Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Gra o Tron - co w tym jest? [spoilery]
Jester napisał(a): Wczorajszy odcinek bardzo slaby. 

W jaki sposob Euron zlokalizowal ich na srodku morza, w nocy I dodatkowo kompletnie ich zaskoczyl?
Bitwa na morzu bardzo slabo nagrana, standardowy filmowy manewr skakania kamery miedzy pol sekundowymi scenami, aby czasem widz nie zobaczyl co sie dzieje na ekranie.

Namietna scena seksu w ktorej udzial bierze eunuch to chyba najbardziej absurdalna rzecz jaka widzialem w serialu od dawna. 

Cala akcja dzieje sie o wiele za szybko I ramy czasowe nie trzymaja sie kupy. Ptaki z wiadomosciami przelatuja pol Westeros w serialowe 5 minut. 

Jedyne dobre sceny to Arya I wilki oraz rozmowa Deanerys z Varysem. Moze jeszcze finalowa 'konfrontacja' Theona z Euronem. Swietna gra aktorska.

Co takiego absurdalnego w tej scenie seksu z eunuchem, konkretnie?

Chyba, ze uwazasz - podobnie jak starozytni Rzymianie - ze seks to tylko i wylacznie penetracja (a wiec np dwie lesbijki nie uprawiaja seksu, tylko sie, że nie wiem, glaskaja).

Mogl sie po prostu o nia poocierac i poglaskac wlasnie. Co tu absurdalnego?

Ewentualnie mozna sie czepiac stwierdzeniem, ze bez meskich hormonow nie mialby ochoty na takie zabawy. No ale ona miala, a on ja wielce lubi, wiec...
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
Mnie z tym seksem trochę rozdrażniło to, że przy tak wysokim tempie dają scenę, która nic nie wnosi i jest niepotrzebnie długa. Już wolałbym, żeby rozdysponowali te parę minut na inne wąti, które przełączały się jak migawki. Głównie dlatego, że tempo jest teraz tak podkręcone, byłem przekonany, że to ostatni sezon - szybka kulminacja i zamknięcie wszystkich wątków. Trochę mnie bawi, że z jednej strony musiało minąć parę tygodni w ciągu tych dwóch odcinków, a tym czasem tego sparaliżowanego starka wcięło gdzieś na Murze
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
Niby coś wnosi - podkreśla ich związek emocjonalny. Jest eunuchem, a mimo to głaskają się jak szczeniaczki... I tak dalej.

Z drugiej strony, to mocno drugoplanowe (o ile nie trzecioplanowe) postacie, więc... xd
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
pilaster napisał(a):
mkm napisał(a):  Mam też obawy jak wybrną z paradoksów związanych z podróżowaniem przeszłość Brana, bo chyba w kinematografii jeszcze nikomu się zręcznie to nie udało.
Hmm.. a "Powrót do przyszłości?"
Musiałbym sobie odświeżyć, ale zostało mi wrażenie (mam nadzieję, że dobre), że były niekonsekwencje. Jedna, która przychodzi mi na myśl, polegała na tym, że Marty z Jennifer przenieśli się w przyszłość i pokazali się swoim odpowiednikom w tej przyszłości, a ci byli bardzo zdziwieni ich pojawieniem (szok i panika, jeśli dobrze pamiętam). Teraz, jeżeli po przeniesieniu się w przyszłość Marty i Jennifer jednak wrócili z powrotem, to ich wersje z przyszłości nie powinny być zdziwione, bo przecież same wcześniej to zrobiły. Mamy pętlę i to generuje problem sam w sobie, ale na razie to pomińmy. Druga opcja jest taka, że wersje z przyszłości są szczerze zdziwione, bo tego nie zrobiły, ale to znaczy, że "teraźniejsi" nie wrócili z przyszłości, a więc "przyszli" w ogóle nie powinni istnieć.
Jest jeszcze wytrych w postaci alternatywnych linii czasowych, ale ogólnie w serii posługiwali się tym arbitralnie, by pasowało do scenariusza, a poza tym ewidentnie często i gęsto była jedna linia czasowa, np. w scenach, gdy zmieniały szczegóły na fotografiach.

Jak zauważyłem, większość filmów z podróżowaniem w czasie generuje sobie pętlę, a potem ucina ją w jakiś słabo uzasadniony sposób (albo w ogóle). Najbardziej uroczo zrobiono to w Looperze, gdzie gość grany przez Bruce'a Willisa po prostu powiedział, że nie będzie tego wyjaśniał, bo przez godziny będzie tłumaczył jakieś diagramy i mechanikę kwantową, a i tak nic z tego nie wyniknie Duży uśmiech . Punkt przynajmniej za szczerość.

Wracając do tematu. Może stałem się wybredny, ale coś dziwnego dzieje się z niektórymi postaciami już od sezonu 6.

1.  Nie rozumiem działań Baelisha i wygląda na to, że nie mają innego uzasadnienia, niż popychanie fabuły do przodu w pożądanym przez scenarzystów kierunku, co nie jest dobrym uzasadnieniem.

2. Miałem wątpliwości co do sformowanego dream-teamu Daenerys na koniec sezonu 6, głównie z powodu wewnętrznych konfliktów. Szczególnie niezgrabnie, jak na mój gust, poradzono sobie z problemem zamordowania Myrcelli przez Piaskowe Węże. Po pierwsze, kiedy w końcu wypłynął, to w formie krótkiego przekomarzania. Po drugie, został ostatecznie zażegnany w tym samym odcinku poprzez usunięcie ich z dream-teamu śmiercią i porwaniem. Swoją drogą to, co doprowadziło do tych ostatnich, też, geograficznie i taktycznie, nie miało sensu.

3. Sam wygodnie miał amnezję w związku z górą smoczego szkła w Dragonstone.

4. W jaki sposób Cersei może mieć jeszcze jakichkolwiek sojuszników? Wysadziła w powietrze Sept Baelora wraz z Tyrellami i częścią własnej rodziny. Czy to nie budzi nieufności? Czy może powszechna percepcja tych wydarzeń jest inna, niż mi się wydaje, tzn. nie jest jasne kto tego dokonał? Nawet, jeśli tak jest, to przydałoby się jakoś to zaznaczyć. Jak na razie na poczet tworzenia wrażenia, że jednak Cersei jest w stanie jakoś przeciwstawić się Daenerys, panuje masowa amnezja. Szczególnie bawi dylemat Randylla Tarly'ego, który nawet w pewnym momencie powołuje się na lojalność wobec Tyrellów, a nie wspomina nic o tym, że Cersei kwiat tego rodu niedawno puściła z dymem.

5. Sztuczny konflikt między Sansą i Jonem, który też ciągnie się od 6 sezonu. Dlaczego Sansa nie powiedziała nic o odsieczy Baelisha przed Bitwą Bękartów? Jon powinien być przynajmniej zaniepokojony, że tak istotna informacja została zatajona. Dalej nie było to poruszane, a jeśli było, to na zasadzie "jesteś moją siostrą, nie mogę się na ciebie gniewać". W obecnym sezonie zaś kłócą się publicznie, Sansa porównuje Jona do Joffrey'a, potem jednak przyznaje, że dobrze mu idzie rządzenie, wtf? Zaczyna też irytować Lyanna Mormont ex machina.

6a. Arya i beztwarzowi. Czy Aria jest nikim? Chyba nie, bo w tym celu spartoliła, co mogła. Dlaczego w takim razie, prócz przyjęcia twarzy Waldera, potrafi też mówić jego głosem? Jak to w ogóle działa? Ja wiem, że ta scena robi spektakularne otwarcie sezonu, ale nie można już oczekiwać sensu albo wyjaśnienia?

6b. Arya i żołnierze Lannisterów. Naprawdę trzeba było wziąć grupkę najpoczciwszych ziomeczków i barda, by pokazać, że nie wszyscy Lannisterowie to chuje?

7. Po nawróceniu(?) Sandor Clegane naparza wizjami lepiej, niż Mellisandra. Znowu wygląda na to, że fabuła wymaga, by Sandor z drużyną znaleźli się niedługo w odpowiednim miejscu, więc coś musi ich w tym kierunku pchnąć, nie?

To chyba tyle pierwszych wrażeń. Trochę ponarzekałem, wiem, głównie z powodu wysokich oczekiwań. Serial sam sobie postawił wysoko poprzeczkę, więc spadek formy tym bardziej kłuje w oczy. Co nie zmienia faktu, że tak, jak stwierdził to pilaster, Gra o Tron jest najlepszym serialem w gatunku i powyższe moje ględzenia nie świadczą o tym, że tej opinii nie podzielam.
Odpowiedz
Jestem po wczorajszym odcinku, no i cóż, teleportacje to chyba powszechny sposób podróży w Westeros. Te pokazywanie wielkich bitew po łebkach też słabe. Może nie aż tak jak gra aktorska Clarke, ale już blisko. Ogólnie od kiedy serial przestał podążać za książką stał się jeszcze płytszy i głupszy. Dobrze, że jest jeszcze Twin Peaks.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
Jak widać Bitwa Bękartów nie tyle była ewenementem, co otworzyła cały cykl pt. "Shit just happens, don't think too much about it". Całe armie atakują siebie z zaskoczenia na wskroś kontynentu, a Cersei otoczył opieką bóg z maszyny, który dba o to, by widzowie mieli trochę tanich emocji (btw: nie ma jak to rzucać swoich najlepszych żołnierzy ubranych w kartonowo-skórzane zbroje do oblężenia nikomu niepotrzebnego zamku po drugiej stronie kontynentu - przynajmniej zaskoczyli wszystkich nie przechodząc tego dystansu, a opływając cały kontynent naokoło) . Rozwój postaci jest żaden (telenowela Jaimiego stała się już komiczna), jedynie Euron dał trochę powiewu świeżości, ale i on ma swoje za uszami, często odgrywając rolę wcześniej wspomnianego boga z machiny. 

Aaaa... szkoda słów na to wszystko.
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
Ja tam wiem tyle, że w czasach kiedy w serialu jeszcze sobie żył Khal Drogo oglądałem wszystkie odcinki z o wiele większym zainteresowaniem niż ten najnowszy sezon. Teraz za szybko wszystko się dzieje. Brakuje czasu na "wczucie" się w film i na "zżycie" się z bohaterami. Twórcy serialu powinni zwolnić i bardziej rozgrzebać parę wątków. Tak czy owak w każdym odcinku i tak można znaleźć zawsze parę fajnych scen i tekstów dających do myślenia. Najfajniej oczywiście gada Tyrion.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Najfajniej oczywiście gada Tyrion.
Szkoda tylko, że sceny z nim związane są z postacią Danki, której ostatnio nie da się oglądać. Robi się prawie tak żenująca jak Cersei.
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
Jak na razie podbój Westeros przez Deanerys przypomina mi jak czasem wpadnę na pomysł grania w jakąś strategie i picia jednocześnie, potem jestem zdziwiony że straciłem połowę armii nie wiadomo gdzie i budowana na trzeźwo przewaga poszła w cholerę Język

Padłem jak zobaczyłem teleportującą się flotę Eurona. Albo ten smok wyskakujący zza kamienia na pustej przestrzeni. Co z tego że powinni je widzieć od co najmniej dnia jak latają nad wyspą. Takie sceny nie mają sensu i psują klimat. Fuj.
Odpowiedz
Mnie najbardziej denerwuje temat umarłych : od pierwszego odcinka pierwszego sezonu pojawiają się i tworzą armię, ale praktycznie po siedmiu sezonach nikt o nich właściwie nie słyszał poza garstką ludzi. Gdzie oni się podziali przez te k..wa lata, kiedy trój-oka wrona był jeszcze małym dzieckiem? Pogubili się w lasach przygłupy i krążyli wokół drzew?

Idą przez siedem sezonów i nigdzie dojść nie mogą, a reszta bohaterów serialu teleportuje się tu i tam, gdzie tylko chce, praktycznie dosłownie w chwilę. Skoro nie mogą przejść muru, to chwilę pod nim postoją i zawrócą, może pójdą do domu, a Jeśli są w stanie sforsować mur, to czemu nie zrobili tego przez ostatnie 6 sezonów?

Idą, idą, idą, idą .... k. mać.
Odpowiedz
Daenerys robi się coraz bardziej irytująca.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
żeniec napisał(a): 4. W jaki sposób Cersei może mieć jeszcze jakichkolwiek sojuszników?
A w jaki sposób może mieć sojuszników Euron? Obie strony za bardzo nie mają z kim szukać sojuszu. Trzeba jednak przyznać, że wysadzenie Septu to był kretyński pomysł. W książce napięcia między Lannisterami a Tyrellami musi sztucznie podsycać Varys. W filmie Cersei morduje sojuszników z tego samego powodu, dla którego kobieta z PMS-em robi 50 l supy cebulowej: "BO TAK!".
Cytat:6a. Arya i beztwarzowi. Czy Aria jest nikim? Chyba nie, bo w tym celu spartoliła, co mogła. Dlaczego w takim razie, prócz przyjęcia twarzy Waldera, potrafi też mówić jego głosem? Jak to w ogóle działa? Ja wiem, że ta scena robi spektakularne otwarcie sezonu, ale nie można już oczekiwać sensu albo wyjaśnienia?
Umiejętności beztwarzowych nie są nigdzie wyjaśnione (i dobrze). Ale można chyba założyć, że ich posiadanie nie wymaga inherentnie przyjęcia ich religii (także nie wszystko co robi Melisandre jest darem jej boga, część to różne sztuczki magiczne). Arya zatem ukradła te umiejętności. Ew. nadal wypełnia ich plan, chociaż o tym nie wie.
Cytat:6b. Arya i żołnierze Lannisterów. Naprawdę trzeba było wziąć grupkę najpoczciwszych ziomeczków i barda, by pokazać, że nie wszyscy Lannisterowie to chuje?
Ale to nie byli najpoczciwsi ziomeczkowie. I nie byli to Lannisterowie. To byli prości mieszkańcy Zachodu, którzy się zaciągnęli do Czerwonych Płaszczy, by wyrwać się ze swojej wiochy. I moim zdaniem ich wizerunek był całkiem wiarygodny.

Z resztą zarzutów się zgadzam.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Ten serial bije chyba wszelkie rekordy popularności. Mam wrażenie, że wszyscy go oglądają. Osobiście nie cierpię tutaj scen pornograficznych mimo, że jestem facetem. W tych czasach jak ktoś chce pornografię to ją sobie znajdzie w sieci. Nie powinni w ten sposób ludzi zniesmaczać, tym bardziej nieprzygotowanych na takie akcje. Przecież film może być oglądany z dziećmi. Pamiętam, że Spartakus pobił już wszystkie rekordy i dowalił w pewnym momencie 5 minutową scenę ostrego porno.

Ostatnio serial Amerykańscy Bogowie zaproponował widzowi kilkuminutową scenę homoseksualnego porno. W bardzo złym kierunku to idzie. Było mi przykro, że muszę to oglądać. Zrezygnowałem z dalszego oglądania Amerykańskich Bogów, ale z Gry o Tron nie zrezygnuję.
Odpowiedz
W sumie zawsze mnie to zastanawia, mord na ekranie, rozwalanie czaszek, podrzynanie gardeł, bicie, przemoc... wszystko cacy, ale jak pokazać trochę seksu to tragedia Uśmiech
Z innej beczki ostatnio na serialu widziałem jak wykopywali ciało matki jednej z bohaterek po to żeby wyjąć część organów i zrobić z tego wywar który notabene potem córka wypiła.
Odpowiedz
magicvortex napisał(a): W sumie zawsze mnie to zastanawia, mord na ekranie, rozwalanie czaszek, podrzynanie gardeł, bicie, przemoc... wszystko cacy, ale jak pokazać trochę seksu to tragedia Uśmiech
Z innej beczki ostatnio na serialu widziałem jak wykopywali ciało matki jednej z bohaterek po to żeby wyjąć część organów i zrobić z tego wywar który notabene potem córka wypiła.

mord by też przeszkadzał, gdybyśmy nie byli tresowani do jego oglądania od maleńkości we wszystkich właściwie amerykańskich filmach, gdy jeszcze nie wykształcą się odruchy obronne i wszystko chłoniesz jak gąbka. Zabijają Twoją wrażliwość od małego.
Odpowiedz
Nie zganiaj wszystkiego na amerykanskie filmy. Ja ostatnio w Koziolku Matolku widzialem jak mu koles glowe ucial. I nie zapominaj o basniach braci Grimm - nie amerykanskie, niemieckie, a type w tym przemocy ze masakra. Moje ulubione bajki z dziecinstwa Uśmiech
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Czytałeś wersję nie uładzoną? Duży uśmiech To dopiero piękny przykład folklorystycznego brutalizmu. A swoją drogą to ja dorwałem w podstawówce baśnie z 1001 nocy. Wersja zdecydowanie nie dla dzieci Duży uśmiech W sumie szkoda, że tak te wersje uwspółcześnione wyprano z całej tej mroczności i braku szczęśliwych zakończeń. Cukierkowatość bokiem wychodzi.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Ech, ja już chciałem bronić prawa reżysera do rezygnowania z jedności czasu i takiego cięcia, jakie mu się podoba, ale niestety wydarzeń z trzeciego odcinka nie da się ułożyć w żadną sensowną czasowo całość, o ile Euron z flotą się nie teleportował.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
@zefciu
zefciu napisał(a): A w jaki sposób może mieć sojuszników Euron? Obie strony za bardzo nie mają z kim szukać sojuszu. Trzeba jednak przyznać, że wysadzenie Septu to był kretyński pomysł. W książce napięcia między Lannisterami a Tyrellami musi sztucznie podsycać Varys. W filmie Cersei morduje sojuszników z tego samego powodu, dla którego kobieta z PMS-em robi 50 l supy cebulowej: "BO TAK!".
Rzeczywiście przesadziłem z jakichkolwiek. To porusza mój kolejny problem związany właśnie z Euronem, bo wskakuje do serialu trochę z dupy i dokonuje za dużo zamieszania jak na tak krótką ekspozycję. Podobno intencją scenarzystów jest zrobienie z Eurona kogoś gorszego od Ramseya, ale jak na razie tego nie kupuję i postrzegam to jako trochę desperacki ruch w obliczu wyprztykania z wiarygodnych, sensownych czarnych charakterów. Pomijam Joffreya i Ramseya, którzy byli źli, a nawet chaotycznie źli w pojęciach DnD, ale najbardziej boli chyba brak Tywina, Roose'a Boltona, Wielkiego Wróbla, czy nawet "pomniejszych złych", jak Alliser Thorne. Słowem, bohaterów bezwzględnych, posiadających władzę, którym o coś chodziło, i podejmujących w miarę racjonalne decyzje. Zostaliśmy z Cersei, która już trafnie podsumowałeś, Baelishem, który jest teraz karykaturą samego siebie, i...?
Jest jeszcze oczywiście Wielkie Zło w postaci Nocnego Króla, ale na razie jakoś jest niewiele poszlak, że będzie to Zło "satysfakcjonujące" Oczko

zefciu napisał(a): Umiejętności beztwarzowych nie są nigdzie wyjaśnione (i dobrze). Ale można chyba założyć, że ich posiadanie nie wymaga inherentnie przyjęcia ich religii (także nie wszystko co robi Melisandre jest darem jej boga, część to różne sztuczki magiczne). Arya zatem ukradła te umiejętności. Ew. nadal wypełnia ich plan, chociaż o tym nie wie.
U mnie uwierzenie w jakieś plan po ich stronie wymaga zbyt dużego zawieszenia wiary. Za dużo rzeczy już w szóstym sezonie nie miało sensu. Na razie, jeżeli mam wybierać między "scenarzyści się pogubili, a potem chcieli zagnać wszystkich do Westeros", a "scenarzyści wymyślili beztwarzowym misterny plan i przynajmniej większość tego, co dzieje się na ekranie ma głębszy sens", to wybieram to pierwsze.

zefciu napisał(a): Ale to nie byli najpoczciwsi ziomeczkowie. I nie byli to Lannisterowie. To byli prości mieszkańcy Zachodu, którzy się zaciągnęli do Czerwonych Płaszczy, by wyrwać się ze swojej wiochy. I moim zdaniem ich wizerunek był całkiem wiarygodny.
W sumie racja, po prostu przez porównanie z poprzednimi przedstawieniami żołnierzy tamtej strony kontrast bije po oczach.

@lumberjack
lumberjack napisał(a): Ja tam wiem tyle, że w czasach kiedy w serialu jeszcze sobie żył Khal Drogo oglądałem wszystkie odcinki z o wiele większym zainteresowaniem niż ten najnowszy sezon. Teraz za szybko wszystko się dzieje. Brakuje czasu na "wczucie" się w film i na "zżycie" się z bohaterami. Twórcy serialu powinni zwolnić i bardziej rozgrzebać parę wątków. Tak czy owak w każdym odcinku i tak można znaleźć zawsze parę fajnych scen i tekstów dających do myślenia. Najfajniej oczywiście gada Tyrion.
Z racji, że jest już 7 sezon i większość postaci w zasadzie jest wykreowana, to dialogi robią po łebkach i stąd może być to wrażenie. Też nad tym boleję, bo wydaje mi się, że to właśnie było siłą serialu. 3 odcinek pod tym względem był dużo lepszy, dali się postaciom wygadać i do tego to, co kto mówił, miało znaczenie dla fabuły i wpisywało się w ogólne kreacje postaci.
Niestety gwałcenie geografii postępuje.

Jestem ciekawy, co zrobią z Branem. Jego dziwne zachowania w ostatniej scenie 3 odcinka można interpretować w ten sposób, że trochę mu się percepcja czasoprzestrzeni pierniczy i w kontekście tego, co powiedział do Sansy, prócz tego, że było co najmniej niepokojące, miałem wrażenie, że ją wspomina, dlatego przywołuje z pamięci obrazek, który chce pamiętać, tzn. kiedy wyglądała najpiękniej(?)
Odpowiedz
Tym bardziej, że nieskalani pod twierdzę lannisterów zostali wysłani już w pierwszym odcinku :/
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości