Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Sport
#1
Czy ktoś mi może wyjaśnić pewną kwestię? Jak to jest. Mnóstwo (bez urazy, sam jestem podobno "intelektualistą") jajogłowychUśmiech z taką zaciekłością wygłasza przed kamerami i przy każdej możliwej okazji tyrady na cześć ateizmu. Bywa, że i ludzie tzw. kultury publicznie się do tego przyznają. A co z tak ważną dziedziną ludzkiego życia, jak sport? Nie przypominam sobie, żeby którykolwiek ze znanych sportowców na szczeblu międzynarodowym mówił o swoim ateizmie. No może poza dwoma: Brucem Lee i Louisem Armstrongiem, niedawnym bohaterem mediów8) Czy jest jakaś zależność między byciem sportowcem a byciem ateistą? Oczywiście najłatwiej powiedzieć: "żadna", ale to nie wyjaśnia faktu, dlaczego w gronie sportowców liczba zadeklarowanych ateistów jest tak śmiesznie niska.
Aha- na forum są działy polityka, kultura, społeczeństwo, filozofia, a gdzie sport? Czy to rzecz naprawdę nieważna dla ateisty? A podobno sport to zdrowie.
Odpowiedz
#2
To Louis Armstrong był sportowcem a nie trębaczem jazzowym?
Musisz przemyśleć jeszcze raz tak epokowy wątek.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#3
No ten oszust, co jeździł na rowerze.:]
Odpowiedz
#4
Aha, Lance Armstrong - to już jesteśmy w domu.
Pewnie pociąg do dopingu wziął się u niego z ateizmu.
Wiadomo - Żydy, pedały i cykliści, to źródło wszelkich nieszczęść.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#5
Kpij sobie, kpij, takim zachowaniem jedynie potwierdzasz moją tezę pt. ateista stanowi rozwinięte stadium tzw. szkolnej cioty, która nie była w stanie trafić w piłkę na WFie i za to gnębili ją koledzy.
"Ach, jacy źli koledzy! Jak by tu się od nich odróżnić? Przecież nie przestanę chodzić do szkoły. Wiem- przestanę chodzić do kościoła! Poczytam też trochę naukowców, bo ten motłoch zapewne nigdy ich nie czytał. O, w książkach piszą, że Bóg prawdopodobnie nie istnieje? Wspaniale! Ten motłoch nie dość, że zły, to jeszcze ciemny. Gardzę!"
Odpowiedz
#6
Siężyr napisał(a):Czy jest jakaś zależność między byciem sportowcem a byciem ateistą? Oczywiście najłatwiej powiedzieć: "żadna", ale to nie wyjaśnia faktu, dlaczego w gronie sportowców liczba zadeklarowanych ateistów jest tak śmiesznie niska.
Sport ma to do siebie, że bardzo trudno przewidzieć wynik rywalizacji. Na wyrównanym, wysokim poziomie, zdaje się tak wiele zależeć od "przypadku". Dlatego sportowcy są znacznie bardziej narażeni na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne typu modlitewna nerwica natręctw.
Zaczyna się mecz?
Kończy pierwsza połowa?
Zaczyna druga?
Rzut wolny?
Rzut karny?
Zaraz oddaję skok?
Co mi szkodzi pomodlić się do niewidzialnego przyjaciela o dobre rozstrzygnięcie mojej kwestii?
Jak przynajmniej raz wynik będzie pozytywny, to oczywiście dzięki mojemu niewidzialnemu przyjacielowi, który istnieje i do którego w takim razie zawsze warto się pomodlić.
Co mi szkodzi, a jak się nie pomodlę to potem będę żałował jak się nie powiedzie.
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#7
Ja uważam, że wynika to z prostego faktu - sportowcy to ludzie czynu a nie myśli. Wybitny sportowiec musi być silny/szybki/zwinny, natomiast ponadprzeciętna inteligencja nie jest tu konieczna. A wyrobienie sobie niestandardowego światopoglądu wymaga jednak nieco wyższych niż przeciętne cech... nazwałbym je z braku lepszego określenia "duchowymi". Dlatego też odsetek ateistów wśród sportowców nie odbiega specjalnie od analogicznego odsetka w ogólnej populacji.
Odpowiedz
#8
Christoff napisał(a):Ja uważam, że wynika to z prostego faktu - sportowcy to ludzie czynu a nie myśli.

Ciekawe jaki jest zatem odsetek ateistów wśród takich, powiedzmy, szachistów?
niewychowany
Odpowiedz
#9
Zasapany napisał(a):Ciekawe jaki jest zatem odsetek ateistów wśród takich, powiedzmy, szachistów?

Ciekawe pytanie, ale trudne do zbadania. Szachiści raczej nie są celebrytami.
Odpowiedz
#10
Siężyr napisał(a):Kpij sobie, kpij, takim zachowaniem jedynie potwierdzasz moją tezę pt. ateista stanowi rozwinięte stadium tzw. szkolnej cioty, która nie była w stanie trafić w piłkę na WFie i za to gnębili ją koledzy.
Jak na razie potwierdzasz moją tezę, że nie odróżniasz trębacza od kolarza.

A poza tym, akurat w sporcie byłem całkiem niezły i przywiozłem brązowy medal z zawodów w byłym NRD w trójboju pionieskim (rzut granatem, bieg na 100m i skok w dal).
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#11
Christoff napisał(a):Ja uważam, że wynika to z prostego faktu - sportowcy to ludzie czynu a nie myśli. Wybitny sportowiec musi być silny/szybki/zwinny, natomiast ponadprzeciętna inteligencja nie jest tu konieczna. A wyrobienie sobie niestandardowego światopoglądu wymaga jednak nieco wyższych niż przeciętne cech... nazwałbym je z braku lepszego określenia "duchowymi". Dlatego też odsetek ateistów wśród sportowców nie odbiega specjalnie od analogicznego odsetka w ogólnej populacji.
Powiązanie sportu z tendencją do ateizmu chyba większych podstaw nie ma.O ile zgadzam się z tym co napisałeś w gestii cech , o tyle już niestandardowy światopogląd wymaga tylko "chciejstwa" .Znowu odwołam się do słów Lumberjacka, "kto chce to szuka".
Moje oddalanie się od Boga zaczęło się od zainteresowania astronomią. Z każdym kolejnym odkryciem ,kolejna redukcja jego działania.Nie jestem wstanie stwierdzić jego istnienia, bądź nieistnienia więc sobie tym specjalnie głowy już nie zaprzątam,za Kaczmarskm "zło i dobro jest wieczne".Dla potwierdzenia, sport uwielbiam, kopana to moja pasja a i z różnych zawodów mam co na szafce postawić.
"Bezkarnie nie zabija się myślenia.Bezkarnie nie hołduje się miernotom." Ksawery Pruszyński
From the old world's demise
See an empire rise
From the north reaching far
Here we are
Odpowiedz
#12
Siężyr napisał(a):"Ach, jacy źli koledzy! Jak by tu się od nich odróżnić? Przecież nie przestanę chodzić do szkoły. Wiem- przestanę chodzić do kościoła! Poczytam też trochę naukowców, bo ten motłoch zapewne nigdy ich nie czytał. O, w książkach piszą, że Bóg prawdopodobnie nie istnieje? Wspaniale! Ten motłoch nie dość, że zły, to jeszcze ciemny. Gardzę!"
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, bo zaraz mi żebra pękną ze śmiechu :lol2:
[COLOR="Silver"]*Wyjątkowo dowcipny i cięty ateistyczny cytat.*
*Praktycznie nikomu nieznany autor tegoż cytatu*[/COLOR]
Odpowiedz
#13
Moim zdaniem według mnie, wpływa na to kilka czynników.

1) Nikt tej grupy dokładnie pod tym względem nie bada. Dlaczego? Patrz pkt 2.
2) Sportowcy mają to do siebie, że swoimi sukcesami przyćmiewają całą resztę - fakt, że na onetowskich forach są istoty, dla których Radwańska to "arogancka pisówa" a Kubica "zacofany katol bez wykształcenia", lecz dla zdecydowanej większości schodzi to na dalszy plan dzięki ich talentowi, sukcesom czy najpiękniejszej chwili jaką może dać - w tym przypadku polski - sportowiec, a więc wysłuchaniu Mazurka Dąbrowskiego.
3) Sport na takim poziomie, gdzie najmniejszy błąd może kosztować utratę miesięcy ciężkiej harówy i wyrzeczeń, zmusza do niesamowitej koncentracji i motywacji. Wielu sportowców dlatego pewnie poszukuje wsparcia w siłach wyższych, wierząc, że ta wiara pchnie ich do przodu w decydującym momencie.
4) Także to, o czym wspomniał Christoff - sportowcy wystarczająco dużo życia poświęcają na treningi i samodoskonalenie, wielu się pewnie głębiej nad tym nie zastanawia i jeżeli są wierzący od dziecka, to nimi pozostają. Ewentualnie, na rozkminy bierze ich na sportowej emeryturze albo podczas rozbratu z zawodowym sportem (np. przejście na islam Tysona w czasie odsiadki).

Równie ciekawym jest okazywanie swojej religii w danych sportach. Szczerze, nigdy nie zauważyłem by jakiś kierowca F1 przeżegnał się przed startem (chyba, że robią to w boksach Oczko ) - natomiast piłkarze, praktycznie za każdym razem gdy jest zmiana, a nawet podczas wbiegania na murawę przed rozpoczęciem meczu.

Swoją drogą - temat fajny, sam lubię sport, ale może rzeczywiście z braku wiary skończył się on na ścieżce amatorsko-domowej Duży uśmiech
"Gdzie kończy się logika, tam zaczyna się administracja".
Nie cierpię administracji.
Jestem absolwentem administracji.
Chcę zmieniać administrację.
Odpowiedz
#14
Siężyr napisał(a): Aha- na forum są działy polityka, kultura, społeczeństwo, filozofia, a gdzie sport? Czy to rzecz naprawdę nieważna dla ateisty? A podobno sport to zdrowie.

Nom. Tutej link do artykułu o zdrowiu sportowców (tak a propos wydarzenia na wczorajszym meczu Dania-Finlandia):

https://www.onet.pl/sport/onetsport/dani...m,d87b6cc4

Tutaj można poczytać co to NZK:

https://hsmedical.pl/wiedza/co-to-jest-nzk
Cytat:Według danych statystycznych z ostatnich lat w Polsce, prawie połowa naturalnych zgonów spowodowana jest chorobami układu krążenia. Zdecydowanie najtragiczniejsze żniwo zbierają nagłe zatrzymanie krążenia oraz zawał serca.O ile inne powszechne przyczyny śmierci wiążą się z długotrwałym stanem chorobowym, tak powyższe są nagłe, nawet spotykają osoby cieszące się zdrowiem. Aż 40 tysięcy osób rocznie w Polsce umiera właśnie w wyniku NZK.

[...]Stan, który objawia się zaburzeniami rytmu serca i prowadzi w efekcie do niedotlenienia organizmu  to własnie nagłe zatrzymanie krążenia. Najbardziej niezbezpieczne jest to, że występuje nagle, spotkać może zarówno osoby młode, jak i starsze, nie prowadzące aktywnego trybu życia, jak i wysportowane.

Objawą NZK jest przede wszystkim brak oddechu oraz nagła utrata przytomności, które dotykają poszkodowanego już na kilka sekund od wystąpienia migotania komór. Chory przeczuwa wcześniej przyspieszone bicie serca, jest mu słabo, duszno, może także czuć ból w klatce piersiowej. Również w przypadku topienia się, przedawkowania leków czy przegrzania lub wyziębienia organizm narażony jest na nagłe zatrzymanie krążenia.

Żeby uratować osobę poszkodowaną mamy maksymalnie 10 minut. Po 4-minucie przerwa w dopływie krwi powoduje nieodwracalne zmiany w mózgu i innych narządach wewnętrznych. Po 7-10 minutach następuje zgon.

Dlaczego przeżywalność na NZK jest wciąż tak niewielka? Szacuje się, że jedynie 1 na 10 osób dotkniętych NZK ma szansę na przeżycie. W największej grupie ryzyka znajdują się osoby powyżej 50 roku życia, szczególnie kobiety. Niepokojący jest jednak wciąż fakt występowania NZK u osób młodych, także dzieci. Niejednokrotnie słyszymy o sportowcach, którzy zmarli nagle podczas treningu lub meczu, pomimo zdrowego trybu życia, który prowadzili.

Jako, że jedynym ratunkiem jest poddanie serca poszkodowanego defibrylacji, a publiczny dostęp do AED jest wciąż niewystarczający, statystyki te są tak niepokojące. Defbrylacja wykonana przez pogotowie ratunkowe lub w szpitalu jest oczywiście skuteczna, ale problemem jest z kolei czas, jaki mija od momentu wezwania pomocy do poszkodowanego. Dlatego powszechna dostępność do AED jest tak ważna. Tylko to ma szansę zmniejszyć liczbę corocznych zgonów w wyniku NZK.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#15
Chyba bardzo rozpowszechnionym mitem i jest ten o sportowcach majacych zdrowy styl zycia. To calkowita bujda.
Odpowiedz
#16
Słowacja prowadzi 1-0 to jest komedia. Tradycji stało się zadość. Mecz otwarcia mecz o wszystko i mecz o honor
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
#17
InspektorGadżet napisał(a): Słowacja prowadzi 1-0 to jest komedia. Tradycji stało się zadość. Mecz otwarcia mecz o wszystko i mecz o honor

Powiedzmy, że prawie by coś wyszło. Ale nie wyszło. Najlepiej podobał mi się polski komentator po czerwonej kartce, po 2:1 "Tak powoli zaczynam się martwić o wynik tego meczu".
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#18
Ze sportem to jak w żarcie z Churchillem.
Churchill udziela wywiadu.
- Panie Churchill, pije pan whiskey, pali cygara, a jak to jest, że się pan tak dobrze trzyma jak na swój wiek? - pyta dziennikarz.
- To przez sport - odpowiada Churchill.
- Ale przecież pan nie uprawia żadnego sportu! - zdziwiony mówi dziennikarz.
Churchill na to
- No właśnie.
Odpowiedz
#19
bert04 napisał(a):
InspektorGadżet napisał(a): Słowacja prowadzi 1-0 to jest komedia. Tradycji stało się zadość. Mecz otwarcia mecz o wszystko i mecz o honor

Powiedzmy, że prawie by coś wyszło. Ale nie wyszło. Najlepiej podobał mi się polski komentator po czerwonej kartce, po 2:1 "Tak powoli zaczynam się martwić o wynik tego meczu".

Ty przynajmniej możesz se pokibicować Bayernowi w Lidze Mkstrzów a my w Cebulandi niestety nie. Boniek pierdzieli coś że PZPN nie ma nic do polskich klubów a Legia odpada z piekarzami i rolnikami z Luksemburgu. Już kilka lat temu mówiłem żeby zdelegalizować piłkę w Polsce. Niech oni nawet nie wychodzą na te mecze z Hiszpanią i Szwecją mniejszy wstyd dostać walkowera niż grać takie ścierwo. Po tym co zobaczyłem czuje się jakby Bangladeski handlarz oblał mnie zjełczałą rzygowiną. Ja naprawdę nie oczekuje cudów ale żeby taki kraj jak Polska nie miała chociaz jednego prządnego klubu który dochodzi do tej 1/8 finału LM to dramat, a reprezentacja nas tylko ośmiesza
 haruka naru sora wa
 mune wo saku you ni 
wasure kaketa kioku wo samasu 
afureru wa namida
Odpowiedz
#20
Stan polskiego sportu, zwłaszcza gier zespołowych, jest smutnym odzwierciedleniem stanu polskiego państwa. Oczko
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości