Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak wytłumaczyć dziecku śmierć babci?
#1
Prędzej czy później taka sytuacja może się przydarzyć ateiście.
Jak macie jakieś pomysły, porady czy gotowce to wrzucajcie.
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#2
NotInPortland napisał(a):Prędzej czy później taka sytuacja może się przydarzyć ateiście.
Jak macie jakieś pomysły, porady czy gotowce to wrzucajcie.

Dziecko w lot to zrozumie.
Ty chyba pytasz, jak powiedzieć dziecku o śmierci, żeby nie płakało? Moim zdaniem, skoro zrozumie, będzie płakało. Wychodzi mi na to, że pytasz w istocie, jak masz powiedzieć swemu dziecku o śmierci, żeby poradzić sobie emocjonalnie z faktem, że dziecko będzie płakało.
[Obrazek: 7622201052539.jpg]
[SIZE="1"]Od nieuków lepszy ten, kto księgi czyta,
od wyczytujących, kto pamięcią chwyta,
od pamiętających, kto ich treść rozumie,
od rozumiejących ten, kto działać umie.
[/SIZE]
Odpowiedz
#3
NotInPortland napisał(a):Prędzej czy później taka sytuacja może się przydarzyć ateiście.
Jak macie jakieś pomysły, porady czy gotowce to wrzucajcie.

To wierzący muszą tłumaczyć dziecku śmierć babci.
Odpowiedz
#4
El Commediante napisał(a):To wierzący muszą tłumaczyć dziecku śmierć babci.

To rodzice/opiekunowie musza dziecku tlumaczyc swiat. A czy sa wierzacy, czy nie, to akurat nie ma tu nic do rzeczy. Tak mysle.

NIP, widze to tak, ze latwo nie bedzie. Jesli powiesz dziecku, ze babcia umarla (wiec juz nie istnieje i nigdy juz nie bedzie istniec), bo byla bardzo stara, bardzo chora, albo jedno i drugie, i za taka wlasnie jest kolej rzeczy, to w przedszkolu/szkole to samo dziecko dowie sie, ze babcia poszla do nieba, czeka tam na nie (czyli na to dziecko) gdy przyjdzie jego czas i jest szczesliwa i spokojna, bo jest blisko Boga. Poki co, nie ma szkol dla dzieci ateistow. Ale jesli masz odwage wziac na siebie taka odpowiedzialnosc, to to wlasnie powinienes zrobic.
Odpowiedz
#5
W znakomitej komedii "Almanya -Willkommen In Deutschland (2011) - polecam,
Pod koniec filmu (79 min.) ojciec wyjaśnia 6-latkowi kwestie śmierci i to w bardzo łagodnym stylu i bez boga.

Przychodzimy na świat, dorastamy, przezywamy różne rzeczy, a potem, kiedy nadejdzie czas, odchodzimy. Cos w rodzaju wody, która występuje w stanie płynnym, może zamarznąć, albo odparować. Chodzi o to, ze niezależnie od jej stanu ta woda ciągle tu jest.

Najlepsza jest riposta dziecka na pytanie, czy zrozumiało, ale nie będę zdradzać..
"Dyskusja z idiotami niepotrzebnie ich nobilituje"
Odpowiedz
#6
Chodzi mi o to, że to wierzący mówi dziecku że jest Bóg, który jest dobry, śmaki i owaki. Potem umiera babcia i dziecko ma problem - skoro Bóg jest dobry, to czemu zabrał mi babcię? I tutaj wierzący rodzic zaczyna tłumaczyć dziecku coś, co na 99% nazwie "tajemnicą", a na końcu powie że jest za małe żeby to do końca zrozumieć.

Ateista nie musi tłumaczyć się przed dzieckiem w ten sposób.
Odpowiedz
#7
A w jakim wieku jest dziecko?
The spice must flow
Odpowiedz
#8
El Commediante napisał(a):Ateista nie musi tłumaczyć się przed dzieckiem w ten sposób.
W ten sposób nie musi, ale powinien w inny sposób (o ile chce odpowiedzieć). Śmierci przecież sobie wierzący nie wymyślili-ani jej mechanizmów, ani przyczyn, ani skutków. Dlatego zanim zaczniesz głosić, że tak powiem wypierdy swojego ciasnego umysłu typu "to wierzący muszą" (gdy dziecko się zapyta) to racz choć raz ten umysł poluzować. Krzywda ci się nie stanie, ani swojego ateistycznego i antyklerykalnego światopoglądu nie skazisz.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#9
El Commediante napisał(a):Chodzi mi o to, że to wierzący mówi dziecku że jest Bóg, który jest dobry, śmaki i owaki. Potem umiera babcia i dziecko ma problem - skoro Bóg jest dobry, to czemu zabrał mi babcię? I tutaj wierzący rodzic zaczyna tłumaczyć dziecku coś, co na 99% nazwie "tajemnicą", a na końcu powie że jest za małe żeby to do końca zrozumieć.

Ateista nie musi tłumaczyć się przed dzieckiem w ten sposób.

Wierzący w tłumaczeniu dziecku czyjejś śmierci nie musi wcale poruszać kwestii Boga.
"Tak już jest że skoro przychodzimy na świat to musimy także z niego odejść".

Mojej siostrzenicy dało się tak wytłumaczyć, bez zbędnych niedomówień.
Odpowiedz
#10
Śmierć to ważny etap życia. Nieprzekraczalne ograniczenie czasowe wyznaczające limity naszych możliwości - czy to działania, czy przewidywania... Nie wiem, jak ciasny umysł trzeba mieć, żeby to redukować "tylko wierzący o tym muszą mówić"...

Warto powiedzieć, że umieramy już jako starzy ludzie, gdy nie możemy wiele w życiu zdziałać. Zamiast tego wiele myślimy o przeszłości. Nic już nie chcemy robić, tylko odpocząć. Śmierć to zasłużony odpoczynek po pracowitym życiu, nic strasznego.

Osobiście wolę tłumaczyć umieranie jako usypianie. Gdy się już umrze, to jest się w takim stanie spania, z którego już się nie budzi. Nie używam słowa "sen", bo w tym stanie się nie śni. Martwi odpoczywają, a my żyjący nadal możemy o nich pamiętać. Myślę, że to najmniej stresująca odpowiedź.

Nie trzeba wspominać o mniej przyjemnych sprawach, np. rozkładzie ciała. Jakby ktoś zapytał, to chyba można powiedzieć, że to nie boli i że martwemu ciało i tak niepotrzebne, skoro nic już nie będzie robił.
Dziecko może się zestresować i powiedzieć, że nie chce umierać. Warto powiedzieć, że to czeka każdego i że to po prostu spanie.

Brzmi to jak pseudomądrości Coelho Język Ale dla małych dzieci powinno wystarczyć.
[SIZE=1][SIZE=2][SIZE=1][SIZE=2]Burdel na forum powstaje, gdy moderatorzy forum postanawiają sprzeciwić się części działań członków Ekipy Honor.

Czat / IRC: http://pokazywarka.pl/jpqkgu/ - prosta instrukcja dołączania.[/SIZE][/SIZE][/SIZE][/SIZE]
Odpowiedz
#11
Trzeba dziecku powiedzieć, że babcia jest na uczcie, gdzie nie ona je, tylko jest jedzona.
I że robaczki, które zjadły babcię są najedzone i szczęśliwe.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#12
Jak widać, w wieku Sofeicza myli się czasem pojęcie "babci" z pojęciem "teściowej". Na szczęście, sprawy śmierci zwykle tłumaczy się dzieciom znacznie wcześniej Uśmiech
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.
Odpowiedz
#13
Sofeicz napisał(a):Trzeba dziecku powiedzieć, że babcia jest na uczcie, gdzie nie ona je, tylko jest jedzona.
I że robaczki, które zjadły babcię są najedzone i szczęśliwe.

Ty to masz smykałkę do dzieci Duży uśmiech
Odpowiedz
#14
Zasadniczo jako młody człowiek, który jeszcze przez długi czas dziecka nie będzie miał, przeważnie nie wypowiadam się w tematach tego typu, ale jednak tym razem się poważę.

Przychodzi mi na przykład do głowy myśl, żeby przede wszystkim zapoznać dziecko z tematem śmierci zanim ktoś bliski umrze, a nie post factum.
Moim zdaniem najlepiej zwyczajnie powiedzieć dziecku jak sprawy się faktycznie mają, wytłumaczyć, że ludzie rodzą się i umierają i jest to jak do tej pory naturalna kolej rzeczy. Dodatkowo można dodać, że nasi bliscy pozostaną w naszej pamięci, choć mnie tego typu stwierdzenia nigdy nie zadowalały.
Myślę, że dobrym pomysłem byłoby odpowiedni dobór baśni, które z tą tematyką by dziecko na swój sposób zapoznało.

Przede wszystkim jednak, nie chciałbym aby traktować dzieci jakby były ograniczone umysłowe i choć być może jestem idealistyczny, to tą dyrektywą chciałbym się kierować podczas przyszłego wychowywania dzieci.
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#15
Ale dzieci bardzo się interesują różnymi "wstydliwymi" sensualnymi aspektami życia.
Ciągle wypytują skąd się biorą smarki z nosa, dlaczego wujkowi jedzie z pyska, jak kosmonauci robią kupę i dlaczego kolega ma wrzód na nosie.
Nie ma nic gorszego niż perfumować przed nimi rzeczywistość.
Mój kolega wyjaśnił synowi, że babcia była takim wielkim zestawem klocków LEGO, i teraz te klocki są rozbierane, żeby mogły powstać inne zestawy.
Genialne!!!
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#16
Nie lepiej po prostu pokazać?
Ja za młodu nie raz obserwowałem śmierć kury, która przecież zasadniczo nie różni się zbytnio od śmierci człowieka. Rodzice nic nie musieli mi tłumaczyć i też nie miałem jakiejś szczególnej zgrozy czy coś. Po prostu to była normalka. Psy, koty rozjechane przez samochody też się obserwowało. Dzieci nie są głupie. Zobaczą to zrozumieją.

Teraz dzieciaki chowa się w sterylnych warunkach oderwane od życia, to jest problem.

edit:
Co do bólu po stracie bliskiej osoby, to no cóż... Ja tam do tej pory mam z tym problem, więc nie ma czegoś oczekiwać od dziecka.
Odpowiedz
#17
El Commediante napisał(a):To wierzący muszą tłumaczyć dziecku śmierć babci.

A ateiści udają ze nic się nie wydarzyło ? :lol2:

Co do sedna tematu, wybacz NIP ale ja niestety ci nie pomogę, nie wiem jak dziecku mówić o śmierci kogoś kto był mu bliski i dotychczas się nad tym nie zastanawiałem.

EDIT
El Commediante napisał(a):Ateista nie musi tłumaczyć się przed dzieckiem w ten sposób.

O, jak dorzucił ten pogrubiony fragment to mogę się zgodzić ale wyraz który jako pierwszy w tym poście zacytowałem jest po prostu bezsensowny, dziecko będzie się pytać rodziców gdzie babcia i nie tylko wierzący będą musieli na nie odpowiedzieć.
Zresztą Sajid już dobrze podsumował moje myśli:
Sajid napisał(a):Dlatego zanim zaczniesz głosić, że tak powiem wypierdy swojego ciasnego umysłu typu "to wierzący muszą" (gdy dziecko się zapyta) to racz choć raz ten umysł poluzować.
"Człowiek cnotliwy dobre wypowiada słowa, ale nie zawsze ten, kto dobre powiedział słowo, jest cnotliwy."
-Konfucjusz
Odpowiedz
#18
FlauFly napisał(a):Przede wszystkim jednak, nie chciałbym aby traktować dzieci jakby były ograniczone umysłowe
A bo wcale nie są. Często nie dzielą się własnymi spostrzeżeniami, ale to nie rzadko świetni obserwatorzy.

Btw. Trochę taki Korczak z ciebie. :p
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#19
Pamiętam jak było u mnie. Odnośnie śmierci uświadomiono mnie w sposób "mieszany", ponieważ mama jest katoliczką, a tato był bezwyznaniowy, niby agnostyk, niby panteista.
Jako małe dziecko miałam różne zwierzaczki, którym zdarzało się zakończyć żywot. Rodzice tłumaczyli mi, że z ludźmi jest tak samo, ich ciała przestają funkcjonować. Urządzamy pochówki z szacunku dla nich, odwiedzanie grobu jest dla nas okazją do wzruszeń, ale samych zmarłych nie ma na cmentarzach. Pozostają w pewnym sensie w nas, w naszych wspomnieniach, uczuciach, sentymentach i pamiątkach. Możemy czuć ich obecność.
Natura albowiem w rozmaitości się kocha; w niej wydaje swoją moc, mądrość i wielkość.
(Jędrzej Śniadecki)







Odpowiedz
#20
Sofeicz napisał(a):Trzeba dziecku powiedzieć, że babcia jest na uczcie, gdzie nie ona je, tylko jest jedzona.
I że robaczki, które zjadły babcię są najedzone i szczęśliwe.

Zgadzam się. Namira rulez. Nie ma się co pierdolić. Rzeczywistość jest bezwzględna.
Laws are formed by the arrogant and presumptuous, and our work here is a message to them that such arrogance will always be questioned by those with minds and wills of their own. Nefris of Thay
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości