Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ateistyczne książki dla dzieci
#21
....dobra, mniejsza z tym.
Tak czy siak mówię o opowiadaniu czegoś małemu dziecku. Ani przybijanie gwoździami ani wyrywanie serca się nie nadaja IMO;
Odpowiedz
#22
Palmer Eldritch napisał(a):Chrześcijańskie ofiary z ludzi i chrześcijański kanibalizm (jak się domyślam rytualny). :lol2:
Tobie wszystko trzeba tłumaczyć jak małemu dziecku.
Podobieństwo między religią aztecką a chrześcijaństwem jest takie, że tu i tu mamy ofiarę z człowieka. W chrześcijaństwie złożoną raz i na zawsze, u Azteków nie. Fakt jest jednak faktem.
Bulwersujesz się, że Maryjki i Jezusa nie.
Przyjdzie czas, to mała pozna i tę mitologię. I wybierze, czy chce wierzyć, czy nie. I o to chodzi!
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#23
Agnen napisał(a):....dobra, mniejsza z tym.
Tak czy siak mówię o opowiadaniu czegoś małemu dziecku. Ani przybijanie gwoździami ani wyrywanie serca się nie nadaja IMO;

A co Tobie w dzieciństwie opowiadano i czy było to złe/nieodpowiednie?

Jeśli było złe/nieodpowiednie, to wyrosłaś na złego człowieka...

A jeśli był dobre/odpowiednie i wyrosłaś na człowieka dobrego, to dlaczego eksperymentujesz na dziecku??


nonkonformista napisał(a):Tobie wszystko trzeba tłumaczyć jak małemu dziecku.
Podobieństwo między religią aztecką a chrześcijaństwem jest takie, że tu i tu mamy ofiarę z człowieka. W chrześcijaństwie złożoną raz i na zawsze, u Azteków nie. Fakt jest jednak faktem.

Już wczoraj Ci na to odpowiedziałem, patrz jaki ze mnie przewidujący gość. brzmiało to mniej więcej tak:
Cytat:Ale masz fajnie pod kopułą.

Jeśli z całą powagą porównujesz jednorazową ofiarę Syna Bożego powtarzaną/upamiętnianą w rytuale Mszy Świętej (w co wierzą Chrześcijanie), z codziennym mordowaniem ludzi, żeby Słońce nie zgasło (w co wierzyli Aztekowie), to naprawdę fajnie masz... :roll:

Co dalej pisze nasz Nonkonformista?
Cytat:Bulwersujesz się, że Maryjki i Jezusa nie.
Przyjdzie czas, to mała pozna i tę mitologię. I wybierze, czy chce wierzyć, czy nie. I o to chodzi!

Nie da się wierzyć w mitologię. Bajdurzysz, chłopie. :roll:
Odpowiedz
#24
Palmer Eldritch napisał(a):Nie da się wierzyć w mitologię. Bajdurzysz, chłopie. :roll:
Oczywiście, że się da.
Przecież mogę zacząć wierzyć w Zeusa, Afrodytę, Apolla itd.

Wiara bądź jej brak nie mają tu nic do rzeczy.
Mitologia pozostaje mitologią.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#25
Palmer Eldritch napisał(a):Nie da się wierzyć w mitologię. Bajdurzysz, chłopie. :roll:

Naprawdę?:twisted:
Odpowiedz
#26
Nie wiem jak nonk, ale ja wyrosłem na w miarę dobrego człowieka nie dzięki, a pomimo historii o przybijaniu ludzi do krzyża dla naszego zbawienia.
Z mitologią chrześcijańską jest ten problem, że dużo osób w naszym kraju nie traktuje tego jak mitologię, a jak prawdę, w przeciwieństwie do historii o Zeusie czy Odynie (mity nordyckie swoją drogą są nieziemskie, polecam).
Bóg nie ma z tym nic wspólnego. W ogóle nie ma go we Francji o tej porze roku.
Odpowiedz
#27
OverHit napisał(a):Nie wiem jak nonk, ale ja wyrosłem na w miarę dobrego człowieka nie dzięki, a pomimo historii o przybijaniu ludzi do krzyża dla naszego zbawienia.
Z mitologią chrześcijańską jest ten problem, że dużo osób w naszym kraju nie traktuje tego jak mitologię, a jak prawdę, w przeciwieństwie do historii o Zeusie czy Odynie (mity nordyckie swoją drogą są nieziemskie, polecam).
Ja również, OverHicie. I pamiętam, gdy zadałem babci ciotecznej pytanie: 'To ile jest tych matek boskich'? Bom ciągle słyszał: "Nieustającej Pomocy", "Częstochowska" itd.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#28
Agnen napisał(a):Naprawdę?:twisted:

Dobra, dobra, odpowiedz na to:

Cytat:A co Tobie w dzieciństwie opowiadano i czy było to złe/nieodpowiednie?

Jeśli było złe/nieodpowiednie, to wyrosłaś na złego człowieka...

A jeśli był dobre/odpowiednie i wyrosłaś na człowieka dobrego, to dlaczego eksperymentujesz na dziecku??
Odpowiedz
#29
Rozumiem że przemoc rodzinną też usprawiedliwiasz tym, że nie wszystkie jej ofiary wyrosły na złych ludzi? Przecież cierpienie uszlachetnia i rozwija empatię!
Bóg nie ma z tym nic wspólnego. W ogóle nie ma go we Francji o tej porze roku.
Odpowiedz
#30
Agnen napisał(a):Tak czy siak mówię o opowiadaniu czegoś małemu dziecku. Ani przybijanie gwoździami ani wyrywanie serca się nie nadaja IMO
Przybijanie gwoździami to pikuś w porównaniu z niektórymi urywkami ze Starego Testamentu.

Na moją pierwszą komunię dostałem między innymi Biblię dla dzieci, specjalnie poprzykrawaną tak, żeby ostały się najciekawsze (?) fragmenty. No i np. z Ksiąg Machabejskich ostała się tylko historia o tym, jak to zły hellenistyczny król mścił się za zniewagę ze strony żydowskiej rodziny. A mianowicie zdzierał synom skórę z... (głów chyba, nie pamiętam) i smażył żywcem na blasze. Do dziś nie mam pojęcia, co redaktorzy tej Biblii chcieli w ten sposób osiągnąć.

A Jezus był w niej blondynem (Biblia była oczywiście pięknie ilustrowana).
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
Orkiestra!
Odpowiedz
#31
OverHit napisał(a):Nie wiem jak nonk, ale ja wyrosłem na w miarę dobrego człowieka nie dzięki, a pomimo historii o przybijaniu ludzi do krzyża dla naszego zbawienia.
Z mitologią chrześcijańską jest ten problem, że dużo osób w naszym kraju nie traktuje tego jak mitologię, a jak prawdę, w przeciwieństwie do historii o Zeusie czy Odynie (mity nordyckie swoją drogą są nieziemskie, polecam).
Ja również mimo tego, że podobno każdy dziecięcy grzech (jak ktoś coś takiego mógł wymyślić?), to kolejny kolec we koronie cierniowej gościa, który zmarł w męczarniach tysiące lat temu, jakoś wyrosłam na zdrowego psychicznie człowieka.
Ale nie chcę takich utrudnień fundować własnym dzieciom Uśmiech
Odpowiedz
#32
Widzę, że nie tylko mi mówili, że dokładam Jezusowi cierni na głowę.
Bóg nie ma z tym nic wspólnego. W ogóle nie ma go we Francji o tej porze roku.
Odpowiedz
#33
Agnen napisał(a):Ja również mimo tego, że podobno każdy dziecięcy grzech (jak ktoś coś takiego mógł wymyślić?), to kolejny kolec we koronie cierniowej gościa, który zmarł w męczarniach tysiące lat temu, jakoś wyrosłam na zdrowego psychicznie człowieka.
Ale nie chcę takich utrudnień fundować własnym dzieciom Uśmiech

Hola, hola. Uśmiech

Odpowiedz na to:

1. A co Tobie w dzieciństwie opowiadano i czy było to złe/nieodpowiednie?

2a. Jeśli było złe/nieodpowiednie, to wyrosłaś na złego człowieka...

2b. A jeśli był dobre/odpowiednie i wyrosłaś na człowieka dobrego, to dlaczego eksperymentujesz na dziecku??

Na pierwsze już częściowo odpowiedziałaś. Uśmiech
Odpowiedz
#34
1) Nie planuję zwierzać Ci się z własnego dzieciństwa
2a) Psychika ma dużą zdolność do samoregulacji i wybierania tego rzeczywiście potrzebne w rozwoju
2b) Bo to moje dzieci, nie będę im ściemniać, mówię prawdę, traktuję poważnie i nie planuję utrudniać i tak niełatwego dorastania.
Dlaczego Ci tak zależy na odpowiedzi?
Odpowiedz
#35
@Palmer, założenie ukryte w twoich pytaniach jest nieprawdziwe - wystarczy mieć świadomość tego, że na dobrych ludzi wyrastali także Ci, którzy w swoim dzieciństwie mieli dużo gorsze doświadczenia, niż sama wiedza o tym, że ludzie umierali z powodów religijnych. Nie mówiąc już o tym, że Agnen prawdopodobnie nie planuje opowiadać swojemu dziecku o ofiarach Azteków, nie mówiąc już o wmawianiu im, że były one słuszne. Nawet chrześcijanie, mimo że uczą swoje dzieci o rzekomej sensowności ofiary Jezusa (a i to zapewnie nie od najmłodszych lat), nie zwykli chyba szczegółowo jej opisywać na dobranoc, prawda? Tak samo, jak nie czytują im na dobranoc fragmentów biblii, opisujących ludzką śmierć.

A tak poza tym: Skoro według twojej logiki, wychowywanie dziecka na chrześcijanina jest dobre, bo chrześcijanie bywają dobrzy, to czy jednocześnie jest ono złe, bo bywają wśród nich i ludzie źli? :>
Odpowiedz
#36
Agnen napisał(a):1) Nie planuję zwierzać Ci się z własnego dzieciństwa
2a) Psychika ma dużą zdolność do samoregulacji i wybierania tego rzeczywiście potrzebne w rozwoju
2b) Bo to moje dzieci, nie będę im ściemniać, mówię prawdę, traktuję poważnie i nie planuję utrudniać i tak niełatwego dorastania.
Dlaczego Ci tak zależy na odpowiedzi?
Bo Palmer kocha mity.
Te żydowsko-chrześcijańskie.
Bajeczki o gościu chodzącym po wodzie itd.
I te mity niby mają przyczyniać się do moralnego życia. Język
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
#37
No to jak nie masz nic na ten temat do powiedzenia, to może lepiej sie powstrzymać, żeby nie wypisywać bredni piramidalnych.
Czasem warto...
A z tego co piszesz można wywnioskować, że chcesz eksperymentować na własnych dzieciach.
Mi nic do tego, ale jednak nie powinno się "urozmaicać" dzieciom swymi eksperymentami i tak niełatwego dorastania...

Odpowiedz
#38
Agnen napisał(a):Astrid jest fajna. "Ronię" teraz lecimy.
Mmm... uwielbiam. Do dziś chętnie wracam do tej książki.
Książki były moimi najlepszymi przyjaciółkami od dnia, w którym nauczyłam się czytać i pisać. One mnie ocaliły. Byłam tak introwertycznym dzieckiem, że rozmawiałam z kredkami i przepraszałam przedmioty, które potrącałam.
(Elif Şafak)







Odpowiedz
#39
Agnen napisał(a):1) Nie planuję zwierzać Ci się z własnego dzieciństwa
2a) Psychika ma dużą zdolność do samoregulacji i wybierania tego rzeczywiście potrzebne w rozwoju
2b) Bo to moje dzieci, nie będę im ściemniać, mówię prawdę, traktuję poważnie i nie planuję utrudniać i tak niełatwego dorastania.
Dlaczego Ci tak zależy na odpowiedzi?

Ad 2a) Taaa... Nie wciskaj nam tu, proszę, czytanek z "psychologii", bo równie dobrze i równie "naukowo" można by powiedzieć, że psychika ludzka nie ma dużej zdolności do samoregulacji i wybierania tego co potrzebne w rozwoju. Udowodnij, że tak nie jest! Duży uśmiech

Ad 2b) Już ustaliliśmy, że nie za bardzo wiesz gdzie ta prawda leży. Po drugie, miej świadomość, że eksperymentujesz na żywym organizmie.

Likaon napisał(a):@Palmer, założenie ukryte w twoich pytaniach jest nieprawdziwe - wystarczy mieć świadomość tego, że na dobrych ludzi wyrastali także Ci, którzy w swoim dzieciństwie mieli dużo gorsze doświadczenia, niż sama wiedza o tym, że ludzie umierali z powodów religijnych. Nie mówiąc już o tym, że Agnen prawdopodobnie nie planuje opowiadać swojemu dziecku o ofiarach Azteków, nie mówiąc już o wmawianiu im, że były one słuszne. Nawet chrześcijanie, mimo że uczą swoje dzieci o rzekomej sensowności ofiary Jezusa (a i to zapewnie nie od najmłodszych lat), nie zwykli chyba szczegółowo jej opisywać na dobranoc, prawda? Tak samo, jak nie czytują im na dobranoc fragmentów biblii, opisujących ludzką śmierć.

A tak poza tym: Skoro według twojej logiki, wychowywanie dziecka na chrześcijanina jest dobre, bo chrześcijanie bywają dobrzy, to czy jednocześnie jest ono złe, bo bywają wśród nich i ludzie źli? :>

Ale przecież ja nie o tym mówię, nie o to pytam. Zauważyłem tylko, że jeśli Agnen wychowuje dziecko inaczej, niż ją wychowano, to znaczy, że uważa, że jej rodzice byli niewiele wartymi wychowawcami. Prawda?

nonkonformista napisał(a):Bo Palmer kocha mity.
Te żydowsko-chrześcijańskie.
Bajeczki o gościu chodzącym po wodzie itd.
I te mity niby mają przyczyniać się do moralnego życia. Język

Gdybyś nie uważał chrześcijaństwa za mitologię, to najprawdopodobniej nie byłbyś taki "kulawy" życiowo jak jesteś. Na pewno żyłbyś moralniej.
Odpowiedz
#40
Cytat:Gdybyś nie uważał chrześcijaństwa za mitologię, to najprawdopodobniej nie byłbyś taki "kulawy" życiowo jak jesteś. Na pewno żyłbyś moralniej.
Son, you better be trolling.
Bóg nie ma z tym nic wspólnego. W ogóle nie ma go we Francji o tej porze roku.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości