Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
XXVII Letni Zjazd Muzułmanów Polskich
kkap napisał(a):Myślę, że po takiej wojnie mogłaby nastać jakaś w miarę zdrowa forma prawicowego autorytaryzmu. Gorzej, jeżeli totalitarny porządek zaczną robić komuniści ale po ewentualnej wielkiej wojnie kultur poglądy konserwatywno-narodowe będą dominujące w całej Europie. Ludzie przejrzą na oczy.

Chyba że w wojnie prawicowe elementy wyrżną się nawzajem z islamistami. Jeśli prawdziwi inżynierowie całej imprezy mają taki zamysł, to nie będzie żadnego prawicowego autorytaryzmu. Będzie wzajemne wyniszczenie się prawicy i islamu (przy okazji aktualnych pożytecznych idiotów lewicy) i autorytaryzm inny. Gorszy.

Adam_S napisał(a):Ja myślę że z multikulturalizmem lewacy chcą zapewnić sobie władzę wedle starej zasady dziel i rządź. Oryginalnie czerwoni powinni to robić używając podziałów klasowych, ale to słabo wychodzi, a lokalne podziały etniczne są słabsze niż ogólny antagonizm wobec lewactwa, i stąd multikulturalizm - stworzyć większy podział etniczny który będzie łatwiej wykorzystać. Problem w tym że islamiści nie są usatysfakcjonowani rolą pionków w tej grze, a lewacy w większości już za mocno uwierzyli we własną propagandę by ten dosyć niebezpieczny dla nich samych fakt zauważyć.

Realna góra z pewnością bawi się w "divide et impera", w ideologię sama wierzą masy zwykłych lewaków i innych pożytecznych idiotów. Ale ja też w tym widzę wyższy cel. Nie da się dziś niczego na tak dużą skalę zrobić bez przynajmniej cichego poparcia elit finansowych. Skoro zatem islamizacyjną bombę się nakręca, ta bomba ma jakieś konkretne zadanie.

Adam_S napisał(a):Wydaje mi się że jeszcze tak źle nie jest - o ile osobistości medialne i wszystkie "elity" faktycznie tak się zachowują, ale inną kwestią jest ilu robi to bo musi jeśli chce zachować karierę, a ilu faktycznie w multikulti bzdury wierzy.

Jestem tu pesymistą. Ci ludzie nie wyobrażają sobie nawet innego oporu niż pikiety i manify. Większość z nich zarazem nie zdaje sobie sprawę iż problem islamu nie jest czymś oderwanym od znacznie szerszego kontekstu postępującej degradacji kulturowej Europy i całego zachodniego świata. W Polsce nie jest lepiej z tą świadomością. Większość lewaków nie przyjmuje do wiadomości, że nie byłoby problemu z islamizacją gdyby nie dekady ich rządów.

Adam_S napisał(a):Mam nadzieję. Z jednej strony, są niebezpieczni bo doświadczeni. Z drugiej strony, jest to doświadczenie w wojnie całkowicie innej, zarówno pod względem terenu jak i przeciwnika, niż wyglądałaby takowa w Europie. Cokolwiek o wartości bojowej jihadystów nie mówić, to w momencie kiedy muszą walczyć przeciwko komuś, kto nie stara się być humanitarny i poprawny politycznie jak armie zachodnie, to ich skuteczność mocno spada. Organizacyjnie nie są lepsi od typowej armii arabskiej, a w kręgach zainteresowanych określenie "typowa armia arabska" to określenie, po którym nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. - nawet od głupiego Assada ostatnio wpierdol dostają, choć on sam ma pod ręką też jedynie zwykła armię arabską.

Im szybciej się rozszaleją tym lepiej. Tym szybciej niezadowolenie społeczne przekroczy masę krytyczną i łatwiej będzie względnie bezkrwawo rozwiązać cały problem. W innym wypadku może się rozegrać scenariusz ponury, w tym to co sam podejrzewam. Czyli zaoranie tego co zostało z europejskości pod kosmopolityczny eurokołhoz.
"Hope can drown lost in thunderous sound
Fear can claim what little faith remains
But I carry strength from souls now gone
They won't let me give in...
(...)
Death will take those who fight alone
But united we can break a fate once set in stone
Just hold the line until the end
Cause we will give them hell..."


EH
Odpowiedz
Seth napisał(a):Realna góra z pewnością bawi się w "divide et impera", w ideologię sama wierzą masy zwykłych lewaków i innych pożytecznych idiotów. Ale ja też w tym widzę wyższy cel. Nie da się dziś niczego na tak dużą skalę zrobić bez przynajmniej cichego poparcia elit finansowych. Skoro zatem islamizacyjną bombę się nakręca, ta bomba ma jakieś konkretne zadanie.
Problem z islamistyczną bombą jest taki, że nikt do końca nie wie kiedy wybuchnie i jak mocno, co czyni uwzględnianie jej wybuchu w jakichkolwiek planach ryzykownym posunięciem. Pewniejszym jest po prostu utrzymywanie niskopoziomowego konfliktu etnicznego jako gwaranta że demokracja będzie "demokracją" i "góra" będzie mogła zarządzić co zechce robiąc ukłon wobec odpowiedniej kombinacji wrogich sobie frakcji.

Seth napisał(a):Jestem tu pesymistą. Ci ludzie nie wyobrażają sobie nawet innego oporu niż pikiety i manify.
Nawet dla takich bezrozumnych przypadków pozostaje możliwość że szybko się uczą. Arabska Wiosna pokazuje jak to działa - zaczyna się od manif i pikiet, druga strona kontruje terrorem, pierwsza strona (lub co z niej zostało) prędzej czy później uczy się że pokojowo nic nie wygra.

Seth napisał(a):Większość z nich zarazem nie zdaje sobie sprawę iż problem islamu nie jest czymś oderwanym od znacznie szerszego kontekstu postępującej degradacji kulturowej Europy i całego zachodniego świata. W Polsce nie jest lepiej z tą świadomością. Większość lewaków nie przyjmuje do wiadomości, że nie byłoby problemu z islamizacją gdyby nie dekady ich rządów.
Świadomość jedną rzeczą, ale z drugiej strony w Polsce (jak i większości eks bloku komunistycznego) nowa lewica ma zaledwie ułamek tej siły przebicia jaką ma na zachodzie. Zaś im dalej na wschód... Wystarczy popatrzeć jaka jest afera z niedawnym prawem dotyczących propagandy LGBT w Rosji - przeciętni anglojęzyczni internauci są tym zaaferowani jak jasna cholera (gdyby Putin przywrócił flagę z sierpem i młotem to by byli mniej oburzeni), jakby Rosja popełniła jakąś herezję straszliwą i mruczą coś o przenoszeniu olimpiady z Rosji... A u nas? Większość społeczeństwa ma wyjebane. I tu tkwi ta różnica - niby świadomości sytuacji nie ma, i na większą skalę nikt lewackim pomysłom nie oponuje głośno, ale z drugiej strony, jak przychodzi co do czego, niewielu też pcha się do wspierania tych pomysłów, często traktując je z dużą dozą apatii, niezainteresowania, i generalnego olania ciepłym moczem, co jednak lewaków nieco wkurza, bo kiedy próbują sprawić wrażenie poparcia społecznego dla swojego pomysłu i stworzyć "presję z dołu" na polityków to wychodzi ona śmiesznie słaba, i politycy zamiast przekonania że społeczeństwo chce kolejnej lewackiej bzdury, widzą że społeczeństwo raczej ma wyjebane, z lekką nutą znudzenia i mdłości.


Seth napisał(a):Im szybciej się rozszaleją tym lepiej. Tym szybciej niezadowolenie społeczne przekroczy masę krytyczną i łatwiej będzie względnie bezkrwawo rozwiązać cały problem. W innym wypadku może się rozegrać scenariusz ponury, w tym to co sam podejrzewam. Czyli zaoranie tego co zostało z europejskości pod kosmopolityczny eurokołhoz.
Prawda, wystarczy popatrzeć jak lewacy się na zachodzie starają, by zniechęcić swoje narody od szturchania tego gniazda szerszeni wszelkimi gadkami o "wrażliwości" a także prawami dot. tzw. "mowy nienawiści" a nawet cichaczem przemykanym zakazem bluźnierstwa na islam. Wysiłki tego typu są szczególnie widoczne w krajach anglosaskich i nordyckich.

Wniosek z tego taki, że lewactwo nie chce by szerszenie podkurwione wylatywały z gniazda i straszyły nieświadomą niczego spokojną trzodę, bo jeszcze trzoda z tego powodu nabierze niechęci do szerszeni, i straci zaufanie do tych, co mówią że szerszenie są niegroźne, pokojowe, i trzeba je tolerować, a stąd już bezpośrednio robi się dla lewaków wielki problem, bo lata ciężkiej pracy propagandowej w ciągu zaledwie tygodni obracają się w masę fekalną. Do planu "divide et impera" "góra' musi co najmniej sprawić wrażenie że nad szerszeniami panuje, a każde nieautoryzowane szturchanie ich gniazda jest żywym dowodem na to, że to tylko wrażenie, bo szerszenie podburzyć każdy potrafi, i ktoś może pomyśleć że w kwestii szerszeni "góra" nie ma tak naprawdę żadnych rozwiązań do zaoferowania, a szerszenie są dzikie i tak właściwie to mogą robić co zechcą.
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz
Adam_S napisał(a):Wniosek z tego taki, że lewactwo nie chce by szerszenie podkurwione wylatywały z gniazda i straszyły nieświadomą niczego spokojną trzodę, bo jeszcze trzoda z tego powodu nabierze niechęci do szerszeni, i straci zaufanie do tych, co mówią że szerszenie są niegroźne, pokojowe, i trzeba je tolerować, a stąd już bezpośrednio robi się dla lewaków wielki problem, bo lata ciężkiej pracy propagandowej w ciągu zaledwie tygodni obracają się w masę fekalną. Do planu "divide et impera" "góra' musi co najmniej sprawić wrażenie że nad szerszeniami panuje, a każde nieautoryzowane szturchanie ich gniazda jest żywym dowodem na to, że to tylko wrażenie, bo szerszenie podburzyć każdy potrafi, i ktoś może pomyśleć że w kwestii szerszeni "góra" nie ma tak naprawdę żadnych rozwiązań do zaoferowania, a szerszenie są dzikie i tak właściwie to mogą robić co zechcą.

Problem w tym, że "góra" nad nimi już nie panuje. Sytuacja w samej GB już wymknęła się spod kontroli. Muzułmanie są zbyt silni, europejskie kraje są coraz silniej zinfiltrowane pozaeuropejskimi islamistycznymi organizacjami mającymi wyjebane na strategię rządzenia lewaków. Muzułmanie nie wnikają w motywację niewiernych, wystarcza im że Ci są słabi, zatem trzeba dokonywać ich kosztem ekspansji (tu akurat ciężko im się dziwić).
"Hope can drown lost in thunderous sound
Fear can claim what little faith remains
But I carry strength from souls now gone
They won't let me give in...
(...)
Death will take those who fight alone
But united we can break a fate once set in stone
Just hold the line until the end
Cause we will give them hell..."


EH
Odpowiedz
Seth napisał(a):Problem w tym, że "góra" nad nimi już nie panuje. Sytuacja w samej GB już wymknęła się spod kontroli. Muzułmanie są zbyt silni, europejskie kraje są coraz silniej zinfiltrowane pozaeuropejskimi islamistycznymi organizacjami mającymi wyjebane na strategię rządzenia lewaków. Muzułmanie nie wnikają w motywację niewiernych, wystarcza im że Ci są słabi, zatem trzeba dokonywać ich kosztem ekspansji (tu akurat ciężko im się dziwić).

Lewactwo nigdy nie liczyło na bezpośrednią kontrolę nad muzułmanami. Liczyło za to na kontrolę nad ich "górą". Problem istnieje w tym, że ta przyjezdna "góra" jest już powiązana z Bractwem, Saudami, i innymi bliskowschodnimi graczami.
Co gorsza, są na tyle sprytni by grać w grę pod tytułem "islamistom świeczkę a lewakom ogarek". Kiedy tylko lewacy poproszą tych islamskich liderów o potwierdzenie że oni żadni islamiści, tylko tolerancyjna religia pokoju którą trzeba tolerować i nie obrażać, to oni bardzo chętnie dadzą głos. A potem zaśmieją się z durnych niewiernych że wierzą w te bzdury i wrócą do edukowania swoich w duchu bractwowym albo saudyjskim.

I lewacy są trochę w potrzasku. Z jednej strony ich planem jest dawać muzułmanom coraz większe wpływy, bo do strategii "dziel i rządź" ważnym jest żeby podzielone frakcje miały z grubsza podobną siłę. Ale z drugiej strony, pewnie już boją się co będzie w momencie, kiedy stwierdzą że jest dość... Tradycyjnym w metodzie "dziel i rządź" byłoby wypuścić na nich grupę przeciwną, ale nie wyobrażam sobie żeby lewactwo z własnej woli wypuściło dżina islamofobii z butelki, bo sam fakt że to uczynili byłby ciosem w podstawy ich ideologii, oczywistym dla dosłownie każdego.

A co do infiltracji przez islamskie organizacje - Europa to pikuś, zobacz jak Bractwo sobie pogrywa Obamą na skalę międzynarodową, a on nadal nie wie co się dzieje Duży uśmiech
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz
Adam_S napisał(a):A co do infiltracji przez islamskie organizacje - Europa to pikuś, zobacz jak Bractwo sobie pogrywa Obamą na skalę międzynarodową, a on nadal nie wie co się dzieje Duży uśmiech

A to wiem. Amerykanie, szczególnie Texas i pas biblijny są na granicy palpitacji serca non-stop Uśmiech Nie dość że Murzyn to muzułmanin. Oni już wiedzą, że wdeptali w gówno jakie będą ścierać z buta kilka dekad.
"Hope can drown lost in thunderous sound
Fear can claim what little faith remains
But I carry strength from souls now gone
They won't let me give in...
(...)
Death will take those who fight alone
But united we can break a fate once set in stone
Just hold the line until the end
Cause we will give them hell..."


EH
Odpowiedz
Xeo95 napisał(a):Nazwa

Według izraelskiego geografa Zev Vilnaja, nazwa miasta pochodzi od arabskiego słowa „gazza” wywodzącego się z pierwotnego kananejskiego słowa „ zz” (pol. mocne). Drogę stopniowej ewolucji, słowo to przybrało swoje obecne znaczenie „silny” lub „mocny” [25] .

Wobec tego czemu tu jest 'g'?

Sprawdzałem w google translatorze-Kraków to 'Diżer' a Gdańsk 'Hatereszka'

???
Z linku, który podałeś wyżej:

To Gaza po arabsku, ale na początku wcale nie ma 'g'. غزة
Pierwsza litera, to nie jest 'g'. Tutaj masz ją w pozycji izolowanej:

غ

A poniżej arabski alfabet z wymową. Ta wymowa z 'g' jest uproszczona i stąd problem.
'e', jak możesz zobaczyć poniżej w klasycznym arabskim nie występuje:

http://www.planetaislam.com/media/alfabet_arabski.pdf


Jak widać, nie ma tam żadnego 'e'. Translatorami bym się więc nie podniecał.
"Aut viam, aut faciam". Hannibal
Odpowiedz
Seth napisał(a):A to wiem. Amerykanie, szczególnie Texas i pas biblijny są na granicy palpitacji serca non-stop Uśmiech Nie dość że Murzyn to muzułmanin. Oni już wiedzą, że wdeptali w gówno jakie będą ścierać z buta kilka dekad.

Obama aktualnie jest wyznawcą kościoła chrześcijańskiego.
Zapomniałam jakiego?
Ale kobiety są w nim kapłanami.
To na pewno nie mieści się w głowie wyznawcom islamu..
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości