Liczba postów: 2,105
Liczba wątków: 56
Dołączył: 10.2014
Reputacja:
205
Płeć: nie wybrano
Generalnie gorliwość religijna nie jest łatwa do pogodzenia z kierunkiem, w którym zdąża (a właściwie z miejscem, w którym już się znalazła) Europa Zachodnia. Czy to muzułmańska, czy katolicka (szczególnie w wydaniu polskim), czy prawosławna.
Sporo jest gorliwych muzułmanów, zapewne. Ale i nie brakuje tych niegorliwych, dla których religia to folklor, z którego się wywodzą (albo wywodzą ich rodzice lub dziadkowie). A i są muzułmanie postępowi, jak i ten, o którym już zapewne pisałam - Ludovic-Mohamed Zahed
Bardzo więc proszę nie generalizować. A jeśli się już to robi, proszę o posiadanie świadomości, że upraszcza się widzenie świata dla swojej wygody. Czyżby różnorodność przekraczała możliwości percepcji?
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Liczba postów: 2,761
Liczba wątków: 4
Dołączył: 04.2014
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: Droga Miriady Duchów (wierzący niepraktykujący)
04.05.2018, 13:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.05.2018, 13:54 przez ErgoProxy.)
Nie, nie przekracza, ale przyznasz chyba, że różnorodność nie jest też łatwa ani szybka w percepowaniu i dlatego można sobie na nią pozwolić w czasie pokoju – a temat ten jest wszak o wojnach, kiedy błąd w percepcji pola walki może kosztować Cię bardzo wiele.
Oprócz tego można zaproponować odwrócenie optyki i zażądać od Ciebie dostrzeżenia różnorodności wśród kiboli i faszystów, gdzie przecież, mimo że widzisz armię klonów, a każdy wbity w mundurek i obcięty pod sznurek – to przecież tam, w środku pod zbroją, żyje zwyczajny człowiek, z którym w pewnych okolicznościach można wejść w dialog. Chcesz zmieniać świat – zacznij od siebie; jakoś tak to leciało.
Liczba postów: 1,780
Liczba wątków: 13
Dołączył: 12.2017
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: Katolickie
Przy okazji mam takie pytanie. Czy na tym forum zakazane jest przeklinanie. Bo dostałem minus za przekleństwo. I nie wiem. Bo wiele osób przeklina to myślałem że można?
ErgoProxy napisał(a):Felinofilny antropofobie. Znana jest mi opinia, zupełnie nie pamiętam, gdzie przeczytana – na pewno nie na Frondzie ani nie na pch24 – że muzułmanie umiarkowani w swych poglądach ostrzegają Europejczyków: jeśli uważacie , że islam da się pogodzić z waszą kulturą, to się przynajmniej dobrze zastanówcie. Nie chodziło im, zauważ o szari'at, ale o islam jako tak
Dla muzułmanów najważniejsze jest wzorować się na życiu proroka. Prorok każe płacić dżizje to my też możemy... Prorok robił coś tam to my też możemy itd. A chyba wszyscy wiedzą jaką osobą był prorok
W ogóle o ile mi wiadomo Mahomet nie mógł być prorokiem. Gdyż prorocy byli hebrajczykami. A jak wiadomo Abraham był mezopotamczykiem a matka Iszmaela(Hagar) Egipcjanką. No chyba że tu chodzi o jedno z plemion arabskich którzy podobno pochodzą od Ketury. No ale mogę się mylić
Liczba postów: 2,105
Liczba wątków: 56
Dołączył: 10.2014
Reputacja:
205
Płeć: nie wybrano
04.05.2018, 14:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.05.2018, 14:09 przez znaLezczyni.)
ErgoProxy
Cytat:Nie, nie przekracza, ale przyznasz chyba, że różnorodność nie jest też łatwa ani szybka w percepowaniu i dlatego można sobie na nią pozwolić w czasie pokoju – a temat ten jest wszak o wojnach, kiedy błąd w percepcji pola walki może kosztować Cię bardzo wiele.
Po pierwsze, inaczej interpretujemy nazwę wątku. Ja jako ścieranie się ideologii/ opinii/ kultur. Ty jako dosłowną wojnę, przy czym zawęziłeś to pojęcie do bezpośredniego pola (fizycznej) walki.
Po drugie, bądź ostrożny z poddawaniem się z rozróżnianiem. Łatwo i szybko możesz zastrzelić swojego.
Cytat:Oprócz tego można zaproponować odwrócenie optyki i zażądać od Ciebie dostrzeżenia różnorodności wśród kiboli i faszystów, gdzie przecież, mimo że widzisz armię klonów, a każdy wbity w mundurek i obcięty pod sznurek – to przecież tam, w środku pod zbroją, żyje zwyczajny człowiek, z którym w pewnych okolicznościach można wejść w dialog. Chcesz zmieniać świat – zacznij od siebie; jakoś tak to leciało.
Oczywiście, że masz rację. Pracuję nad zmianą od siebie. Nie uważam, żeby wszyscy kibole lub faszyści byli tacy sami. Faszystów jakichś zdeklarowanych w rodzinie akurat nie mam (ale rodzinę mam niedużą, pewnie dlatego). Kibola za to jak najbardziej. Fajny chłopak, tylko trochę pogubiony. Dobrze nam się rozmawiało.
Ktoś kiedyś powiedział (Raczek? Biedroń?), że z prawie każdym faszystą czy kibolem da się porozmawiać face-to-face. Nie da się porozmawiać z szalejącą, agresywną grupą. Ale z człowiekiem - tak.
Jeśli gdzieś napisałam coś innego, gdzie negowałam różnorodność ludzi w środowisku kibolskim lub narodowym, to przypomnij mi moje słowa, proszę.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Liczba postów: 2,761
Liczba wątków: 4
Dołączył: 04.2014
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: Droga Miriady Duchów (wierzący niepraktykujący)
Chyba nie muszę, po takiej deklaracji.  Ale źle mnie interpretujesz na początku; mnie chodziło o takie pole walki, w którym narzędziem zniszczenia jest słowo czy mem głupawy wyrażający wrażą myśl, która znieważa, obnaża, a w końcu zaraża. Tak się teraz stacza wojny domowe w łonie naszej cywilizacji; czterysta lat temu mordowalibyśmy się i gwałcili w imię religij różnorakich, a dziś ścieramy się w imię idej na forach czy w mediach socjopatycznych, punktując wroga postami i przeżywając dokładnie te same emocje, co onegdaj przodkowie nasi (i nie nasi) szlachtujący się najzupełniej fizycznie. A zatem – to jest wojna.
Doszedłem do tego po lekturze kilku esejów, a głównie tego.
Liczba postów: 2,105
Liczba wątków: 56
Dołączył: 10.2014
Reputacja:
205
Płeć: nie wybrano
Cytat:a dziś ścieramy się w imię idej na forach czy w mediach socjopatycznych, punktując wroga postami i przeżywając dokładnie te same emocje, co onegdaj przodkowie nasi (i nie nasi) szlachtujący się najzupełniej fizycznie.
Nie powinieneś używać liczby mnogiej, przynajmniej nie wtedy, gdy piszesz o sytuacji, w której rozmawiam m.in. ja.
1. Nie uważam żadnej osoby, o której pisałam, za swojego wroga.
2. Nie przeżywam żadnych szczególnych emocji pisząc czy czytając posty. Czasem coś mnie lekko wkurzy, czasem się uśmiechnę. Tyle.
3. Nie można porównywać "walki", którą toczysz, z walką fizyczną. Napisanie czy przeczytanie postu nogi ci nie urwie czy nie odetnie. Nie odczuwasz fizycznego bólu, nie doświadczasz rzeczy niedających się cofnąć.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Liczba postów: 2,261
Liczba wątków: 25
Dołączył: 09.2014
Reputacja:
161
Płeć: mężczyzna
(04.05.2018, 13:31)znaLezczyni napisał(a): Sporo jest gorliwych muzułmanów, zapewne. Ale i nie brakuje tych niegorliwych, dla których religia to folklor, z którego się wywodzą (albo wywodzą ich rodzice lub dziadkowie). A i są muzułmanie postępowi, jak i ten, o którym już zapewne pisałam - Ludovic-Mohamed Zahed
bardzo fajnie że istnieją muzułmanie którzy reformują islam
(04.05.2018, 13:31)znaLezczyni napisał(a): Bardzo więc proszę nie generalizować. A jeśli się już to robi, proszę o posiadanie świadomości, że upraszcza się widzenie świata dla swojej wygody. Czyżby różnorodność przekraczała możliwości percepcji?
Tylko w jaki sposób Ty weryfikujesz że nie generalizujesz/upraszczasz świata dla swojej wygody zakładając że islam nie różni się niczym od innych religii?
Liczba postów: 2,105
Liczba wątków: 56
Dołączył: 10.2014
Reputacja:
205
Płeć: nie wybrano
04.05.2018, 15:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.05.2018, 15:16 przez znaLezczyni.)
Pracuję nad swoim widzeniem świata, żeby nie upraszczać. Co nie znaczy, że jestem w tym doskonała albo że nie zdarzają mi się wpadki. Zapewne zdarzają. To co jednak ułatwia mi nieuproszczone widzenie świata to to, że widzę człowieka w liczbie mnogiej w tłumie. A jak o tym zapominam to sobie przypominam.
Oczywiście, że religie różnią się miedzą sobą - ale są to moim zdaniem rzeczy drugorzędne, takie jak zasady wiary czy obrzędowość. To co łączy wszystkie (a w każdym razie wszystkie wielkie) religie, to to, że w ich obrębie są różne grupy. Radykałów i liberałów, konserwatystów i postępowców itd. Nie da się chyba inaczej, w końcu w obrębie każdej (dużej) religii jest za wielu ludzi, by byli w stanie na świat czy nawet tylko na własną religię patrzeć dokładnie tak samo.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Liczba postów: 2,761
Liczba wątków: 4
Dołączył: 04.2014
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: Droga Miriady Duchów (wierzący niepraktykujący)
znaLezczyni napisał(a):Nie powinieneś używać liczby mnogiej, przynajmniej nie wtedy, gdy piszesz o sytuacji, w której rozmawiam m.in. ja. Mówiłem jako reprezentant pewnej, dość licznej jak się zdaje, grupy ludzi, którzy tak to właśnie przeżywają.... A jako wariat zapewniam Cię, że można się od wrażej myśli pochorować i nieodwracalnie utracić przez chorobę całe lata życia.
Liczba postów: 2,105
Liczba wątków: 56
Dołączył: 10.2014
Reputacja:
205
Płeć: nie wybrano
Rozumiem.
Pamiętaj jednak, że nie wszyscy postrzegają rozmowę na forum jak ty. Są i tacy - takie - dla których to przyjemny sposób na spędzania wolnego czasu. Nie bitwa.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Liczba postów: 2,761
Liczba wątków: 4
Dołączył: 04.2014
Płeć: mężczyzna
Wyznanie: Droga Miriady Duchów (wierzący niepraktykujący)
Bo ja chcę, żeby mnie było więcej i próbuję zarażać.
Ale w zasadzie przeszkadza mi to wojenne przeżywanie dyskusji w Sieci jak wszyscy diabli i wolałbym mieć inaczej. Tamten esej pozwolił mi nazwać problem, określić go. Może teraz pójdzie już z górki.
Liczba postów: 2,261
Liczba wątków: 25
Dołączył: 09.2014
Reputacja:
161
Płeć: mężczyzna
(04.05.2018, 15:12)znaLezczyni napisał(a): Pracuję nad swoim widzeniem świata, żeby nie upraszczać. Co nie znaczy, że jestem w tym doskonała albo że nie zdarzają mi się wpadki. Zapewne zdarzają. To co jednak ułatwia mi nieuproszczone widzenie świata to to, że widzę człowieka w liczbie mnogiej w tłumie. A jak o tym zapominam to sobie przypominam.
Oczywiście, że religie różnią się miedzą sobą - ale są to moim zdaniem rzeczy drugorzędne, takie jak zasady wiary czy obrzędowość. To co łączy wszystkie (a w każdym razie wszystkie wielkie) religie, to to, że w ich obrębie są różne grupy. Radykałów i liberałów, konserwatystów i postępowców itd. Nie da się chyba inaczej, w końcu w obrębie każdej (dużej) religii jest za wielu ludzi, by byli w stanie na świat czy nawet tylko na własną religię patrzeć dokładnie tak samo.
Pochwalam i również staram patrzeć się na każdego z osobna. Jednak kiedy chodzi o setki milionów ludzi to zwyczajnie nie da się tego zrobić. Tu już trzeba patrzeć na statystyki.
(04.05.2018, 15:26)znaLezczyni napisał(a): Rozumiem.
Pamiętaj jednak, że nie wszyscy postrzegają rozmowę na forum jak ty. Są i tacy - takie - dla których to przyjemny sposób na spędzania wolnego czasu. Nie bitwa.
Tak swoją drogą pytanie. Czy bitwa jest tylko wtedy kiedy wszyscy się biją?
Liczba postów: 12,433
Liczba wątków: 91
Dołączył: 03.2013
Reputacja:
868
Płeć: mężczyzna
04.05.2018, 16:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.05.2018, 16:06 przez Fanuel.)
(04.05.2018, 14:50)znaLezczyni napisał(a): Nie powinieneś używać liczby mnogiej, przynajmniej nie wtedy, gdy piszesz o sytuacji, w której rozmawiam m.in. ja.
1. Nie uważam żadnej osoby, o której pisałam, za swojego wroga.
No patrz to tak jak i ja. Jak dla mnie wróg to ktoś kto chce wyrządzić mi jakąś krzywdę. Jakoś nie odczuwam by ktoś z tubylców chciał. Chyba nikt tego nie odczuwa.
Cytat:2. Nie przeżywam żadnych szczególnych emocji pisząc czy czytając posty. Czasem coś mnie lekko wkurzy, czasem się uśmiechnę. Tyle.
A ja odczuwam. Na przykład irytację. Często się irytuję. Ale też odczuwam zaciekawienie. No i mogę sobie pogadać o bzdetach, którymi nie interesuje się nikt z moich bezpośrednich znajomych. I jest to przeżycie pozytywne z reguły, bo się czegoś dowiaduję i uczę. A zasadniczo to lubię.
Cytat:3. Nie można porównywać "walki", którą toczysz, z walką fizyczną. Napisanie czy przeczytanie postu nogi ci nie urwie czy nie odetnie. Nie odczuwasz fizycznego bólu, nie doświadczasz rzeczy niedających się cofnąć.
Ale układ nerwowy zareaguje tak jak przy rozmowie twarzą w twarz. Co najwyżej słabiej nieco. Więc to chyba chodzi o to, że się nie walczy a "walczy" tj. usiłuje narzucić swoją wolę innym wolakom. Tylko z użyciem łaskotek a nie tortur.
Sebastian Flak
Liczba postów: 2,105
Liczba wątków: 56
Dołączył: 10.2014
Reputacja:
205
Płeć: nie wybrano
04.05.2018, 16:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.05.2018, 16:16 przez znaLezczyni.)
ErgoProxy
Cytat:Ale w zasadzie przeszkadza mi to wojenne przeżywanie dyskusji w Sieci jak wszyscy diabli i wolałbym mieć inaczej. Tamten esej pozwolił mi nazwać problem, określić go. Może teraz pójdzie już z górki. ![[Obrazek: smile.gif]](https://ateista.pl/images/smilies/smile.gif)
Powodzenia :)
magicvortex
Cytat:Jednak kiedy chodzi o setki milionów ludzi to zwyczajnie nie da się tego zrobić.
Skoro nie da się tego zrobić, to po co to robić? Po co osądzać, przypisywać itd.?
Cytat:Tak swoją drogą pytanie. Czy bitwa jest tylko wtedy kiedy wszyscy się biją?
To zacznijmy od bardziej podstawowego pytania: czy bitwa jest?
Galahad
Cytat:A ja odczuwam. Na przykład irytację. Często się irytuję. Ale też odczuwam zaciekawienie. No i mogę sobie pogadać o bzdetach, którymi nie interesuje się nikt z moich bezpośrednich znajomych. I jest to przeżycie pozytywne z reguły, bo się czegoś dowiaduję i uczę. A zasadniczo to lubię.
Rozumiem, tak masz. Osobiście unikałabym dobrowolnego wchodzenia na stronę, gdzie się często irytuję (dbam o swoje samopoczucie, dobrowolnie wybieram miejsca relaksujące, nie zaś irytujące), ale ok - akceptuję fakt, że ciebie (i pewnie nie tylko ciebie) przyciąga/ pociąga możliwość bycia zirytowanym. Chciałam jednak zwrócić uwagę, że po pierwsze nie wszyscy tak mają, po drugie niekoniecznie jest to zdrowe.
Cytat:Ale układ nerwowy zareaguje tak jak przy rozmowie twarzą w twarz. Co najwyżej słabiej nieco. Więc to chyba chodzi o to, że się nie walczy a "walczy" tj. usiłuje narzucić swoją wolę innym wolakom. Tylko z użyciem łaskotek a nie tortur.
Naprawdę? Nie sądzę. Tzn. nie sądzę, że generalnie układy nerwowe tak mają. Może twój ma. Mój nie.
I na marginesie, po co narzucać wolę?
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Liczba postów: 2,261
Liczba wątków: 25
Dołączył: 09.2014
Reputacja:
161
Płeć: mężczyzna
(04.05.2018, 16:15)znaLezczyni napisał(a): Skoro nie da się tego zrobić, to po co to robić? Po co osądzać, przypisywać itd.?
Nie da się spojrzeć indywidualnie, ale da się spojrzeć statystycznie. No chyba że uważasz statystyki za wyłącznie kłamstwa wtedy przynajmniej wiem czemu tak myślisz. Natomiast jeśli statystyki to nie tylko kłamstwa ale można z nich wywnioskować różne rzeczy na temat ludzi to czemu tego nie robić? Nie jest to również sklejone na stałe z osądzaniem i przypisywaniem czegoś komuś. Nawet jeśli 80% populacji ma jakąś cechę to jednostka nadal może być w tych 20%.
(04.05.2018, 16:15)znaLezczyni napisał(a): Cytat:Tak swoją drogą pytanie. Czy bitwa jest tylko wtedy kiedy wszyscy się biją?
To zacznijmy od bardziej podstawowego pytania: czy bitwa jest?
Niezależnie od tego czy bitwa jest czy nie jest to pytanie pozostaje aktualne. Uznaję to za unikanie odpowiedzi.
(04.05.2018, 16:15)znaLezczyni napisał(a): Rozumiem, tak masz. Osobiście unikałabym dobrowolnego wchodzenia na stronę, gdzie się często irytuję (dbam o swoje samopoczucie, dobrowolnie wybieram miejsca relaksujące, nie zaś irytujące), ale ok - akceptuję fakt, że ciebie (i pewnie nie tylko ciebie) przyciąga/ pociąga możliwość bycia zirytowanym. Chciałam jednak zwrócić uwagę, że po pierwsze nie wszyscy tak mają, po drugie niekoniecznie jest to zdrowe.
Natomiast unikanie irytacji i preferowanie relaksujących miejsc może owocować zamknięciem się w bąbelku gdzie "nieodpowiednie" treści nie docierają. Wszystko ma swoje dobre i złe strony.
Liczba postów: 2,105
Liczba wątków: 56
Dołączył: 10.2014
Reputacja:
205
Płeć: nie wybrano
04.05.2018, 16:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.05.2018, 16:43 przez znaLezczyni.)
Cytat:Nie da się spojrzeć indywidualnie, ale da się spojrzeć statystycznie.
Wolałbyś, żebym traktowała cię jako magicvortexa czy statystycznego Polaka/użytkownika internetu/ mężczyznę itp.itd.?
Jaki ma sens budowania sobie opinii na temat konkretnego człowieka na podstawie danych statystycznych?
Cytat:znaLezczyni napisał(a):
Cytat: napisał(a):Tak swoją drogą pytanie. Czy bitwa jest tylko wtedy kiedy wszyscy się biją?
To zacznijmy od bardziej podstawowego pytania: czy bitwa jest?
Niezależnie od tego czy bitwa jest czy nie jest to pytanie pozostaje aktualne. Uznaję to za unikanie odpowiedzi.
To tak na logikę: skoro bitwa nie jest (nie ma bitwy), jak można rozpatrywać pytanie, czy jest tylko wtedy itd.?
Najpierw należy rozstrzygnąć, czy rzeczywiście bitwa ma miejsce, dopiero potem, jeśli istnienie bitwy zostanie potwierdzone, można paprać się w niuansach jej istnienia.
Cytat:Natomiast unikanie irytacji i preferowanie relaksujących miejsc może owocować zamknięciem się w bąbelku gdzie "nieodpowiednie" treści nie docierają.
1. Nie ma (nie musi być) bezpośredniego połączenia pomiędzy czytaniem nieodpowiednich treści a irytacją.
2. Preferowanie relaksujących miejsc wynika z dbania o relaks. Wybieranie irytujących z czego?
3. Doba jest krótka, życie jest krótkie. Przyjemniej jest spędzać je przyjemnie, na ile się da.
Cytat:Wszystko ma swoje dobre i złe strony.
Też tak twierdzę. Jedyne co, dodałabym "prawie" przed "wszystko". Takie małe werbalne OCD ;)
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Liczba postów: 12,433
Liczba wątków: 91
Dołączył: 03.2013
Reputacja:
868
Płeć: mężczyzna
Cytat:Rozumiem, tak masz. Osobiście unikałabym dobrowolnego wchodzenia na stronę, gdzie się często irytuję (dbam o swoje samopoczucie, dobrowolnie wybieram miejsca relaksujące, nie zaś irytujące), ale ok - akceptuję fakt, że ciebie (i pewnie nie tylko ciebie) przyciąga/ pociąga możliwość bycia zirytowanym. Chciałam jednak zwrócić uwagę, że po pierwsze nie wszyscy tak mają, po drugie niekoniecznie jest to zdrowe.
Oczywiście, że jest zdrowe. W moim przypadku wynika z reguły z tego, że inni mają inne punkty widzenia, a irytacja to rodzaj impulsu aby im się przyjrzeć i je zrozumieć. Gdyby nie oddziaływały na mnie to po co miałbym robić cokolwiek? Nie podoba mi się światopogląd jak z Lemowych Eneferców. Nie tylko doskonały ale i niepodważalny.
Cytat:Naprawdę? Nie sądzę. Tzn. nie sądzę, że generalnie układy nerwowe tak mają. Może twój ma. Mój nie.
Taa. Właśnie widzę, że nie.
Cytat:I na marginesie, po co narzucać wolę?
Bo tak to działa z reguły. Jeżeli nie ty, to tobie narzucą. Niestety ludzie to nie enklawy i jeżeli ktoś przekona dostateczną liczbę ludzi do tego, że można wskazanymi osobami palić w piecach to spora część nie będzie widzieć sprzeciwu, a inna część ochoczo rozpali krematoria. A sensu w tym przecież ni krztyny.
Sebastian Flak
Liczba postów: 2,261
Liczba wątków: 25
Dołączył: 09.2014
Reputacja:
161
Płeć: mężczyzna
(04.05.2018, 16:42)znaLezczyni napisał(a): Wolałbyś, żebym traktowała cię jako magicvortexa czy statystycznego Polaka/użytkownika internetu/ mężczyznę itp.itd.?
Jaki ma sens budowania sobie opinii na temat konkretnego człowieka na podstawie danych statystycznych?
Jak z kimś rozmawiasz bezpośrednio to oczywiście oceniasz bezpośrednio. Natomiast jak mówisz o milionach których nie masz szans poznać bezpośrednio to oceniasz statystycznie? Co w tym dziwnego?
(04.05.2018, 16:42)znaLezczyni napisał(a): To tak na logikę: skoro bitwa nie jest (nie ma bitwy), jak można rozpatrywać pytanie, czy jest tylko wtedy itd.?
Najpierw należy rozstrzygnąć, czy rzeczywiście bitwa ma miejsce, dopiero potem, jeśli istnienie bitwy zostanie potwierdzone, można paprać się w niuansach jej istnienia.
pytanie dotyczyło bitew w ogóle, to takie trudne? musimy czekać do jakiejś bitwy żebyś rozważyła pytanie "czy bitwa jest wtedy kiedy wszyscy się biją"? Jak jedna osoba odejdzie na bok to już nie ma bitwy? A jak 10% odejdzie to nadal jest czy nie?
(04.05.2018, 16:42)znaLezczyni napisał(a): 1. Nie ma (nie musi być) bezpośredniego połączenia pomiędzy czytaniem nieodpowiednich treści a irytacją.
Nie musi, ale czy nie ma wcale to nie byłbym taki pewien.
(04.05.2018, 16:42)znaLezczyni napisał(a): 2. Preferowanie relaksujących miejsc wynika z dbania o relaks. Wybieranie irytujących z czego?
wybieranie czy nie unikanie? bo tu jest różnica. Ale przyznaje że dbać o relaks warto, za dużo stresów wypala człowieka.
(04.05.2018, 16:42)znaLezczyni napisał(a): 3. Doba jest krótka, życie jest krótkie. Przyjemniej jest spędzać je przyjemnie, na ile się da.
Przyjemniej jest przyjemniej. To prawda.
(04.05.2018, 16:42)znaLezczyni napisał(a): Też tak twierdzę. Jedyne co, dodałabym "prawie" przed "wszystko". Takie małe werbalne OCD 
Nie będę protestował na to "prawie"
Liczba postów: 2,105
Liczba wątków: 56
Dołączył: 10.2014
Reputacja:
205
Płeć: nie wybrano
04.05.2018, 18:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.05.2018, 18:14 przez znaLezczyni.)
Cytat:Natomiast jak mówisz o milionach których nie masz szans poznać bezpośrednio to oceniasz statystycznie? Co w tym dziwnego?
Milion ludzi to milion pojedynczych osób. Po co mam oceniać milion osób? Dane statystyczne to np. wzrost (np. przeciętny Azjata jest o x cm niższy od przeciętnego Europejczyka), nie zaś cechy charakteru. Mogę więc założyć, że przeciętny Azjata jest niższy od. Ale co mi po tym założeniu, kiedy spotkam rekordzistów Bao Xishuna albo Sultana Kösen.
Cytat:pytanie dotyczyło bitew w ogóle, to takie trudne? musimy czekać do jakiejś bitwy żebyś rozważyła pytanie "czy bitwa jest wtedy kiedy wszyscy się biją"? Jak jedna osoba odejdzie na bok to już nie ma bitwy? A jak 10% odejdzie to nadal jest czy nie?
A, mówisz o bitwie jako realnym działaniu wojennym, nieodnoszącym się do forumowego rozmawiania. Myślałam, że ciągniesz temat w zakresie potencjalnej bitwy forumowej.
Założenie, że wszyscy się biją, jest utopijne. Bo kto to jest wszyscy? Wszyscy żołnierze? Sztabowcy? Pierwsza pomoc? Kucharze? Aprowizacja? Chorzy i ranni też? Dezerterzy? Gapie? Wolontariusze?
Przypuszczam, że nie było bitwy, w której fizycznie udział wzięło sto procent ludzi znajdujących się na obszarze zajętym przez bitwę.
Cytat:wybieranie czy nie unikanie?
Niedawno weszłam na którąś z prawicowych stron, nie pamiętam czy to było wsieci czy dorzeczy czy inny antysemicki śmietnik. Przeczytałam artykulik o złym Spielbergu i mnóstwo antysemickich, podłych komentarzy. Skrajnie prawicowe serce mogłoby się uradować, bo nie było ani jednej wypowiedzi krytycznej, niezgadzającej się z treścią artykuliku czy z którymkolwiek z antysemickich komentarzy. To było nieunikanie: weszłam, przeczytałam, zdziwiłam się skalą nienawiści do Żydów, wyszłam. Zastanowiłam się, czy komentarze i stronę zgłosić, jako propagujące nienawiść na tle narodowościowym.
Wybieranie byłoby, gdybym regularnie do antysemitów wchodziła, żeby się na nich irytować/ złościć/ czuć lęk.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Liczba postów: 2,261
Liczba wątków: 25
Dołączył: 09.2014
Reputacja:
161
Płeć: mężczyzna
(04.05.2018, 18:12)znaLezczyni napisał(a): Milion ludzi to milion pojedynczych osób. Po co mam oceniać milion osób? Dane statystyczne to np. wzrost (np. przeciętny Azjata jest o x cm niższy od przeciętnego Europejczyka), nie zaś cechy charakteru. Mogę więc założyć, że przeciętny Azjata jest niższy od. Ale co mi po tym założeniu, kiedy spotkam rekordzistów Bao Xishuna albo Sultana Kösen.
czekaj, skąd wiesz że nie cechy charakteru? bo jak na razie to brzmi jakbyś to założyła. Dopiero właśnie badania statystyczne mogą pokazać czy są różnice w charakterze lub nie. Co byś zrobiła gdyby faktycznie wyszło że jakaś ideologia w istotny sposób wpływa na charakter człowieka? Zignorowałabyś to bo nie zgadza się z założeniami?
(04.05.2018, 18:12)znaLezczyni napisał(a): A, mówisz o bitwie jako realnym działaniu wojennym, nieodnoszącym się do forumowego rozmawiania. Myślałam, że ciągniesz temat w zakresie potencjalnej bitwy forumowej.
Założenie, że wszyscy się biją, jest utopijne. Bo kto to jest wszyscy? Wszyscy żołnierze? Sztabowcy? Pierwsza pomoc? Kucharze? Aprowizacja? Chorzy i ranni też? Dezerterzy? Gapie? Wolontariusze?
Przypuszczam, że nie było bitwy, w której fizycznie udział wzięło sto procent ludzi znajdujących się na obszarze zajętym przez bitwę.
Chodziło mi o wszelkie bitwy, również takie forumowe, ale zakładam że odpowiedź "nie muszą się wszyscy bić aby była bitwa" dotyczy również "forumowej bitwy". Możesz mnie wyprowadzić z błędu w razie czego.
|