10.03.2021, 20:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.03.2021, 20:49 przez lumberjack.)
(10.03.2021, 12:03)Sebrian napisał(a): Ja np. na wesela w ogóle nie chodzę, a jak przyjdzie mi w końcu się na nie wybrać, to prędzej skonam niż do tego zatańczę. Możesz się nawet Lumber przyczaić z kamerką, bo akurat w tej kwestii nie rzucam słów na wiatr
Będziesz ochlany to i do Zenka oczów zielonych zatańczysz

(10.03.2021, 12:03)Sebrian napisał(a): Po trzecie - warstwa liryczna. Niestety, jak polski język brzmi ładnie i dostojnie w pieśniach patriotycznych czy poezji śpiewanej, tak w przaśnych tekstach prymitywizm owych tekstów tylko się potęguje. Co gorsze - to samo tyczy się innych gatunków muzyki, także metalu. Kiedyś natknąłem się na ciekawe wideo - ktoś zaśpiewał kawałki disco-polo po angielsku. Wrażenie było iście piorunujące. Z drugiej strony anglojęzyczne piosenki, jak ktoś tak nam nimi przysiądzie na chłodno, często traktują o takich bzdetach, że aż człowieka dziwi, że do tego tupie nóżką. Ot, magia angielskiego (podobnie działa francuski w nastrojowych, romantycznych piosenkach czy niemiecki w industrialnym metalu).
Racja. Widziałem gdzieś kiedyś filmik gdzie po polsku zaśpiewano przeróżne światowe hity anglojęzyczne, to się okazało, że często są jeszcze bardziej debilne i prostackie od standardowego DP.
(07.03.2021, 10:03)DziadBorowy napisał(a): Ja jeżeli znam to właśnie głównie z wesel. I do nich nie tańcuję. A to, że większość tańcuje to też żaden wyznacznik, bo bardzo często zwyczajnie nie ma żadnej alternatywy przy której można by tańczyć na weselu.
Ale za każdym razem jestem autentycznie zdziwiony ile różnych piosenek traktujących dokładnie o tym samym z tą samą liczbą melodyjną można stworzyć
Możecie się odcinać od DP nawet najbardziej radykalnie jak tylko się da - ja wam i tak nie uwierzę. Za dużo w życiu widziałem

(07.03.2021, 09:37)freeman napisał(a): Nie rozumiem dlaczego piszecie disco polo z wielkiej litery.
A dlaczego Bóg pisze się z wielkiej? Bo to ważny temat. Z DP jest nie inaczej

(10.03.2021, 12:03)Sebrian napisał(a): Do tego myślę, że trzeba dodać kontekst pozamuzyczny - disco-polo stało się za obecnej władzy muzyką niemal narodową, co z jednej strony rozochociło ich twórców (a zmarginalizowało "nadętych artystów dla elyt i wykształciuchów"), z drugiej zaś pogłębiło i tak spolaryzowane społeczeństwo. Ot, wstający z kolan elektorat dostał adekwatny do tego procesu akompaniament.
Mylisz się, a ponadto jesteś w błędzie. W Polsce na długo przed PiSem DP było silne. Było, jest i będzie silne. Nie wiem czy to powód do ubolewania. W ogóle te wasze rocki i metale też szału nie robią. Jakiś meloman od muzyki klasycznej z pewnością nad waszymi prymitywnymi, pożal się Boże, gustami załamuje ręce. Ja też prymityw jestem prostackiego rapu słuchający. Ale jakoś wyjebane mam na to czy mnie to umiejscawia w grupie pisowskiego elektoratu czy jeszcze jeszcze jakiegoś innego. Dla mnie chujowa i asłuchalna jest opera. Juz sto razy bardziej wolę disco z pola.
---
Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie. Większości ludzi taki śmiech sprawia ból.
Nietzsche
Nietzsche
---
Polska trwa i trwa mać
Polska trwa i trwa mać

