Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bezwarunkowy dochód podstawowy (unconditional basic income)
#1
Rozwijam dyskusję stąd:
http://ateista.pl/showthread.php?t=3851&page=178

Łoś napisał(a):To jakiś kretyński pomysł.

Nie, to nie jest kretyński pomysł.

W Alasce, na przykład, nawet Partia Libertariańska popierała "dochód podstawowy" - który tam polega na tym, że każdego roku mieszkaniec dostaje od państwa pieniążki (nawet kilka tysięcy dolarów) z dywidend za ropę.

Widzę też ciekawe związki z geolibertarianizmem.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Geolibertarianizm

Nie znaczy to, że popieram. Nie przesadzajmy jednak, codziennie słyszy się o wiele gorsze idee.

Adam_S napisał(a):Nikt Kalisza nie prosił by podał dowody że nie rozumie matematyki, ale on i tak daje.
Z prostych obliczeń wynika, że gdyby każdy z 39mln Polaków miał dostać 1000zł miesięcznie, to roczny koszt tej zabawy wyniósłby jedyne 468 mld zł. Dla porównania, to około 1,5 pełnego obecnego budżetu, około 30% całkowitego PKB.

Jest to jednak prosty transfer finansowy, w teorii bez żadnej biurokracji (dający się robić - ponownie, w teorii - czysto elektronicznie i automatycznie). Spora część tych pieniędzy zostałaby zwyczajnie zwrócona.

Jeżeli płacisz 1200 złotych na dochód podstawowy; dostajesz 1000 (każdy dostaje 1000 - nawet miliarderzy, bo to automatycznie idzie); więc twoje realne opodatkowanie wyniosło tylko 200. Nie tak tragicznie, jak wygląda.


Najlepsza forma pomocy socjalnej jaka może istnieć, jeżeli już takowa sobie istnieje. I być może nawet dobra metoda do przyzwyczajania ludzi, że są akcjonariuszami w spółce "Rzeczpospolita", kto wie...

Jakby jeszcze można było zbyć te akcje lub zrezygnować, ha... Zdezorientowanymile:

Cytat:- W Polsce mamy w tej chwili nawet 600 tys. urzędników. Według naszych symulacji można by o co najmniej 200 tys. zmniejszyć liczbę tych urzędników - powiedział.
True, true. Niezaprzeczalny plus propozycji.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Bezwarunkow...podstawowy

Idea ta miała zapewnić każdemu członkowi społeczeństwa pieniężny udział w całkowitym dochodzie tego społeczeństwa, bez sprawdzania jego potrzeb.
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#2
Bezwarunkowe dywidendy z Alaska Permanent Fund (który z kolei dostaje z podatków od wydobycia ropy), były i zdaje się są popierane przez Libertarian Party of Alaska, nawiasem mówiąc.

Reason.com
One State Already Has a Basic Income Plan

Cytat:I made a brief reference yesterday to the idea of a negative income tax or universal basic income: a single, unconditional cash payment aimed at keeping people out of poverty. There's been an increased interest in this idea recently -- a new book here, a piece in the Post there -- and a bunch of different variations on the concept have been put on the table. One way to sort those ideas is to separate the proposals in which the payments would supplant the existing welfare state from the ones that would just add one more program to the mix. (That's why Milton Friedman ended up opposing Richard Nixon's Family Assistance Plan, even though it had been inspired by Friedman's negative-income-tax proposal: Nixon's version would have been an add-on to the existing welfare state rather than a replacement for it.) Another notable distinction is between the people who would means-test the program and the ones who would just send a check to everyone. (That second division isn't a right/left split, by the way -- Friedman was a means-tester, while Charles Murray is in the checks-for-all camp.) Some of these ideas would be an improvement over the current system and some would not. But I don't want to get into the weeds of weighing the competing proposals right now. I just want to note a fact that's oddly missing from a lot of these discussions: One state of the union has something similar to a basic income program already.

[Obrazek: alaska.jpg?h=200&w=200]

When Alaska started raking in money from the Prudhoe Bay oil boom of the '70s, officials there decided to invest the money rather than blow it all at once. In 1982, after a rather fierce debate, the resulting Alaska Permanent Fund started sending annual dividend checks to the state's residents. Meanwhile, Native Americans in Alaska are organized into regional and village corporations, and those companies pay out dividends as well. (The latter checks are usually smaller than the payments from the statewide fund.)
That seems relevant to the policy discussion about income grants, doesn't it? Yet while the full-time campaigners for a guaranteed income are well aware of Alaska's system, the people who write about the idea elsewhere tend to ignore it. The liberal site Remapping Debate, to give an especially egregious example, did a big story on the push for a basic income in the '60s and '70s that concluded that those old proposals faded because "market devotees drowned out those who continued to believe that government has a vital role to play....By Ronald Reagan's election in 1980, the country in which [a basic income] had seemed mainstream a decade earlier looked considerably different." All of which is hard to square with the fact that such a program was adopted during the Reagan years, in a state with a Republican governor, as part of a political moment that saw the same state eliminate its personal income tax, and with an important assist from the Libertarian Party, which was a substantial political force in Alaska at the time. (There were Libertarian legislators in Juneau in those days, and the party was capable of drawing 15 percent of the vote in a gubernatorial election. The party supported the dividends on the grounds that sending the money to individual citizens was preferable to letting elected officials spend it.)
Three decades later, several states have established sovereign wealth funds like Alaska's, and with the fracking boom their number may soon grow. As of yet, no state has followed Alaska in distributing dividends to its citizens. But you shouldn't be surprised if you see a strong push in some of those jurisdictions for a system like the one adopted in Juneau. And if that happens, you shouldn't be surprised if the conversation about income grants in Washington continues to treat the idea as an esoteric intellectual exercise or a policy debate from the past, not a live political fight in the states.
Powtórzę raz jeszcze najważniejszy fragment: such a program was adopted during the Reagan years, in a state with a Republican governor, as part of a political moment that saw the same state eliminate its personal income tax, and with an important assist from the Libertarian Party, which was a substantial political force in Alaska at the time.

The party supported the dividends on the grounds that sending the money to individual citizens was preferable to letting elected officials spend it.

A także:
Cytat:Basic income has been promoted by people associated with political views that are generally opposed to the public provision of welfare services, such as libertarianism, economic liberalism, and anarcho-capitalism. These people support basic income as a strategy to reduce the amount of bureaucratic administration that is prevalent in many contemporary welfare systems, as well as acting as a form of compensation for fiat currency inflation. Notable libertarian-capitalist proponents of basic income include Milton Friedman (in the form of negative income tax),[46] Robert Anton Wilson,[47] Gary Johnson (In the form of the fair tax "prebate") and Charles Murray.[48]
Zły neoliberalny/libertariański Kot (czarny & drapieżny).

-----------------------------------
Pisywałem od długiego czasu; część moich starszych wypowiedzi można traktować jako nieaktualne.
BARDZO NIEAKTUALNE.
Odpowiedz
#3
Rzecz w tym że dochód bezwarunkowy pewnie będzie obok a nie zamiast innych świadczeń.
Odpowiedz
#4
To się nazywa Renta Egzystencjalna i może być zastosowane w krajach czy obszarach, gdzie są tzw. "łatwe pieniądze" czyli ekstra dochody z akcyzowych surowców, jak ropa, gaz.
Nie bardzo to widzę w 'normalnych' krajach, gdzie trzeba ciężko zapracować na swoje pieniądze.

Już widzę, jak moje okoliczne menelstwo dostaje 'kaliszowego tysiaka'.
Strach się bać.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#5
Dokładnie. Pomysł ma sens w miejscach gdzie jest mało ludzi, a państwo dostaje góry pieniędzy z innych źródeł niż podatki od osób fizycznych, pośrednie i bezpośrednie, jak na przykład z licencji na surowce. Polska nie jest takim krajem.

W świetle tego to, że stanem który jest tu przykładem jest Alaska, a nie np. Nowy Jork, to żaden przypadek. Mało ludzi, dużo surowców.

Jak zresztą pisałem w innym temacie, w odpowiedzi na porównanie tego pomysłu do dywidendy spółki:

Diabeł tkwi w szczegółach. Czy nasza "spółka" ma tyle dochodu, by sobie na takie dywidendy pozwolić? Czy koszta funkcjonowania spółki (utrzymanie policji, wojska, infrastruktury itd.) nie mają pierwszeństwa przed dywidendami?

Alaska czy kraje arabskie mogą sobie technicznie pozwolić, bo "spółka" ma bajecznie wysokie dochody z surowców, a ludzi do brania dochodu podstawowego względnie malutko.
W takiej sytuacji starcza ich na wypełnienie wszelkich kosztów funkcjonowania spółki, na jej rozwój, i jeszcze zostaje na sensowną "dywidendę".

W Polsce jest na odwrót.
W takiej sytuacji gdzie większość "dochodu spółki" jest w praktyce z podatków pracujących, to system ten jest de facto redystrybucją owoców pracy, a to bardzo nielibertariańskie, a wręcz komunistyczne.
Nations do not survive by setting examples for others. Nations survive by making examples of others.
Odpowiedz
#6
Avx napisał(a):Rozwijam dyskusję stąd:
http://ateista.pl/showthread.php?t=3851&page=178



Nie, to nie jest kretyński pomysł.

W Alasce, na przykład, nawet Partia Libertariańska popierała "dochód podstawowy" - który tam polega na tym, że każdego roku mieszkaniec dostaje od państwa pieniążki (nawet kilka tysięcy dolarów) z dywidend za ropę.

Widzę też ciekawe związki z geolibertarianizmem.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Geolibertarianizm

Nie znaczy to, że popieram. Nie przesadzajmy jednak, codziennie słyszy się o wiele gorsze idee.



Jest to jednak prosty transfer finansowy, w teorii bez żadnej biurokracji (dający się robić - ponownie, w teorii - czysto elektronicznie i automatycznie). Spora część tych pieniędzy zostałaby zwyczajnie zwrócona.

Jeżeli płacisz 1200 złotych na dochód podstawowy; dostajesz 1000 (każdy dostaje 1000 - nawet miliarderzy, bo to automatycznie idzie); więc twoje realne opodatkowanie wyniosło tylko 200. Nie tak tragicznie, jak wygląda.


Najlepsza forma pomocy socjalnej jaka może istnieć, jeżeli już takowa .

Zgadzam się bez dwóch zdań- bez pracy nie ma kołaczy.
Praca dla wszystkich a nie bezwarunkowy dochód. tylko praca być może będzie kosztowała państwo drożej niż ten niby dochód.
mimo, żee mam lewicowe skrzywienie kręgosłupa:lol2: uważam ten pomysł za wyjątkowo szkodliwy!!

Ten pomysł będzie możliwy tylko przez wygenerowanie subsydiów z UE, a to jest droga beznadziei dla nas.
Odpowiedz
#7
Ja mam prawicowe skrzywienie ale uważam podobnie jak Teresa. Dawanie za darmo czegokolwiek prowadzi do tego że ofiarobiorca obcina własne potrzeby, deprawuje się i z reguły popada w nałogi z tego marazmu. Czyli kolejny projekt na to jak stworzyć rzesze meneli. To już lepszy kołchoz...
Sebastian Flak
Odpowiedz
#8
Już widzę, ile osób leżałoby brzuchem do góry zamiast pójść do pracy, gdyby to u nas wprowadzili.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#9
Taki 'problem' (cholera, każdy chciałby go mieć) ma Norwegia, która ekstradochody z ropy lokuje w specjalnym funduszu, który ma za zadanie inwestować i pomnażać kapitał na gorsze czasy (były nawet pomysły wykupienia przez Norwegię długów krajów UE)
Też wpadli na to, że proste zafundowanie każdemu Norwegowi gotowki za friko, to recepta na upadek 'społeczeństwa pracy'.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#10
Ale za to jak by przyrost naturalny skoczył :-D
Sebastian Flak
Odpowiedz
#11
Neuromanta napisał(a):Ale za to jak by przyrost naturalny skoczył :-D
Mówisz, że przybyłoby małych beneficjentów świadczeń? Duży uśmiech
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#12
W hurtowych ilościach. W ciągu dekady moglibyśmy skolonizować Anglię i kraje ościenne :-D
Sebastian Flak
Odpowiedz
#13
Neuromanta napisał(a):W ciągu dekady moglibyśmy skolonizować Anglię i kraje ościenne :-D
Ale tam już nie potrzebują nowych 'zmywaków'.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#14
No dobra skolonizować i podbić :-D
Sebastian Flak
Odpowiedz
#15
Ja biorę Szkocję.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#16
Wygodnaś - tam rosną palmy.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#17
Mogę Ci oddać. Nie zależy mi na palmach.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#18
Dziękuję - szkocki akcent to masakra. Nie do przejścia.
Poza tym podbicie potomków Wallace'a w sukienkach byłoby awykonalne.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#19
Sofeicz napisał(a):Dziękuję - szkocki akcent to masakra. Nie do przejścia.
Poza tym podbicie potomków Wallace'a w sukienkach byłoby awykonalne.

Solą, chlebem i wódką, a nie mieczem Uśmiech Myślę, że ze Szkotami znaleźlibyśmy wspólny język, chociażby sposoby na psucie humoru okupantowi.
"War, War never changes"

"Jako że jesteś obywatelem demokratycznego kraju powinieneś wiedzieć że twój głos nic nie znaczy".

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
Odpowiedz
#20
Sofeicz napisał(a):Dziękuję - szkocki akcent to masakra. Nie do przejścia.
Poza tym podbicie potomków Wallace'a w sukienkach byłoby awykonalne.
Ale ja nie chcę Ci oddawać Szkocji, tylko palmy. W Szkocji są ciekawe krajobrazy i Fish stamtąd pochodzi.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości