Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ateistka i katolik.
#41
Pawcio napisał(a):Nie wnikam w zycie prywatne, zyja ze soba maja dorosłe dzieci i jest ok. Zresztą uzycie slow "prawdziwy katolik" skompromitowalo cie dosc mocno. Pewnie zaraz zapytasz dlaczego. O to pytaj już tych od "prawdziwych Polaków"

W takim razie stawiam jednak tezę, że albo:
a) słabo jednak znasz tę parę i przykład jest mało wart
b) wymyśliłeś go sobie
c) nie spełnia kryteriów o których mówiliśmy na początku.

Zakładam wariant c). "prawdziwy katolik" to nie jest kompromitujące określenie - dla mnie prawdziwym katolikiem jest ten który żyje zgodnie z nauką KK. Jest to dobrze określony zestaw kryteriów przedstawiony chociażby w "Katechizmie". Jeżeli, więc ta Twoja para, to jest "katolik" - osoba która chodzi do kościoła w niedzielę oraz "ateista" - osoba która nie chodzi do kościoła, ewentualnie bluzga na księży, to ja też znam takie związki i myślę, że są ich setki tysięcy w Polsce. Jeżeli jednak jest to prawdziwy katolik oraz ateista, a tego dotyczyło pytanie, to nadal nie przekonałeś mnie w żaden sposób jak jest to możliwe.
I live to the day I die
I live to the day I cry
I'm dead the day I lie
Odpowiedz
#42
Jeśli mamy do czynienia z sytuacją wierzący niepraktykujący+ateista to czemu nie? Jeśli wierzący jest praktykujący to nie, nie i nie. Pierwsze nie to od bliskiego przyjaciela, drugie nie to od znajomego, a ostanie ode mnie samego. Mówię tutaj o związkach… nie daj Boże dzieci czy śluby. :p
Odpowiedz
#43
manas napisał(a):Jest już fizycznie, nie tylko obiecał, ale i dotrzymał słowa.

Jesli ktos Ci "slubuje" kochac Cie do konca swoich dni, to po wspolnym roku jeszcze nie mozesz mowic, ze dotrzymal (ten ktos) slowa.

manas napisał(a):Dlaczego nie wiesz, że muzułmanie jak i katolicy z dala od swych rodzin gotowi są łamać tradycje religijne?

Alez wiem. Sa gotowi (szczegolnie muzulmanie) na wiele wiecej w imie swoich celow. A najlepsze, ze im wolno.

Śmierć Szczurów napisał(a):Ja mam żonę katoliczkę, będąc ateistą. Tak naprawdę problem jest trochę wydumany, jeśli żadna ze stron nie ma zapędów misjonarskich. Jeśli dziecko będzie chciało chodzić z mamą do kościoła to będzie chodziło (a przynajmniej z początku pewnie będzie chciało). Jeśli nie będzie chciało, to nie będzie chodziło. Nie zamierzam mu niczego w tej kwestii narzucać. Na pewno nie zamierzam ukrywać swojego zdania przed swoim dzieckiem, bo i po co?

Smierc, wszystko to piekne, ale zbyt "male" by juz to oceniac.

manas napisał(a):... podobno w przypadku miłości czasami własny typ idzie w odstawkę jak człowiek się zakocha.

Zakochaj sie we mnie. Ja Cie przewleke na "lewo", potem znow cofne na prawo, wybiore Ci menu, ciuchy i muzyke, ktorej bedziesz sluchal. Do tego nastawie Cie przeciwko Twojej wlasnej matce i namowie na niebezpieczne inwestycje. Ty, w imie milosci grzecznie stracisz wlasna tozsamosc, tylko po to by po paru latach obudzic sie z reka w nocniku i zaczac nienawidzic WSZYSTKIE kobiety. Dajze spokoj... Gimbusowskie pojecie milosci powinno umrzec smiercia naturalna po opuszczeniu gimnazjum. ^^

CM, odpowiem pozniej, bo dlugo pisales, wiec i ja nie zawre sie w jednym slowie.
Odpowiedz
#44
Furia napisał(a):Jesli ktos Ci "slubuje" kochac Cie do konca swoich dni, to po wspolnym roku jeszcze nie mozesz mowic, ze dotrzymal (ten ktos) slowa.
Sęk w tym, że to znacznie dłużej trwa niż rok.
Zresztą dziecko i tak jak dorośnie może olać wiarę czy tradycję.
Jednym z lepszych przykładów jest to, że w Polsce rodzimowierców jest mniej niż katolików.

Furia napisał(a):Alez wiem. Sa gotowi (szczegolnie muzulmanie) na wiele wiecej w imie swoich celow. A najlepsze, ze im wolno.
Każdy zdeterminowany i konsekwentny człowiek jest gotów na wszystko w imię swoich celów i muzułmanie nie mają na to monopolu.
Wystarczy wziąć jako przykład europejskie gangi i mafie.

Furia napisał(a):Zakochaj sie we mnie. Ja Cie przewleke na "lewo", potem znow cofne na prawo, wybiore Ci menu, ciuchy i muzyke, ktorej bedziesz sluchal. Do tego nastawie Cie przeciwko Twojej wlasnej matce i namowie na niebezpieczne inwestycje. Ty, w imie milosci grzecznie stracisz wlasna tozsamosc, tylko po to by po paru latach obudzic sie z reka w nocniku i zaczac nienawidzic WSZYSTKIE kobiety. Dajze spokoj... Gimbusowskie pojecie milosci powinno umrzec smiercia naturalna po opuszczeniu gimnazjum. ^^
No nie wiem czy to tyczy się gimnazjum, ponoć zakochani ludzie nie zwracają uwagi na wady/nie widzą ich a poza tym gusta mogą się zmieniać.
Samo pojęcie piękna jest dość względne.
I gdzie ja pisałem o utracie swojej osobowości a co do tożsamości...tacy Niemcy po upadku Muru Berlińskiego nadal jej szukają i to niekoniecznie z powodu miłości na zabój.
Tak serio to tradycje mam w nosie a to kim jestem określają moje czyny i to co robię teraz.
Wolę ewoluować niż stać w miejscu z jakimiś skostniałymi archaicznymi zasadami.
Mimo to jeszcze nikomu nie dałem sobie wejść na głowę, gdyż wolę wolność i niezależność.
Jeśli ktoś będzie chciał mnie do czegoś zmusić to znaczy, że mnie nie kocha.
Czemu mam kochać kogoś kto mnie nie kocha?
To dobre dla masochistów.
Nikomu też się nie udało nastawić mnie przeciw komuś.
Tym trudniejsze to jest, że zwykle słucham obydwu stron a nie jednej i dość szybko potrafię odkryć fałsz.

ps. Mam pytanie.
Starsi ludzie nie są w typie młodych, a mimo to wielu ludzi się nie rozstawało i nie rozstaje mimo upływu lat i starzenia się.
Staruszkowie miewają i po 90 lat będąc razem ze sobą, mimo, że od początku mieli inne typy - odnośnie wieku.
Będąc młodym raczej się człowiek porzyga na myśl o seksie z jakąś babcią czy dziadkiem...
Czy 90-latkowie chodzą do gimnazjum?

I jeszcze jedno...

Nadal jesteś 5-letnią dziewczynką?
Jeśli nie, to gdzie Twa tożsamość?
Nie gań innych ani nie potępiaj ich. Bądź ostrożny tylko w swoim braku szczerości.

Czemu "Alfy i Omegi" nie mają własnego życia i przejmują się co w sieci piszczy?
Odpowiedz
#45
Cytat:Zakładam wariant c). "prawdziwy katolik" to nie jest kompromitujące określenie - dla mnie prawdziwym katolikiem jest ten który żyje zgodnie z nauką KK. Jest to dobrze określony zestaw kryteriów przedstawiony chociażby w "Katechizmie". Jeżeli, więc ta Twoja para, to jest "katolik" - osoba która chodzi do kościoła w niedzielę oraz "ateista" - osoba która nie chodzi do kościoła, ewentualnie bluzga na księży, to ja też znam takie związki i myślę, że są ich setki tysięcy w Polsce. Jeżeli jednak jest to prawdziwy katolik oraz ateista, a tego dotyczyło pytanie, to nadal nie przekonałeś mnie w żaden sposób jak jest to możliwe.

No tak. Jeśli ktoś w jakiejś kwestii (chociaż jednej) nie zgadza się z KK to już nie jest katolikiem:lol2:
Odpowiedz
#46
Pawcio napisał(a):No tak. Jeśli ktoś w jakiejś kwestii (chociaż jednej) nie zgadza się z KK to już nie jest katolikiem:lol2:

Zgadza się. Trochę kłóci się to z zasadą "Semel catholicus, semper catholicus" :]
Odpowiedz
#47
Cytat:Zgadza się. Trochę kłóci się to z zasadą "Semel catholicus, semper catholicus" :-]
Nauczanie KK również się zmienia. Więc teraz KK powinien zapowiadać zmianę nurtu myśleniowego, żeby Hansy nie powiedziały, że nie ma katolików w ogóle. Z tego co piszesz to ateistów jest chyba w takim razie z 90%

Moje argumenty zostały przytoczone również w poście manasa, więc nie będę kopiował jego wpisu.
Odpowiedz
#48
Pawcio napisał(a):No tak. Jeśli ktoś w jakiejś kwestii (chociaż jednej) nie zgadza się z KK to już nie jest katolikiem:lol2:

Nie jest "prawdziwym katolikiem". Jeżeli uważasz, że katolikiem jest ten kto uważa się za katolika to oczywiście, że może nie mieć problemu w związku z ateistą. Tylko co to za katolik, który tylko mówi że jest katolikiem i nie przestrzega zasad ustalonych przez KK? Jest to tylko etykietka. Równie dobrze mógłby się nazwać protestantem, albo muzułmaninem. Albo się przestrzega zasad wiary, albo nie.
Poza tym, nawet jeżeli mamy do czynienia z katolikiem wybiórczym, to nadal pozostają fundamentalne kwestie sporne dotyczące sposobu wychowania dzieci i szeroko rozumianej sfery seksualnej.
I live to the day I die
I live to the day I cry
I'm dead the day I lie
Odpowiedz
#49
Pawcio napisał(a):Nauczanie KK również się zmienia. Więc teraz KK powinien zapowiadać zmianę nurtu myśleniowego, żeby Hansy nie powiedziały, że nie ma katolików w ogóle. Z tego co piszesz to ateistów jest chyba w takim razie z 90%
Ty masz poważne problemy z myśleniem. Przecież podpisałem się pod Twoją ironią.

Pawcio napisał(a):Z tego co piszesz to ateistów jest chyba w takim razie z 90%
Z tego co napisałem wynika, że każdy kto został ochrzczony będzie katolikiem już na zawsze.(według KK)
"Semel catholicus, semper catholicus" - raz katolik, na zawsze katolik.


Temat powinien się nazywać : "Ateistka i wierzący", żebyście nie gadali o sprawach nieistotnych. Problemem nie jest to w ilu % partner jest katolikiem, ale co robi ze swoją wiarą.
Odpowiedz
#50
exodim napisał(a):Poczytaj sobie encyklikę Mater et magistra.

Encykliki mnie wnerwiają. Nic konkretnego w nich nigdy nie jest napisane, większość to jakiś bełkot o Uświecającej Łasce Ducha Św., Miłosierdziu Bożym, Drodze Chrystusowej i innych tego typu pierdołach, które są tak dalekie od domyślnego znaczenia tych słów jak to tylko możliwe i zmieniają je 5 razy w ciągu zdania. Jeśli jest jakieś streszczenie, czy coś w tym rodzaju, okrojone z tego typu badziewia, to mogę przejrzeć, ale jak nie to podziękuję.

Druga sprawa to nigdy nie wiadomo kiedy jedna encyklika wygasa, a druga ją zastępuje. Papieże w tym względzie mają syndrom Donalda Tuska - "stwórzmy takie prawo, żeby nikt nam nie zarzucił, że jesteśmy zbyt jacykolwiek. Będziemy to mieć na papierze, to nikt nam nie podskoczy, a jak będzie potrzeba paragrafu, to zawsze się znajdzie"

manas napisał(a):Gdyż, ponieważ?

Pytasz o to, mimo że otrzymujesz odpowiedź w następnym akapicie, do którego zresztą się odnosisz?

Cytat:No i nie będzie wierzyć - w czym problem?

Z ateistką właśnie nie ma problemu. Przecież to napisałem. Chyba zaczynam rozumieć skąd to pierwsze pytanie.

Cytat:A jak jest katolikiem to nie może być już ojcem, pracownikiem?
Każdy ma do odegrania wiele ról.

Ale scenariusz pisze Kościół Katolicki. Może być ojcem albo pracownikiem, ale katolickim.

Cytat:Teraz popularniejsze są cywilne śluby.

Osoba która jest w stanie żyć z kimś bez ślubu kościelnego bez wyrzutów sumienia nie może nazywać się katolikiem. Równie dobrze może nazywać się muzułmaninem, ponieważ bez wyrzutów sumienia nie uczestniczy w Ramadanie, nie modli się 5 razy, ani nie pielgrzymuje na hadżdż.

Cytat:Argumenty oparte właśnie na wierze. :lol2:

tekst przysięgi rodziców podczas chrztu napisał(a):Drodzy rodzice, prosząc o chrzest dla swojego dziecka, przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania go w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłowały Boga i bliźniego, jak nas nauczył Jezus Chrystus (...)

Myślę że nie trzeba więcej wyjaśnień.

Cytat:Jeszcze raz mi wskaż gdzie jest napisane, że musi?

W Katechizmie Kościoła Katolickiego? W kazaniu, które słyszy czytane w Kościele?

Cytat:Zgodnie z konstytucją nie wolno nikogo zmuszać do uczestniczenia w obrządkach religijnych.
Jeżeli ktoś zmusza to łamie prawo.

Nie miałem pojęcia że takie prawo jest w Polsce. Jeśli tak, to Kościół łamie prawo, bo zmuszanie poprzez szantaż też jest przestępstwem. Zrób to i to, bo inaczej po śmierci pójdziesz do piekła - jeśli to nie jest szantaż, to nie wiem co nim jest.

Cytat:Nie przeszkadza to jednak wielu katolikom wybiórczo stosować się do nauk KK.

Tych z oczywistych powodów nie brałem pod uwagę. Wiadomo że to są martwe dusze które Kościół trzyma w księgach, żeby mieć siłę polityczną, ale umówmy się - jeśli bez wyrzutów sumienia nie stosujesz się do zaleceń papieża i kolegium kardynałów, nie jesteś katolikiem. Wierzysz w co innego niż katolicy.

Cytat:Serio wolałbym spać z żoną niż całym kościołem czy klerem i czy na pewno byłaby żoną skoro nie można nikogo zmuszać do obrządków religijnych?

Rób se co chcesz, zmuszaj, nie zmuszaj. Jeśli ateistce nie przeszkadza, że jej mąż będzie ją traktował czysto po katolicku, to krzyżyk na drogę. Są kobiety które seryjnie wiążą się z damskimi bokserami, to mogą być też ateistki, które wiążą się z ich duchowymi wersjami.
Odpowiedz
#51
Mnie tak zastanawia jedna rzecz. Wypowiadają się osoby deklarujące się jako ateiści. Rozumiem, że żadne z was nie należy od osób, które ubolewają na wszechobecną wiarę w zabobony itp? Oczko Po prostu akceptujecie, że tak jest i pomimo tego, bylibyście w stanie pozwolić wychować w ten sposób swoje dziecko?
Dziwne jak dla mnie, ale ja miałbym wątpliwości czy pozwolić swojej żonie na indoktrynację religijną, skoro sam uważam taką wiarę za zbędną.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#52
Żarłak napisał(a):Mnie tak zastanawia jedna rzecz. Wypowiadają się osoby deklarujące się jako ateiści.
Tak.

Żarłak napisał(a):Rozumiem, że żadne z was nie należy od osób, które ubolewają na wszechobecną wiarę w zabobony itp? :wink:
Pełno jest tu takich. Ja natomiast jestem zadowolony z różnorodności.

Żarłak napisał(a):Po prostu akceptujecie, że tak jest i pomimo tego, bylibyście w stanie pozwolić wychować w ten sposób swoje dziecko?
To już co innego.


Żarłak napisał(a):Dziwne jak dla mnie, ale ja miałbym wątpliwości czy pozwolić swojej żonie na indoktrynację religijną, skoro sam uważam taką wiarę za zbędną.

Ja mam więcej niż wątpliwości i pisałem o tym wyżej.

Inni niech sobie wierzą w Zeusa, Odyna, Ulu-mulu i niech uczą tego swoje dzieci. Natomiast ja nie będę stał spokojnie, gdy ktoś będzie chciał stworzyć z moich dzieci irracjonalne istoty.
Odpowiedz
#53
El Commediante napisał(a):Ale scenariusz pisze Kościół Katolicki. Może być ojcem albo pracownikiem, ale katolickim.
Tylko wtedy jest kimś więcej niż tylko katolikiem.
Uśmiech

El Commediante napisał(a):Osoba która jest w stanie żyć z kimś bez ślubu kościelnego bez wyrzutów sumienia nie może nazywać się katolikiem. Równie dobrze może nazywać się muzułmaninem, ponieważ bez wyrzutów sumienia nie uczestniczy w Ramadanie, nie modli się 5 razy, ani nie pielgrzymuje na hadżdż.
Skoro można modlić się w domu to na dobrą sprawę kto tą osobę sprawdzi?
A jeśli żyje w kraju pełnym np. chrześcijan brak uczestnictwa w muzułmańskich obrządkach nikogo nie zdziwi.
W Polsce w stolicy nawet nikogo nie dziwi, że nie wpuszczam księdza po kolędzie czy nie chodzę do kościoła.
Poza tym islam jeszcze nie wprowadzał tak głupich zakazów jak brak używania gumek.

El Commediante napisał(a):W Katechizmie Kościoła Katolickiego? W kazaniu, które słyszy czytane w Kościele?
Kurczaki, może odnajdę swój stary katechizm, lecz nie przypominam sobie by coś takiego tam było a na kazaniach też nie zdarzyło mi się słyszeć jak bywałem.
No, jednak skoro ciągle modyfikują KKK to trudno być chyba na bieżąco i wydaje mi się, że wielu wierzących tak jak ja - zerknęło do katechizmu za czasów bycia dzieckiem a potem już nie.
[quote=El Commediante]
Tych z oczywistych powodów nie brałem pod uwagę. Wiadomo że to są martwe dusze które Kościół trzyma w księgach, żeby mieć siłę polityczną, ale umówmy się - jeśli bez wyrzutów sumienia nie stosujesz się do zaleceń papieża i kolegium kardynałów, nie jesteś katolikiem. Wierzysz w co innego niż katolicy.
Nie do końca tak musi być.
KK niby opiera się na Biblii, lecz pewnie znalazłoby się parę kwestii, gdzie postępuje niezgodnie z nią lub wymyśla własne prawa i dogmaty.
Jeżeli komuś nie przeszkadza uważanie papieża za Boga - droga wolna.
Na dobrą sprawę też mógłbym mówić lub pisać, że przeze mnie przemawia Bóg i zapewne też parę osób gotowych byłoby w to uwierzyć.
Tylko co z tego wynika?

El Commediante napisał(a):Rób se co chcesz, zmuszaj, nie zmuszaj. Jeśli ateistce nie przeszkadza, że jej mąż będzie ją traktował czysto po katolicku, to krzyżyk na drogę. Są kobiety które seryjnie wiążą się z damskimi bokserami, to mogą być też ateistki, które wiążą się z ich duchowymi wersjami.
Porównujesz przemoc fizyczną do modlenia się w czyjejś intencji?
Poza tym nie za bardzo rozumiem co masz na myśli poprzez traktowanie po katolicku ukochanej.
Chyba muszę nadrobić zaległości w wiedzy o KKK.
Nic mi o specjalnym traktowaniu bowiem nie wiadomo poza jakimś tam ślubem(który dla ateisty chyba powinien być formalnie obojętny, no może finansowo niekoniecznie).

Żarłak napisał(a):Mnie tak zastanawia jedna rzecz. Wypowiadają się osoby deklarujące się jako ateiści. Rozumiem, że żadne z was nie należy od osób, które ubolewają na wszechobecną wiarę w zabobony itp? :wink: Po prostu akceptujecie, że tak jest i pomimo tego, bylibyście w stanie pozwolić wychować w ten sposób swoje dziecko?
Dziwne jak dla mnie, ale ja miałbym wątpliwości czy pozwolić swojej żonie na indoktrynację religijną, skoro sam uważam taką wiarę za zbędną.
Ubolewać sobie można i co to da?
Mamy się upodobnić do osób wierzących najlepiej ze średniowiecza co ogniem i mieczem nawracali na swoje racje?
Przeprowadziłem wiele rozmów i dyskusji i jak ktoś twardo był wierzącym tak i został.
Co zatem proponujesz?
Zamartwianie się?
Czy tą przemoc fizyczną?
Myślę, że życie potrafi lepiej zweryfikować poglądy.
Kiedyś moja mama była bardziej wierząca, teraz bliżej Jej do ateizmu w sumie.
Ukochana by pewnie uczyła o swojej religii a ja bym uczył o wszystkich religiach i myślę, że nie ma to jak rodzinne rozmowy - w trójkę - może doszlibyśmy do jakichś nowych wniosków?
Myślę, że dziecko wcześniej czy później i tak załapie co mu bardziej odpowiada.
Sam przecież byłem wychowywany w wierze i co?
Nie wierzę.
Oczko
Grunt by rodzice nie byli przesadnie wierzący.
Nie gań innych ani nie potępiaj ich. Bądź ostrożny tylko w swoim braku szczerości.

Czemu "Alfy i Omegi" nie mają własnego życia i przejmują się co w sieci piszczy?
Odpowiedz
#54
Żarłak napisał(a):Mnie tak zastanawia jedna rzecz. Wypowiadają się osoby deklarujące się jako ateiści. Rozumiem, że żadne z was nie należy od osób, które ubolewają na wszechobecną wiarę w zabobony itp? :wink: Po prostu akceptujecie, że tak jest i pomimo tego, bylibyście w stanie pozwolić wychować w ten sposób swoje dziecko?
Dziwne jak dla mnie, ale ja miałbym wątpliwości czy pozwolić swojej żonie na indoktrynację religijną, skoro sam uważam taką wiarę za zbędną..

Ale skąd te przeświadczenie ze dziecko to program komputerowy który tak łatwo zaprogramować ?
Myślisz ze jak powiesz dziecku np. ze to bocian podrzucił go do komina to zindoktrynujesz mu "kult bociana" ?
Myślisz ze jak mu powiesz ze babcia poszła do nieba to już na pewno będzie z niego osoba więżąca ?
Z takim podejściem jak twoim to faktycznie ODRADZAM wychodzenia za mąż za osobę wierzącą bo zdaje się ze jesteś za bardzo religiancki abyś mógł żyć w zgodzie i zal mi dzieciaka które by od małego patrzyło jak rodzice się kłócą "czy lepszy jest ateista czy lepsza jest osoba wierzącą".


Dziecko wychowane w takiej zdrowej dawce religii co ja przynajmniej dorastając skupia się na poważniejszych sprawach niż biadolenie "jaki to kościół zły i wredny" ale dla fanatyków anty-wiernych to pewnie będzie dlatego ze mam wyprany mózg Język
"Człowiek cnotliwy dobre wypowiada słowa, ale nie zawsze ten, kto dobre powiedział słowo, jest cnotliwy."
-Konfucjusz
Odpowiedz
#55
CreatedMind napisał(a):Ale skąd te przeświadczenie ze dziecko to program komputerowy który tak łatwo zaprogramować ?
Myślisz ze jak powiesz dziecku np. ze to bocian podrzucił go do komina to zindoktrynujesz mu "kult bociana" ?
Myślisz ze jak mu powiesz ze babcia poszła do nieba to już na pewno będzie z niego osoba więżąca ?

Oczywiście, że masz rację. Dzieci się nie programuje, tylko wychowuje. Ale wychowanie polega m.in. na indoktrynacji ideologią - zazwyczaj ideologią rodziców. Indoktrynacja nie ma tu znaczenia pejoratywnego, po prostu rodzice przekazują dziecku taką narrację świata jaką sami stosują na codzień.

Cytat:Z takim podejściem jak twoim to faktycznie ODRADZAM wychodzenia za mąż za osobę wierzącą bo zdaje się ze jesteś za bardzo religiancki abyś mógł żyć w zgodzie i zal mi dzieciaka które by od małego patrzyło jak rodzice się kłócą "czy lepszy jest ateista czy lepsza jest osoba wierzącą".
Jeżeli w wielu kwestiach matka i ojciec będą mieli różne zdanie, to będzie to miało negatywny wpływ na rozwój dziecka. Jeżeli jeden rodzic na pytanie co się dzieje po śmierci będzie mówił, że się idzie do nieba, a drugi że do piachu (upraszczając) to dziecko nie będzie miało poczucia bezpieczeństwa i spójności poznawczej. Dla dobra dziecka konieczne jest więc odstąpienie od własnych przekonań, co z kolei ma negatywny wpływ na każdego człowieka.


Cytat:Dziecko wychowane w takiej zdrowej dawce religii co ja przynajmniej dorastając skupia się na poważniejszych sprawach niż biadolenie "jaki to kościół zły i wredny" ale dla fanatyków anty-wiernych to pewnie będzie dlatego ze mam wyprany mózg Język
Ja uważam, że dla dziecka lepszy jest przekaz spójny nawet katolicki, niż kłótnie rodziców o istnienie boga. A najlepszy jest oczywiście przekaz ateistyczny :lol2:
I live to the day I die
I live to the day I cry
I'm dead the day I lie
Odpowiedz
#56
Przekaz ten później i tak może zweryfikować jeśli ma dość oleju w głowie i wtedy zdecyduje.
W końcu ja byłem wychowywany w wierze.
Myślę, że należy mówić dziecku o tym, że świat jest różnorodny i o tym, że jedni wierzą w to a drudzy w to i niech samo zdecyduje co woli nie oglądając się na to w co wierzą rodzice.
W końcu niezależnie czy Bóg istnieje czy też nie - dziecko ma wolną wolę.
Oczywiście wielu rodziców chce by dziecko podążało ich drogą odnośnie wiary, jednak dziecko ma własny rozum i narzucanie mu czegokolwiek to - jeśli ktoś jest wierzący - odbieranie daru bożego - wolnej woli.
W przypadku ateizmu to by nosiło znamiona religii - musimy walczyć o to by jak najwięcej ludzi wierzyło a właściwie nie wierzyło w to co my.
I czemu od razu kłótnie?
Kłótnie świadczą o braku dojrzałości - jeden drugiemu przerywa, podnosi głos mimo, że oponent ma dobry słuch no i oznacza, że to emocje panują nad tym człowiekiem a nie na odwrót.
To dzieciom bardziej wypada się kłócić.
Nie gań innych ani nie potępiaj ich. Bądź ostrożny tylko w swoim braku szczerości.

Czemu "Alfy i Omegi" nie mają własnego życia i przejmują się co w sieci piszczy?
Odpowiedz
#57
mx1 napisał(a):Tylko co to za katolik, który tylko mówi że jest katolikiem i nie przestrzega zasad ustalonych przez KK? Jest to tylko etykietka. Równie dobrze mógłby się nazwać protestantem, albo muzułmaninem. Albo się przestrzega zasad wiary, albo nie.
Czym innym są zasady/prawdy wiary, których się nie przestrzega lecz przyjmuje, a czym innym pewne normy zachowań. Katolikiem nie przestaje się być poprzez popełnienie czynu niezgodnego z taką normą, ponieważ grzech nie jest czymś co nam katolicyzm wyłącza. Sam kościół mówi o sobie jak o wspólnocie grzeszników. Natomiast odrzucenie prawd wiary jest już herezją.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#58
manas napisał(a):Przekaz ten później i tak może zweryfikować jeśli ma dość oleju w głowie i wtedy zdecyduje.
W końcu ja byłem wychowywany w wierze.
Myślę, że należy mówić dziecku o tym, że świat jest różnorodny i o tym, że jedni wierzą w to a drudzy w to i niech samo zdecyduje co woli nie oglądając się na to w co wierzą rodzice.

Oczywiście, ale opowiadając o świecie, narzucamy swoją narrację, oceniamy postawy innych. Dzieci są w tym jeszcze bardziej skrajne i oceniające. To nie jest tak, że opowiadamy encyklopedyczną, obiektywną wiedzę o świecie. Tak się nie da. Dzieci naturalnie budują hierarchie wartościujące.

Cytat:W końcu niezależnie czy Bóg istnieje czy też nie - dziecko ma wolną wolę.
Oczywiście wielu rodziców chce by dziecko podążało ich drogą odnośnie wiary, jednak dziecko ma własny rozum i narzucanie mu czegokolwiek to - jeśli ktoś jest wierzący - odbieranie daru bożego - wolnej woli.
W przypadku ateizmu to by nosiło znamiona religii - musimy walczyć o to by jak najwięcej ludzi wierzyło a właściwie nie wierzyło w to co my.
Dziecko ma własny rozum, ale przyznajmy że jednak słabo rozwinięty, szczególnie "wolna wola" młodszych dzieci to jest jeden z aspektów wychowania, nad którym trzeba zapanować Uśmiech

Cytat:I czemu od razu kłótnie?
Kłótnie świadczą o braku dojrzałości - jeden drugiemu przerywa, podnosi głos mimo, że oponent ma dobry słuch no i oznacza, że to emocje panują nad tym człowiekiem a nie na odwrót.
To dzieciom bardziej wypada się kłócić.
Wychowanie dzieci i życie w związku to nie klub dyskusyjny. Kłótnie czy też sprzeczki są nieuniknione. Im większe będą rozbieżności w poglądach rodziców, tym więcej będzie kłótni.

Sajid napisał(a):Czym innym są zasady/prawdy wiary, których się nie przestrzega lecz przyjmuje, a czym innym pewne normy zachowań. Katolikiem nie przestaje się być poprzez popełnienie czynu niezgodnego z taką normą, ponieważ grzech nie jest czymś co nam katolicyzm wyłącza. Sam kościół mówi o sobie jak o wspólnocie grzeszników. Natomiast odrzucenie prawd wiary jest już herezją.

Masz rację. Katolik może grzeszyć, ale jeżeli, ktoś mówi że "nie wszystkie nauki KK przyjmuje" to jest to właśnie herezja.
I live to the day I die
I live to the day I cry
I'm dead the day I lie
Odpowiedz
#59
mx1 napisał(a):Masz rację. Katolik może grzeszyć,
No zasadniczo nie może (a raczej we własnym interesie nie powinien), tylko skutek tego grzeszenia nie będzie mieć konsekwencji na gruncie jego katolickości.
Choć są pewne wyjątki gdzie dany grzech może stanowić podstawę do ekskomuniki.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#60
mx1 napisał(a):Oczywiście, ale opowiadając o świecie, narzucamy swoją narrację, oceniamy postawy innych. Dzieci są w tym jeszcze bardziej skrajne i oceniające. To nie jest tak, że opowiadamy encyklopedyczną, obiektywną wiedzę o świecie. Tak się nie da. Dzieci naturalnie budują hierarchie wartościujące.
Co do dzieci mogę się zgodzić co do reszty niekoniecznie.
Na dobrą sprawę należałoby unikać słów wartościujących - zły, gorszy, lepszy, dobry - wszędzie są ludzie dobrzy i źli.
Każdy pogląd to spojrzenie na świat, które można wykorzystać na wiele różnych sposobów i w różnych celach.
Jednokierunkowe spojrzenie na świat jest bardzo ograniczające.
Dlatego też, jedynie w przypadku Boga wg religii jestem pewien co do nieistnienia.
Niemniej co do istnienia czegoś co mogłoby stworzyć ten świat mówię jedynie o wątpliwościach a to dlatego, że nie potrafię udowodnić nieistnienia czegoś takiego i za mało wiem o wszechświecie.
Tak samo jak osoby wierzące - tu jedziemy na tym samym wózku.
Mogę nie wierzyć w Biblię, niemniej są ludzie, którym jej fragmenty pomagają przejść przez życie, pomagają w trudnych chwilach.
Z Biblią tak jak ze wszystkim - zależy w jakim celu i jak będzie wykorzystana.
A to zależy jedynie od człowieka - co nim kieruje i jaki jest.
Jeśli więc wierząca osoba będzie mówiła dziecku, że należy kochać bliźniego swego jak siebie samego - to nie mam nic przeciwko.
Niech uczy miłości - w tym świecie tak jej mało...
I na prawdę mi obojętne czy wykorzysta do tego Koran, Biblię czy własny wzorzec.
Ja tu mogę dziecku powiedzieć - że co prawda nie wierzę w Allaha czy Jahwe, niemniej jest wspólny punkt widzenia - oboje uważamy miłość za coś ważnego.
A miłość uczy szanować odmienne poglądy - tak jak i my to czynimy.
Natomiast z głupoty oboje się śmiejemy, tak samo nie podoba nam się, że ktoś kto ma być następcą człowieka co uczył o miłości wypowiada słowa nienawiści.(odnośnie kleru)
Na dobrą sprawę można znaleźć parę kwestii wspólnych.

mx1 napisał(a):Dziecko ma własny rozum, ale przyznajmy że jednak słabo rozwinięty, szczególnie "wolna wola" młodszych dzieci to jest jeden z aspektów wychowania, nad którym trzeba zapanować Uśmiech
Zakazy na pewno przyniosą skutek odwrotny, brak reakcji też nie jest zbyt dobry.
Dlatego stawiam na rozmowę, rozmowę i jeszcze raz rozmowę.

mx1 napisał(a):Wychowanie dzieci i życie w związku to nie klub dyskusyjny. Kłótnie czy też sprzeczki są nieuniknione. Im większe będą rozbieżności w poglądach rodziców, tym więcej będzie kłótni.
Piszesz o ludziach niedojrzałych, którzy w ten sposób uczą dziecko, że tolerancja nie istnieje.
Tacy ludzie nie powinni mieć dzieci.

mx1 napisał(a):Masz rację. Katolik może grzeszyć, ale jeżeli, ktoś mówi że "nie wszystkie nauki KK przyjmuje" to jest to właśnie herezja.
Wg KK, Biblii niekoniecznie.
Nie gań innych ani nie potępiaj ich. Bądź ostrożny tylko w swoim braku szczerości.

Czemu "Alfy i Omegi" nie mają własnego życia i przejmują się co w sieci piszczy?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości