To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Buddyzm
Ayla Mustafa napisał(a): Najlepiej udowadniać swą miłość, bezinteresownie cierpiąc dla nieswojego dobra, a wzniosłej duszy szczęście dają kochanie i bycie kochaną. Cierpienie dla samego cierpienia jest bzdurą.
Najlepiej uwalniać od cierpienia inne czujące istoty! Uśmiech
"E parvo eu não sou!!!
E fico a pensar
Que mundo tão parvo
Onde para ser escravo
E preciso estudar..."

Deolinda, Parva que eu sou
Odpowiedz
Nonkonformista napisał(a): Przeczytałem właśnie krótką książkę "Buddyzm dla początkujących" i mam do was pytanie, które nastąpi po cytacie z tej książki:

"(...) oświecenie to nie coś, co możesz otrzymać lub znaleźć; to coś, co odkrywasz na nowo - stan bycia, który zawsze w sobie miałeś, ale zasłaniały go wymyślone historie i fałszywe koncepcje".

Muszę przyznać, że ja właśnie tak traktowałem oświecenie, jako coś, co można otrzymać od bodhisatwy właśnie lub coś, co można znaleźć. Myślę, że tak - niestety - myśli większość. A wy jak pojmujecie to buddyjskie oświecenie?

Ostatnio się w te tematy zaczęłam wgłębiać, nie tylko od strony buddyzmu, ale tak ogólnie od strony mistycyzmu w różnych religiach, np. advaita vedanta w hinduizmie, i myślę że kluczowa jest tu kwestia naszej ziemskiej tożsamości, czyli tego co rozumiemy przez nasze "ja". Tym wyzwoleniem jest uświadomienie sobie, poparte osobistym doświadczeniem, że nasza ziemska tożsamość to tylko iluzja umysłu, w rzeczywistości nie istnieje, nie jest niczym realnym, jest tylko czymś umownym, co powstało na skutek stworzenia języka i nazywania wszystkiego, a jednak wokół tego naszego ziemskiego, urojonego ego wszystko się kręci i powstaje w głowie cała masa różnych problemów, myśli, pragnień, prób pompowania ego, porównywania się z innymi, zamartwiania się przyszłością, albo myśleniem o przeszłości itp. W momencie, gdy człowiek sobie uświadamia, że to wszystko jest umowne i nie istnieje tak realnie, to właściwie wszystkie te problemy zaczynają stopniowo znikać, bo po cholerę tracić energię i dobre samopoczucie na coś co jest tylko iluzją w głowie? Wtedy pozostaje tylko świadoma obecność doświadczająca życia "tu i teraz", tylko to staje się tak naprawdę rzeczywiste, sam fakty bycia, istnienia, zbieranie doświadczeń, bez zbędnych rozkmin, które też są tylko wytworem naszej głowy.
Odpowiedz
Ayla Mustafa napisał(a):Najlepiej udowadniać swą miłość, bezinteresownie cierpiąc dla nieswojego dobra [...]
Nie ma czegoś takiego. Tzn. teoretycznie możesz tu osiągnąć bezinteresowność, jeżeli dobro drugiej osoby jest Ci obojętne lub wręcz przynosi przykrość. W innym wypadku dostajesz wypłatę od swojego układu nagrody nakierowanego przez ewolucję na premiowanie altruizmu.

Pocierp bezinteresownie dla dobra Bosaka, to pogadamy. Język

Nonkonformista napisał(a):Najlepiej uwalniać od cierpienia inne czujące istoty!
Zjadając je. Oczywiście w sposób humanitarny, po uprzednim zabiciu. Natomiast żywe mrówki można spokojnie zalewać wrzątkiem. Język

W ogóle zastanawiam się nad tłumaczeniem buddyjskich terminów na polski. Np. ego jest może dobrze dobrane pod względem moralnym, ale kiedy przechodzi się do mówienia o iluzoryczności własnego istnienia, to faktycznie, trafniejsze jest ja - a to niekoniecznie to samo, chyba. Albo taka dukkha - nie lepsza od cierpienia byłaby tutaj udręka?
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
ErgoProxy - zabicie jest właśnie pogwałceniem zasady ahinsy, czyli niekrzywdzenia innych istot. Ta zasada w ogóle została przejęta z dżinizmu, gdzie medytujący /nadzy lub odziani ludzie w zależności od tego, czy piszemy o śwetambarach czy o digambarach/ mają z sobą miotełki właśnie, by nie nadepnąć na przykład na mrówkę.

A co do tłumaczenia terminów buddyjskich - to faktycznie masz rację, ciężko to chyba jakoś dobrze dopasować do realiów innej kultury.
"E parvo eu não sou!!!
E fico a pensar
Que mundo tão parvo
Onde para ser escravo
E preciso estudar..."

Deolinda, Parva que eu sou
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości