Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ateistka i katolik.
#21
Furia napisał(a):Zarlak, skoro sam nie wiesz kim (do konca) jestes, to moze przy konkretnej osobie samo Ci sie to w odpowiedni wzor ulozy? ^^ Plastyczny jestes. Tak to widze.

Tak, potrafię się dogadać. Masz dobre oko. ; ) Kto wie jak będzie, póki co nie zamierzam się z nikim wiązać.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#22
Śmierć Szczurów napisał(a):Jeśli dziecko będzie chciało chodzić z mamą do kościoła to będzie chodziło (a przynajmniej z początku pewnie będzie chciało).
Jeśli Twoja żona będzie do niego nawijać : "Jezus Cię kocha, oddał za Ciebie życie na krzyżu!" i tak 3 razy dziennie w różnych formach, to pewnie będzie chciało chodzić do kościoła Duży uśmiech
Odpowiedz
#23
Podobają mi się powyższe wypowiedzi co pojawiły się po mojej.
Chociaż podobno w przypadku miłości czasami własny typ idzie w odstawkę jak człowiek się zakocha.
Może i ja się o tym przekonam.

EDIT: Teraz doczytałem resztę - i zdania powyższego nie zmieniam.
Duży uśmiech
Nie gań innych ani nie potępiaj ich. Bądź ostrożny tylko w swoim braku szczerości.

Czemu "Alfy i Omegi" nie mają własnego życia i przejmują się co w sieci piszczy?
Odpowiedz
#24
Da sie, ale to zalezy jak mocno dany swiatopoglad odgrywa role u danych osob. Wojujacy ateista i zapalona czytelniczka Frondy raczej sie nie dogadaja.
Niech zyje Lenin, Stalin i Jaroslaw Kaczynski!
Odpowiedz
#25
Furia napisał(a):Ateista nie wierzy w boga/ow, wiec przysluchujac sie wierzacemu partnerowi uprawiajacego propagande wobec ich wspolnych dzieci, nie moze byc tym zachwycony. Bajki o wybieraniu wyznania w doroslosci nie przytaczam, bo w zaleznosci od kontekstu smieszy mnie ona, albo smuci.

A dlaczego to ?
Ja jestem ateistą i absolutnie nie przeszkadzała by mi żona która wychowywała by naszego syna stosownie do jej wiary. (nawet powiedziałbym "wręcz przeciwnie")
U mnie dwójka rodziców wpajała najróżniejsze opowiadania, od bocianów po religijne wierzenia, to nie bądź taka pewna siebie jak nazywasz kwestie dojrzewania i wyrastania z "bocianów" za bajkę samą w sobie.
Wychowanie mojego syna przez osobę wierzącą na pewno jakoś bezpowrotnie mu mózgu nie zaprogramuje.


Furia napisał(a):Nie ma nic gorszego niz wielowymiarowe pranie mozgu od pierwszego dnia zycia. Skoro chcemy powolac na ten swiat dzieci, to powinnismy zadbac o to, by czuly sie (z nami) bezpiecznie.

No ja np. ateista chciałbym mieć żonę która by wychowała dziecko podobnie jak ja sam zostałem wychowany (w wierze) i nie będę jak fanatyk krzyczał na żonę ze mu pierze mózg.
Niech opowiada mojemu dziecku ze dzieci przychodzą w Bocianach a umarli przeprowadzili się do nieba, mi tez to opowiadano i jakoś nie "wyprało" mi to mózgu bo nie wierze dzisiaj np. w jakieś bociany podrzucające dzieci".

A nawet właśnie dzięki temu miałem wysokie poczucie bezpieczeństwa, gdybym zamiast myśleć o tym ze "zmarli się przeprowadzili" ktoś by mi powiedział ze "zmarli są pod ziemią razem z robakami" byłbym może mnie naiwnym chłopczykiem ale na pewno i o wiele bardziej zmartwionym.
A tak to okres dzieciństwa to, na razie, najlepszy okres w moim życiu i choć jestem świadom ze mnie matka rozpieściła, kiedy przyszło jej samej samiutkiej mnie wychowywać, to na pewno nie mogę mówić ze brakowało mi w dzieciństwie "poczucia bezpieczeństwa" i dlatego chce aby podobnie moje dziecko zostało wychowane.
Jakby mnie dzieciak się spytał "gdzie jest Babcia ?" po jej śmierci, nie wiem czy moja odpowiedz była by dla niego najlepsza... :roll: Dlatego wolałbym mieć żonę która będzie mu za mnie opowiadać bajeczki.


A co do samej kwestii "Czy się da ?"
Jak mamy dwie dojrzałe osoby to na pewno się da ale jak mamy np. takiego naszego forumowego "nonkonformiste" który by zapłodnił jakąś Chrześcijankę która była by tak samo uparta i fanatyczna co on to... strach się bać Język

Hans napisał(a):Jeśli Twoja żona będzie do niego nawijać : "Jezus Cię kocha, oddał za Ciebie życie na krzyżu!" i tak 3 razy dziennie w różnych formach, to pewnie będzie chciało chodzić do kościoła :mrgreen:

A skąd wiesz ? :wink:
Brakuje przykładów np. wychowań religijnych które doprowadziły do nienawiści dziecka wobec ideologii swoich rodziców ?
Dziecko to nie jakaś książka którą możesz tak po prostu "napisać", gdyby wystarczało coś mu "powtarzać w kółko" aby go zaprogramować jak jakiś program komputerowy to wychowywanie dzieci było by... dziecinie łatwe Język
"Człowiek cnotliwy dobre wypowiada słowa, ale nie zawsze ten, kto dobre powiedział słowo, jest cnotliwy."
-Konfucjusz
Odpowiedz
#26
Cytat:Tak jak w temacie-czy uważacie, że ateistka i katolik mogą żyć razem?
Czy coś takiego przetrwa lata?
Mówię raczej o sytuacji już po ślubie, w którym jedna ze stron zobowiązuje się nie przeszkadzać w wychowywaniu dzieci w wierze itp.
A może ktoś był/jest w takiej sytuacji?

Mi w marcu stuknie 3 lata od kiedy jestem z osobą wierzącą Oczko
Odpowiedz
#27
Czy ateistka i katolik mogą być razem szczęśliwi?

Nie.

Jeśli ateistka ma być ateistką, to może być kimkolwiek, byle nie wierzyła w żadnego boga.

Jeśli katolik ma być katolikiem, to musi być tylko i wyłącznie katolikiem - tutaj ramy przekonań i zachowań są dokładnie określone. Na ślubie przysięga że dzieci wychowa się po katolicku, podobnie na chrzcie. Musi wyznawać pogląd na ateizm forsowany przez Kościół, czyli traktować swoją wybrankę jak uboższą duchowo istotę, zagubioną i potrzebującą, którą trzeba nawrócić.

Katolik może oczywiście obojętnie traktować pewne zakazy lub nakazy, bez żadnych wyrzutów sumienia, ale czy wówczas nadal będzie katolikiem? Nie ma czegoś takiego jak półkatolik albo ćwierćkatolik, więc odpowiedź brzmi: nie.

Katolik w związku z ateistką ma wybór: wierność Kościołowi, albo żonie.
Odpowiedz
#28
W KrK nie ma zakazu wiązania się z osobą niewierzącą, ale raczej nie jest to najlepsza sytuacja:

39zK; 2 Kor 6,14zK

(14) Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem na wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? (15) Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym?

Osobiście nie mam pod tym względem dylematu, ponieważ związany jestem z kobietą wierzącą.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#29
Cytat:Czy ateistka i katolik mogą być razem szczęśliwi?

Nie.

Skoro tak twierdzisz to masz pewnie jesteś w stanie podać jakiś przykład z życia?
Odpowiedz
#30
Pawcio napisał(a):Skoro tak twierdzisz to masz pewnie jesteś w stanie podać jakiś przykład z życia?

Przykład nieistniejącego związku ateistki i trv katolika?
Odpowiedz
#31
Byłam związana z chłopakiem wierzącym. W sumie jeśli wtedy rozmawialiśmy o przyszłości to ja się miałam np na ten ślub kościelny zgodzić, nie zależało mi jakoś na unikaniu itd szczególnie , że nie chciałam awantury ze strony jego rodziców i mojej troszkę dalszej rodziny. Nie robiłam ani ja mu z tej strony sporów, ani on nie próbował mnie nawracać mimo , że jego wiara nie była jakoś silna. Także jak wyżej niektórzy napisali związek może istnieć jeśli jedno albo drugie nie przegina w swoją stronę. Nie wyobrażam sobie jednak związku z chłopakiem bardzo wierzącym i wtrącającym swoją wiarę w wiele aspektów życia czy kształtującą światopogląd właśnie przez nią. Nie ukrywam jednak, że wolałabym się wiązać z kimś zupełnie obojętnym (wierzący niepraktykujący Oczko) czy z ateistą bo jakoś w przyszłości nie widzi traktować niektórych racji katolickich czy tradycji w wychowaniu dzieci czy innych.
Odpowiedz
#32
Cytat:Przykład nieistniejącego związku ateistki i trv katolika?

No skądś przecież wiesz, że taki związek nie ma szans. Powiedz nam skąd.
Odpowiedz
#33
Pawcio napisał(a):No skądś przecież wiesz, że taki związek nie ma szans. Powiedz nam skąd.

Może z faktu jego nieistnienia Uśmiech Raczej jak z istnieniem Boga, może podziel się swoim przykładem pozytywnym.
I live to the day I die
I live to the day I cry
I'm dead the day I lie
Odpowiedz
#34
No ja znam takie zwiazki wiec dzieciaczku, jakby to powiedzieć - samobój
Odpowiedz
#35
Kasik napisał(a):Także jak wyżej niektórzy napisali związek może istnieć jeśli jedno albo drugie nie przegina w swoją stronę.

Kościół Katolicki wymusza konkretną postawę wobec ateistów - postawę ewangelizacyjną. W dodatku zabrania akceptacji takiego światopoglądu. Jeśli Twój partner tym się jakoś szczególnie nie przejmuje i nie odczuwa z tego powodu wyrzutów sumienia, to nie jest właściwie katolikiem, tylko takim pół- albo nawet ćwierćkatolikiem (bez negatywnych skojarzeń - dla mnie to nawet lepiej).
Odpowiedz
#36
Zdaje sobie z tego sprawę, dlatego napisałam, że jeśli jedno nie przegina w drugą stronę. Jeśli po prostu sobie wierzy, niech tak będzie. Jednak z prawdziwie wierzącym katolikiem praktykującym nie ma opcji związku z tego powodu co napisałeś (próby przekonywania do swoich racji). Przynajmniej ja nie widzę takiej opcji.
Odpowiedz
#37
El Commediante napisał(a):Kościół Katolicki wymusza konkretną postawę wobec ateistów - postawę ewangelizacyjną. W dodatku zabrania akceptacji takiego światopoglądu. Jeśli Twój partner tym się jakoś szczególnie nie przejmuje i nie odczuwa z tego powodu wyrzutów sumienia, to nie jest właściwie katolikiem, tylko takim pół- albo nawet ćwierćkatolikiem (bez negatywnych skojarzeń - dla mnie to nawet lepiej).
Poczytaj sobie encyklikę Mater et magistra.
Vi Veri Veniversum Vivus Vici
Odpowiedz
#38
Pawcio napisał(a):No ja znam takie zwiazki wiec dzieciaczku, jakby to powiedzieć - samobój

Jako, że z dużym prawdopodobieństwem żyję dłużej od Ciebie, przeto "dzieciaczek" nie robi na mnie wrażenia. Jako osoba doświadczona opowiedz nam jednak o tym. Ile czasu są ze sobą, jak się poznali, czy mają dzieci?

Chętnie posłuchałbym jak wygląda taki związek kiedy dziecko z takiego związku pyta się rodziców co dzieje się po śmierci z człowiekiem, albo dlaczego nie wolno kraść. Zakładając, że ten związek nie ma dzieci, to jak radzą sobie katolicy z tym że ateiści nie podzielają poglądów Kościoła np. na seks. Jeżeli ktoś jest prawdziwym katolikiem i przekonanym ateistą to widzę szerokie pole do konfliktu oraz małe możliwości kompromisu. Z perspektywy czasu nie widzę szans dla takiego związku.
I live to the day I die
I live to the day I cry
I'm dead the day I lie
Odpowiedz
#39
Nie wnikam w zycie prywatne, zyja ze soba maja dorosłe dzieci i jest ok. Zresztą uzycie slow "prawdziwy katolik" skompromitowalo cie dosc mocno. Pewnie zaraz zapytasz dlaczego. O to pytaj już tych od "prawdziwych Polaków"
Odpowiedz
#40
El Commediante napisał(a):Czy ateistka i katolik mogą być razem szczęśliwi?

Nie.
Gdyż, ponieważ?

El Commediante napisał(a):Jeśli ateistka ma być ateistką, to może być kimkolwiek, byle nie wierzyła w żadnego boga.
No i nie będzie wierzyć - w czym problem?

El Commediante napisał(a):Jeśli katolik ma być katolikiem, to musi być tylko i wyłącznie katolikiem - tutaj ramy przekonań i zachowań są dokładnie określone.
A jak jest katolikiem to nie może być już ojcem, pracownikiem?
Każdy ma do odegrania wiele ról.

El Commediante napisał(a):Na ślubie przysięga że dzieci wychowa się po katolicku, podobnie na chrzcie.
Teraz popularniejsze są cywilne śluby.
Cytat:[FONT=&quot]Dlatego jeśli nie ma do niej żadnych podstaw (niewierzący rodzice, bądź opiekunowie), chrzest odkłada się aż do czasu jej zaistnienia! (KPK kan. 868 § 1.2.). Oznacza to, że nie udzielamy chrztu dzieciom ludzi niewierzących. [/FONT]

http://www.parafiapisarzowice.strefa.pl/...hrzest.htm

Plus wypowiedź co najmniej jednego takiego dziecka:
Cytat:wyręczam autora - mi zaszkodził. zostałam włączona do wspólnoty, z którą nie
chce mieć nic wspólnego. Nie będę tu pisać o, naprawdę duuuużym problemie, z
którym musiałam się zmierzyć tylko dlatego, że jestem ochrzczona (no i te
komentarze w stylu "przecież jesteś ochrzczona" - nosz kurcze, to nie moja wina!).

Gdybym chciała to bym się ochrzciła teraz, a tak zostaje mi tylko albo olanie
sprawy albo wypisanie się z tej wspólnoty, co jednak wiąże się z masą zachodu,
problemów i jeżdżeniem na drugi koniec Polski. Nie miałabym tego problemu gdybym
nie była ochrzczona. Generalnie przystąpienie do sakramentu chrztu jest prostsze
niż wypisanie się z kościoła, chrzczenie niczego nieświadomych dzieci jest
nieuczciwe. Tyle na ten temat
http://forum.gazeta.pl/forum/w,568,11431...iecie.html
Co z kolei kłóci się z tym co czytam w tym artykule:
http://www.chrzcimy.pl/artykul/6-chrzest...iewierzace
Chyba pisanym przez ludzi wierzących by propagować chrzest dzieci.
I tu z pomocą jako argumtnum dodatkowo może przyjść niespodziewanie sama Biblia, gdzie nic nie ma o chrzcie dzieci i niektórzy kapłani sami zauważają idiotyzm tego zwyczaju:

http://apologetyka.com/teologia/katolicy...-niemowlat

Argumenty oparte właśnie na wierze. :lol2:

El Commediante napisał(a):Musi wyznawać pogląd na ateizm forsowany przez Kościół, czyli traktować swoją wybrankę jak uboższą duchowo istotę, zagubioną i potrzebującą, którą trzeba nawrócić.
Jeszcze raz mi wskaż gdzie jest napisane, że musi?
Zgodnie z konstytucją nie wolno nikogo zmuszać do uczestniczenia w obrządkach religijnych.
Jeżeli ktoś zmusza to łamie prawo.
Swoją drogą niezły sposób na pozbycie się nękających przesadnie wierzących teściów - do pudła lub wysoka grzywna za łamanie podstawowych praw konstytucyjnych - zwłaszcza jak są Polakami.
:twisted:

El Commediante napisał(a):Katolik może oczywiście obojętnie traktować pewne zakazy lub nakazy, bez żadnych wyrzutów sumienia, ale czy wówczas nadal będzie katolikiem? Nie ma czegoś takiego jak półkatolik albo ćwierćkatolik, więc odpowiedź brzmi: nie.
Nie przeszkadza to jednak wielu katolikom wybiórczo stosować się do nauk KK.
A jak przeszkadza im bycie Polakiem(który powinien szanować konstytucję) z powodu katolicyzmu to niech idą do Watykanu.
Tam będą mogli być w pełni katolikami.
:lol2:
El Commediante napisał(a):Katolik w związku z ateistką ma wybór: wierność Kościołowi, albo żonie.
Serio wolałbym spać z żoną niż całym kościołem czy klerem i czy na pewno byłaby żoną skoro nie można nikogo zmuszać do obrządków religijnych?
Chyba, że złamie prawo albo ateistka stwierdzi, że ją ślub jednostronny lub cywilny(bo tylko takie mogą być w tej sytuacji) ją bawi i nie ma nic przeciw.
Nie gań innych ani nie potępiaj ich. Bądź ostrożny tylko w swoim braku szczerości.

Czemu "Alfy i Omegi" nie mają własnego życia i przejmują się co w sieci piszczy?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości