29.01.2025, 15:42
W ubiegłym roku ze znajomymi bawiliśmy się na Spotify w układanie topu wszechczasów (każdy układał swój). Moja pierwsza trójka:
"Starless" King Crimson, "Inca Roads" Frank Zappa, "A Day In The Live" The Beatles. Utwory rozbudowane, niewątpliwe można je zaliczyć do ambitnych, ale tak samo chętnie słucham "And I Love Her" Beatlesów, a nawet niektórych piosenek Joe Dassina. Generalnie muzykę dzielę na taką, którą wyłączę, gdy leci w radiu, nie wyłączę, poszukam na Spotify (kiedyś bym napiał, że sobie nagram albo kupię płytę). Takie mam trzy kategorie. Muzykę cięższą od Black Sabath raczej wyłączę (dla metalowców BS to pewnie pop), co nie znaczy, że uważam ją za złą muzykę. To po prostu nie moje klimaty, podobnie jak disco polo.
Jaką muzykę powinni tworzyć artyści? Jaką chcą. Chociaż czasami jest dla mnie zagadką, o co artyście chodziło, np. temu, który nagrał utwory King Crimson w wersji totalnie popowej albo temu, który Zappę przerobił na country.
"Starless" King Crimson, "Inca Roads" Frank Zappa, "A Day In The Live" The Beatles. Utwory rozbudowane, niewątpliwe można je zaliczyć do ambitnych, ale tak samo chętnie słucham "And I Love Her" Beatlesów, a nawet niektórych piosenek Joe Dassina. Generalnie muzykę dzielę na taką, którą wyłączę, gdy leci w radiu, nie wyłączę, poszukam na Spotify (kiedyś bym napiał, że sobie nagram albo kupię płytę). Takie mam trzy kategorie. Muzykę cięższą od Black Sabath raczej wyłączę (dla metalowców BS to pewnie pop), co nie znaczy, że uważam ją za złą muzykę. To po prostu nie moje klimaty, podobnie jak disco polo.
Jaką muzykę powinni tworzyć artyści? Jaką chcą. Chociaż czasami jest dla mnie zagadką, o co artyście chodziło, np. temu, który nagrał utwory King Crimson w wersji totalnie popowej albo temu, który Zappę przerobił na country.

