Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Edukacja jako konieczny czynnik rozwoju
#1
http://www.oecd.org/pisa/46643496.pdf
http://en.m.wikipedia.org/wiki/List_of_c...per_capita
Patrząc na wyniki uczniów lepszych od polskich i porównując je z PPP per capita wysuwa się jeden wniosek: kraje z lepszymi wynikami mają równy(Estonia/Shanghaj) lub wyszży wskaźnik PPP per capita od Polski. Natomiast kraje z gorszymi wynikami niekoniecznie są biedniejsze od Polski, a nawet dużo bogatsze

Wyniki | PPP per capita
Polska 500 |22-24 tyś. $
Quatar 372 | 80-142 tyś. $
Luxemburg 472| 80-92 tyś. $

Oczywiście to wyjątkowe wyjątki. Patrząc na dowolny kraj z listy jednak widać wyraźnie, że kraje z lepszymi wynikami od tego danego kraju na liście są w znacznej większości bogatsze, natomiast kraje z gorszymi wynikami w znacznej większości biedniejsze.

Dlaczego Azjaci przodują? A Finlandia? Co oni mają takiego czego Polska nie ma? Za mało godzin lekcyjnych? Przecież media trąbią, że uczniowie są zalewani wiedzą. Ale jeżeli tak i zdają z klasy do klasy to zapewne wiedzę przyswoili. Może trzeba by zaostrzyć wymagania co do zdawania z klasy do klasy? Dorzucić więcej materiału, więcej godzin. Albo będą.najlepsi na świecie albo umrą w ławce szkolnej!
wolny rynek kuwa!!!
Odpowiedz
#2
Tu nie chodzi o jakieś większe środki na edukację. Wystarczy trochę ruszyć głową żeby to lepiej zorganizować a da to większy efekt niż kolejne miliardy z budżetu.

Można wprowadzić podział na grupy. Do osobnej grupy przeznaczyć te osoby które mają dobre wyniki i przykładają się do nauki-dla nich efektywność nauki zdecydowanie się zwiększy.

W dodatku
Semestr może zaliczyć ten, który nauczy się danego materiału.
A nie to żeby przeboleć i przesiedzieć w tej szkole odpowiednią ilość czasu. Ten kto będzie umiał dany materiał który jest wymagany dla danego semestru-będzie mógł napisać odpowiedni egzamin i go zaliczyć, co jest równoznaczne z zaliczeniem semestru z danego przedmiotu.
Zdolny uczeń nie będzie musiał tracić tyle czasu jeśli potrafi nauczyć się czegoś szybciej i efektywniej.
Ten "słaby" uczeń miałby jakąś motywację do nauki-jak nauczy się danego materiału to nie będzie musiał siedzieć tyle w tej szkole.Tak to tylko przesiedzi na dwójach byleby tylko nie powtarzać klasy (co się zdarza w extremalnych przypadkach, kiedy w ogóle nie chodzi do szkoły), a tak to może w końcu weźmie się do nauki. Nie dość że nauczy się dużo więcej, to jeszcze w krótszym czasie.
Odpowiedz
#3
Autorze tematu.
Mylisz przyczynę ze skutkiem.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#4
W skrócie, te wskaźniki edukacyjne mają bardzo, bardzo luźny związek z faktyczną wydajnością populacji jako siły roboczej i przedsiębiorców.


sirflinket napisał(a):Dlaczego Azjaci przodują? A Finlandia? Co oni mają takiego czego Polska nie ma? Za mało godzin lekcyjnych? Przecież media trąbią, że uczniowie są zalewani wiedzą. Ale jeżeli tak i zdają z klasy do klasy to zapewne wiedzę przyswoili. Może trzeba by zaostrzyć wymagania co do zdawania z klasy do klasy? Dorzucić więcej materiału, więcej godzin. Albo będą.najlepsi na świecie albo umrą w ławce szkolnej!
Przede wszystkim szkoła za dużo uczy wiedzy (zasadzie zakuć, zdać, zapomnieć), a za mało faktycznie użytecznych umiejętności.

Szczerze, czy ktokolwiek min. kilka lat po skończeniu obowiązkowej edukacji, w dziedzinach nie związanych z pracą\studiami\hobby, ma wiedzę równą lub większą
niż miał podczas swojej edukacji?

Twardym faktem jest że człowiek zapomina wiedzę, której nie używa. A taką jest dla dla każdego od 50 do 90% tego, co uczył się w szkole. A więc de facto te kilkadziesiąt procent nauki to czas zmarnowany. Znaczy nieefektywnie wykorzystany. Bo jaka jest korzyść dla kogokolwiek z tego, że Kowalski, przyszły stolarz, policjant, informatyk czy też chemik, męczył się kilkadziesiąt czy nawet kilkaset godzin by się nauczyć analizować wiersze na tą czwórkę z polskiego, jeśli matura będzie definitywnie ostatnią okazją dla niego by z tej wiedzy skorzystać, a potem, za kilka lat, chcąc nie chcąc, kompletnie o tym zapomni?

Podobnie, po cholerę męczyć przyszłą sklepową czy nauczycielkę angielskiego równaniami trygonometrycznymi? Nikt nic z tego nie ma, tylko kilka osób na nic traci czas i nerwy.
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz
#5
Avx, czy dobra.edukacja to luksus na którą mogą pozwolić sobie tylko bogate kraje?
No i czy szkoła nie uczy jako takiej zaradności, która ułatwia nam wszystko w dorosłym życiu. Fakt są tacy co słabo się uczyli a mają swój biznes itd. A może szkoła co więcej nie jest czynnikiem rozwoju a czym przeciwnym, co zamyka swoimi schematami i innymi wada drogę do bycia kreatywnym, gotowym do ryzyka itd.

Adam_S jakiś wpływ edukacja ma, bardziej moim zdaniem chodzi o to by zahartować młodego człowieka na.trudny nauki, uczymy się także w pracy itd., wyrobienie jakiś cech charakteru jak systematyczność i dyscyplina. Wiedza i tak jest ulotna.

Kordikoss, dobre propozycje, ale może powinniśmy porzucić nauczania wiedzy ogólnej a przejść na nauczanie praktycznych umiejętności i wiedzy. Czytanie i arytmetyka to podstawa a co dalej? Na pewno jestem za tym aby ludzie wchodzili na rynek pracy jak najwcześniej już z wyspecjalizowanymi umiejętnościami. Może pójść w skrajność i od podstawówki już te wyspecjalizowanie realizować. Im młodsze dziecko tym chętniej się uczy, ile to kilkuletnich dzieciaków dobrze gra,na instrumentach muzycznych i włada językami obcymi, dlaczego nie uczyć ich informatyki, mechaniki, ekonimii, kwestia tylko dopasowania,sposobu nauczania do wieku. Podstawówka, gimnazjum, liceum/technikum to 12-13 lat nauki a studia to tylko 3,5-5 lat i już jest się specjalistą, więc jak wielkimi specjalistami byliny ludzie, którzy mając 18 lat 2/3 życia spędziliby nad jedną specjalnością? Krew mnie zalewa jak ludzie mówią, że szkoła nie ma znaczenia bo i tak później można się wszystkiego nauczyć, no ale im wcześniej tym lepiej.

Avx, czy w wypadku edukacji nastawionej na gotowych do pracy wyspecjalizowanych 18-latków czy edukacja ta nie byłaby czynnikiem rozwoju?
wolny rynek kuwa!!!
Odpowiedz
#6
sirflinket napisał(a):Adam_S jakiś wpływ edukacja ma, bardziej moim zdaniem chodzi o to by zahartować młodego człowieka na.trudny nauki, uczymy się także w pracy itd., wyrobienie jakiś cech charakteru jak systematyczność i dyscyplina. Wiedza i tak jest ulotna.
Jeśli tak jest, to dlaczego udawać że chodzi o nierealną do utrzymania w głowie przeciętnego człowieka wiedzę, i nie wyrabiać tych cech charakteru (inna kwestia jak (nie)skuteczne to wyrabianie jest) przy okazji ucząc czegoś faktycznie użytecznego?

W obecnej sytuacji szkoła to taka przechowalnia dla starszych dzieci, z dodatkową opcją że niektóre mogą się czegoś nauczą jeśli będą chciały (pod warunkiem że będą chciały się nauczyć tego, co zapisano w programie).

A te co nie chcą, no cóż, każdy na pewno pamięta przykłady.



sirflinket napisał(a):Krew mnie zalewa jak ludzie mówią, że szkoła nie ma znaczenia bo i tak później można się wszystkiego nauczyć, no ale im wcześniej tym lepiej.
Szkoła ma właśnie znaczenie dlatego, że można by było w niej uczyć tego, czego "można nauczyć się później", a później pracować i zdobywać doświadczenie.
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz
#7
sirflinket napisał(a):Avx, czy dobra.edukacja to luksus na którą mogą pozwolić sobie tylko bogate kraje?

Przede wszystkim, czy mógłbyś mi przybliżyć metodologię tego rankingu ?

W indeksie HDI liczą tylko "przeciętnym czasem" edukacji, co jest totalną kpiną.
Tutaj podejrzewam, że jakimiś testami... Ale to też, tak naprawdę, niewiele o realnej (zostającej w głowie na dłużej !) wiedzy mówi...


Jestem praktycznie przekonany, że zależność jest odwrotna i bogate kraje mają po prostu więcej kasy, którą marnują na to, by wymagać od ludności wkuwania (co ta ludność zapomina 5 lat po wyjściu ze szkoły, więc wcale nie jest trwale i realnie "wykształcona").

O prawdziwym wykształceniu moglibyśmy mówić, jakbyśmy zrobili testy 35-latkom i sprawdzili, co im w głowach na stałe zostało...

sirflinket napisał(a):Avx, czy w wypadku edukacji nastawionej na gotowych do pracy wyspecjalizowanych 18-latków czy edukacja ta nie byłaby czynnikiem rozwoju?

Byłaby, ale rozsądnej edukacji, nastawionej na praktykę i samodzielne wyszukiwanie danych (zamiast wkuwania), nigdzie nie ma.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#8
Avx napisał(a):Jestem praktycznie przekonany, że zależność jest odwrotna i bogate kraje mają po prostu więcej kasy, którą marnują na to, by wymagać od ludności wkuwania (co ta ludność zapomina 5 lat po wyjściu ze szkoły, więc wcale nie jest trwale i realnie "wykształcona").
Ciekawostka - W USA wydaje się na ucznia mniej więcej tyle co europejska czołówka, ale w wynikach im do tej czołówki daleko.


O prawdziwym wykształceniu moglibyśmy mówić, jakbyśmy zrobili testy 35-latkom i sprawdzili, co im w głowach na stałe zostało...


Avx napisał(a):Byłaby, ale rozsądnej edukacji, nastawionej na praktykę i samodzielne wyszukiwanie danych (zamiast wkuwania), nigdzie nie ma.
I długo nie będzie. Tradycyjna edukacja to zbyt dobra zasłona dymna na parę innych rzeczy (jak robienie za przechowalnię na dzieci i młodzież) a także doskonały biznes dla nauczycieli, producentów podręczników itd. Bardzo prawdopodobne że dałoby się osiągnąć co najmniej równie efektywną edukację za ułamek obecnej ceny (lub znacznie lepszą za podobną cenę). Ale tego się nie przepchnie, bo wszelkie używane wskaźniki jakości edukacji są zaprojektowane na modłę tradycyjnych metod(czyli byle uczeń wykuł jak najwięcej zbędnych mu regułek, które później będzie sobie mógł pozapominać).

Z najbardziej widocznych rzeczy, biznes podręcznikowy. Papierowy podręcznik jest prawie tak przestarzały jak liczydła, ale że to biznes i tradycja (i regulacje prawne), to się trzyma. Dziadek google i ciocia wikipedia mogliby go bez problemu (i za darmo) zastąpić, a nauka zdolności korzystania z nich zastąpiłaby nieoficjalną naukę zdolności noszenia dużych ciężarów na plecach.
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz
#9
Zajrzałem do podręcznika z fizyki i matematyki z 1970 r. dostępne legalnie za darmo w.sieci i nadal wiedza z nich w.zupełności pokrywa a nawet poszerza.to co mamy tera w szkole. Jestem oburzony tym, że.rodzice jak pokorne owce.na rzeź kupują podręczniki mimo, że za.darmo legalnie można.dostać je.z.sieci.

Po.drugie umiejętność uczenia się od narodzin to fakt ale zupełnie olewany przez system edukacji.
Program nauczania powinnien brać pod uwagę każdą.grupę wiekową. Obowiązkowe państwowe uczące żłobki to powinna być podstawa systemu edukacji. Czytanie bajek i granie na instrumentach też bym wrzucił do nauczania. Języki obce? Ściągnąłbym Chińczyków, Koreańczyków i Japończyków by pracowali już od żłobków.z.dziećmi. Kolejna.rzecz to by zlikwidowało problem braku miejsca i płacenia opiekunkom za.opiekę nad.dziećmi. Po kolejne dzieci szybciej by kończyły edukację, szybciej zaczynały pracować i zarabiać na emerytury. Doszłoby nawet do tego że szybciej byśmy przechodzili na.emerytury. Rodzice wiedzieliby, że nie muszą rezygnować z.pracy na rzecz opieki nad.dziećmi lub wydawać mnóstwa pieniędzy na.opiekunki. To by zwiększyło ilość urodzin dzieci.

Byśmy mieli El Dorado. Niestety blask bogactwa państwa polskiego tak bardzo by bił po oczach naszych sąsiadów, że by nas.napadli i rozebrali. I tak oto doszliśmy do wniosku, że lepiej jest jeżeli jest gorzej. Koniec.
http://ocw.mit.edu/faculty/eric-klopfer/ i link do artykułu o tym jak połączyć technologię z edukacją i że gry są super.
wolny rynek kuwa!!!
Odpowiedz
#10
sirflinket napisał(a):Zajrzałem do podręcznika z fizyki i matematyki z 1970 r. dostępne legalnie za darmo w.sieci i nadal wiedza z nich w.zupełności pokrywa a nawet poszerza.to co mamy tera w szkole. Jestem oburzony tym, że.rodzice jak pokorne owce.na rzeź kupują podręczniki mimo, że za.darmo legalnie można.dostać je.z.sieci.
Rodzice muszą kupować podręczniki, bo jak nie kupią to ich dzieci dostaną pały za brak odpowiednich podręczników. Tu trzeba po prostu zlikwodować trochę durnego prawa.
sirflinket napisał(a):Po.drugie umiejętność uczenia się od narodzin to fakt ale zupełnie olewany przez system edukacji.
Program nauczania powinnien brać pod uwagę każdą.grupę wiekową. Obowiązkowe państwowe uczące żłobki to powinna być podstawa systemu edukacji. Czytanie bajek i granie na instrumentach też bym wrzucił do nauczania. Języki obce? Ściągnąłbym Chińczyków, Koreańczyków i Japończyków by pracowali już od żłobków.z.dziećmi.
Kolejna.rzecz to by zlikwidowało problem braku miejsca i płacenia opiekunkom za.opiekę nad.dziećmi.
A potem samobójstwa, depresje, i inne problemy. Nie każdy umysł jest materiałem do Mensy, a nawet połowa tych takiego traktowania by nie zniosła.
Poza tym, za naukę tych wszystkich bajerów ktoś musi zapłacić. Ten ktoś to podatnik. Czyli Ty.

Inna kwestia że cały ten system (jak i zresztą obecny) opiera edukację na paru oderwanych od rzeczywistości założeniach:
-Czego człowiek się nauczy raz, umie na zawsze. Bzdura. Nieużywane umiejętności i wiedza zanikają do szczątkowego, nieużytecznego poziomu. Edukacja obowiązkowa już teraz napchana jest informacjami , których uczy się tylko po to, by uczeń miał co zapominać, a chciałbyś by miał on jeszcze więcej zapominania.
Takie postępowanie ma nazwę. To marnotrawstwo.
-Da się człowiekowi napchać do głowy dążącą do nieskończoności ilość informacji. Bzdura, nie da się, zanim skończysz, to zapomni co było na początku. Trzeba priorytetyzować.
-Jeden standard dla wszystkich. Bzdura. Są ludzie, geniusze i taborety. Standard w najlepszym wypadku jest średniacki, w najgorszym sciąga wszystkich do najniższego wspólnego mianownika.

sirflinket napisał(a):Po kolejne dzieci szybciej by kończyły edukację, szybciej zaczynały pracować i zarabiać na emerytury. Doszłoby nawet do tego że szybciej byśmy przechodzili na.emerytury. Rodzice wiedzieliby, że nie muszą rezygnować z.pracy na rzecz opieki nad.dziećmi lub wydawać mnóstwa pieniędzy na.opiekunki. To by zwiększyło ilość urodzin dzieci.
Nie zaczynałyby szybciej pracować, tylko by się powiększyło jeszcze bezrobocie, bo nikt by nie chciał przyjąć 90% 16-latków (czy co gorsza młodszych) do żadnej choćby odrobinę odpowiedzialnej pracy. W tych typach pracy do której by ich przyjeto zaś wiele wykształcenia nie potrzeba.

sirflinket napisał(a):Byśmy mieli El Dorado. Niestety blask bogactwa państwa polskiego tak bardzo by bił po oczach naszych sąsiadów, że by nas.napadli i rozebrali.
Nie El Dorado, tylko problemy finansowo-gospodarcze w stylu PIGS. Zbyt wielu młodych "wykształconych" (za grube pieniądze) których nikt nie chce w pracy (z bonusem w postaci zjebanego dzieciństwa, tzn. problemów psychicznych), i wcześniejszych emerytów (też biorących grube pieniądze). Podsumowując, emeryci biorą jedną górę pieniędzy, edukacja drugą, a dla pracujących niewiele zostaje, w związku z czym niezbyt chce im się pracować (albo przynajmniej płacić podatki).
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz
#11
Rubik zaczynał grać na pianinie od 3 roku życia. Dzieci uczą się języka mimo że do szkoły nie chodzą więc z językami nie widzę problemów. Słyszałem o trzylatkach mówiącymi 4 językami.
Ja wierzę że edukacja może być przyjemna nawet dla małych dzieci. Na początku podstawówki czytałem atlasy zwierząt po nocach z latarką zakryty kołdrą. Ale dość szybko przez szkołę nauka mi zbrzydła. Pierwszy kontakt z wiedzą nawet z głupimi cyframi był czymś fascynującym. Gdyby ktoś tylko pokazał mi to wszystko wcześniej!

Opowiedzialna praca? To powiedz to rolnikom których dzieci jeżeli wzrost im pozwala to już kierują sprzętem rolniczym.

A szkoła.teraz psychiki dzieciom nie niszczy?
Sztywnej edukacji mówię nie! Sztywna! Niech będzie zupełnie elastyczna tj. dajemy dzieciom materiały i niech one same zdecydują co chcą z tym robić.
wolny rynek kuwa!!!
Odpowiedz
#12
sirflinket napisał(a):Rubik zaczynał grać na pianinie od 3 roku życia.
Rubik to nie Nowak albo Kowalski. Rubik nie dostał talentu muzycznego od tego, że grał na pianinie od 3 roku życia i mu się nie znudziło tylko na odwrót - Rubik miał talent do muzyki, i dlatego nawet 3-letniego Rubika interesowało granie, a i później mu nie przeszło.
sirflinket napisał(a):Dzieci uczą się języka mimo że do szkoły nie chodzą więc z językami nie widzę problemów.
A ja wyciagam inny wniosek - dzieci nie muszą się uczyć języka w szkole.
sirflinket napisał(a):Słyszałem o trzylatkach mówiącymi 4 językami.
A ja słyszałem o 12-latkach potrafiących rozwiązywać całki i różniczki, i to wielostopniowe. Ale na litość Darwina, to są szczególne przypadki, a nie coś, co może każdy!
sirflinket napisał(a):Ja wierzę że edukacja może być przyjemna nawet dla małych dzieci. Na początku podstawówki czytałem atlasy zwierząt po nocach z latarką zakryty kołdrą.
Niektórzy lubią czytać książki, niektórzy lubią kopać piłkę, a niektórzy lubią chlać wódkę. Ale każdy mądry wie że jeden but nie będzie pasował na każdą nogę. But jest przyjemny tylko dla tej nogi, na którą jest dopasowany. A standardowy but zwany edukacją obowiązkową ze swojej natury nie może być dopasowany do większości nóg zwanych uczniami.
sirflinket napisał(a):Ale dość szybko przez szkołę nauka mi zbrzydła. Pierwszy kontakt z wiedzą nawet z głupimi cyframi był czymś fascynującym. Gdyby ktoś tylko pokazał mi to wszystko wcześniej!
Podajesz tu argument przeciwko ustandaryzowanej edukacji publicznej, a za edukacją indywidualną.
sirflinket napisał(a):Opowiedzialna praca? To powiedz to rolnikom których dzieci jeżeli wzrost im pozwala to już kierują sprzętem rolniczym.
Nie wszystkie. Tylko te, które tata rolnik stwierdzi że są dosyć odpowiedzialne. A jak się pomyli to sam poniesie koszta rzędu wielu tysięcy.

sirflinket napisał(a):A szkoła.teraz psychiki dzieciom nie niszczy?
Sztywnej edukacji mówię nie! Sztywna! Niech będzie zupełnie elastyczna tj. dajemy dzieciom materiały i niech one same zdecydują co chcą z tym robić.
Wiadomo że wiele stwierdzi, że chce iść grać w piłkę.
Poza tym, skoro uważasz że szkoła teraz źle działa, to rozwiązaniem jest wcisnąć dzieci do szkoły jeszcze wcześniej? Gdzie tu sens, gdzie logika?
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz
#13
Sport ma wiele zalet Uśmiech i nie niszczy dzieciństwa a.wręcz przeciwnie.

No dzięki za odpowiedź. No trudno nie uratowałem świata :/
Czyli jednak państwowy system nauczania jest zły. Spalić, zaorać, sprywatyzować!

Chyba najważniejsze wydaje mi się to aby dziecku pokazać jak najwięcej rzeczy i zwiększyć szansę że.coś mu się spodoba i będzie.w tym dobry.
wolny rynek kuwa!!!
Odpowiedz
#14
sirflinket napisał(a):Sport ma wiele zalet Uśmiech i nie niszczy dzieciństwa a.wręcz przeciwnie.
Ale tylko jako rozrywka, na chleb się nim nie zarobi, chyba że się należy do tego ułamka promila ludzi którzy są w stanie konkurować z najlepszymi na osiągi.
sirflinket napisał(a):No dzięki za odpowiedź. No trudno nie uratowałem świata :/
Czyli jednak państwowy system nauczania jest zły. Spalić, zaorać, sprywatyzować!
Niekoniecznie musi być zły, ale biorąc pod uwagę jak obecnym państwom wychodzi, prywatny zdecydowanie lepszy.
sirflinket napisał(a):Chyba najważniejsze wydaje mi się to aby dziecku pokazać jak najwięcej rzeczy i zwiększyć szansę że.coś mu się spodoba i będzie.w tym dobry.
Prawda, pierwsza część tego zdania w obecnych czasach jest prosta, druga to generalnie robota dla rodziców.
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz
#15
Coś w tym jest Uśmiech bo oglądając dokument o azjatyckich rodzicach w UK zapamiętałem taki dialog:
-Mama: Musisz być najlepszy. Chcesz być nr 1!
-Dziecko: Ale ja nie chce być nr 1 ja chce być nr 2.

Bądźmy szczerzy! Państwowe nigdy nie będzie tak zróżnicowane, tak czułe na potrzeby rynku i tak innowacyjne jak prywatne. Wrzucenie czegoś do sieci zajmuje chwile by skorzystał z.tego cały świat.
wolny rynek kuwa!!!
Odpowiedz
#16
Dopóki edukacja będzie przymusowa, dopóty ludzie nie będą chcieli się przykładać do nauki. Teraz kiedy nie muszę chodzić do szkoły, odkryłem piękno nauki i sam z siebie robię sobie cały materiał z matmy i fizyki od podstaw i jest to dla mnie bardzo przyjemne. Nie wiem po co ludzie marnują czas na krzyżówki czy jakieś głupie sudoki, skoro rozwiązywanie zadań z matmy i fizyki jest równie relaksującym zajęciem, a przy tym o wiele bardziej rozwijającym. Według mnie przymus zabija chęć nauki, dobrowolność zaś nauce sprzyja.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#17
sirflinket napisał(a):Chyba najważniejsze wydaje mi się to aby dziecku pokazać jak najwięcej rzeczy i zwiększyć szansę że.coś mu się spodoba i będzie.w tym dobry.

Myślę, że ważne ze strony rodzica jest też podtrzymywać dziecko na duchu, jeśli nagle przestaje być dobre w tym co robi. To może być chwilowy kryzys, jakiś wypadek przy pracy i nie jest dobrze, jeśli dzieciak miałby rezygnować z tego powodu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości