Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Soylent
#61
Nudziarz napisał(a):No właśnie o papkach służących jako uzupełnienie, albo konieczność przez jakiś czas to ja słyszałem. Ale ten syf przedstawiany jest jako alternatywa dla jedzenia w ogóle.
Uzupełnienie lub konieczność dlatego, że ludzie jednak preferują ugotowane ziemniaczki z jakimś dobrym sosem, kawałkiem dobrego mięska i suróweczką niż gęsty płyn choćby i w różnych smakach. Oczko
W teorii może to całkowicie zastąpić jedzenie, w praktyce chyba jednak nie ma żadnych badań dotyczących skutków takiego odżywiania na przestrzeni kilkunastu-kilkudziesięciu lat. Istnieją ludzie co latami się tak odżywiają, ale oni ze względu na swój stan (tzw. "warzywa") nie są raczej odpowiednim obiektem badań.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#62
Sajid napisał(a):Uzupełnienie lub konieczność dlatego, że ludzie jednak preferują ugotowane ziemniaczki z jakimś dobrym sosem, kawałkiem dobrego mięska i suróweczką niż gęsty płyn choćby i w różnych smakach. Oczko

Ja nie preferuję.

Co do podobieństw i różnic. Po pierwsze, żadna z tych firm nie reklamowała swoich produktów w taki sposób, jak Soylent. To znaczy, ich błąd jest taki jak twój - nie zauważyli, że na takie zastosowanie jest zapotrzebowanie, co jest na rynku błędem kardynalnym.

Po drugie, ich ceny są kilkukrotnie wyższe.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#63
Ja w te zapotrzebowanie w takim celu nie wierzę. Nie wierzę także w twoje. Słomiany zapał, ciekawe czy, którykolwiek z zainteresowanych wytrzymałby ponad miesiąc czy rzygałby już z obrzydzenia po tygodniu. Uśmiech
A jako, że piłem takie specyfiki swojego czasu to mam tutaj nieco własnego doświadczenia żołądkowego.

Btw. Ten Soylent wygląda na taką amatorszczyznę, że szczerze mówiąc wolałbym więcej zapłacić i pić produkt uznanej firmy niż bawić się w soylenta.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#64
Również lubię smaczne rzeczy, ale większość mojej diety nie jest jakaś super-smaczna a opiera się raczej na zasadzie "jestem głodny, trzeba zjeść coś, co smakuje znośnie i jest szybkie do przygotowania". Dla przyjemności jadam głównie w weekendy.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#65
No ale większość ludzi lubi jeść z apetytem przy każdym z posiłków, a dodatkowo przy różnego rodzaju przekąskach. Mam na myśli takie walory, jak smak, zapach, konsystencję, teksturę... i wszystko co, co sprawia że potrawa jest smaczna.
Gdyby było inaczej, moglibyśmy żywić się wspomnianym już nutridrinkiem, albo produktami Allévo czy Cambridge.
Natura albowiem w rozmaitości się kocha; w niej wydaje swoją moc, mądrość i wielkość.
(Jędrzej Śniadecki)







Odpowiedz
#66
kolawiec napisał(a):W jakim sensie, Żarłaku?

Przedmówcy wymienili główne zastrzeżenia. Może nadaje się to na jakąś alternatywę w wyjątkowych sytuacjach, ale wątpię, aby mogło zastąpić dobrze zbilansowaną dietę. Poza tym ogólny brak danych doświadczalnych itd.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#67
Kolejny dziennikarz spędził na Soylencie tydzień:
http://www.forbes.com/sites/calebmelby/2...y-soylent/
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#68
Cytat:Ja w te zapotrzebowanie w takim celu nie wierzę. Nie wierzę także w twoje. Słomiany zapał, ciekawe czy, którykolwiek z zainteresowanych wytrzymałby ponad miesiąc czy rzygałby już z obrzydzenia po tygodniu.
Kiedyś w ramach poprawy możliwości organizmu poprzez odpowiednią dietę postanowiłem jeść twaróg (całkiem smaczny) codziennie (rano i wieczorem).

Po kilku miesiącach naprawdę dostawałem już odruchu wymiotnego.

Także popieram - niektórzy chyba nie do końca wyobrażają sobie jak to będzie na takiej diecie.
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
#69
30 dni. hm.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości