostatnia nie była uzależniona od ZSRR)
[SIZE="2"]"Demokracja to ustrój, w którym rządzi
durnota — przecież wiadomo, że głupich jest więcej niż mądrych" - JKM [/SIZE]
Odpowiedz
#54
Jako harcerz byłem na początku lat 70-tych w NRD (konkretnie w Seifhennersdorf) na wielkim obozie wakacyjnym.
Były tam wszystkie demoludy i potwierdziły się wszelkie stereotypy narodowe.
Nasi w odwecie za II WŚ kradli ze sklepów dezodoranty w sztyfcie (u nas nieznane).
Niemcy o 6 rano robili pobudkę w namiotach i poranną gimnastykę. W tym czasie my smacznie chrapaliśmy.
Ruscy kombinowali napoje, a Węgrzy szwargotali niezrozumiale.
Były zawody sportowe, na które Niemcy wymaszerowali w kolumnie, a my jak popadnie.
Zdobyłem nawet brązowy medal (mam go do dziś) w trójboju - bieg na sto metrów, skok w dal i RZUT GRANATEM. Uśmiech
Pamiętam też oczy Ruska, którego sfaulowałem w czasie gry w piłkę - dokładnie tak samo nienawistne, jak spojrzenia Szarapowej.
I ten brak herbaty (bo wg Niemców dzieciom nie podaje się używek) - była tylko niepijalna herbata miętowa (osobiście przekonałem się jak człowiek jest od pewnych rzeczy nieświadomie uzależniony).
Byli też miejscowi Serbo-Łużyczanie - którzy bardzo nas lubili i czuli się miedzy Słowianami jak miedzy swoimi.
W sumie ciekawe doświadczenie kulturowe.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#55
Komuna z perspektywy dużego miasta to jak pewex. W dużych miastach to niedogodność braku towaru można było zrównoważyć cierpliwością, gdzieś coś zawsze było. Jak nie na jednym końcu miasta to na drugim. Na tak zwanej prowincji to była już tylko ciemna dupa. Oczywiście władza dbała o Warszawę, Gdańsk czy Śląsk. Na prowincji i tak nikt by się nie buntował więc tam nie było nic. Absolutnie nic.
Jeśli zagraniczny film wchodził do Warszawy z kilkuletnim opóźnieniem to w Polsce powiatowej był po kolejnym roku albo dłużej. Na taśmie już tak zajeżdżonej, że w połowie już wyciętej i posklejanej.
Buty, zeszyty do szkoły, ubrania i cała reszta to konieczność wyprawy do większego miasta. W którym to mieście miejscowi wykpili już wszystko cokolwiek przyzwoitsze. Prowincji zostawał odpad z PRLu. Czyli czarna dupa do kwadratu.
Okulary? Ciężkie i grube w gównianej plastikowej oprawie wystane po całodziennej wyprawie do miasta.
Koszmar.
Odpowiedz
#56
pilaster napisał(a):Po pierwsze PRL to był, w porównaniu z dzisiejszymi czasami, jeden wielki monstrualny syf. Śmieci jako takich, było mało, bo praktycznie wszystko podlegało swoistemu "recyklingowi", ale już np ścieki wylewano do wód bez jakichkolwiek ograniczeń. Pod koniec lat 80 ponad połowa bałtyckich plaż była zamknięta z powodu skażenia, chociaż normy były znacznie łagodniejsze niż dzisiaj. Z syfem łączył się wszechobecny smród.

Drugim odczuciem skojarzonym z PRL była straszliwa nuda. Dostęp do jakichkolwiek rozrywek był bardzo ograniczony. Wycieczki zagraniczne praktycznie nie istniały, głośne i znaczące na świecie filmy wchodziły do kin z kilkuletnim (sic!!!) opóźnieniem, jeżeli oczywiście w ogóle wchodziły, bo władza mogła danego filmu nie sprowadzić, nawet nie ze względów politycznych[...]

Pierwszy przykład. Odyseja Kosmiczna 2001. Nakręcona w 1968 w PL premiera w 1990. Po 22 latach. To tak jakby w 1990 był półmetek licząc do dziś.
Odpowiedz
#57
Pro100RA napisał(a):Pierwszy przykład. Odyseja Kosmiczna 2001. Nakręcona w 1968 w PL premiera w 1990. Po 22 latach. To tak jakby w 1990 był półmetek licząc do dziś.
Muszę to sprawdzić ale ja widziałem Odyseję w liceum w łódzkim kinie Bałtyk (czyli lata 70-te). Ale być może było to podczas Konfrontacji Filmowych.
Ten film miał dwie premiery (druga po latach zremasterowana).

Jako licealista działałem w DKF-ach (Dyskusyjnych Klubach Filmowych).
To była fantastyczna, jak na owe czasy, instytucja. Miała swój kanał dostępu do najlepszych filmów z całego świata. Dzięki temu zaliczyłem wszystko, co warto było zobaczyć.
Po każdym seansie była dyskusja.
Naprawdę super - czasem PRL miał swoje 5 minut.
Dzisiaj - szkoda gadać.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#58
Przecież DKFy teraz też istnieją.
[SIZE=1][SIZE=2][SIZE=1][SIZE=2]Burdel na forum powstaje, gdy moderatorzy forum postanawiają sprzeciwić się części działań członków Ekipy Honor.

Czat / IRC: http://pokazywarka.pl/jpqkgu/ - prosta instrukcja dołączania.[/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE]
Odpowiedz
#59
Forge napisał(a):Przecież DKFy teraz też istnieją.
Dobra wiadomość - byłem przekonany, że zniknęły, jak bary mleczne (a może one też gdzieś istnieją?).
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#60
Sofeicz napisał(a):Dobra wiadomość - byłem przekonany, że zniknęły, jak bary mleczne (a może one też gdzieś istnieją?).
Oczywiście, że istnieją.
W Bydgoszczy znam trzy. Język
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości