02.07.2024, 12:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.07.2024, 12:39 przez Teista.
Powód edycji: ...a czy to ważne?
)
Przepraszam, że wstawiam post po poście, nie mogłem się powstrzymać.
Wczoraj miałem refleksyjny wieczór, sporo czasu i święty spokój.
Wszedłem w YOUTUBE i zacząłem grzebać w muzyce z mojej młodości. Trafiłem na jeden utwór i postanowiłem podzielić się z Wami moimi wrażeniami. Jest to utwór kompletny. Wielu artystów, kompozytorów marzy by choć raz w życiu, nawet przez przypadek skonstruować coś, co będzie uznane za arcydzieło. Utwór, który wam teraz przedstawiam, pierwszy raz przesłuchałem w 1984 roku i teraz w 2024 wywołał taką reakcję, że z pełną siłą wracają wspomnienia tamtych (wspaniałych) czasów. Wtedy, przy pierwszym odsłuchaniu uznałem go za kompletny i doskonały-arcydzieło. Teraz twierdzę, po latach, że nic się nie zmieniło. Przetrwał próbę czasu.
Ten utwór prezentuje nową, nowoczesną wersję jazzu. Autor stosując wyłącznie gitarę basową (cztery struny), przystawkę Boss Rps-10 Famous Pitch Shifter Digital Delay i wielościeżkowy magnetofon na taśmę magnetyczną tworzy kompletną przestrzeń dźwiękową. Wszystkie dźwięki, wszystkie które usłyszycie w tym utworze pochodzą tylko z gitary basowej.
OK., ktoś powie, że na wielościeżkowym magnetofonie można zrobić wszystko – to Ja powiem, że Mike Oldfield nagrywając „Dzwony rurowe” na 16-o ścieżkowym magnetofonie zmarnował jedną taśmę, bo tak wiele nakładek zastosował. Techniczne zagadnienia realizacji nagrania Dzwonów Rurowych to odrębne i bardzo interesujące zagadnienie 1).
W końcu udało się i stworzył arcydzieło i wydał na winylu. Niestety, to (arcy)dzieło Oldield'a nie przetrwało próby czasu – to moja opinia.
Jak przystało na prawdziwe arcydzieło - musi pojawić się jakiś błąd, choć jeden. W minucie 4, 16 sekund artysta przedstawia popis swoich możliwości technicznych i wypada z rytmu - za ostro „pojechał”. To moje zdanie, a może właśnie taki był zamiar – tego nie wiem. Ta „wpadka” niczego nie przesądza. Utwór jest kompletny, genialny i bardzo przyjemnie się tego słucha. Autor nie był pierwszym, co zastosował echo, ale pięknie to wykorzystał, co wcześniej zrobił z gitarą (6-o strunową) Pat Metheny, a w "Diffrent Trains" 3) mocno przesadził i .... chwała mu za to. Szczególnie 27-a minuta - zachęcam do odsłuchania - naprawdę warto.
A ten, o kim teraz piszę, zapisał ten utwór w 1984 w komunistycznej Polsce. Gitara, jeden procesor, kilka nakładek i mamy – arcydzieło. Proszę, posłuchajcie 2)
2
1)
https://www.youtube.com/watch?v=bv_4sZCLlr0
2)
https://www.youtube.com/watch?v=NhB89K_b...92&index=4
3)
https://www.youtube.com/watch?v=7xXFn6kcBs0
Wczoraj miałem refleksyjny wieczór, sporo czasu i święty spokój.
Wszedłem w YOUTUBE i zacząłem grzebać w muzyce z mojej młodości. Trafiłem na jeden utwór i postanowiłem podzielić się z Wami moimi wrażeniami. Jest to utwór kompletny. Wielu artystów, kompozytorów marzy by choć raz w życiu, nawet przez przypadek skonstruować coś, co będzie uznane za arcydzieło. Utwór, który wam teraz przedstawiam, pierwszy raz przesłuchałem w 1984 roku i teraz w 2024 wywołał taką reakcję, że z pełną siłą wracają wspomnienia tamtych (wspaniałych) czasów. Wtedy, przy pierwszym odsłuchaniu uznałem go za kompletny i doskonały-arcydzieło. Teraz twierdzę, po latach, że nic się nie zmieniło. Przetrwał próbę czasu.
Ten utwór prezentuje nową, nowoczesną wersję jazzu. Autor stosując wyłącznie gitarę basową (cztery struny), przystawkę Boss Rps-10 Famous Pitch Shifter Digital Delay i wielościeżkowy magnetofon na taśmę magnetyczną tworzy kompletną przestrzeń dźwiękową. Wszystkie dźwięki, wszystkie które usłyszycie w tym utworze pochodzą tylko z gitary basowej.
OK., ktoś powie, że na wielościeżkowym magnetofonie można zrobić wszystko – to Ja powiem, że Mike Oldfield nagrywając „Dzwony rurowe” na 16-o ścieżkowym magnetofonie zmarnował jedną taśmę, bo tak wiele nakładek zastosował. Techniczne zagadnienia realizacji nagrania Dzwonów Rurowych to odrębne i bardzo interesujące zagadnienie 1).
W końcu udało się i stworzył arcydzieło i wydał na winylu. Niestety, to (arcy)dzieło Oldield'a nie przetrwało próby czasu – to moja opinia.
Jak przystało na prawdziwe arcydzieło - musi pojawić się jakiś błąd, choć jeden. W minucie 4, 16 sekund artysta przedstawia popis swoich możliwości technicznych i wypada z rytmu - za ostro „pojechał”. To moje zdanie, a może właśnie taki był zamiar – tego nie wiem. Ta „wpadka” niczego nie przesądza. Utwór jest kompletny, genialny i bardzo przyjemnie się tego słucha. Autor nie był pierwszym, co zastosował echo, ale pięknie to wykorzystał, co wcześniej zrobił z gitarą (6-o strunową) Pat Metheny, a w "Diffrent Trains" 3) mocno przesadził i .... chwała mu za to. Szczególnie 27-a minuta - zachęcam do odsłuchania - naprawdę warto.
A ten, o kim teraz piszę, zapisał ten utwór w 1984 w komunistycznej Polsce. Gitara, jeden procesor, kilka nakładek i mamy – arcydzieło. Proszę, posłuchajcie 2)
2
1)
https://www.youtube.com/watch?v=bv_4sZCLlr0
2)
https://www.youtube.com/watch?v=NhB89K_b...92&index=4
3)
https://www.youtube.com/watch?v=7xXFn6kcBs0
(20.11.2023, 01:35)kmat napisał(a):To też jest arcydzieło - muzyka, tekst, teledysk.....(19.11.2023, 23:16)lumberjack napisał(a): Ale masz jakąś obiektywną definicję dziadostwa?No i to jest dziadostwo. A teraz dla odprężenia posłuchajmy muzyki.
U mnie w branży, w remontach, jest teraz moda na niby złote krany itp. elementy dekoracyjne gdy tymczasem dla mnie każda taka "wyzłocona" łazienka kojarzy się cygańskim/ruskim kiczem. A dla wielu ludzi nie jest to dziadostwo tylko imponujący przepych. A jeśli chodzi o płytki, to 90% łazienek jest robiona z chińskich lub hinduskich gresowych imitacji marmuru. Albo kolor betonu. Już rzygam tym marmurem i betonem.
Czysta żywa parodia. A jakim hitem gatunku została.

