Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Gra o Tron - co w tym jest? [spoilery]
żeniec napisał(a):
pilaster napisał(a): Czyli - nie jest podana. Cwaniak
Jest, ale nie mam pod ręką

Czyli - nie jest. Cwaniak

Cytat:Sam nawet podałeś mapę Westeros ze skalą, więc po co pilastrujesz?

Pilaster już dawno zmierzył tą odległość i ją zna. Jednak żeniec nie zna jej nadal i nie potrafi jej podac. Cwaniak

Cytat:
pilaster napisał(a): Są używane w sposób spójny. Gdyby gdzieś w serialu padło sformułowanie, że "kruki nie mogą przebyć dziennie więcej niż x mil", to zastrzeżenie byłoby zasadne.

Ale nie jest
Jeśli nigdy nie wcześniej nawet bardzo ważne informacje nie roznosiły się z podobną szybkością,

Prosimy zatem o przykład, że nie były. Przynajmniej jeden, w którym ograniczona prędkośc transferu informacji przez kruki miała jakiekolwiek znaczenie dla fabuły, czy choćby w ogóle była w najskromniejszy choćby sposób wzmiankowana.

Cytat:
pilaster napisał(a): Rickon i Brann Starkowie siedzieli po odpowiedniej stronie murów Winterfell. A jednak Theon ich dopadł. Cwaniak
Tak, a nawet było realistycznie przedstawione czemu tak się stało - Winterfell stało puste.

I zostało zdobyte przez garstkę Żelaznych pod przewodem kompletnego palanta.

Cytat:Wysogród nie.

Wysogród nie. Nie przez garstkę i nie pod dowództwem palanta.

Cytat:
pilaster napisał(a): Oczywiście. Inna. Wszyscy to wiedzą, zatem to prawda. Cwaniak 

Ogrom tej różnicy umknął jednak jakoś uwadze pilastra
Ale przecież przyznałem rację. Miała więcej szczęścia, niż rozumu.

Wtedy bezdenna głupota Daenerys nie przeszkadzała jakoś żeńcowi.


Cytat:
pilaster napisał(a): No jaja jak berety normalnie. Cwaniak
(...)
Całą tę analizę można o kant dupy rozbić, kiedy uwzględni się posiadanie przez jedną ze stron lotnictwa w średniowiecznym settingu.

Posiadanie lotnictwa nic nie daje w momencie, kiedy Daenerys chce jeszcze uniknąć masakry cywilów.

Swoją drogą zdumiewa ta zajadłość, z jaką żeniec i nie tylko on bluzgają na "Grę o Tron", skoro w ich opinii jest to tak beznadziejnie głupi serial. Gdy pilaster na ten przykład trafi na coś kretyńskiego - żeby daleko nie szukac, np "Kroniki Shannary", czy "Outpost" - to nie tylko przestaje to oglądac (W tym przypadku obejrzał odpowiednio po dwa odcinki -  w obu przypadkach o dwa za dużo), ale i nie traci czasu na zajadłe próby zdeprecjonowania gniota, który deprecjonuje się przecież sam.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Swoją drogą zdumiewa ta zajadłość, z jaką żeniec i nie tylko on bluzgają na "Grę o Tron", skoro w ich opinii jest to tak beznadziejnie głupi serial. Gdy pilaster na ten przykład trafi na coś kretyńskiego - żeby daleko nie szukac, np "Kroniki Shannary", czy "Outpost" - to nie tylko przestaje to oglądac (W tym przypadku obejrzał odpowiednio po dwa odcinki -  w obu przypadkach o dwa za dużo), ale i nie traci czasu na zajadłe próby zdeprecjonowania gniota, który deprecjonuje się przecież sam.
ZaKotem postąpił podobnie i po obejrzeniu siódmego sezonu GoT ósmego postanowił nie oglądać, bo już zauważył oczywistą tendencję. Ale jednak pewna zajadłość w duchu pozostaje. Inne uczucie budzi przypadkowe obejrzenie gniota od początku pomyślanego jako gniot, a inne zgniocenie przez producenta produktu dobrej jakości.
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Swoją drogą zdumiewa ta zajadłość, z jaką żeniec i nie tylko on bluzgają na "Grę o Tron", skoro w ich opinii jest to tak beznadziejnie głupi serial.
Istnieje jednak pewna „inercja emocjonalna”. Jeśli coś się lubiło, to łatwiej temu wybaczyć drobne błędy. Ale jednocześnie bardziej boli, jeśli błędy okażą się niewybaczalne. Ja nawet How I Met Your Mother do końca obejrzałem, mimo że durne romansidło z ostatnich sezonów w niczym nie przypominało fajnego sitcomu z pierwszych.
Cytat:ale i nie traci czasu na zajadłe próby zdeprecjonowania gniota, który deprecjonuje się przecież sam
Po pierwsze – emocje trzeba jakoś wyrzucić. Po drugie – someone is wrong on the Internet. Po trzecie – istnieje takie ryzyko, że ktoś wydedukuje sobie „skoro serial jest do dupy, a serial jest lepszy od książki, to książka jest jeszcze bardziej do dupy”. Czemu reputacja Martina ma cierpieć, bo pilaster sobie postanowił urządzić zabawę w adwokata diabła.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Inne uczucie budzi przypadkowe obejrzenie gniota od początku pomyślanego jako gniot, a inne zgniocenie przez producenta produktu dobrej jakości.

Zapewne. Tylko tutaj nie mamy do czynienia z tym przypadkiem. Sezon 8, mimo swoich wad, wcale nie jest gorszy niz dowolny inny, a znalałyby się takie, od których jest lepszy.

Przyczyną hejtu nie jest zatem jego jakość, tylko fakt, że drastycznie rozminął sie z oczekiwaniami częsci widzów co do dalszego przebiegu fabuły, losów postaci, etc..

A całe GoT pozostaje najlepszym serialem fantasy jaki kiedykolwiek powstał. Nie jest jednak oczywiście dziełem skończonym i wiele można by w nim poprawić (inaczej niż np w LOTR, który by można tylko zepsuć) Ale nie dotyczy to tylko ostatnich dwóch sezonów, jak można by sie po lekturze tutejszych wypowiedzi, spodziewać

zefciu

Cytat:Istnieje takie ryzyko, że ktoś wydedukuje sobie „skoro serial jest do dupy, a serial jest lepszy od książki, to książka jest jeszcze bardziej do dupy”

Serial jednak jest lepszy od ksiązki - tam gdzie się z nią pokrywa fabularnie. A tam gdzie się nie pokrywa - to się dopiero zapewne przekonamy
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Zapewne. Tylko tutaj nie mamy do czynienia z tym przypadkiem. Sezon 8, mimo swoich wad, wcale nie jest gorszy niz dowolny inny, a znalałyby się takie, od których jest lepszy.
To jest Twoja opinia. Większość dyskutantów uważa (i uzasadnia ten pogląd), że pierwsze sezony były bardzo dobrą adaptacją materiałów źródłowych, natomiast, gdy materiałów źródłowych zabrakło, twórcy nie potrafili pociągnąć tej historii. Wnioskujesz, co inni uważają na podstawie własnych opinii, których tamci nie podzielają.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
Cytat:Zapewne. Tylko tutaj nie mamy do czynienia z tym przypadkiem. Sezon 8, mimo swoich wad, wcale nie jest gorszy niz dowolny inny, a znalałyby się takie, od których jest lepszy.

Cytat:Serial jednak jest lepszy od ksiązki - tam gdzie się z nią pokrywa fabularnie. A tam gdzie się nie pokrywa - to się dopiero zapewne przekonamy

Skoro napisał to pilaster, to musi być to prawda. Cwaniak Cwaniak Cwaniak Cwaniak Cwaniak Cwaniak Cwaniak Cwaniak Cwaniak Cwaniak
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Zapewne. Tylko tutaj nie mamy do czynienia z tym przypadkiem. Sezon 8, mimo swoich wad, wcale nie jest gorszy niz dowolny inny, a znalałyby się takie, od których jest lepszy.
Najwyraźniej pilaster ma po prostu inne kryteria lepszości, niż reszta ludzkości
Cytat:Przyczyną hejtu nie jest zatem jego jakość, tylko fakt, że drastycznie rozminął sie z oczekiwaniami częsci widzów co do dalszego przebiegu fabuły, losów postaci, etc..
Zasadniczo jakość każdego dzieła sztuki, a już szczególnie sztuki popularnej, oceniamy na podstawie tego, czy spełnia nasze oczekiwania, czy nie. W przypadku ZaKotem nie chodzi tu o oczekiwania dotyczące wydarzeń czy postaci, ale raczej sposobu opowiadania fabuły. Artykuł podklejony przez cobrasa dobrze to wyraża. Zarówno czytelnik, jak oglądacz GoT miał uczucie pewnej nieistotności postaci w stosunku do świata. To się czyta tak jak Sienkiewicza - jasne, chcemy, żeby Zbyszko zarąbał Krzyżaka, ale wiemy, że czy zarąbie, czy sam zostanie rąbnięty, to jakoś istotnie nie wpłynie na historię. Fantastyka jednak ma taką przewagę nad powieścią historyczną, że czytelnik tak samo jak bohater nie zna ani przyszłych wydarzeń, ani nawet mechanizmów rządzących światem ("bo magia"), co pozwala na większe nawet wczucie.

Cała koncepcja sagi Martina, od tytułu pierwszej części począwszy, opiera się na przedstawieniu ludzi jako pionków. Niektórym pionkom się wydaje, że są graczami, ale tylko im się wydaje. Graczy najprawdopodobniej w ogóle nie ma, chyba że istnieją bogowie. Ale raczej nie istnieją, są tylko wymyśleni przez ludzi, którzy, czując że są pionkami, chcą być przynajmniej czyimiś pionkami. "Poksiążkowe" sezony serialu ignorują tę koncepcję i przedstawiają klasyczną pulpę fantasy o Zbawczym Bohaterze, którego Cnoty i Niecnoty odwracają koleje świata. Ponieważ jednak scenarzyści otrzymali od Martina pewne szkice na temat głównych wydarzeń, fabuła pionkowa i mesjańska wciąż zderzają się ze sobą, wywołując uczucie jakiejś niespójności.
Odpowiedz
zefciu napisał(a): pierwsze sezony były bardzo dobrą adaptacją materiałów źródłowych,

Bardzo dobrą, w sensie, że poprawiającą wady pierwowzoru. Bo "bardzo dobrą" w sensie dokładnie odzwierciedlajacą przebieg fabuły to nie były.

Cytat:natomiast, gdy materiałów źródłowych zabrakło, twórcy nie potrafili pociągnąć tej historii.

Pociągnęli w inną stronę niż się większość widzów (w tym pilaster) spodziewała.

ZaKotem napisał(a): Cała koncepcja sagi Martina, od tytułu pierwszej części począwszy, opiera się na przedstawieniu ludzi jako pionków. Niektórym pionkom się wydaje, że są graczami, ale tylko im się wydaje. Graczy najprawdopodobniej w ogóle nie ma, chyba że istnieją bogowie. Ale raczej nie istnieją, są tylko wymyśleni przez ludzi, którzy, czując że są pionkami, chcą być przynajmniej czyimiś pionkami.

Owszem, to wielka siła tej opowieści

Cytat:"Poksiążkowe" sezony serialu ignorują tę koncepcję i przedstawiają klasyczną pulpę fantasy o Zbawczym Bohaterze, którego Cnoty i Niecnoty odwracają koleje świata.

I to poniekąd prawda. Tylko czy to czyni je taką chałą, jak to piszą?

Cytat:  fabuła pionkowa i mesjańska wciąż zderzają się ze sobą, wywołując uczucie jakiejś niespójności.

A konkretnie w którym miejscu się zderzają i jakie to powoduje niespójności?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): "Poksiążkowe" sezony serialu ignorują tę koncepcję i przedstawiają klasyczną pulpę fantasy o Zbawczym Bohaterze, którego Cnoty i Niecnoty odwracają koleje świata. Ponieważ jednak scenarzyści otrzymali od Martina pewne szkice na temat głównych wydarzeń, fabuła pionkowa i mesjańska wciąż zderzają się ze sobą, wywołując uczucie jakiejś niespójności.
Jest to dokładnie ten sam problem, co w „Diunie” Lyncha. W książce mamy wyraźnie pokazane, że cała ta mesjańskość Paula to pic na wodę i fotomontaż wyprodukowany przez Bene Gesserit. Paul jest silną figurą, ale znowu – nie graczem. Chłopak wypowiada odruchowo powiedzonko, którego nauczyła go matka. A Fremeni z wrażenia srają w stillsuity, bo to powiedzonko jest spełnieniem proroctwa, które zostało im wdrukowane również przez Bene Gesserit. Lynch książki nie czytał. Więc zaadaptował fabułę tak, że wyszedł mu autentyczny mesyjasz, co to siłą woli deszcz na Arrakis sprowadza.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
zefciu napisał(a): W książce mamy wyraźnie pokazane, że cała ta mesjańskość Paula to pic na wodę i fotomontaż wyprodukowany przez Bene Gesserit.

I tak i nie. Owszem, Missionaria Protectiva zasiała na Diunie taką wiarę, ale myk polega też na tym, że Paul wpasowujac się w kostium mesjasza, de facto w końcu tym mesjaszem sie staje.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): I tak i nie. Owszem, Missionaria Protectiva zasiała na Diunie taką wiarę, ale myk polega też na tym, że Paul wpasowujac się w kostium mesjasza, de facto w końcu tym mesjaszem sie staje.
No tak. Ale to wszystko się przydarza jemu. Na drodze inercji. Nie jest Paul klasycznym bohaterem, który siłą woli odwraca losy świata. Dopiero jego syn staje się graczem, który świadomie wybiera złotą ścieżkę, ale tutaj klasyczny trop bohatera również zostaje wykręcony. Klasyczny bohater – szlachetny, piękny, troszczący się o swych poddanych książe na białym koniu to oczywiście Leto I.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Odpowiedz
zefciu napisał(a): Były. Dodatkowo było wzmiankowane, że Baelor Błogosławiony chciał zastąpić kruki gołębiami, ale mu nie wyszło.

Musiałbym sprawdzić w książce, bo w niemieckiej fan-wiki było napisane, że mewami.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Przyczyną hejtu nie jest zatem jego jakość, tylko fakt, że drastycznie rozminął sie z oczekiwaniami częsci widzów co do dalszego przebiegu fabuły, losów postaci, etc..

Właśnie przyczyną "hejtu" jest jakość, a raczej jej brak. Jakby wszystkie te 6 odcinków skrócili do 1 odcinka, to wtedy może pilaster by zrozumiał, że coś nie tak ? Wątpię żeby zrozumiał jeżeli nie zauważył jak wszystko szybko wszystkie wątki poprowadzili, byle do domu. Ale nie, zrobiliby wszystko w 1 odcinku, a pilaster dalej by pisał, że jakość jak zawsze, ładne kolorki, ładne CGI, ci sami aktorzy, tylko się wydarzyło coś innego niz widzowie oczekiwali.

Wystarczy poczekać na książki Martina i dalej będą główne "wydarzenia" takie same, czyli szaleństwo Danki, pokonanie white walkerów itd, ale na bank droga do tych wydarzeń będzie płynna, ewolucyjna, logiczna, a nie jak w serialu jakiś skok o tyczce na Mount Everest.
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
Otóż nie, bo książek nie będzie.
Odpowiedz
Będą. 11 rozdziałów Winds of Winter już zostało opublikowane.
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
Hans Żydenstein napisał(a): Wystarczy poczekać na książki Martina i dalej będą główne "wydarzenia" takie same, czyli szaleństwo Danki, pokonanie white walkerów itd, ale na bank droga do tych wydarzeń będzie płynna, ewolucyjna, logiczna, a nie jak w serialu jakiś skok o tyczce na Mount Everest.

Doprawdy? A ile czasu na te książki będziemy czekać?

Bo pilaster zgadza się tu z Łazarzem - Martin najwyraźniej stracił chęć i ochotę, aby tą historię kontynuować. Co najwyżej dokończy je jakiś wynajęty ghostwriter i faktycznie będą odbiegac jakościowo od filmu. Ale w dół. Duży uśmiech
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Doprawdy? A ile czasu na te książki będziemy czekać?

Ostatnio zaklął się, że na Worldcon 2020 - 29 lipca - będzie.
http://georgerrmartin.com/notablog/2019/...w-zealand/
Nie wiadomo, na ile idzie mu wierzyć, ale to pierwszy konkretny termin, i to z zaklęciem, zamiast typowych dziadowskich wykrętów "no, mam nadzieję, że już niedługo, ale jeszcze trochę".
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a):
pilaster napisał(a): Doprawdy? A ile czasu na te książki będziemy czekać?

Ostatnio zaklął się, że na Worldcon 2020 - 29 lipca - będzie.
http://georgerrmartin.com/notablog/2019/...w-zealand/
Nie wiadomo, na ile idzie mu wierzyć, ale to pierwszy konkretny termin, i to z zaklęciem, zamiast typowych dziadowskich wykrętów "no, mam nadzieję, że już niedługo, ale jeszcze trochę".

No, zobaczymy. Czy będą i czy faktycznie będą lepsze od ostatnich dówch sezonów serialu, jak się tego większość userów spodziewa.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Czyli - nie jest. Cwaniak

Pilaster już dawno zmierzył tą odległość i ją zna. Jednak żeniec nie zna jej nadal i nie potrafi jej podac. Cwaniak
I znowu pilastrujesz. Znam i podałem: ~1900 mil. Zgadza się z podaną przez Ciebie mapką z dokładnością do 50 mil.

pilaster napisał(a): Prosimy zatem o przykład, że nie były. Przynajmniej jeden, w którym ograniczona prędkośc transferu informacji przez kruki miała jakiekolwiek znaczenie dla fabuły, czy choćby w ogóle była w najskromniejszy choćby sposób wzmiankowana.
Wieść o ścięciu Neda dociera na Mur w przynajmniej 11 dni (zob. ten post). Nie jest bezpośrednio wzmiankowana, bo byłoby to sztuczne, niemniej opóźnienie w propagacji istnieje i da się je czasem wyliczyć. Manewr Roba, by pojmać Jamiego, również był możliwy dzięki opóźnieniom w propagacji informacji i tym, że bohaterowie w ogóle mają informację niepełną. Szybsze dotarcie listu Neda do Stannisa mogłoby istotnie zmienić rozwój wydarzeń. Można wyliczać, a Tyś nawet tego nie zauważył Huh za dużo tych tureckich telenoweli, hm?

pilaster napisał(a): I zostało zdobyte przez garstkę Żelaznych pod przewodem kompletnego palanta.
(...)
Wysogród nie. Nie przez garstkę i nie pod dowództwem palanta.
Ale nie pusty Cwaniak

pilaster napisał(a): Wtedy bezdenna głupota Daenerys nie przeszkadzała jakoś żeńcowi.
Nie pilastruj. Kto powiedział, że nie przeszkadzała? Przeszkadzała, ale mniej, bo im dalej wstecz, tym realistycznie głupsza być mogła, ale nie na odwrót.

pilaster napisał(a): Posiadanie lotnictwa nic nie daje w momencie, kiedy Daenerys chce jeszcze uniknąć masakry cywilów.
Do momentu poddanie miasta (dzwony) jakoś poszło całkiem nieźle. Nie ma powodów, dlaczego nie miałoby być podobnie i w tym wypadku.

pilaster napisał(a): Swoją drogą zdumiewa ta zajadłość, z jaką żeniec i nie tylko on bluzgają na "Grę o Tron", skoro w ich opinii jest to tak beznadziejnie głupi serial. Gdy pilaster na ten przykład trafi na coś kretyńskiego - żeby daleko nie szukac, np "Kroniki Shannary", czy "Outpost" - to nie tylko przestaje to oglądac (W tym przypadku obejrzał odpowiednio po dwa odcinki -  w obu przypadkach o dwa za dużo), ale i nie traci czasu na zajadłe próby zdeprecjonowania gniota, który deprecjonuje się przecież sam.
Odpowiedź jest bardzo prosta i zadziwiające, że Tobie umknęła. Co innego napotkać beznadziejny serial od razu i się nie angażować, a co innego zaangażować się w konsystentnie dobry (a może nawet rewelacyjny) przez kilka sezonów serial, który potem pikuje do co najwyżej średnizny.
Odpowiedz
żeniec napisał(a):
pilaster napisał(a): Czyli - nie jest. Cwaniak

Pilaster już dawno zmierzył tą odległość i ją zna. Jednak żeniec nie zna jej nadal i nie potrafi jej podac. Cwaniak
I znowu pilastrujesz. Znam i podałem: ~1900 mil. Zgadza się z podaną przez Ciebie mapką z dokładnością do 50 mil.

Owszem. Zatem kruk (a właściwie Gendry+kruk+smok) raczej nie mógł zdążyć uratować kommanda Jona. Jeden punkt żeniec zarobił.  Cwaniak Co ciekawe jednak pilaster podawał swego czasu inną, znacznie bardziej jaskrawą głupotę - Jona który wyszedł z przerębla - a to akurat jakoś żeńcowi nie przeszkadzało. Oczko

Cytat:
pilaster napisał(a): I zostało zdobyte przez garstkę Żelaznych pod przewodem kompletnego palanta.
(...)
Wysogród nie. Nie przez garstkę i nie pod dowództwem palanta.
Ale nie pusty Cwaniak

Winterfell też nie było zupełnie puste - jak Smocza Skała w momencie przybycia Deanerys - kolejna głupota która nie podobała się pilastrowi, ale wobec której żeniec żadnych pretensyi nie wnosił.

Jednak skoro kilkudziesięciu Żelaznych - bynajmniej nie najlepszych wojowników, dowodzonych przez kompletnego nieudacznika zdołało jednak zając z zaskoczenia Winterfell, to wielotysięczna doskonale wyszkolona i wyekwipowana dowodzona przez kompetententnego i zmotywowanego dowódcę armia mogła zająć Wysogród.

Cytat:
pilaster napisał(a): Swoją drogą zdumiewa ta zajadłość, z jaką żeniec i nie tylko on bluzgają na "Grę o Tron", skoro w ich opinii jest to tak beznadziejnie głupi serial. Gdy pilaster na ten przykład trafi na coś kretyńskiego - żeby daleko nie szukac, np "Kroniki Shannary", czy "Outpost" - to nie tylko przestaje to oglądac (W tym przypadku obejrzał odpowiednio po dwa odcinki -  w obu przypadkach o dwa za dużo), ale i nie traci czasu na zajadłe próby zdeprecjonowania gniota, który deprecjonuje się przecież sam.
Odpowiedź jest bardzo prosta i zadziwiające, że Tobie umknęła. Co innego napotkać beznadziejny serial od razu i się nie angażować, a co innego zaangażować się w konsystentnie dobry (a może nawet rewelacyjny) przez kilka sezonów serial, który potem pikuje do co najwyżej średnizny.


Jednak nawet średnizna w wydaniu GoT to poziom absolutnie niedosiężny dla 95% innych podobnych gatunkowo produkcji
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości