To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zakład Pascala - wersja 2.0
#1
Przedstawiam do rozwagi następujący wariant zakładu Pascala (nazwijmy go Zakładem Ceplusplusa):

Twierdzenie X: 

Bóg wypisuje w naszych sercach swoje Prawo, które odczytujemy jako swoje własne ideały (np.: Miłość, Dobro, Współczucie, Świętowanie Życia). Wymaga abyśmy zaryzykowali i zaufali Mu, wybierając działania jak najbliższe tym ideałom. Abyśmy kierowali się Jego wolą, rozpoznawaną jako nasza wewnętrzna mądrość. Abyśmy nie dawali się zwieść zewnętrznemu światu - choćby pojawiali się fałszywi prorocy i dokonywali najbardziej niezwykłych cudów. Cała ta "gra" jest oczywiście bardzo trudna, mega wymagająca, bo trudno jest zaufać. Jest to sprawdzian. Jeśli wygramy, zostajemy ocaleni, zbawieni. Miliardy ludzi próbują nas jednak zwieść za pomocą technik psychomanipulacji; przeciw nam stoją potężne instytucje, pozornie bardzo przekonujące argumentacje.

Nie jesteśmy jednak sami. Bóg daje nam na naszej drodze różnych ludzi, sytuacje, księgi, itd., które nas umacniają. Nawet one jednak zostają skażone przez przeciwnika. Co wygra: rozum/intuicja, czy lęk? Pewności nie uzyskamy nigdy, aż do końca gry. Czy ulegniemy presji? Czy ulegniemy fałszywym "Zakładom Pascala", czy też może wytrwamy w Bogu? Jedni mówią nam, że musimy coś zrobić albo w coś uwierzyć, bo inaczej "Bóg" nas potępi. Czy damy się im zwieść? Któremu Bogu zaufamy bardziej: naszemu Bogu, czy ich "Bogu"? Bogu, który nas umacnia i jest Miłością, czy "Bogu" który potępia? Czy zaufamy, że Bóg, który jest Miłością, ochroni nas przed "Bogiem", który potępia? Wybierzemy Boga, który pragnie jedności wszystkich ludzi, czy też "Boga", który dzieli ludzi na 2 grupy: tych, których miłuje bardziej, bo spełniają pewne warunki i tych, których miłuje mniej? Wybierzemy Boga, którego wyznawcy emanują miłością, dobrocią i spokojem, czy "Boga", którego wyznawcy są aroganccy i protekcjonalni?

Trochę jak w Vanilla Sky.

Twierdzenie X może być oczywiście prawdziwe lub fałszywe. Co wybieracie?
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
#2
Jak dla mnie jest to jedynie słowna papka.
Nie wybieram boga na podstawie tego, że miałby on być lepszy niż inni.
Dla mnie liczy się to, czy dany bóg jest prawdziwy i do czasu udowodnienia jego istnienia nie mam zamiaru wierzyć w jego istnienie.
Jak chciałbyś rozróżnić fałszywy zakład Pascala od prawdziwego?
Odpowiedz
#3
Prawda jest taka, że nie da się udowodnić istnienia czegokolwiek poza Twoją aktualną percepcją (tym co postrzegasz w tej chwili). Pozostałe rzeczy mogą istnieć lub mogą nie istnieć. To są tylko teorie, hipotezy, myśli, które są częścią aktualnej percepcji.

Problem polega na tym, że głupcy są pewni siebie, a mądrzy pełni wątpliwości. Sokrates mówił "wiem, że nic nie wiem", a głupcy z politowaniem kręcili głową. Przecież oni wiedzą! Oni znają prawdę! Coś jest nie tak z tym Sokratesem.

Możemy wybrać w co chcemy wierzyć. Proponuję żebyśmy wybrali wiarę w takie przekonania, które nam służą.
Miliardy ludzi twierdzą, że lepiej jest wybrać przekonania, które nas unieszczęśliwiają - i mniej lub bardziej świadomie podpierają się przy tym teorią gier.

Jest mnóstwo religii zewnętrznych i tylko jedna religia wewnętrzna. Mogę wierzyć, że prawda jest gdzieś tam na zewnątrz. Że ma ją jakaś organizacja, albo jakiś człowiek, który twierdzi, że ma bezpośredni kontakt z Bogiem. Że muszę się podporządkować, bo inaczej...ich wszystkie argumenty tak naprawdę niczego nie dowodzą, ale podpierają je pewnością siebie i technikami psychomanipulacji. Wielu jest zresztą po prostu tylko nieświadomymi nosicielami pełnymi dobrych intencji.

Ale czy naprawdę to wszystko jest tak skomplikowane?

Załóżmy, że istnieje Bóg. Załóżmy że jest dobry. Dał nam organizmy. Organizmy mogą czuć się lepiej lub gorzej. Noszone przekonania sprawiają, że organizmy czują się lepiej lub gorzej (można przy tym oczywiście wpadać w pułapki "optimów lokalnych" - gdy przyjmujemy całe zestawy przekonań, z których część nas uszczęśliwia, a część unieszczęśliwia; może być też tak, że pozornie na powierzchni czujemy się niby "dobrze" (na przykład pycha, poczucie wyższości i związane z nimi poczucie bezpieczeństwa), ale tak naprawdę na głębszym poziomie czujemy się źle).

Możemy przyjąć przekonania, które sprawiają, że organizmy dane nam przez dobrego Boga czują się gorzej. Powstają negatywne napięcia, negatywne emocje. Energia się blokuje, powstają choroby. Wpadamy w niepotrzebne konflikty z ludźmi. I tak dalej.
Możemy przyjąć przekonania, które sprawiają ,że organizmy dane nam przez dobrego Boga czują się lepiej. Rozluźniamy się, czujemy spokój i radość. Energia swobodnie przepływa, jesteśmy zdrowsi, mamy bardziej harmonijne relacje z ludźmi i tak dalej.

Czemu przyjmujemy szkodliwe przekonania? Bo ulegamy presji autorytetów. Bo ulegamy presji prozelitów. Bo ulegamy presji apologetów. Bo ulegamy presji osób charyzmatycznych, które są głęboko przekonane (albo w jakimś stopniu udają).

Przedstawiłem prosty kontr-przykład, który ma nas z tych pułapek wyzwolić. Bo może jednak Bóg nie działa w sposób tak pokrętny i wewnętrznie sprzeczny, jak głoszą miliardy ludzi. Może jednak działa w sposób dużo bardziej prosty i spójny. Może jednak chce żebyśmy byli szczęśliwi. Może jednak nie jest gniewnym, kapryśnym, aroganckim, narcystycznym człekopodobnym. Jak taki "Bóg" miałby być prawdziwym Bogiem odwiecznym? Może nawet istnieją takie potężne istoty duchowe, które twierdzą, że są bogami. Ale jak takie małostkowe stwory miałyby być prawdziwym Bogiem, który jest dobry, który jest Miłością?

Tak, wiem, że mnóstwo apologetów tworzy karkołomne konstrukcje, żeby jakoś to zracjonalizować i zintelektualizować. Albo zbywa krótkim "Po prostu jeszcze nie poznałeś prawdy. Jak ją poznasz, to...".

Gdy o nasze dusze walczy mnóstwo skomplikowanych religii zewnętrznych, a każda udowadnia, że jest jedyną słuszną, a pozostałe to dzieła szatana, ja pytam, czy nie lepiej jest się zwrócić do prostej religii wewnętrznej, która łączy, a nie dzieli.

Mówiąc po chrześcijańsku: Chrystus łączy, antychryst dzieli.

Cytat:21 Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. 22 Wielu powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" 23 Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!"
Także fundamentaliści mogą się trochę zdziwić. Oczywiście zaraz uaktywnią się ich mechanizmy obronne i zaczną kombinować jakby tu poprzeinaczać słowa Jezusa, żeby jednak wyszło ,że racja jest po ich stronie.

Cytat:31 Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały.

32 I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów.

33 Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.

34 Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!

35 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;

36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie".

37 Wówczas zapytają sprawiedliwi: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić?

38 Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię?

39 Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?"

40 A Król im odpowie: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili".

41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!

42 Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;

43 byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;
byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie."

44 Wówczas zapytają i ci: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?"

45 Wtedy odpowie im: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili".

46 I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego».
Nie jest zatem ważne w co wierzysz. Ważne czy żyjesz w zgodzie ze swoim sumieniem/sercem/duszą. Z tą częścią Ciebie, która jest dobra. Tak, człowiek upadł (grzech pierworodny/mechanizm wyparcia/ego). Ale to nie znaczy, że nie może nawiązać kontaktu z Królestwem Niebieskim, które jest w nas.

Ale chrześcijanie mają oczywiście w nosie Pismo Święte. W nosie mają zwłaszcza słowa Jezusa. Liczą się ich doktryny, które to Pismo przeinaczają. A że mimo przekłamań jest w ich przekonaniach trochę prawdy, to jednak mogą doświadczyć Boga. Tylko, że dopóki trzymają się swoich kłamstw, palą Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Na dłuższą metę nie można dwóm panom służyć. Z wiekiem człowiek mądrzeje - niestety najczęściej jest to wieko od trumny.

Nie uważam się już za chrześcijanina. Jeśli już, to uważam się za Chrystianina.
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
#4
(19.06.2017, 00:12)nerwica napisał(a): Prawda jest taka, że nie da się udowodnić istnienia czegokolwiek poza Twoją aktualną percepcją (tym co postrzegasz w tej chwili). Pozostałe rzeczy mogą istnieć lub mogą nie istnieć. To są tylko teorie, hipotezy, myśli, które są częścią aktualnej percepcji.

Tu już się nie zgadzam. Możemy udowodnić wiele rzeczy, które są poza naszą percepcją. Dylatacja czasu? Czujesz ją w jakikolwiek sposób?

Cytat:Możemy wybrać w co chcemy wierzyć

Nie wydaje mi się, abym mógł w tej chwili wybrać, że wierzę w Jahwe lub Allacha. Wiara raczej nie jest kwestią wolnego wyboru.

Cytat:Załóżmy, że ...

I w tym momencie całkowicie mnie gubisz, gdyż samo gdybanie o tym, że coś istnieje i o właściwościach tego czegoś w żaden sposób mnie nie przekonuje do tego, aby w to coś uwierzyć. Dla mnie nie ma znaczenia, czy religia jest wewnętrzna, czy zewnętrzna, bo i tak żadna z nich nie potrafi udowodnić tego, że przedmiot wiary jest prawdziwy.

Cytat:Mówiąc po chrześcijańsku: Chrystus łączy, antychryst dzieli.

A ja Ci nie wierzę.
Odpowiedz
#5
(19.06.2017, 06:07)jimmyblack napisał(a): Tu już się nie zgadzam. Możemy udowodnić wiele rzeczy, które są poza naszą percepcją. Dylatacja czasu? Czujesz ją w jakikolwiek sposób?
Chyba nie doceniłeś radykalizmu mojego stwierdzenia. Gdy mówię o aktualnej percepcji, mówię bardzo dosłownie. Mówię o tym, czego w tej chwili doświadczasz. Dylatacja czasu? Zbitek 2 słów. Coś się uaktywnia we wspomnieniach, następuje wyszukiwanie. Ale czym są wspomnienia? Tylko myślami, które się pojawiają teraz.

Dla mnie nauka jest formą religii. Zbiorem wierzeń, systemem przekonań. Bardzo praktycznym i nowoczesnym, ale jednak. Umożliwia porozumiewanie się z innymi ludźmi, daje wiele korzyści. Dlatego wybieram, aby wierzyć w naukę. Bo czuję się z tym dobrze. Ale moja wiara w naukę nie jest 100-procentowa. Zachowuję do tego pewien dystans. Pamiętam, że nauka opiera się na pewnych apriorycznie przyjętych dogmatach/aksjomatach. Mogę podziwiać przedstawienie w teatrze, ale nie muszę zapominać, że to tylko sztuka. Mogę korzystać z nauki, nawet bawić się nią; mogę rozmawiać o niej z innymi ludźmi, ale mogę pamiętać, że ostatecznie jest to tylko kwestia wiary, przyjęcia pewnego paradygmatu.

(19.06.2017, 06:07)jimmyblack napisał(a): Nie wydaje mi się, abym mógł w tej chwili wybrać, że wierzę w Jahwe lub Allacha. Wiara raczej nie jest kwestią wolnego wyboru.
Zdefiniuj "wierzyć" ;-) Od dawna się głowiłem, co tak właściwie to słowo miałoby oznaczać. To tylko słowo, z którym mamy w mózgach zakodowane jakieś skojarzenia. Ostatecznie rzecz biorąc - prawdopodobnie w nic tak naprawdę nie wierzę. Natomiast pojawia się we mnie coś w rodzaju wiary w pewne rzeczy. Traktuję to dość pragmatycznie, ale jednocześnie w tyle głowy pamiętam (chyba, że się zapomnę), że to nie jest prawda obiektywna.

Czymże jest wiara? Jeśli wejdziesz odpowiednio mocno w perspektywę rzeczywistości, w której jest Jahwe lub Allah, to w pewnym sensie w jakimś stopniu wierzysz. Zadając pytanie, już w jakimś stopniu wszedłeś w opowieść o Jahwe lub Allahu. Stworzyłeś opowieść, wewnątrz której istnieją. Nauka to też tylko opowieść. Jeśli zatracisz się w jakiejś opowieści i uznasz ją za prawdę, to wtedy wierzysz. Jeśli wierzysz bardzo głęboko, to twierdzisz, że wiesz.

(19.06.2017, 06:07)jimmyblack napisał(a): I w tym momencie całkowicie mnie gubisz, gdyż samo gdybanie o tym, że coś istnieje i o właściwościach tego czegoś w żaden sposób mnie nie przekonuje do tego, aby w to coś uwierzyć. Dla mnie nie ma znaczenia, czy religia jest wewnętrzna, czy zewnętrzna, bo i tak żadna z nich nie potrafi udowodnić tego, że przedmiot wiary jest prawdziwy.
Nie każę Ci w nic wierzyć. Proponuje wyłącznie jedynie pewne proste ćwiczenie myślowe. Proponuję podejście pragmatyczne - skoro i tak nic nie wiemy, to może po prostu lepiej przyjmować takie perspektywy, które nam najbardziej służą.

(19.06.2017, 06:07)jimmyblack napisał(a): A ja Ci nie wierzę.
Ale w co konkretnie? Niezależnie od tego ile w niej prawdy, uważam opowieść o Jezusie Chrystusie za piękną; porusza ona głęboko moje serce.
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
#6
(19.06.2017, 18:06)nerwica napisał(a): Nie każę Ci w nic wierzyć. Proponuje wyłącznie jedynie pewne proste ćwiczenie myślowe. Proponuję podejście pragmatyczne - skoro i tak nic nie wiemy, to może po prostu lepiej przyjmować takie perspektywy, które nam najbardziej służą.

Przecież przyjęcie takiej perspektywy, o jakiej piszesz (wiara) u boga "złośliwego" wywoła skutek odwrotny do zamierzonego, co raczej nie jest perspektywą najbardziej nam służącą. Poza tym, jak możemy mieć zdanie na temat spraw ostatecznych, skoro i tak "nic nie wiemy"? IMHO jedyną właściwą postawą, gdy nie mamy wiedzy na jakiś temat, jest nieferowanie wyroków.
Ateistą jestem z powodów moralnych. Uważam, że twórcę rozpoznajemy poprzez jego dzieło. W moim odczuciu świat jest skonstruowany tak fatalnie, że wolę wierzyć, iż nikt go nie stworzył! - Stanisław Lem
Odpowiedz
#7
Radykalizm wypowiedzi raczej nie ma tu znaczenia, gdy Twoja wypowiedź jest błędna. Twierdzisz, że nie można udowodnić czegoś, czego nie czujesz, a ja Ci podaję przykład takiej rzeczy. Jeśli chcesz się zagłębiać w jakieś filozofowanie o wiedzy i myśleniu, to podziękuję na starcie, bo uważam to za głupotę, a o budowie mózgu, pamięci i formowaniu się myśli wiem za mało, aby prowadzić sensowną dyskusję. Mogę Ci jednak powiedzieć, że pojęcie takie, jak dylatacja czasu odnosi się nie do wspomnienia, lecz wiedzy, którą zdobyliśmy. Nie posiadam wspomnień związanych ze zdobyciem tej wiedzy, lecz posiadam wiedzę.

Cytat:Dla mnie nauka jest formą religii. Zbiorem wierzeń, systemem przekonań. Bardzo praktycznym i nowoczesnym, ale jednak.

Nauka nie posiada znamion religii.
Nie ma tu przedmiotu kultu.
Nie ma proroków
Nie ma objawień
Nie ma dogmatów
Nie ma wierzeń
Nie ma bogów
Nie ma sacrum

Cytat:Dlatego wybieram, aby wierzyć w naukę.

W naukę nie musisz wierzyć. Wszystko możesz przetestować i sprawdzić, że działa. Jeśli udowodnisz, że coś nie działa, tak jak wszyscy myśleli, to zdobędziesz sławę. W nauce wiara jest niewskazana.

Cytat:Pamiętam, że nauka opiera się na pewnych apriorycznie przyjętych dogmatach/aksjomatach

Możesz podać przykłady? Coś spoza matematyki?

Cytat:Zdefiniuj "wierzyć"
Cytat:Wiara – nadawanie dużego prawdopodobieństwa prawdziwości twierdzenia w warunkach braku wystarczającej wiedzy

Cytat: Jeśli wejdziesz odpowiednio mocno w perspektywę rzeczywistości, w której jest Jahwe lub Allah, to w pewnym sensie w jakimś stopniu wierzysz

Nie rozumiem, jak miałoby to działać

Cytat: Zadając pytanie, już w jakimś stopniu wszedłeś w opowieść o Jahwe lub Allahu. Stworzyłeś opowieść, wewnątrz której istnieją

I odbieram te postacie jako takie, które istnieją jedynie w sferze danej opowieści. 

Cytat:Jeśli wierzysz bardzo głęboko, to twierdzisz, że wiesz. 

Jeśli jednak nie potrafisz podeprzeć swojej wiary, którą nazywasz wiedzą dowodami, to jesteś debilem. Nauka nie wymaga wiary. Wszystko możesz zweryfikować, a co lepsze wyniki Twojej pracy mogą zweryfikować osoby, które Ci nie wierzą!

Cytat:Proponuję podejście pragmatyczne - skoro i tak nic nie wiemy, to może po prostu lepiej przyjmować takie perspektywy, które nam najbardziej służą.

Wiemy wiele rzeczy. Oczywiście nie możemy mieć pewności, co do rzeczy, których zweryfikować się nie da. Możemy jednak bezpiecznie założyć, że jeśli coś zostało wymyślone przez człowieka i nie ma na to żadnych dowodów, to to coś nie istnieje. Nie widzę też sensu w wierzeniu w coś, tylko dlatego, że jakoś by mi to służyło. Mi zależy na prawdzie, a nie na oszukiwaniu się.

Cytat:Ale w co konkretnie? Niezależnie od tego ile w niej prawdy, uważam opowieść o Jezusie Chrystusie za piękną; porusza ona głęboko moje serce.

Nie wierzę w Twoje twierdzenia o rzeczywistości, których nie popierasz dowodami. Ja akurat historię Jezusa widzę w innym świetle...
Odpowiedz
#8
(19.06.2017, 18:39)Gargamel napisał(a): Przecież przyjęcie takiej perspektywy, o jakiej piszesz (wiara) u boga "złośliwego" wywoła skutek odwrotny do zamierzonego, co raczej nie jest perspektywą najbardziej nam służącą. Poza tym, jak możemy mieć zdanie na temat spraw ostatecznych, skoro i tak "nic nie wiemy"? IMHO jedyną właściwą postawą, gdy nie mamy wiedzy na jakiś temat, jest nieferowanie wyroków.

Pozwól, że posłużę się językiem z teorii gier:

Twoim zdaniem jaka taktyka maksymalizuje minimalną wypłatę w tej "grze"? I dlaczego?
A może istnieje Twoim zdaniem wiele różnych taktyk, które maksymalizują minimalną wypłatę?
Jeśli tak, to którą z nich Twoim zdaniem najlepiej jest wybrać?
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
#9
Ażeby posłużyć się teorią gier, trzeba ułożyć najpierw macierz wypłat. Dopóki wiemy, że nic nie wiemy (bo wierzymy, albo zawieszamy osąd), dopóty wiarygodnej macierzy ułożyć się nie da.
Odpowiedz
#10
(24.06.2017, 15:15)ErgoProxy napisał(a): Ażeby posłużyć się teorią gier, trzeba ułożyć najpierw macierz wypłat. Dopóki wiemy, że nic nie wiemy (bo wierzymy, albo zawieszamy osąd), dopóty wiarygodnej macierzy ułożyć się nie da.
Ech, przed chwilą zdałem sobie sprawę, że trochę źle sformułowałem pytania, ale nie zdążyłem skasować posta Język

Chodzi mi o to: jaka jest waszym zdaniem najlepsza strategia, by zminimalizować ryzyko trafienia do piekła (niekończącego się cierpienia po śmierci)?
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
#11
Tego też się nie da zrobić. : P Nie mamy opisu przestrzeni zdarzeń losowych, więc nie wiemy, jak zważyć ich prawdopodobieństwa. Skąd wiesz, że np. panteizm nie jest dwa razy mniej niż ateizm prawodpodobny?

Strategia jest taka, że przykładasz rewolwer do skroni i ciągniesz za spust. Co najwyżej, jeśli to przeżyjesz, jakaś dama może się zachwycić, że umiesz odważnie podjąć takie ryzyko. : P
Odpowiedz
#12
(24.06.2017, 15:58)ErgoProxy napisał(a): Tego też się nie da zrobić. : P Nie mamy opisu przestrzeni zdarzeń losowych, więc nie wiemy, jak zważyć ich prawdopodobieństwa. 

Skoro nie da się tego zrobić w pełni racjonalnie, to może chociaż jakaś heurystyka? Jaką heurystykę proponujesz?
KrK na przykład mówi, że najlepszą strategią jest się po prostu wyspowiadać. Jak sądzisz, nie warto na wszelki wypadek kupić w ten sposób takiego ubezpieczenia?
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
#13
(24.06.2017, 16:09)nerwica napisał(a):
(24.06.2017, 15:58)ErgoProxy napisał(a): Tego też się nie da zrobić. : P Nie mamy opisu przestrzeni zdarzeń losowych, więc nie wiemy, jak zważyć ich prawdopodobieństwa.

Skoro nie da się tego zrobić w pełni racjonalnie, to może chociaż jakaś heurystyka? Jaką heurystykę proponujesz?
KrK na przykład mówi, że najlepszą strategią jest się po prostu wyspowiadać. Jak sądzisz, nie warto na wszelki wypadek kupić w ten sposób takiego ubezpieczenia?
Możesz u mnie kupić takie ubezpieczenie. Tanio, jedynie 2 tysiące.
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
#14
@Nerwica
Czy twierdzisz zatem, że powinniśmy wykupować ubezpieczenia na WSZYSTKIE zagrożenia, które uda nam się wymyślić, a których istnienia nie potrafimy obalić? Czy może zabezpieczysz się jedynie przed tymi zagrożeniami, które Ty sobie wybierzesz i uważasz je za prawdziwe?
Odpowiedz
#15
(24.06.2017, 20:29)jimmyblack napisał(a): Czy twierdzisz zatem, że powinniśmy wykupować ubezpieczenia na WSZYSTKIE zagrożenia, które uda nam się wymyślić, a których istnienia nie potrafimy obalić? Czy może zabezpieczysz się jedynie przed tymi zagrożeniami, które Ty sobie wybierzesz i uważasz je za prawdziwe?
Ja tylko pytam. Zagrożenie nigdy niekończącego się cierpienia uważam za zagrożenie nieskończenie bardziej istotne niż zagrożenie o skończonych konsekwencjach.
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
#16
Właśnie zostało mi objawione przez posłańca boga, który ukarze kogokolwiek za przejaw wiary w innego boga, który nie jest nim, a nazywa się Bakabo i wyznaje go jedynie małe plemię w Afryce południowej. Kara będzie wieczna bez możliwości użycia karty wyjścia z więzienia.
Czy dostosujesz swoje postępowanie do tego objawienia?
Odpowiedz
#17
(24.06.2017, 21:43)jimmyblack napisał(a): Właśnie zostało mi objawione przez posłańca boga, który ukarze kogokolwiek za przejaw wiary w innego boga, który nie jest nim, a nazywa się Bakabo i wyznaje go jedynie małe plemię w Afryce południowej. Kara będzie wieczna bez możliwości użycia karty wyjścia z więzienia.
Czy dostosujesz swoje postępowanie do tego objawienia?
Gdybym nie miał na oku żadnego moim zdaniem bardziej sensownego boga/Boga, to pewnie bym się skusił. Skąd mam wiedzieć, że Bakabo jest godny zaufania? Skąd mam wiedzieć, że nie blefuje? Skąd mam wiedzieć, że jest potężniejszy od mojego Boga? Skąd mam wiedzieć, że czcząc Bakabo nie będę tylko zwiększał jego władzy nade mną?
May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
#18
Bakabo twierdzi, że jest godny zaufania. Twierdzi też, że jest jedynym bogiem, który stworzył innych bogów dla jaj.
Na podstawie jakich przesłanek wybierzesz wiarę w swojego boga, a nie Bakabo?
Odpowiedz
#19
(24.06.2017, 22:00)jimmyblack napisał(a): Bakabo twierdzi, że jest godny zaufania. Twierdzi też, że jest jedynym bogiem, który stworzył innych bogów dla jaj.
Brzmi to dla mnie jak typowa gadka fałszywych bogów ;]
Cytat:Na podstawie jakich przesłanek wybierzesz wiarę w swojego boga, a nie Bakabo?
A na podstawie jakich przesłanek miałbym wybrać Bakabo a nie swojego Boga? Kieruję się heurystyką, która polega na tym, że:

Strzałka Mojego Boga rozpoznaję jako sensowniejszego,
Strzałka Bardziej zgodnego z logiką i zdrowym rozsądkiem,
Strzałka Dla wiary w którego nie muszę się wyrzekać intelektualnej uczciwości i włączać dysfunkcyjnego moim zdaniem trybu regresji religijnej,
Strzałka Który nie jest bogiem egotycznym,
Strzałka Zaufanie któremu przynosi mi dobre owoce,


Oczywiście to tylko heurystyka, ale na czymże innym mógłbym polegać?

EDIT: Aha, i zapytaj Bakabo kto go stworzył. Tylko niech nie ściemnia, ze taka egotyczna, inteligentna i skomplikowana istota jak on, mogła się stworzyć sama. Możesz też podesłać mu poniższy filmik - ku przestrodze:

May all beings be free.
May all beings be at ease.
May all beings be happy
Odpowiedz
#20
Czyli dobrze rozumiem, że opierasz się jedynie na tym, jak ktoś opisał Twojego boga i Bakabo? Jeśli opis Bakabo byłby sensowniejszy itd, to wybrałbyś go?

Widzę problem w tym, że wykupujesz ubezpieczenie przeciwko czemuś, czego nikt nigdy nie widział, bo dokonałeś pewnego wyjątku od rozumnego myślenia. Dla Bakabo nie chcesz dokonać tego wyjątku, bo został wymyślony przed kilkoma dniami i nie zakorzenił się w kulturze. A jedyne, co różni Bakabo od Jahwe czy Allaha to jedynie ilość wiernych.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości