Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Próba wyjaśnienia paradoksu pilastra
#61
Kwasss napisał(a):Neuromancer! Jest nawet takie powiedzenie; wszystko, co można było odkryć - odkryli grecy Duży uśmiech.

Jednak z grekami był problem. Przytaczam mój stary post

Mówiąc, że chrześcijaństwo przyczyniło się do skoku cywilizacyjnego należałoby wykazać, w jaki sposób.
Zacznijmy od tego, że nauka to nie dane o świecie, jak np. poruszanie się ziemi wokół słońca; nauka to przede wszystkim metodologia. Sposób badania rzeczywistości, testowania twierdzeń o naturze. W myśl tej definicji kultura grecka nie stworzyła nauki, a filozofie przyrody. Czyli takie luźne pogawędki o naturze - jedni uważali, że świat jest stały, drudzy, że jest zmienny inni że zbudowany z atomów i tak dalej. No i plus badania różnych żyjątek. Niektóre tezy okazały się prawdziwe w świetle naszej dzisiejszej wiedzy - inne nie. Jednak Greką brakowało spójności epistemologicznej. Różne szkoły miały różne poglądy na naturę, a niektórzy uważali, że poznanie jest niemożliwe
Także była bujność, stawiali pytania o naturę wszechrzeczy - no i bajdurzyli. Jednak nie było sposobu testowania większości twierdzeń według powszechnego kryterium. A więc każdy sobie rzpeke skrobie!

Etap chrześcijaństwa, jakby zakończył te luźne gawędy - szczególnie o skłonnościach ateistycznych np. Epikura. Jednak dostarczył czegoś wartościowego. Wszystkie te Tomasze z Akwinu i inne chłopki stworzyły teologię w myśl które świat jest doskonale zaprojektowanym urządzeniem. Gatunki są stałe, prawa przyrody niezmienne. Umożliwiło to stworzenie Galileuszowi, Kartezjuszowi i innym nowoczesnej nauki, która opierała się na TEOLOGICZNYM założeniu stałości praw. Takie założenie nie mogło stać się powszechne w Grecji, ponieważ trzeba było przyjąć je na wiarę, a większość szkół by się z tym nie zgodziła i dalej badała by świat według swoje widzimisię. Jednak było możliwie w chrześcijańskiej Europie, gdzie mało kto był na tyle odważny, żeby występować przeciwko Bogu; szczególnie ze względu na to, że większość uczonych to byli księżą. Przyjęcie tego założenia umożliwiło badanie zjawisk, z wiedzą że jak kamień spada dzisiaj, to jutro nie będzie leciał do góry, ponieważ jest częścią boskiego urządzenia; doskonałego urządzenia.
Należało by jeszcze zaznaczyć, że największym przeciwnikiem tej metodologii nauk byli zwolennicy filozofii greckiej. Po pierwsze, ponieważ działała ona powoli wyszukując związku między A i B, a niektórych to nie jarało i chcieli jak filozofowie przyrody stawiać wielkie pytania, a nie bawić się w wycieraniu kuli, jak robił Galileusz.

Także chrześcijaństwo, jako filozofia miała wpływ duży na kształtowanie metodologii nauk przyrodniczych. Niestety gorzej było - i jest, przynajmniej niektórym odłamom - akceptować jej wynik

Dobiero w chrześcijaństwie powstała metodologia nauk przyrody, zmatematyzowana.

Z tym rozumowaniem też jest problem Oczko Teologiczne podstawy metodologii ma też konfucjanizm z tym że tam niejako przykazane jest weryfikować informacje za pomocą doświadczenia, jak nie swojego to ludzi znających się na rzeczy. Sam Konfucjusz polecał polegać na doświadczeniu innych. I to się sprawdzało do mniej więcej XVI wieku, potem jak nożem uciął. Kompletna stagnacja i izolacjonizm, a później to nawet rozbiór państwa po kawałku (a może lepszy byłby rozkład Uśmiech) i wojny opiumowe i tak dalej... Zawsze dochodzi w rozwoju do pewnego progu, i albo go przeskoczą albo kicha. Ja tam sądzę że podstawą utrzymania nauki jako takiej jest ilość pożywienia możliwego do produkcji. Bez tego nie ma żadnej cywilizacji. A metodologia wieków późniejszych opierała się niejako a priori na tym co wypracowali Grecy i była szeroko komentowana i rozpowszechniana nie przez teocentrystów ale właśnie przez antropocentrystów. I tu metodologię wypracowywali wzorem Arystotelesa opierając się na logice nie na boskich nakazach.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#62
Kwasss napisał(a):Wszystkie te Tomasze z Akwinu i inne chłopki stworzyły teologię w myśl które świat jest doskonale zaprojektowanym urządzeniem. Gatunki są stałe, prawa przyrody niezmienne. Umożliwiło to stworzenie Galileuszowi, Kartezjuszowi i innym nowoczesnej nauki, która opierała się na TEOLOGICZNYM założeniu stałości praw. Takie założenie nie mogło stać się powszechne w Grecji, ponieważ trzeba było przyjąć je na wiarę, a większość szkół by się z tym nie zgodziła i dalej badała by świat według swoje widzimisię. Jednak było możliwie w chrześcijańskiej Europie, gdzie mało kto był na tyle odważny, żeby występować przeciwko Bogu; szczególnie ze względu na to, że większość uczonych to byli księżą.
Za wikipedią: "System filozoficzny Tomasza można najkrócej scharakteryzować jako konsekwentne przystosowanie klasycznych poglądów Arystotelesa do treści zawartych w teologicznej doktrynie chrześcijańskiej."
Więc znowu Grecy ale zgodzę się tu w jednym-ustanowienie autorytetu kościelnego i powszechność chrześcijaństwa na dość rozległym obszarze przyczyniły się do wzmocnienia i utrwalenia tych poglądów.

Dzięki Janowi III Sobieskiemu (może Markowi z Aviano) na szczęście Watykan wraz z całą Europą chrześcijańską nie poszedł w jasyr.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_najwi...w_historii
Odpowiedz
#63
Neuromancer napisał(a):[długa lista starożytnych mędrców]

No i co z tego? Takie bezmyślne farmazony piszesz, że aż mi się nie chce punktowo odpowiadać. Może jutro...

A dziś spytam Cię tylko co zostało w świecie z listy, którą wrzuciłeś?

Dlaczego mimo dorobku klasycznych i helleńskich Greków po ich śmierci podstawową jednostką mechaniki nadal był "człowiek mechaniczny", czyli zwyczajny niewolnik?

Dlaczego Helleńczycy nie dopłynęli do Ameryki?

Dlaczego wynalazek Herona był tylko ciekawostką, zaś wynalazek Newcomena dał początek wielkiemu przemysłowi?

A to co wrzuciłeś o starożytnych Prawach Keplera to więcej niż kpina.

Napisałeś:
Cytat:- Pitagorejczycy odkryli, że szybkość ruchu planet jest odwrotnie proporcjonalna od ich odległości od Słońca. O losie, dopiero w XVII wieku potwierdził to Kepler

Załamać się można...
Zobacz jak wyglądają Prawa Keplera:

[Obrazek: 59defb038783312091fac0076635e4f9.png]

[Obrazek: 8c1f9fee3b6114f3bbe9308bf278b482.png]

[Obrazek: b439b13036877bc81640d848c909a401.png]

A teraz pokaż jak rozpisali to owi Pitagorejczycy... :roll:



Neuromancer napisał(a):A metodologia wieków późniejszych opierała się niejako a priori na tym co wypracowali Grecy i była szeroko komentowana i rozpowszechniana nie przez teocentrystów ale właśnie przez antropocentrystów. I tu metodologię wypracowywali wzorem Arystotelesa opierając się na logice nie na boskich nakazach.

Nieprawda.

W czasie późniejszego Średniowiecza Christianitas dawno przetrawiła dorobek Greków i poszła znacznie dalej.

Przedstawiam przykłady:
Duns Szkot – twierdzenie o logice: logika nie może tolerować sprzeczności (1295)
William Ockham - Nie wolno przyjąć niczego bez uzasadnienia, że ono jest, musi ono być oczywiste albo znane na mocy doświadczenia (względnie zapewnione przez autorytet Pisma Świętego) (1327)
Jan Buridan – teza o obrocie Ziemi wokół własnej osi, rozważania o ruchu stałym i przyspieszonym (1350)
Nicolas d’Oresmus – potęga o wykładniku ułamkowym, koncepcja dobowego ruchu Ziemi (ok. 1370)
Jan Gutenberg – ruchoma czcionka, drukowana Biblia (1455)

Już Duns Szkot przebił klasycznych filozofów. Rzucił na stół asa. Uśmiech
Odpowiedz
#64
Neuromancer napisał(a):Z tym rozumowaniem też jest problem Oczko Teologiczne podstawy metodologii ma też konfucjanizm z tym że tam niejako przykazane jest weryfikować informacje za pomocą doświadczenia, jak nie swojego to ludzi znających się na rzeczy. Sam Konfucjusz polecał polegać na doświadczeniu innych. I to się sprawdzało do mniej więcej XVI wieku, potem jak nożem uciął. Kompletna stagnacja i izolacjonizm, a później to nawet rozbiór państwa po kawałku (a może lepszy byłby rozkład Uśmiech) i wojny opiumowe i tak dalej... Zawsze dochodzi w rozwoju do pewnego progu, i albo go przeskoczą albo kicha. Ja tam sądzę że podstawą utrzymania nauki jako takiej jest ilość pożywienia możliwego do produkcji. Bez tego nie ma żadnej cywilizacji. A metodologia wieków późniejszych opierała się niejako a priori na tym co wypracowali Grecy i była szeroko komentowana i rozpowszechniana nie przez teocentrystów ale właśnie przez antropocentrystów. I tu metodologię wypracowywali wzorem Arystotelesa opierając się na logice nie na boskich nakazach.

Z tym Arystotelesem to jest śmieszna sprawa, bo to co zrobił, madafaka, Galileusz, to było właśnie odrzucenie sposobu badania przyrody Arystotelesa. Wiesz, że wbrew propagandzie antyklerykałów, to największym wrogiem Galilea nie był kościół, a filozofia przyrody Arystotelesa. Jestem w domu, więc przytoczę mój ulubiony fragment z dzieła Władzia Tatarkiewicza, "Historia filozofii":

"(...) Dotąd zadanie przyrodoznawstwa, sformułowane przez tradycję perypatetycką, było takie: znaleźć "istotę", czyli prawdziwą "naturę" każdej substancji, by potem drogą dedukcji logicznej wyprowadzić wszelkie własności substancji. Rozumowano np. w ten sposób: Ciała "z natury swej" unikają próżni, gdyż próżnia jest logicznym przeciwieństwem ciała. Albo tak: Każde ciało, odpowiednio do swej "natury" ma swe miejsce we wszechświecie np. powietrze zajmuje miejsce między ogniem i ziemią, gdyż jego własności są pośrednie pomiędzy ich własnościami. Jeśli woda wypycha powietrze z naczynia, to dlatego, że "natury" tych żywiołów są pomiędzy sobą niezgodne. Plamy słoneczne, jak twierdził jeden z przeciwników Galileusza, nie mogą znajdować się na samym Słońcu, gdyż Słońce "z natury swej" jest ciałem najbardziej świecącym i dlatego nie może z siebie wyłonić ciemności, która jest przeciwieństwem jego natury.(...) Pomimo opozycji konserwatystów (zwolenników tradycyjnej Arystotelesowskiej koncepcji nauki) idee Galileusza wzięły górę. Nie pociągneły od razu ogółu, ale pociągneły najwybitniejsze jednostki na tory empirycznego, matematycznego, przyczynowego traktowania przyrody."

Oczywiście, Galileusz, jak i inni czerpali ze spuścizny greków. Była niezbędna do stworzenia metodologi naukowej. Sukces europy krył się w tym, że Galileusz, Kartezjusz i in. korzystali z nauk greków, ale nie traktowali je dogmatycznie jak np. Awicenna czy pozostali europejscy uczeni, którzy widzieli w niej słowo objawione. Oczko Poza tym, w przeciwieństwie do głupich muzułmańskich filozofów, którzy biadolili, że świata nie można badać, bo Allah może zmienić wielbłąda w wodę, teolodzy chrześcijańscy uważali, że świat można poznać, bo jest dziełem doskonałym. Wszystko chodzi jak w zegarku. Jak kamień dzisiaj spada, to jutro też spadnie. Może to się wydawać trywialne, ale przyjęcie takiego założenia w multi-filozoficznej Grecji było niemożliwie. Dopiero krzyż do tego zmusił, hehe.

Jeśli chodzi o Konfucjonizm, to być może na gruncie europejskim byłby równie użyteczny, co teologia chrześcijan. Niestety, nie znam się na tej fizlofii na tyle, aby się wypowiadać.
A dlaczego filozofia konfucjusza nie doprowadzila do powstania metodologi nauk przyrodniczych?
Być może dlatego, że twierdzenia Konfucjusza traktowana równie dogmatycznie, co Arystotelesa tj. jako nieomylne. A może dlatego, że wśród jego zwolenników brakowało kogoś pokroju Newtona?
Wiesz, co mawiał Pasteur?

Chance favors the trained mind Oczko

[url=https://www.facebook.com/pages/Ewolucja-Nauka-i-Spo%C5%82ecze%C5%84stwo-Mikroblog/272276922924204][/url]
Odpowiedz
#65
@ Palmer
Dziś pytasz jutro odpowiem. Piszę z komórki, ciężko się odnieść do wszystkiego zwłaszcza nie widząc całości postu i nie mogąc cytować.
@ Kwasss
Jutro postaram się ładnie odpowiedzieć. Na razie tylko wspomnę o tym że czytałem gdzieś o uczonym, który nazywany jest chińskim Newtonem Uśmiech
Sebastian Flak
Odpowiedz
#66
Cytat:Z tym Arystotelesem to jest śmieszna sprawa, bo to co zrobił, madafaka, Galileusz, to było właśnie odrzucenie sposobu badania przyrody Arystotelesa. Wiesz, że wbrew propagandzie antyklerykałów, to największym wrogiem Galilea nie był kościół, a filozofia przyrody Arystotelesa.
Chcę zauważyć, że tutejsi zwolennicy chrześcijańskiej wyższości upatrują stworzenie fundamentów cywilizacji naukowej przed XVII w.
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
#67
Trzeba by było sprawdzić chrześcijaństwo wszystkich tych twórców wynalazków, filozofów, naukowców,wodzów, władców, którzy mieli wpływ na postęp w tamtych czasach i żyli w strefie dominacji chrześcijaństwa.
Oby się nie okazało, że religia ta po prostu ich hamowała a często wierząc w co innego musieli wchodzić w zakon aby spokojnie prowadzić swoje badania.
PS
Palmer Eldritch napisał(a):Duns Szkot – twierdzenie o logice: logika nie może tolerować sprzeczności (1295)

Już Duns Szkot przebił klasycznych filozofów. Rzucił na stół asa. Uśmiech
Próbuję wyłożyć tu mojego asa (może nie całkiem mojego)-logika ujawnia i wykazuje sprzeczności. Wyjaśnienie sprzeczności jest krokiem milowym wobec kroczków logiki, która ją ujawniła.
Odpowiedz
#68
zefciu napisał(a):Tylko chrześcijaństwo "tu" powstało? No cóż - kronopio wjechał ze swoimi mądrościami, więc już dawno widać, że jest po wątku.

Przykro mi, ale nie ja pierwszy do tego* doszedłem. Wcześniej zrobili to ci, którzy historię znają lepiej, niż my wszyscy razem tu wzięci.

* tzn. do tego, że rozwój złożonych społeczeństw wymusza ewolucję wierzeń i bogów - od nacjonalistycznych w typie Jahwe, do kosmopolitycznych w typie Jezusa. Bo taką ewolucję wymusza teoria gier. Dlatego pytanie "dlaczego tu, gdzie powstało i dominowało chrześcijaństwo, cywilizacja rozwijała się szybciej?" jest bez sensu, jest pomyleniem przyczyn ze skutkami i odwróceniem kota ogonem. Postępowe (jak na owe czasy) chrześcijaństwo musiało powstać i przyjąć się w przestrzeni, w której stykały się ze sobą różne społeczności, kultury i wierzenia. De facto Paweł stworzył miks ówczesnych wierzeń, powybierał z nich to, co najbardziej atrakcyjne i stworzył produkt "dla każdego". Stąd jego sukces (pomijam jeszcze kilka innych, szczęśliwych okoliczności w jego historii).

Czy zinstytucjonalizowane chrześcijaństwo przyczyniało się później do rozwoju cywilizacji? Jeśli tak, to w takim samym stopniu, jak każda inna religia. Cywilizacje rozwijały się wszędzie, na różne tempo ich rozwoju zasadniczy wpływ miały jednak uwarunkowania lokalne (dostępność złóż naturalnych, możliwości rozwoju rolnictwa, udamawiania i hodowli zwierząt, katastrofy naturalne, epidemie, konflikty itd. itp...), a nie to, w jakiego bożka wierzono. Wystarczy zresztą popatrzeć na czasy współczesne - dlaczego taka Japonia jest potęgą gospodarczą i jednym z liderów, jesli chodzi o nowe technologie? Dlaczego najbardziej katolickie kraje są daleko z tyłu, jesli chodzi o rozwój innowacji i nauki? Cała zasługa chrześcijaństwa polega na tym, że powstało w rozwiniętej cywilizacji i nie za bardzo jej dalszemu rozwojowi szkodziło (w sumie, bo były przecież różne okresy).
Odpowiedz
#69
Palmer Eldritch napisał(a):Dwieście lat "eksplozji naukowej". Uśmiech

Leonardo da Vinci – dźwignie, przekładnie, urządzenia hydrauliczne, projekty (ok. 1500)
Giovanni Pico della Mirandola ...

Spoko - tylko 1500 lat na wyważenie drzwi, które zostały otwarte przez Greków... Imponujący wyczyn.

Ciekawe tylko, że parwdziwa eksplozja zaczęła się w momencie, kiedy wpływy KK zaczęły maleć... I im bardziej ten wpływ maleje, tym nauka rozwija się szybciej.
Odpowiedz
#70
Palmer Eldritch napisał(a):Już Duns Szkot przebił klasycznych filozofów. Rzucił na stół asa. Zdezorientowanymile:
Jeśli był to as atutowy - w porządku. A jeśli nieatutowy, to może zostać przebity przez atutową dwójkę. Język
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#71
Ta dyskusja przypomina mi dywagację nad efektem cieplarnianym. Jak wynika ze statystyk obserwujemy wzrost globalnej temperatury oraz towarzyszący mu wzrost stężenia dwutlenku węgla. Można więc na podstawie tej podstawie snuć wnioski jakoby oba te parametry były z sobą skorelowane… jednak bezpośredniego związku między nimi jeszcze nikt nie wykazał.


Idąc krok dalej… skoro tylko jedna kultura stworzyła cywilizację naukowo-techniczną to mamy tylko jeden punkt odniesienia… czyli z danymi empirycznymi jest jeszcze gorzej niż w przypadku efektu cieplarnianego. Oczko
Odpowiedz
#72
mx1 napisał(a):Co to znaczy strasznie niewydajne? W porównaniu z czym? Aztecki system chinampa pozwalał na 7 krotne zbiory w ciągu roku. Stolica Azteków była zamieszkiwana przez 5 razy więcej mieszkańców niż ówczesny Londyn, a większość żywności służącej do wyżywienia tej masy ludzi pochodziła z bezpośrednich okolic miasta..

Jednak te zbiory były słabe. Rolnictwo prekolumbijskie było niewydajne i inne być nie mogło. Brak zwierząt pociągowych, brak wysokoplennych odmian roślin (przeciętny Mexic, czy Inka, dzisiejszej kukurydzy by nie rozpoznał jako kukurydzy :lol2Uśmiech, brak źródeł białka zwierzęcego. Rytualne ludożerstwo i składanie krwawych ludzkich ofiar w mezoameryce nie wzięło się znikąd. :roll:

Zresztą, czy mx1 nie czytał Diamonda?


Cytat:Chcesz powiedzieć, że we współczesnych katalogach nakładów budowlanych nadal figurują akwedukty i drewniane wodociągi?

Figurują akwedukty (jako wiadukty) i figurują wodociągi. :] Te drugie są znacznie, nawet o dwa rzędy wielkości, tańsze. :lol2:



Cytat:Dlatego, że ciśnieniowe systemy oparte o wodociągi mają szereg zalet w porównaniu do systemów opartych o grawitację. Nikt obecnie nie stosuje ani średniowiecznych wodociągów ani akweduktów bo wynaleźliśmy lepszą technologię

Czym się obecne wodociągi różnią od średniowiecznych? Na pewno nie zasadą fizyczną, ani ogólną konstrukcją. :roll:



Cytat:Liczonych bez Tlaxcalanów. W czasie odwrotu zginęło od 154 do ponad 1000 Hiszpanów,

1000 Hiszpanów to w ogóle nie było wtedy w Meksyku. :roll: A już na pewno nie w Tenochtitlanie. :roll:


Niemniej faktycznie Hiszpanie ponieśli w czasie tego odwrotu duże straty. Ale też była to jedyna taka bitwa.

Cytat: Straty Azteków były niższe niż obrońców

E ??? :8O:




Cytat:Nie mieli motywacji, skoro było poco pływać na wschód.

A chrześcijanie nie mieli po co?


Cytat:Poza tym te osiemset lat okupacji Hiszpanii to jak jest liczone? :roll:

Od początku VIII do końca XV wieku.

Cytat:Tą metodą można powiedzieć, że Europejczykom dopłynięcie do wysp zajęło lat 500 :lol2:.

Jak liczone? Europejczycy (w sensie przedstawiciele cywilizacji śródziemnomorskiej, która później stała się chrześcijańska) byli na Kanarach już w III wieku (nie w XIII, tylko w III)

kronopio

Cytat:tylko 1500 lat na wyważenie drzwi, które zostały otwarte przez Greków... Imponujący wyczyn.

Zważywszy, że jakoś nikomu wcześniej się to nie udało... Ani Arabom, ani Rzymianom, ani nawet samym Grekom... :lol2:

Cytat:parwdziwa eksplozja zaczęła się w momencie, kiedy wpływy KK zaczęły maleć... I im bardziej ten wpływ maleje, tym nauka rozwija się szybciej

Proszę przedstawić ujemną korelację pomiędzy wpływem KK a rozwojem nauki :lol2:

Przypominam, że zawsze były duże obszary, na których KK nie miał żadnych wpływów i jakoś ni cholery nauka rozwijać się tam nie chciała. Smutny
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#73
Jeżeli faktycznie chrześcijaństwo było tym katalizatorem, który spowodował rozwój nauki to od razu pojawia się w głowie pytanie dlaczego akurat ono? Jakie to cechy posiadała ta religia, dzięki którym nauka "eksplodowała"?

Palmer podaje tutaj imponującą listę chrześcijańskich postaci, pytanie tylko czy mieli oni faktycznie mozliwość bycia niechrześcijanami?

Czy przypadkiem to nie było tak, że kazde nowe odkrycie, które było sprzeczne z biblią jak np. teoria heliocentryczna czy ewolucja KK automatycznie negował?
Odpowiedz
#74
Teoria heliocentryczna nie jest z Biblią sprzeczna, a listę odpowiednich cech masz w inicjującym wpisie.

Odpowiedz
#75
"Cechami chrześcijaństwa zaś są:
Zaspokojenie potrzeb mistycznych człowieka.
Słabe tendencje antymaterialne i antyrealne.
Silna agresja w stosunku do innych wierzeń."

Te same cechy pasuja także do kazdej innej religii, do niektórych nawet lepiej niz do chrzescijanstwa.

Czy teoria heliocentryczna jest sprzeczna z Biblią to nie wiem, faktem jest, że KK oficjalnie ją potępił, to jest jakiś wyznacznik.
Odpowiedz
#76
Nie wiem kiedy i w jakich okolicznościach KrK potępił teorię heliocentryczną i chyba się nie dowiem, ale mniejsza.
A co do tych cech, to chyba nie do końca zrozumiałeś co czytasz.

Odpowiedz
#77
Na litość boską..... http://en.wikipedia.org/wiki/Heliocentrism

Zrozumiałem i stąd moję wątpliwości.
Odpowiedz
#78
Jan28 napisał(a):"Cechami chrześcijaństwa zaś są:
Zaspokojenie potrzeb mistycznych człowieka.
Słabe tendencje antymaterialne i antyrealne.
Silna agresja w stosunku do innych wierzeń."

Te same cechy pasuja także do kazdej innej religii,
Tiaaa. Zwłaszcza do gnostycyzmu.
Cytat:do niektórych nawet lepiej niz do chrzescijanstwa.
Do których?

Cytat:Czy teoria heliocentryczna jest sprzeczna z Biblią to nie wiem, faktem jest, że KK oficjalnie ją potępił, to jest jakiś wyznacznik.
O ciekawe - konkretnie jakim aktem?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#79
No kto by pomyślał, że wystarczy trochę poczekać, aby przeczytać jak jeden z "ewangelizatorów" prawdy wiary o wyższości chrześcijaństwa w kwestii czynnika rozwojowego cywilizacji naukowo technicznej właśnie tą ewangelię składa do trumny i grzebie.
pilaster napisał(a):Jednak te zbiory były słabe. Rolnictwo prekolumbijskie było niewydajne i inne być nie mogło.
Zaiste nie mogło, chrześcijaństwo nic by nie pomogło, gdyby narodziło się na kontynencie amerykańskim.
Cytat:Brak zwierząt pociągowych, brak wysokoplennych odmian roślin
Na to też chrześcijaństwo nie ma wpływu.
Cytat:(przeciętny Mexic, czy Inka, dzisiejszej kukurydzy by nie rozpoznał jako kukurydzy :lol2Uśmiech, brak źródeł białka zwierzęcego.
Starożytnej pszenicy też dużo brakowało do współczesnych wysokoplennych odmian. Porównujmy porównywalne.
Wszystkie wymienione czynniki są związane z zastanymi okolicznościami przyrody. To samo dotyczy braku koła u Inków, w sytuacji gdy koło nie jest tam przydatne.
Cytat:Rytualne ludożerstwo i składanie krwawych ludzkich ofiar w mezoameryce nie wzięło się znikąd. :roll:
Czyli nawet rytualne ludożerstwo nie jest wynikiem czynnika religijnego jako takiego, a po prostu spowodowane deficytem białka. No kto by pomyślał. :roll:

Cytat:
mx1 napisał(a):Nie mieli motywacji, skoro było poco pływać na wschód.
A chrześcijanie nie mieli po co?
Chrześcijanie mieli po co, tyle że w odróżnieniu do muzułmanów mieli zablokowaną drogę na wschód. Czasem w sensie dosłownym, czasem tylko gospodarczo (wysokie koszty). Dopóki istniał jedwabny szlak i w miarę pokojowe współistnienie obu religii Europejczycy nie mieli wystarczającej motywacji (głównie ekonomicznej) by pływać po Atlantyku szukając innej drogi do Indii i Chin.
Tak się jednak stało, gdy Chrystianitas poniosła klęskę w Lewancie. Najpierw tracąc ostatecznie Palestynę, a następnie Bizancjum. Utrata tego ostatniego przyniosła, jako skutek uboczny, nieco wiedzy zapomnianej przez świat zachodni. W połączeniu z utratą szlaków handlowych i wzrostem ceny na niektóre z towarów ze Wschodu spowodowało to zmniejszenie się dysproporcji pomiędzy spodziewanym kosztem wypraw w nieznane, a spodziewanym zyskiem z takich wypraw.
Krótko mówiąc wielkie europejskich odkrycia były spowodowane słabością Europy w stosunku do świata islamskiego. Nie mogąc odbić i utrzymać pod swoją kontrolą starożytnych szlaków handlowych poszukiwano nowych dłuższych i kosztowniejszych ale pozwalających ominąć kosztownych tureckich i arabskich pośredników. Muzułmanów zgubiła pazerność. Trzeba przyznać, że trafiło się ślepej kurze ziarno, zarówno Afryka jak i Ameryka stała niżej cywilizacyjnie niż Europa, no i technika umożliwiała dotarcie do nich i ich podbój. Kto wie czym byłaby Europa (kalifatem?), gdyby Kolumb szukający Indii na zachodzie nie trafił na żaden kontynent, gdyby nie było lądu pomiędzy Atlantykiem, a Pacyfikiem? Afryka jeszcze przez długie lata nie była kolonizowana, utrzymywano jedynie nadbrzeżne faktorie, dopiero postęp techniczny spowodował, że zainteresowano się wnętrzem kontynentu, znów rachunek zysków i strat. Tylko czy bez podboju Ameryki byłby możliwy taki rozwój cywilizacyjny w Europie i czy ostatecznie Afryki nie skolonizowałyby inne ludy rozwijające się szybciej?
PiS to dwa kłamstwa i spójnik

Andrzej Duda pełni obowiązki prezydenta, ale nie jest głową państwa - Włodzimierz Cimoszewicz


No dobra, przyznaję, jestem lewakiem.Język
Odpowiedz
#80
zefciu napisał(a):Tiaaa. Zwłaszcza do gnostycyzmu. Do których?

O ciekawe - konkretnie jakim aktem?

Te cechy, które podałes pasują do prawie każdej religii, nawet do niektórych wierzeń plemiennych, więc nie można ich traktować jako decydujących o powodzeniu europejskiej cywilizacji. Bardziej niż do chrześcijaństwa pasują np. do islamu.

Dekret z 5 marca 1616 o umieszczeniu dzieła Kopernika na indeksie ksiąg zakazanych.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości